Dyrdymały Filmowo-Serialowe

Dyrdymały Filmowo-Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: wojenny

Filmy Przeróżne, Prosto z Kina:

W Karbali nie ma helikopterów w ogniu

Karbala

Bar­dzo rzad­ko oglą­dam pol­skie fil­my. O tym, jak rzad­ko, niech świad­czy fakt, że ostat­nią rodzi­mą pro­duk­cją, jaką widzia­łam, byli Bogo­wie. Teraz wybra­łam się do kina na Kar­ba­lę. „Naj­lep­szy pol­ski film tego roku”, „pol­skie Ter­mo­pi­le”, „pol­ski Heli­kop­ter w ogniu” – każ­da recen­zja, któ­rą prze­czy­ta­łam mówi­ła, że się nie zawio­dę. Że pro­duk­cja zasko­czy mnie rów­nie moc­no, jak rok temu film o Reli­dze.

Nie­ste­ty Kar­ba­la oka­za­ła się być jed­nym z tych fil­mów, z powo­du któ­rych nie lubię oglą­dać pol­skich pro­duk­cji. Żal ją kry­ty­ko­wać, bo widać, że twór­cy napraw­dę moc­no się sta­ra­li. Ale jed­no­cze­śnie film tak bar­dzo mnie roz­cza­ro­wał, że nie mogę napi­sać na jego temat pozy­tyw­nej recen­zji.

Filmy Przeróżne, Prosto z Kina, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Na wojnie walczą i giną nie tylko żołnierze

War Horse / Czas Wojny

Reży­se­ria – Ste­ven Spiel­berg, sce­na­riusz – Richard Cur­tis, zdję­cia – Janusz Kamiń­ski, muzy­ka – John Wil­liams. Na pierw­szy rzut oka te nazwi­ska powin­ny gwa­ran­to­wać dobry film. Jed­nak nauczo­na doświad­cze­nia­mi ostat­nich lat i tym, że kil­ka fil­mów oka­za­ło się nie­wy­pa­ła­mi mimo, iż two­rzy­li je wybit­ni ludzie – bałam się, że War Hor­se (dalej będę uży­wać angiel­skie­go tytu­łu, ponie­waż pol­ski mi nie pasu­je) oka­że się kolej­ną kla­pą.

Szczę­śli­wie oka­za­ło się, że w tym przy­pad­ku nazwi­ska twór­ców napraw­dę świad­czy­ły o jako­ści ich dzie­ła.

Filmy Przeróżne, Ogólnie Rzecz Ujmując, Wpisy Archiwalne – LiveJournal:

Wiara czyni cuda?

Człowiek, który gapił się na kozy / The Men Who Stare at Goats

Po obej­rze­niu fil­mu Czło­wiek, któ­ry gapił się na kozy dłu­gą chwi­lę sie­dzia­łam nie­ru­cho­mo i wpa­try­wa­łam w moni­tor. Nie mia­łam jed­nak zamia­ru wyłą­czyć kom­pu­te­ra siłą woli. Po pro­stu byłam tro­chę zdez­o­rien­to­wa­na, nie mia­łam poję­cia, jak zin­ter­pre­to­wać to, co wła­śnie obej­rza­łam. A spra­wy nie uła­twiał fakt, że nie wie­dzia­łam, w jakim tonie zosta­ła napi­sa­na książ­ka, na pod­sta­wie któ­rej powstał film.