Dyrdymały Filmowo-Serialowe

Dyrdymały Filmowo-Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Filmy Przeróżne, Słynne Serie Filmowe, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Pierwszy pająk na ekranie

Trylogia Spider-Man Sama Raimi’ego

W kinach wylą­do­wał ostat­nio Nie­sa­mo­wi­ty Spi­der-Man i wszy­scy zaczę­li się zasta­na­wiać po co histo­rię czło­wie­ka-pają­ka opo­wia­dać od począt­ku, sko­ro cał­kiem świe­ża jest poprzed­nia seria o jego przy­go­dach. A ja zda­łam sobie spra­wę, że nie widzia­łam jesz­cze wszyst­kich fil­mów z try­lo­gii Sama Raimi’ego. Posta­no­wi­łam więc nad­ro­bić zale­gło­ści. Bo na nowe­go Spi­der-Mana mam zamiar wybrać się do kina i chcę wie­dzieć, czy restart serii był dobrym, czy może złym pomy­słem.

Spider-Man Poster

źró­dło: JoBlo Posters

Spider-Man

Peter Par­ker, szkol­ne popy­cha­dło, zosta­je ugry­zio­ny przez zmo­dy­fi­ko­wa­ne­go gene­tycz­nie pają­ka, przez co naby­wa super-paję­czych zdol­no­ści. Po tym, jak wujek Pete­ra (po czę­ści z winy chło­pa­ka) zosta­je zastrze­lo­ny przez zbi­ra, nasz boha­ter posta­na­wia przy­wdziać strój Spi­der-Mana i rato­wać Nowy Jork przed wszel­kim złem. A do poko­na­nia będzie miał nie tyl­ko drob­nych zło­dzie­jasz­ków, ale tak­że ojca swo­je­go naj­lep­sze­go przy­ja­cie­la, któ­ry sza­le­je po mie­ście w stro­ju Zie­lo­ne­go Gobli­na.

Spi­der-Man miał świet­ną obsa­dę aktor­ską. Na pla­nie fil­mu zna­lazł się Tobey Magu­ire, James Fran­co i Wil­lem Dafoe. Ale nie­ste­ty kiep­skie­mu sce­na­riu­szo­wi nie pomo­gą nawet naj­lep­si akto­rzy. Z całej wyżej wymie­nio­nej trój­ki naj­le­piej wypadł Fran­co, ale to dla­te­go, że losy gra­nej przez nie­go posta­ci pre­zen­to­wa­ły się dość auten­tycz­nie. Naj­bar­dziej roz­cza­ro­wy­wa­ła mnie z kolei rola Dafoe’a. Facet nie był ani strasz­ny, ani śmiesz­ny. Nie wzbu­dzał lito­ści, sym­pa­tii lub cze­go­kol­wiek inne­go. Owszem, miał zie­lo­ny strój i fru­wał, ale tak napraw­dę, pod wzglę­dem oso­bo­wo­ści pra­wie wca­le nie róż­nił się od innych, zupeł­nie ano­ni­mo­wych zło­czyń­ców, z któ­ry­mi roz­pra­wiał się Spi­der-Man.

No i jesz­cze Tobey Magu­ire. Nie chcę pisać (tak, jak nie­któ­rzy), że facet nie nada­wał się do tej roli. Ale postać, któ­rą musiał zagrać zosta­ła źle napi­sa­na. Przez pół fil­mu Magu­ire pła­kał lub wyglą­dał, jak­by zaraz miał się roz­pła­kać, ponie­waż tak było w sce­na­riu­szu i tego wyma­gał od nie­go reży­ser. Gdy­by twór­cy fil­mu dali Par­ke­ro­wi wię­cej luzu, dystan­su do same­go sie­bie i po pro­stu – wię­cej jaj – wie­rzę, że Magu­ire był­by w sta­nie podo­łać takiej roli. Ale z puste­go nawet Salo­mon nie nale­je.

Przy oka­zji prze­szli­śmy do głów­ne­go ele­men­tu, któ­ry spra­wił, że Spi­der-Man mi się nie podo­bał. Pro­duk­cja była po pro­stu za bar­dzo ckli­wa i melo­dra­ma­tycz­na. A to jest ostat­nia rzecz, jakiej ocze­ku­ję po fil­mach akcji z komik­so­wy­mi boha­te­ra­mi w rolach głów­nych. Tutaj prze­wa­ża­ło wzdy­cha­nie, uża­la­nie się nad sobą i pła­ka­nie. Peter Par­ker może i dostał geny super-pają­ka, ale co z tego, sko­ro pod maską Spi­der-Mana wciąż skry­wał się zakom­plek­sio­ny, pozba­wio­ny pew­no­ści sie­bie i zapła­ka­ny dzie­ciak?

