Dyrdymały Filmowo-Serialowe

Dyrdymały Filmowo-Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Aktorzy - nie tylko gwiazdorzy, Ogólnie Rzecz Ujmując:

Ostatni taki wyścig

Toyota Pro/Celebrity Race

Co łączy Bry­ana Cran­sto­na, Patric­ka Ste­war­ta, Adrie­na Brody’ego i Geo­r­ga Luca­sa? Czy pano­wie pra­cu­ją razem nad jakimś fil­mem? Nic bar­dziej myl­ne­go!

Opo­wiem wam dzi­siaj o odby­wa­ją­cej się co roku impre­zie, o ist­nie­niu któ­rej praw­do­po­dob­nie nie macie poję­cia. I to trze­ba zmie­nić, bo obser­wo­wa­nie tego wyda­rze­nia jest rów­nie emo­cjo­nu­ją­ce, co oglą­da­nie Gali Osca­ro­wej. Jeśli nie bar­dziej. Zapnij­cie więc pasy, bo w dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le zabio­rę was do fascy­nu­ją­ce­go świa­ta wyści­gów samo­cho­do­wych.

Infor­ma­cja dla aler­gi­ków: wpis może zawie­rać śla­do­we ilo­ści Wil­lia­ma Ficht­ne­ra.

Czas i miejsce akcji

Ame­ry­ka­nie kocha­ją samo­cho­dy, a co za tym idzie – tak­że wyści­gi samo­cho­do­we. Poza tym, podob­nie jak wie­lu innych ludzi na świe­cie – uwiel­bia­ją cele­bry­tów. Posa­dze­nie cele­bry­ty za kół­kiem samo­cho­du wyści­go­we­go wyda­je się więc być połą­cze­niem ide­al­nym. I wła­śnie do takie­go wnio­sku doszli ludzie, któ­rzy w 1977 roku zor­ga­ni­zo­wa­li pierw­szy Toyo­ta Pro/​Celebrity Race.


Co roku w kwiet­niu Toyo­ta orga­ni­zu­je impre­zę nazy­wa­ną Grand Prix of Long Beach. Kil­ka ulic Long Beach zmie­nia się wte­dy w tor wyści­go­wy, na któ­rym odby­wa­ją się róż­ne typy zawo­dów (na przy­kład For­mu­ła E albo dri­fting).

Jed­nym z takich wyści­gów, jest boha­ter dzi­siej­sze­go wpi­su, czy­li Pro/​Celebrity Race. Pole­ga on na tym, że w przy­go­to­wa­nych przez Toyo­tę samo­cho­dach cele­bry­ci ści­ga­ją się ze sobą i z zawo­do­wy­mi kie­row­ca­mi raj­do­wy­mi.

Long Beach trasa wyścigu

Dla osób inte­re­su­ją­cych się geo­gra­fią – uli­ce, któ­ry­mi prze­bie­ga tra­sa wyści­gu Long Beach.

źró­dło: Wiki­pe­dia

Od zera do Pro-racera

Cele­bry­ci bio­rą­cy udział w wyści­gu nie zosta­ją po pro­stu posa­dze­ni za kół­kiem samo­cho­du wyści­go­we­go. Wcze­śniej prze­cho­dzą kil­ku­dnio­wy tre­ning. Naj­pierw week­end spę­dza­ją na torze w Wil­low Springs, któ­ry jest pła­ski jak nale­śnik, dzię­ki cze­mu wyje­cha­nie z tra­sy nie gro­zi niczym poważ­nym (poza docin­ka­mi ze stro­ny innych cele­bry­tów). Póź­niej, tuż przed wyści­giem, szli­fu­ją swo­je umie­jęt­no­ści na tra­sie Grand Prix of Long Beach. I tu nie ma już miej­sca na błę­dy, bo te w naj­lep­szym przy­pad­ku skoń­czą się pory­so­wa­niem lakie­ru, a w naj­gor­szym – takim uszko­dze­niem samo­cho­du, że wzię­cie udzia­łu w samym wyści­gu nie będzie moż­li­we*.

