Dyrdymały Filmowo-Serialowe

Dyrdymały Filmowo-Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Szaleństwo Serialowe, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Październikowy Serial Miesiąca

The Good Wife / Żona idealna

Nie lubię, wręcz nie­na­wi­dzę takich seria­li!

Czło­wiek zasia­da sobie spo­koj­nie do oglą­da­nia, myśląc: „to na pew­no taka pro­duk­cja, któ­ra wcią­gnie na tyle, by obej­rzeć jeden odci­nek przy kola­cji, ale nie wię­cej”. A potem oka­zu­je się, że serial jest tak samo nie­win­ny, jak koka­ina: raz spró­bo­wa­ny uza­leż­nia natych­miast. I zaczy­na się go oglą­dać epi­zod za epi­zo­dem, prze­rwy na siku sta­ją się wiel­kim wyrze­cze­niem, a dłuż­sze niż kil­ku­na­sto­mi­nu­to­we ode­rwa­nie się od ekra­nu – prze­ra­dza w tor­tu­rę.

Cześć, nazy­wam się Hoł­ka i jestem uza­leż­nio­na od Żony ide­al­nej. Ostat­ni odci­nek obej­rza­łam w ponie­dzia­łek i od tego cza­su jestem na odwy­ku. Ale kie­dy tyl­ko poja­wi się nowy epi­zod – natych­miast wró­cę do nało­gu!

Złe dobrego początki

W pierw­szych minu­tach pilo­to­we­go odcin­ka, Good Wife nie zapo­wia­da­ła się ani tro­chę cie­ka­wie. Tytu­ło­wa boha­ter­ka – Ali­cia Flor­rick – przy­po­mi­na­ła nud­niej­szą wer­sję posta­ci z Despe­ra­te House­wi­ves. Nie­na­gan­na w każ­dym calu, zdy­stan­so­wa­na, tłu­mią­ca swo­je emo­cje, ale jed­no­cze­śnie prze­ra­żo­na tym, że musi wyjść spod klo­sza, pod któ­rym dotych­czas wygod­nie żyła i zmie­rzyć z praw­dzi­wym świa­tem.

Good Wife Cast

Zdję­cia pro­mo­cyj­ne seria­lu tak­że nie zwia­sto­wa­ły nicze­go cie­ka­we­go.

Ali­cia jest praw­ni­kiem i bałam się, że pro­wa­dzo­ne przez nią spra­wy sądo­we mogą być czymś, co uczy­ni serial ruty­no­wym pro­ce­du­ra­lem. A do tego wszyst­kie­go jesz­cze jej mąż oka­zał się być poli­ty­kiem, któ­ry wplą­tał się w typo­wą, dla boha­te­rów takich, jak on, afe­rę: na jaw wyszedł jego romans i oskar­żo­no go o łapów­kar­stwo. Więc znów – nie było to raczej nic zaska­ku­ją­ce­go.

A potem spra­wy przy­bra­ły nie­co inny obrót, niż się spo­dzie­wa­łam…

Ideał

Szyb­ko oka­za­ło się, że Good Wife ma wszyst­kie te cechy, któ­re w seria­lach cenię sobie naj­bar­dziej. Cie­ka­wą, roz­pi­sa­ną na wie­le odcin­ków histo­rię, boha­te­rów (tak­że tych dru­go­pla­no­wych i epi­zo­dycz­nych), któ­rych jed­no­cze­śnie kocha się i nie­na­wi­dzi, świet­ne dia­lo­gi, odpo­wied­nią ilość dra­ma­ty­zmu i komi­zmu oraz nie­spo­dzie­wa­ne zwro­ty akcji.

Jak­by tego było mało, po pię­ciu sezo­nach Żona ide­al­na jest tak samo cie­ka­wa, jak na począt­ku emi­sji, ani przez chwi­lę nie nudzi i wciąż potra­fi zaska­ki­wać. Po pro­stu ide­ał!

Perfekcyjnie, nieidealni bohaterowie

Jed­ną z naj­więk­szych zalet Good Wife jest nie­prze­wi­dy­wal­ność więk­szo­ści poja­wia­ją­cych się w seria­lu posta­ci. Cięż­ko stwier­dzić, co sie­dzi w ich gło­wach, jak się w jakiejś sytu­acji zacho­wa­ją lub po któ­rej stro­nie kon­flik­tu się opo­wie­dzą. Weź­my taką Kalin­dę: nawet po pię­ciu sezo­nach nie jestem w sta­nie stwier­dzić, kie­dy dzia­ła cał­ko­wi­cie bez­in­te­re­sow­nie, kie­dy mówi szcze­rze, a kie­dy kła­mie. I czy wte­dy, gdy się z kimś kłó­ci, to jed­no­cze­śnie ma ocho­tę daną oso­bę zabić, czy też się z nią prze­spać (i trze­ba się nad tym gło­wić za każ­dym razem, bo Kalin­da jest oso­bą bisek­su­al­ną).

