Dyrdymały Filmowo-Serialowe

Dyrdymały Filmowo-Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: Battlestar Galactica

Ogólnie Rzecz Ujmując:

Multifandomowa historia ludzkości

O prawdzie ukrytej w popkulturze

Dozna­łam oświe­ce­nia! Połą­czy­łam krop­ki, prze­czy­ta­łam mię­dzy wier­sza­mi. Zro­zu­mia­łam, że nic nie jest przy­pad­kiem. Książ­ki, komik­sy, fil­my i seria­le, sta­ra­ją się nam prze­ka­zać wię­cej, niż się spo­dzie­wa­my. I dziś zdra­dzę wam, jaki skry­wa­ją sekret!

Ogólnie Rzecz Ujmując, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Wydanie nowe, poprawione

Czy tworzenie remakeów ma sens?

Fil­mo­wa­nie nowych wer­sji sta­rych pro­duk­cji nie jest niczym nowym. Jed­nak­że ostat­ni­mi cza­sy – podob­no z powo­du kry­zy­su – kino i tele­wi­zja coraz chęt­niej się­ga­ją po uży­wa­ne już wcze­śniej sce­na­riu­sze fil­mo­we. Do tej pory nie mia­łam z tym więk­szych pro­ble­mów. Co praw­da takie odgrze­wa­ne kotle­ty cza­sem sma­ko­wa­ły lepiej, a cza­sem gorzej, ale nigdy nie zasta­na­wia­łam się nad sen­sow­no­ścią same­go ich ser­wo­wa­nia.

Ale kil­ka dni temu prze­czy­ta­łam new­sa o remake’u pew­ne­go dość świe­że­go seria­lu i to spra­wi­ło, że zaczę­łam roz­k­mi­niać, czy two­rze­nie takich nowych wer­sji jest uza­sad­nio­ne, czy może zupeł­nie zby­tecz­ne, wręcz god­ne potę­pie­nia. I co wię­cej: jaki cel może przy­świe­cać twór­com takich pro­duk­cji (poza chę­cią zaro­bie­nia pie­nię­dzy)?

Krótkie Widełka, Szaleństwo Serialowe, Szybki Wpis, Tydzień z Battlestar Galactica, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Oglądanie nigdy nie kończy się na jednym odcinku!

[ Tydzień z Battlestar Galactica ]
Dzień szósty: Portlandia – One Moore Episode

Na zakoń­cze­nie Tygo­dnia z Bat­tle­star Galac­ti­ca mam dla was – ku prze­stro­dze – frag­men­ty jed­ne­go z odcin­ków Por­t­lan­dii. ︎;)

Krótkie Widełka, Szaleństwo Serialowe, Tydzień z Battlestar Galactica, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Epickość w najlepszym tego słowa znaczeniu

[ Tydzień z Battlestar Galactica ]
Dzień piąty: Battlestar Galactica – Heart of Courage

Angiel­skie sło­wo pathe­tic może ozna­czać zarów­no coś pate­tycz­ne­go i wynio­słe­go, jak i żało­sne­go, wręcz kiczo­wa­te­go. Wyda­je mi się, że to świet­nie obra­zu­je, jak cien­ka jest gra­ni­ca pomię­dzy jed­nym, a dru­gim i jak łatwo jest ją prze­kro­czyć.

Ist­nie­je też inne angiel­skie sło­wo: epic, któ­re zna­czy mniej wię­cej to samo, co pathe­tic, ale tyl­ko w tym wynio­słym, pozy­tyw­nym zna­cze­niu. Oso­by posłu­gu­ją­ce się języ­kiem angiel­skim lubią uży­wać tego przy­miot­ni­ka. Nie­ste­ty jego pol­ski odpo­wied­nik: epic­ki nie brzmi już tak pięk­nie, draż­ni moje uszy i zda­je się być sztucz­ną kal­ką z języ­ka angiel­skie­go. Ale w nie­któ­rych sytu­acjach jest to nie­ste­ty jedy­ny przy­miot­nik, któ­ry moż­na użyć do opi­sa­nia pew­nych rze­czy.

Dla­cze­go o tym wspo­mi­nam? Bo chcia­łam wam dziś zapre­zen­to­wać fanvid któ­ry niczym słów­ko pathe­tic balan­su­je na gra­ni­cy wynio­sło­ści i kiczu, ale w osta­tecz­nym roz­ra­chun­ku, moż­na go opi­sać po pro­stu, jako coś epic­kie­go.

Sceny Niezwykłe, Szaleństwo Serialowe, Tydzień z Battlestar Galactica, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Mistrzowskie napięcie na skraju wojny

[ Tydzień z Battlestar Galactica ]
Dzień czwarty: Prelude to War

Wczo­raj­szym wpi­sem o Blo­od and Chro­me zakoń­czy­łam tą trud­niej­szą, bar­dziej gra­fo­mań­ską część roz­wa­żań o serii Bat­tle­star Galac­ti­ca. Ale tydzień się jesz­cze nie skoń­czył i od dziś, do sobo­ty będzie tu mniej dyr­dy­ma­le­nia, a wię­cej poka­zy­wa­nia cie­ka­wych rze­czy zwią­za­nych z seria­lem.

Ale nie myśl­cie sobie, że posta­no­wi­łam iść na łatwi­znę! Gdy tyl­ko wpa­dłam na pomysł stwo­rze­nia „Tygo­dnia z Bat­tle­star Galac­ti­ca”, zada­łam sobie przy oka­zji pyta­nie: czy ist­nie­je poje­dyn­cza sce­na z seria­lu, któ­rą mogła­bym wam poka­zać na zachę­tę? Taka, któ­ra w świet­ny spo­sób odda­wa­ła­by kli­mat pro­duk­cji, ale za dużo nie spo­ile­ro­wa­ła i – wyrwa­na z kon­tek­stu – nie tra­ci­ła siły prze­ka­zu? Wyse­lek­cjo­no­wa­nie takie­go frag­men­tu było trud­ne, bo – o czym pisa­łam we wto­rek – Bat­tle­star Galac­ti­ca sta­no­wi jed­ną, inte­gral­ną całość i poje­dyn­cza sce­na jest niczym puz­zel ode­rwa­ny od stu­ele­men­to­wej ukła­dan­ki.

