Dyrdymały Filmowo-Serialowe

Dyrdymały Filmowo-Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: Mary Elizabeth Mastrantonio

Ogólnie Rzecz Ujmując:

Bechdel, ty niedobra kobieto!

O nierówności płci w popkulturze

Co jakiś czas spo­ty­kam się w inter­ne­cie z tek­sta­mi kry­ty­ku­ją­cy­mi to, że w fil­mach, seria­lach i gene­ral­nie w popkul­tu­rze za mało jest kobie­cych posta­ci – zwłasz­cza tych sil­nych i nie­za­leż­nych. A tak­że, że więk­szość dzieł popkul­tu­ry nie prze­cho­dzi Testu Bech­del-Wal­la­ce.

Z jed­nej stro­ny dobrze, że odbior­cy sta­wia­ją przed twór­ca­mi pew­ne wyma­ga­nia i kry­ty­ku­ją dzie­ła, któ­re powie­la­ją nie­zdro­we ste­reo­ty­py. Z dru­giej, jak zawsze uwa­żam, że postrze­ga­nie świa­ta w czar­no-bia­łych kolo­rach nie jest dobre, a oce­nia­nie wszyst­kie­go wedle jed­nej i tej samej miar­ki (czy­li Testu Bech­del-Wal­la­ce) – nie­wła­ści­we. Dla­te­go dziś, na prze­kór popraw­no­ści poli­tycz­nej, wyja­śnię wam dla­cze­go nie prze­szka­dza mi nie­rów­ność płci w popkul­tu­rze. I cze­mu Test Bech­del-Wal­la­ce jest do kitu.

Filmy Przeróżne, Stare, ale jare:

Do dna!

Otchłań / The Abyss

Są trzy typy fil­mów kul­to­wych. Pierw­sze to takie, któ­re nie były popu­lar­ne zaraz po pre­mie­rze i zyska­ły ją dopie­ro, kie­dy „odkrył je” inter­net (tak było na przy­kład z Fight Club). Dru­gie teraz są kul­to­we tak samo, jak w cza­sach ana­lo­go­wych. Nato­miast trze­cie, kie­dyś cie­szy­ły się więk­szą popu­lar­no­ścią, niż obec­nie. I choć nie popa­dły w cał­ko­wi­te zapo­mnie­nie i moż­na je cza­sem zoba­czyć w tele­wi­zji, w sie­ci raczej nie uświad­czy­my wie­lu cyta­tów, memów oraz fanow­skiej twór­czo­ści zwią­za­nej z tymi dzie­ła­mi.

Dziś opo­wiem wam o jed­nym z fil­mów tego trze­cie­go rodza­ju. Bo jeśli cho­dzi o twór­czość Jame­sa Came­ro­na, inni mogą chwa­lić go za Ter­mi­na­to­ra, Obce­go, Tita­ni­ca lub Ava­ta­ra. Dla mnie naj­więk­szym dzie­łem tego reży­se­ra zawsze będzie Otchłań.


UWA­GA! Tekst zawie­ra spo­ile­ry, któ­rych nie zakry­wam, ponie­waż zakła­dam, że zna­cie fabu­łę Otchła­ni.


UWA­GA, UWA­GA, UWA­GA!!! Na koń­cu wpi­su znaj­du­je się nie­spo­dzian­ka zupeł­nie nie­zwią­za­na z dzi­siej­szym tema­tem. Zer­k­nij­cie na nią koniecz­nie. 🙂