Good Wife Kalinda

Za spra­wą swo­jej tajem­ni­czo­ści Kalin­da bar­dzo łatwo mogła stać się iry­tu­ją­ca, ale twór­cy seria­lu napi­sa­li tą postać tak dobrze, że jest ona stu pro­cen­to­wo intry­gu­ją­ca.

Następ­na świet­na postać: gra­ny przez Ala­na Cum­min­ga, Eli Gold. Facet poja­wił się w poło­wie pierw­sze­go sezo­nu i wte­dy myśla­łam, że będzie to ktoś w sty­lu posta­ci gra­nej przez Rober­ta De Niro w fil­mie Fak­ty i Akty – czy­li że obró­ci kota do góry ogo­nem, zmie­cie co trze­ba pod dywan, a potem znik­nie rów­nie szyb­ko i nie­spo­dzie­wa­nie, jak się poja­wił. Ale Cum­ming i jego postać oka­za­ły się być tak wspa­nia­łe, że aktor został w seria­lu na sta­łe. I dobrze!

Good Wife Eli Gold

Cie­ka­wost­ka: podob­no Rus­sell T. Davies dwa razy zapro­po­no­wał Ala­no­wi Cum­min­go­wi rolę Dok­to­ra i w oby­dwu przy­pad­kach aktor odmó­wił bo… nie chciał prze­pro­wa­dzić się na dzie­więć mie­się­cy do Car­diff.

Z jed­nej stro­ny szko­da, bo w Good Wife Cum­ming poka­zał, że był­by świet­nym Dok­to­rem. Ale z dru­giej – gdy­by akto­ra nie spło­szy­ła koniecz­ność miesz­ka­nia przez nie­mal cały rok w Walii, to pew­nie nigdy nie pozna­ła­bym ani Eli Gol­da, ani Chri­sto­phe­ra Ecc­le­sto­na i Davi­da Ten­nan­ta.

Nato­miast świet­nym przy­kła­dem boha­te­ra, któ­re­go jed­no­cze­śnie kocha się i nie­na­wi­dzi jest mąż Ali­cii – Peter Flor­rick. Z jed­nej stro­ny trud­no wyba­czyć mu, że zdra­dził żonę, ale z dru­giej – facet potra­fi być napraw­dę cza­ru­ją­cy. No i nie moż­na nie lubić go za to, że sta­ra się być dobrym ojcem i mężem.

To nie taki serial prawniczy, jak sądzisz!

Kie­dy zasia­dłam do oglą­da­nia Good Wife, byłam prze­ko­na­na, że każ­dy odci­nek będzie opie­rał się na sche­ma­cie: dziel­ni adwo­ka­ci bio­rą spra­wę, któ­ra teo­re­tycz­nie jest nie do wygra­nia, pra­wie prze­gry­wa­ją, ale w ostat­niej chwi­li znaj­du­ją coś, co dzia­ła na ich korzyść, potem zwy­cię­ża­ją, a do prze­pro­wa­dzo­nej przez nich spra­wy i jej boha­te­rów nigdy wię­cej się nie wra­ca. Oka­za­ło się jed­nak, że kan­ce­la­ria adwo­kac­ka, w któ­rej pra­cu­je Ali­cia Flor­rick, posia­da wie­lu sta­łych klien­tów, któ­rzy nie­ustan­nie paku­ją się w kło­po­ty i co za tym idzie – co jakiś czas powra­ca­ją do seria­lu.

Good Wife Abernathy

Sędzio­wie to też ludzie. Nie­któ­rzy są suro­wi, inni upier­dli­wi oraz nie­spra­wie­dli­wi. A jesz­cze inni – uro­czy i odro­bi­nę nie­po­waż­ni, za co nie moż­na ich nie lubić.

źró­dło zdję­cia: IMDb

Spra­wa wyglą­da podob­nie tak­że z poja­wia­ją­cy­mi się w Żonie ide­al­nej praw­ni­ka­mi. W pra­wie każ­dym odcin­ku nie­spo­dzian­ką jest to, któ­ry z boha­te­rów będzie współ­pra­co­wał przy pro­wa­dze­niu danej spra­wy i kto będzie po prze­ciw­nej stro­nie bary­ka­dy. Zawsze więc pisz­czę z rado­ści, kie­dy na ekra­nie poja­wi­ła się fan­ta­stycz­na Car­rie Pre­ston w roli zakrę­co­nej Els­beth Tascio­ni; wiem, że będą kło­po­ty, kie­dy widzę Micha­ela J. Foxa w roli Louisa Can­nin­ga albo zacie­ram ręce z rado­ści, cze­ka­jąc na nowe, zgryź­li­we uwa­gi Davi­da Lee.

