Dyrdymały Filmowo-Serialowe

Dyrdymały Filmowo-Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: Hugh Jackman

Krótkie Widełka, Ogólnie Rzecz Ujmując:

Logan style

O zwiastunach w stylu innych zwiastunów

Mówi się, że żyje­my w kul­tu­rze remik­su. W radiu lecą cove­ry sta­rych prze­bo­jów, w kinach nowe wer­sje fil­mów z daw­nych lat. A nawet, jeśli coś wyda­je się „ory­gi­nal­ne”, po bliż­szej ana­li­zie oka­zu­je się, że wyko­rzy­stu­je sta­re, zna­ne do bólu sche­ma­ty. W ten świat popkul­tu­ry z recy­klin­gu świet­nie wpi­su­ją się fanow­skie widea (któ­re lubię nazy­wać fanvi­da­mi), czy­li krót­kie, kil­ku­mi­nu­to­we nagra­nia zmon­to­wa­ne z frag­men­tów fil­mów lub seria­li. Nie­któ­rzy nie trak­tu­ją fanvi­dów poważ­nie. Uwa­ża­ją je za prze­jaw odtwór­czej twór­czo­ści, coś, co nie ma arty­stycz­nej war­to­ści. Ja jed­nak jestem odmien­ne­go zda­nia.

W dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le poka­żę wam szcze­gól­ny rodzaj fanvi­dów, jakim są fanow­skie zwia­stu­ny wzo­ru­ją­ce się na praw­dzi­wych tra­ile­rach fil­mo­wych. Usiądź­cie więc wygod­nie i pod­kręć­cie dźwięk, bo w tym wpi­sie będzie masa rze­czy do oglą­da­nia.

Filmy Przeróżne:

Nielot wysokich lotów

Eddie the Eagle / Eddie zwany Orłem

Ist­nie­ją fil­my, któ­re nigdy nie zosta­ną nomi­no­wa­ne do żad­nej zło­tej sta­tu­et­ki, począw­szy od Osca­ra, a na Zło­tej Mali­nie koń­cząc. Fil­my, któ­re przej­dą pra­wie bez echa – nie naro­bią szu­mu w social mediach, a kry­ty­cy zapo­mną napi­sać ich recen­zji. Fil­my, któ­re w Pol­sce nie poja­wią się w kinach, a na pół­ki z DVD tra­fią od razu w pro­mo­cyj­nej cenie 19,99.

Wie­le z tych fil­mów zasłu­gu­je na wspo­mnia­ny, okrut­ny los. Jed­nak są wśród nich tak­że pereł­ki, któ­re war­to odkryć. Do jakiej gru­py zali­cza się Eddie the Eagle, czy­li opar­ty na fak­tach film o pew­nym bry­tyj­skim skocz­ku nar­ciar­skim? Odpo­wiedź na to pyta­nie znaj­dzie­cie w dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le.

Filmy Przeróżne, Prosto z Kina:

Apokalipsy nie było

X-Men Apocalypse

Uwiel­biam X-Men First Class oraz X-Men Days of Futu­re Past. Dla­te­go zanie­po­ko­iły mnie pierw­sze, nie­zbyt pochleb­ne, recen­zje X-Men Apo­ca­lyp­se. Z tą masą obaw wybra­łam się w pią­tek na noc­ny mara­ton fil­mo­wy z X-Mena­mi. Wiel­kim plu­sem takich imprez jest to, że naj­now­szą odsło­nę serii oglą­da się mając w pamię­ci świe­żo obej­rza­ne poprzed­nie czę­ści. Poza tym pre­mie­ro­wy film jest pod­da­wa­ny dodat­ko­wej pró­bie spraw­dza­ją­cej, czy nie uśpi widza o czwar­tej nad ranem. Tym razem nie tyl­ko nie zasnę­łam, ale też wyszłam z kina cał­kiem zado­wo­lo­na, bo jak się oka­zu­je X-Men Apo­ca­lyp­se nie jest aż tak strasz­ny, jak go recen­zu­ją.

UWA­GA! Wpis zawie­ra drob­ne, „ocen­zu­ro­wa­ne” spo­ile­ry.

Ogólnie Rzecz Ujmując:

Czy biały może szczuć Tulip cycem czarnego Bonda?

Kilka przemyśleń na temat poprawności politycznej

Zazwy­czaj nie wypo­wia­dam się na temat poli­ty­ki, rów­no­upraw­nie­nia, dys­kry­mi­na­cji raso­wej oraz innych tego typu spraw. Ale ostat­nio kwe­stie te kil­ku­krot­nie poru­szo­no w kon­tek­ście kina i tele­wi­zji. Za każ­dym razem chcia­łam w związ­ku z tym zabrać głos na łamach blo­ga, ale nie­ste­ty pisa­nie nie idzie mi tak szyb­ko jak bym chcia­ła. Teraz jed­nak, gdy temat zno­wu wypły­nął przy oka­zji Aven­ger­sów, stwier­dzi­łam że trze­ba jed­nak wziąć się w garść i napi­sać not­kę o kil­ku, nie­co ze sobą powią­za­nych, dość istot­nych spra­wach.