Dyrdymały Filmowo-Serialowe

Dyrdymały Filmowo-Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: Steven Spielberg

Złote Dyrdymały:

Złote Dyrdymały 2016

Nietuzinkowe nagrody filmowo-serialowe

Zapo­mnij­cie o Zło­tych Glo­bach, Osca­rach, Zło­tych Mali­nach i innych pre­sti­żo­wych nagro­dach. Pora przy­znać Zło­te Dyr­dy­ma­ły i nagro­dzić zarów­no tych naj­lep­szych, jak i naj­gor­szych.

Jak być może wie­cie (albo i nie), Gala Roz­da­nia Zło­tych Dyry­dy­ma­łów, jest bar­dzo nie­zwy­kłym wyda­rze­niem, ponie­waż odby­wa się z czę­sto­tli­wo­ścią „jak mi się będzie chcia­ło, to zro­bię o tym wpis”. I ten rok jest jed­nym z tych wyjąt­ko­wych, w któ­rych mi się chce. Wbij­cie się więc w swo­je galo­we stro­je, weź­cie szam­pa­na do ręki i roz­siądź­cie wygod­nie w fote­lach. Pora zacząć roz­da­nie nagród!

Ogólnie Rzecz Ujmując:

Więcej R!

O (niepornograficznych) filmach dla dorosłych

Dead­po­ol – nie­któ­rzy (w tym ja) kino­wą adap­ta­cję komik­su kocha­ją, inni nie­na­wi­dzą. Ale bez wzglę­du na to, jak oce­nia­cie film, jed­no jest pew­ne: Dead­po­ol poka­zał hol­ly­wo­odz­kim pro­du­cen­tom coś, o czym my, widzo­wie od daw­na sta­ra­my się im powie­dzieć swo­ją obec­no­ścią w kinie i przed tele­wi­zo­ra­mi. Pra­gnie­my fil­mów i seria­li w kate­go­rii R! Czy­li takich, w któ­rych prze­moc będzie krwa­wa, zde­ner­wo­wa­ni boha­te­ro­wie będą prze­kli­nać i nikt nie będzie upra­wiał sek­su w bie­liź­nie, pod prze­ście­ra­dłem w kształ­cie lite­ry L.

Sceny Niezwykłe, Szybki Wpis, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

It’s a Dinosaur!

Scena z filmu Park Jurajski / Jurassic Park

Kie­dy w 1993 roku pre­mie­rę miał Juras­sic Park, wszy­scy do kina szli przede wszyst­kim po to, by zoba­czyć dino­zau­ry. Sce­nę, w któ­rej poka­za­ny został pierw­szy pre­hi­sto­rycz­ny gad trze­ba było więc nakrę­cić w taki spo­sób by ta zachwy­ci­ła widzów, mimo iż ci wie­dzie­li, cze­go w fil­mie mogą się spo­dzie­wać. I moim zda­niem uda­ło się to zro­bić napraw­dę dobrze, bo ta sce­na, nawet oglą­da­na po raz set­ny i sto pierw­szy wciąż zachwy­ca oraz przy­pra­wia o dreszcz emo­cji.

Bajkowe Animki, Szybki Wpis, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Kino Nowej Przygody w najlepszej formie

Przygody Tintina / The Adventures of Tintin

Kie­dy usły­sza­łam o tym fil­mie, byłam pew­na, że Ste­ven Spiel­berg i Peter Jack­son zara­zi­li się od Rober­ta Zemec­ki­sa strasz­li­wą cho­ro­bą zwa­ną „fil­my ani­mo­wa­ne w 3D”. Bałam się tak bar­dzo, że mimo póź­niej­szych, dobrych recen­zji – nie odwa­ży­łam się iść na Przy­go­dy Tin­ti­na do kina. Prze­mo­głam się dopie­ro ostat­nio – i rany, jestem pod wra­że­niem! Film podo­ba­ła mi się dużo bar­dziej, niż War Hor­se albo ostat­ni India­na Jones. Napi­szę nawet, że bawi­łam się rów­nie dobrze, jak na Poszu­ki­wa­czach Zagi­nio­nej Arki.

Fabu­ła co praw­da jest moc­no sztam­po­wa i poja­wia się w niej kil­ka bar­dzo prze­wi­dy­wal­nych ele­men­tów (jak choć­by miej­sce ukry­cia skar­bu), ale co z tego? Boha­te­ro­wie są sym­pa­tycz­ni, a roz­pę­dzo­na na samym począt­ku fil­mu akcja nie zwal­nia aż do same­go koń­ca. Zda­wać by się mogło, że to nie­wie­le – ale jak widać choć­by na przy­kła­dzie dwóch poprzed­nich fil­mów Spiel­ber­ga – sztu­ką jest stwo­rzyć coś takie­go.

Jeśli musia­ła­bym się już koniecz­nie do cze­goś docze­pić, to wska­za­ła­bym na ani­ma­cję któ­ra, choć nie była zła, z jakie­goś powo­du (nie potra­fię napi­sać dokład­nie z jakie­go) nie­co mnie draż­ni­ła. Ale pomi­mo tego – Przy­go­dy Tin­ti­na to jeden z faj­niej­szych fil­mów, jakie ostat­nio widzia­łam.

Nie bądź pirat - kliknij tutaj i sprawdź, gdzie tą produkcję możesz obejrzeć legalnie

Post jest frag­men­tem wpi­su pocho­dzą­ce­go z poprzed­niej odsło­ny blo­ga.

Tekst został zre­da­go­wa­ny i nie­znacz­nie zmo­dy­fi­ko­wa­ny.

Ory­gi­nal­ny wpis możesz zoba­czyć w ser­wi­sie Blog​spot​.com.

źró­dło zdję­cia ilu­stru­ją­ce­go wpis: Wal­l­pa­per Safa­ri

Filmy Przeróżne, Prosto z Kina, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Na wojnie walczą i giną nie tylko żołnierze

War Horse / Czas Wojny

Reży­se­ria – Ste­ven Spiel­berg, sce­na­riusz – Richard Cur­tis, zdję­cia – Janusz Kamiń­ski, muzy­ka – John Wil­liams. Na pierw­szy rzut oka te nazwi­ska powin­ny gwa­ran­to­wać dobry film. Jed­nak nauczo­na doświad­cze­nia­mi ostat­nich lat i tym, że kil­ka fil­mów oka­za­ło się nie­wy­pa­ła­mi mimo, iż two­rzy­li je wybit­ni ludzie – bałam się, że War Hor­se (dalej będę uży­wać angiel­skie­go tytu­łu, ponie­waż pol­ski mi nie pasu­je) oka­że się kolej­ną kla­pą.

Szczę­śli­wie oka­za­ło się, że w tym przy­pad­ku nazwi­ska twór­ców napraw­dę świad­czy­ły o jako­ści ich dzie­ła.