Dyrdymały Filmowo-Serialowe

Dyrdymały Filmowo-Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: Russell T. Davies

Szaleństwo Serialowe:

O trzech mnichów za daleko

Doctor Who / Doktor Who, sezon 10, odcinki 6-8

Dzie­sią­ta seria Dok­to­ra Who była pierw­szym od kil­ku lat sezo­nem, któ­re­go oglą­da­nie spra­wia­ło mi ogrom­ną fraj­dę. I cie­szy­łam się na myśl o tym, że po fina­ło­wym odcin­ku będę mogła napi­sać roz­en­tu­zja­zmo­wa­ną not­kę, w któ­rej stwier­dzę, że oto wró­cił Dok­tor, któ­re­go kocha­łam.

Nie­ste­ty trzy naj­now­sze odcin­ki spra­wi­ły, że cała moja radość wypa­ro­wa­ła i pla­no­wa­na pochwal­na not­ka na cześć dzie­sią­tej serii sta­nę­ła pod zna­kiem zapy­ta­nia. A ponie­waż muszę z sie­bie wyrzu­cić te wszyst­kie nega­tyw­ne emo­cje, któ­re nagro­ma­dzi­ły się w moim ser­du­chu przez ostat­nie trzy tygo­dnie, dzi­siej­szy wpis będzie o tym, cze­mu te trzy odcin­ki Dok­to­ra Who tak strasz­nie mnie roz­cza­ro­wa­ły.

Aha – tekst jest skie­ro­wa­ny do fanów seria­lu (nie będę tłu­ma­czyć kim jest Dok­tor, czym jest TAR­DIS i tak dalej) i poja­wią się w nim więk­sze (zakry­te) oraz mniej­sze spo­ile­ry. O ile spo­ile­rem moż­na nazwać coś, cze­go moż­na się domy­ślić na dłu­go przed obej­rze­niem opi­sy­wa­nych prze­ze mnie odcin­ków.

Aktorzy - nie tylko gwiazdorzy, Przeniesione na nowe Dyrdymały, Tydzień z Doctor Who, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Szkot, którego musicie poznać

Dzi­siej­szy wpis jest dodat­kiem do zakoń­czo­ne­go wczo­raj Tygo­dnia z Doctor Who. A ponie­waż ponie­dzia­łek dobrze jest zakoń­czyć czymś opty­mi­stycz­nym, posta­no­wi­łam przed­sta­wić na Dyr­dy­ma­łach oso­bę mega-pozy­tyw­ną, akto­ra któ­ry wcie­lił się w Dzie­sią­te­go Dok­to­ra – Davi­da Ten­nan­ta.

Cze­mu Ten­nant jest taki pozy­tyw­ny i dla­cze­go jest dobrym lekar­stwem na ponie­dział­ko­wą chan­drę? Och, po pro­stu odpal­cie sobie na YouTu­be dowol­ny wywiad z tym czło­wie­kiem, a sami zoba­czy­cie. Popra­wa humo­ru gwa­ran­to­wa­na.

Nie wiem co praw­da, czy czy­ta­nie tego wpi­su rów­nież w jakiś spo­sób was roz­ba­wi, ale może przy­naj­mniej dowie­cie się z nie­go cze­goś cie­ka­we­go. A z tego co wiem zdo­by­wa­nie inte­re­su­ją­cych infor­ma­cji tak­że może być czymś, co popra­wia nastrój.