Pod­czas same­go wyści­gu zawo­do­wi kie­row­cy star­tu­ją pół minu­ty póź­niej, niż cele­bry­ci. A potem wygry­wa ten, kto jako pierw­szy prze­je­dzie dzie­sięć okrą­żeń. Przy czym zwy­cięz­ców zawsze jest dwóch** – jed­nym jest cele­bry­ta, a dru­gim zawo­do­wy kie­row­ca. I tak, jeśli cho­dzi o cele­bry­tów, wyścig wygrał mię­dzy inny­mi Gene Hack­man, Ted Nugent, Ste­phen Bal­dwin, Josh Bro­lin, Keanu Reeves, Brian Austin Gre­en i Wil­liam Ficht­ner.

Miło jest wygrać wyścig.
Jesz­cze milej, gdy prze­ści­gnie się wszyst­kich – nawet zawo­do­wych kie­row­ców.

Ale to nie wszyst­ko! Cele­bry­ta, któ­ry jako pierw­szy dotrze do mety, awan­su­je na wyż­szy poziom, czy­li do kate­go­rii Pro. I jeśli weź­mie udział w następ­nych wyści­gach, będzie star­to­wał razem z zawo­do­wy­mi kie­row­ca­mi, co znacz­nie utrud­ni mu ponow­ną wygra­ną. W całej histo­rii Toyo­ta Pro/​Celebrity, tyl­ko trzem akto­rom uda­ło się tego doko­nać. Szczę­śliw­ca­mi byli Alfon­so Ribe­iro, Adam Carol­la i Sean Patrick Fla­ne­ry (ten ostat­ni – dwa razy).

Na mar­gi­ne­sie war­to wspo­mnieć, że za spra­wą udzia­łu w Toyo­ta Pro/​Celebrity Race kil­ku cele­bry­tów połknę­ło bak­cy­la i ze ści­ga­nia się samo­cho­da­mi uczy­ni­ło swój dru­gi zawód.


* Co waż­ne, choć pod­czas wyści­gu zda­rza­ją się krak­sy, to kie­ru­ją­cy samo­cho­da­mi cele­bry­ci nigdy nie dozna­wa­li poważ­niej­szych obra­żeń.

** War­to o tym pamię­tać, mię­dzy inny­mi ze wzglę­du na to, że na wszel­kie­go typu listach poka­zu­ją­cych zwy­cięz­ców wyści­gu, ci któ­rzy prze­je­cha­li linię mety jako „pierw­si-pierw­si” zazwy­czaj są dodat­ko­wo wyróż­nie­ni.

Najważniejsze są dzieciaki!

Od 1991 roku Toyo­ta Pro/​Celebrity jest wyści­giem cha­ry­ta­tyw­nym, wspie­ra­ją­cym fun­da­cję Racing for Kids, któ­ra dofi­nan­so­wu­je szpi­ta­le dzie­cię­ce w Long Beach i Hrab­stwie Oran­ge. Być może ktoś z was teraz stwier­dzi, że lepiej by było gdy­by Toyo­ta prze­ka­za­ła pie­nią­dze bez­po­śred­nio do fun­da­cji, zamiast wyda­wać je na szko­le­nie kie­row­ców oraz ich samo­cho­dy. W ide­al­nym świe­cie to rze­czy­wi­ście mia­ło­by więk­szy sens. Ale w naszych realiach żeby fun­da­cja cha­ry­ta­tyw­na mogła dzia­łać musi ist­nieć w świa­do­mo­ści dar­czyń­ców. I co za tym idzie – pro­mo­wać się na wszel­kie moż­li­we spo­so­by. A za spra­wą wyści­gu Toyo­ta Pro/​Celebrity, Racing for Kids dosta­je taką rekla­mę o jakiej wie­le innych fun­da­cji może tyl­ko poma­rzyć.