Cięż­ko było mi się więc zde­cy­do­wać, co wam poka­zać. Czy osta­tecz­nie doko­na­łam wła­ści­we­go wybo­ru? To już musi­cie oce­nić sami.

Szaleństwo Serialowe, Tydzień z Battlestar Galactica, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Sztuczna krew i stal z plastiku

[ Tydzień z Battlestar Galactica ]
Dzień trzeci: Blood and Chrome

Blo­od and Chro­me było tytu­łem, z powo­du któ­re­go „Tygo­dnia z Bat­tle­star Galac­ti­ca” nie zafun­do­wa­łam wam rok temu, tyl­ko dopie­ro teraz. Ale czy to źle? Hmm, to aku­rat musi­cie oce­nić sami.

Dużo waż­niej­sze jest nato­miast pyta­nie, czy na Blo­od and Chro­me war­to było cze­kać? Czy pro­duk­cja seria­lu słusz­nie zakoń­czy­ła się na pilo­to­wym odcin­ku? I przede wszyst­kim, czy Blo­od and Chro­me jest w ogó­le god­ny przy­na­le­że­nia do resz­ty uni­wer­sum Bat­tle­star Galac­ti­ca?

Szaleństwo Serialowe, Tydzień z Battlestar Galactica, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Prawdziwe Gwiezdne Wojny

[ Tydzień z Battlestar Galactica ]
Dzień drugi: Battlestar Galactica

„Naj­lep­szy serial scien­ce-fic­tion. Ba, w ogó­le naj­lep­szy serial, jaki kie­dy­kol­wiek powstał. Coś, co każ­dy powi­nien zoba­czyć. Naj­wspa­nial­szy, naj­mą­drzej­szy, naj­ge­nial­niej­szy” – mniej wię­cej takie opi­nie sły­sza­łam o Bat­tle­star Gala­cit­ca i to na dłu­go przed tym, jak w zeszło­rocz­ne waka­cje zasia­dłam do jego oglą­da­nia. Poprzecz­kę zawie­si­łam więc dość wyso­ko.

Wcze­śniej obej­rza­na Capri­ca mi się podo­ba­ła, ale powiedz­my sobie szcze­rze – to nie był serial, któ­ry wgnia­tał w fotel i powo­do­wał opad szczę­ki. Dla­te­go też do Bat­tle­star Galac­ti­ca pode­szłam tak samo, jak do wszyst­kich innych rze­czy, któ­ry­mi zachwy­ca się ogół spo­łe­czeń­stwa, czy­li dość nie­uf­nie. Po pro­stu nie wie­rzy­łam, że ten serial może być tak fan­ta­stycz­ny, jak wszy­scy mówią. Ale, jak się szyb­ko prze­ko­na­łam – tym razem ludzie z inter­ne­tu mię­li rację. A świat Bat­tle­star Galac­ti­ca zachwy­cił mnie tak bar­dzo, że do tej pory nie mogę wyjść z podzi­wu.

Szaleństwo Serialowe, Tydzień z Battlestar Galactica, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Człowieczeństwo w retro-futurystycznym świecie

[ Tydzień z Battlestar Galactica ]
Dzień pierwszy: Caprica

Bat­tle­star Galac­ti­cę oraz inne pro­duk­cje z uni­wer­sum tego seria­lu mia­łam przy­jem­ność obej­rzeć w poprzed­nie waka­cje. Jed­nak wte­dy pomy­śla­łam sobie: „pocze­kam z wpi­sem, aż poja­wi się Blo­od and Chro­me” (czy­li kolej­ny serial zwią­za­ny z Bat­tle­star Galac­ti­ca). A potem zabra­kło mi cza­su, by popeł­nić not­kę na ten temat.

Na szczę­ście let­ni sezon ogór­ko­wy to dobry czas na to, by nad­ro­bić zale­gło­ści nie tyl­ko w oglą­da­niu, ale też pisa­niu o seria­lach. Nato­miast Bat­tle­star Galac­ti­ca i spół­ka są pro­duk­cja­mi, któ­re każ­dy, sza­nu­ją­cy się oglą­dacz seria­li znać powi­nien i aż nie wypa­da, bym nie wspo­mnia­ła o nich na Dyr­dy­ma­łach.

Przy czym, ponie­waż od obej­rze­nia Capri­ki* minę­ło dużo cza­su, dzi­siej­szy wpis nie będzie odno­sił się do szcze­gó­łów fabu­ły seria­lu, bo te wyle­cia­ły mi już z pamię­ci. Co nie jest to do koń­ca takie złe, bo pozwa­la spoj­rzeć na pro­duk­cję z dystan­su, nie­co bar­dziej na chłod­no. Sku­pię się więc na ele­men­tach, któ­re zapa­mię­ta­łam – zwłasz­cza, że sko­ro wciąż potra­fię je sobie przy­po­mnieć, to zna­czy, że napraw­dę zro­bi­ły na mnie duże wra­że­nie.

* Nie mam poję­cia, jak powin­no się odmie­niać przez przy­pad­ki tytu­ły Capri­caBat­tle­star Galac­ti­ca, dla­te­go pro­szę, miej­cie dla mnie w tej kwe­stii wyro­zu­mia­łość.