Good Wife Tascioni

Tascio­ni jest posta­cią, któ­ra nie tyl­ko bawi, ale też poka­zu­je, że jeśli czło­wiek się uprze, to może zostać każ­dym – nawet nie do koń­ca zrów­no­wa­żo­nym, ale mega sku­tecz­nym praw­ni­kiem.

źró­dło zdję­cia: Fla­vor­wi­re

Inny­mi sło­wy, sce­na­rzy­ści Good Wife nie idą na łatwi­znę i sta­ra­ją się, by wszyst­kie odcin­ki i każ­da postać, któ­re stwo­rzą, odci­snę­ły się w pamię­ci widzów. Choć w tym dru­gim przy­pad­ku duża jest też zasłu­ga osób odpo­wie­dzial­nych za casting, któ­rym uda­ło się zatrud­nić w tej pro­duk­cji masę fan­ta­stycz­nych akto­rów.

Nietuzinkowo, ale prawdziwie

Żona ide­al­na zachwy­ci­ła mnie tak­że za spra­wą poka­za­nych w seria­lu wąt­ków oby­cza­jo­wych. Dzię­ki temu odkry­łam, że do pew­nych spraw pod­cho­dzi się w Ame­ry­ce zupeł­nie ina­czej, niż w Pol­sce. Przy­kła­do­wo Ali­cia mia­ła pro­blem pole­ga­ją­cy na tym, że jej cór­ka posta­no­wi­ła przy­jąć wia­rę chrze­ści­jań­ską.

Poza tym podob­nie, jak w praw­dzi­wym życiu – dra­ma­ty boha­te­rów Good Wife prze­pla­ta­ły się z wyda­rze­nia­mi zabaw­ny­mi, cza­sem wręcz absur­dal­ny­mi. Co z kolei spra­wia­ło, że pod­czas oglą­da­nia czę­sto wybu­cha­łam szcze­rym śmie­chem (co robi ame­ry­kań­ski nasto­la­tek, by zde­ner­wo­wać swo­ich rodzi­ców? Zaczy­na słu­chać muzuł­mań­skich modlitw).

Good Wife Grace

Dzię­ki Good Wife odkry­łam, że w USA, ina­czej niż w Pol­sce – pro­ble­mem mogą być nasto­lat­ki, któ­re chcą cho­dzić do kościo­ła.

Podo­ba mi się tak­że to, że twór­cy seria­lu nie boją się bawić pew­ny­mi kon­wen­cja­mi. Tak jak cho­ciaż­by mia­ło to miej­sce ostat­nio, w pią­tym odcin­ku pią­te­go sezo­nu, gdzie wyda­rze­nia, mon­taż poszcze­gól­nych scen, pra­ca kame­ry i muzy­ka przy­wo­dzi­ły na myśl kino­wy, poli­tycz­no-woj­sko­wy thril­ler, a nie serial praw­ni­czy. To nato­miast spo­wo­do­wa­ło, że oglą­da­nie tego odcin­ka wgnio­tło mnie w fotel, ale jed­no­cze­śnie za spra­wą tego wyol­brzy­mie­nia czu­łam, że twór­cy pusz­cza­ją do mnie oko i mówią „lol, w rze­czy­wi­sto­ści to wszyst­ko nie wyglą­da­ło­by tak epic­ko”.

Lepsza, niż narkotyki!

Mogła­bym o Żonie ide­al­nej napi­sać jesz­cze dużo, dużo wię­cej. Prze­ana­li­zo­wać każ­dy odci­nek i scha­rak­te­ry­zo­wać więk­szość posta­ci z seria­lu. Ale zamiast tego w tym miej­scu prze­rwę moje dyr­dy­ma­le­nie. I napi­szę tyl­ko, że jeśli roz­cza­ro­wa­ły was tego­rocz­ne pre­mie­ry seria­lo­we i poszu­ku­je­cie pro­duk­cji, od któ­rej mogli­by­ście się łatwo uza­leż­nić, to bez kon­sul­to­wa­nia się z leka­rzem lub far­ma­ceu­tą, może­cie się­gnąć po Good Wife.

Miej­cie tyl­ko na uwa­dze, że pro­duk­cja ta jest jak nar­ko­tyk – jeśli raz się wcią­gnie­cie, to potem nie będzie­cie potra­fi­li się ode­rwać!

Nie bądź pirat - kliknij tutaj i sprawdź, gdzie tą produkcję możesz obejrzeć legalnie

Post jest frag­men­tem wpi­su pocho­dzą­ce­go z poprzed­niej odsło­ny blo­ga.

Tekst został zre­da­go­wa­ny i nie­znacz­nie zmo­dy­fi­ko­wa­ny.

Ory­gi­nal­ny wpis możesz zoba­czyć w ser­wi­sie Blog​spot​.com.

o ile nie zosta­ło stwier­dzo­ne ina­czej, zdję­cia ilu­stru­ją­ce wpis pocho­dzą z ser­wi­su: DVD­bash