Dodat­ko­wo – cele­bry­ci bio­rą­cy udział w wyści­gu jed­ne­go dnia odwie­dza­ją pod­opiecz­nych fun­da­cji. I znów – mogło­by się wyda­wać, że to głu­po­ta, ale podej­rze­wam, że dla wal­czą­cych o życie dzie­cia­ków taka wizy­ta może mieć więk­sze zna­cze­nie, niż pie­nią­dze, któ­re dosta­ną na lecze­nie.

Łyżka dziegciu

Zła wia­do­mość jest taka, że w ostat­nich latach Toyo­ta Pro/​Celebrity zaczę­ło tra­cić na zna­cze­niu. W takim sen­sie, że cele­bry­ci bio­rą­cy udział w wyści­gu, byli coraz mniej roz­po­zna­wal­ni. Kie­dyś za kół­kiem sia­da­ły oso­by, któ­rych nazwi­ska znał cały świat, teraz prze­wa­ża­ją seria­lo­wi akto­rzy* i pre­zen­te­rzy z kali­for­nij­skich sta­cji tele­wi­zyj­nych. Dla­te­go, jeśli na przy­kład zer­k­nie­cie na listę zeszło­rocz­nych uczest­ni­ków, to nie znaj­dzie­cie na niej wie­lu zna­jo­mo brzmią­cych nazwisk.

Jesz­cze gor­sza wia­do­mość jest taka, że Toyo­ta Pro/​Celebrity, to jed­nak nie Gala Osca­ro­wa, przez co w Pol­sce obej­rze­nie trans­mi­sji (lub choć­by retrans­mi­sji) z tego wyda­rze­nia jest bar­dzo trud­ne.

Nato­miast naj­gor­sza wia­do­mość brzmi: Toyo­ta posta­no­wi­ła zamknąć swo­je fabry­ki w Kali­for­nii i prze­nieść pro­duk­cję do Tek­sa­su. Z tego powo­du, choć Grand Prix of Long Beach nadal będzie się odby­wał, Toyo­ta nie będzie już orga­ni­zo­wać Pro/​Celebrity Race. Tego­rocz­ny, czter­dzie­sty wyścig będzie zara­zem ostat­nim.


* Co mnie oso­bi­ście nie prze­szka­dza – w koń­cu gdy­by w wyści­gu bra­li udział jedy­nie cele­bry­ci z naj­wyż­szej pół­ki, to za kół­kiem praw­do­po­dob­nie nigdy nie usiadł­by Wil­liam Ficht­ner.

Ostatnia szansa

Po co poświę­ci­łam cały Dyr­dy­mał wyda­rze­niu, któ­re w naj­bliż­szą sobo­tę przej­dzie do histo­rii? Wła­śnie z tego powo­du – war­to byście ten jeden, jedy­ny raz zain­te­re­so­wa­li się Toyo­ta Pro/​Celebrity. Zwłasz­cza, że ten wyścig będzie inny od pozo­sta­łych – wezmą w nim udział zwy­cięz­cy poprzed­nich edy­cji (ubra­ni w retro-kom­bi­ne­zo­ny wyści­go­we), przez co wal­ka będzie bar­dziej zażar­ta, niż dotych­czas. Zer­k­nij­cie na listę uczest­ni­ków – moż­ne znaj­du­je się na niej ktoś, komu war­to kibi­co­wać? A jeśli cho­dzi o mnie, to chy­ba domy­śla­cie się za kogo będę trzy­mać kciu­ki. 🙂


Dla­te­go pamię­taj­cie, by w wol­nej chwi­li, z sobo­ty na nie­dzie­lę poszu­kać w inter­ne­cie infor­ma­cji na temat Toyo­ta Pro/​Celebrity. Kto wie, może nawet jakaś dobra dusza wrzu­ci do sie­ci trans­mi­sję z tego wyda­rze­nia?

A jeśli moje sło­wa wam nie wystar­czą, być może do zain­te­re­so­wa­nia się Toyo­ta Pro/​Celebrity Race zachę­ci was ten fil­mik pro­mo­cyj­ny:

źró­dło zdję­cia ilu­stru­ją­ce­go wpis: NoBre­aking