Prze­łknę­ła­bym jesz­cze jakoś żało­sne­go Zie­lo­ne­go Gobli­na. Przy­mknę­ła­bym oko na kil­ka pate­tycz­no-patrio­tycz­nych scen, z powie­wa­ją­cą ame­ry­kań­ską fla­gą w tle. Ale nie jestem w sta­nie znieść tego, że Spi­der-Man jest posta­cią, któ­rej nie umiem podzi­wiać i któ­rej nie jestem w sta­nie polu­bić. O kibi­co­wa­niu już nie wspo­mi­na­jąc.

Spider-Man 2 Poster

źró­dło: JoBlo Posters

Spider-Man 2

Jeśli cho­dzi o same­go Spi­der-Mana, to od poprzed­niej czę­ści cyklu nic się nie zmie­ni­ło. Sytu­acja ule­gła nawet nie­znacz­ne­mu pogor­sze­niu, bo teraz Peter Par­ker lata­jąc po mie­ście na paję­czych linach zaczął się dodat­ko­wo zasta­na­wiać, czy być albo nie być Spi­der-Manem. A ja tyl­ko utwier­dzi­łam się w prze­ko­na­niu, że koleś o takim podej­ściu do życia nie nada­je się do bycia super­bo­ha­te­rem.

O dzi­wo tym razem nad wyraz dobrze wypadł głów­ny fil­mo­wy anta­go­ni­sta. Dok­tor Octo­pus nie był może posta­cią aż tak cie­ka­wą, jak Nola­now­ski Joc­ker, ale miał w sobie „to coś”. Kla­sę, poczu­cie humo­ru, nie­zły styl ubie­ra­nia się. Przede wszyst­kim jed­nak – facet nie był w stu pro­cen­tach czar­nym cha­rak­te­rem. Może tyl­ko powód jego przej­ścia na ciem­ną stro­nę mocy nie był do koń­ca reali­stycz­ny i logicz­ny (praw­do­po­do­bień­stwo, że mecha­nicz­ne ramio­na mogły­by prze­jąć nad kimś kon­tro­lę jest moim zda­niem rów­nie duże jak to, że mnie mógł­by opę­tać duch wście­kłej deski do pra­so­wa­nia). Ale ze wzglę­du na faj­ność boha­te­ra, byłam w sta­nie przy­mknąć na to oko.

Para­dok­sal­nie Octo­pu­so­wi uda­ło się ura­to­wać Spi­der-Mana przy­ćmie­wa­jąc go swo­im bla­skiem. Bo nie­ste­ty czło­wie­ka pają­ka mogło­by tu w ogó­le nie być. Ale Octo­pus stał się posta­cią na tyle cie­ka­wą, że moim zda­niem cały film mógł­by opo­wia­dać tyl­ko o nim.

Spider-Man 3 Poster

źró­dło: JoBlo Posters

Spider-Man 3

Wyda­je mi się, że Spi­der-Man 3 był nie­co lep­szy od pierw­szej czę­ści. Ale tyl­ko dla­te­go, bo pre­zen­to­wał się bar­dziej efek­tow­nie. Poza tym, nie­ste­ty wię­cej nie­ko­niecz­nie ozna­cza lepiej.

W trze­ciej czę­ści lata­nia na paję­czy­nie, Spi­der-Man musiał zmie­rzyć się z Sand­ma­nem, Zie­lo­nym Gobli­nem Junio­rem, Veno­mem (czy­li ciem­nym czymś z kosmo­su), nowym foto­re­por­te­rem w redak­cji Daily Bugle oraz samym sobą. Mia­ło być mrocz­nie, ale nie­ste­ty wyszło mhrocz­nie. A nowi zło­czyń­cy oka­za­li się sła­bi. Nie ze wzglę­du na brak super­mo­cy, ale z powo­du kiep­skie­go sce­na­riu­sza. Nie będę wypi­sy­wać wszyst­kich głu­pot zawar­tych w tym fil­mie. Nie dla­te­go, że mi się nie chce. Tyl­ko po pro­stu – twór­cy HISHE mie­li do tej pro­duk­cji podob­ne zastrze­że­nia, jak ja i ład­nie poka­za­li je w swo­im fil­mi­ku:

Po obej­rze­niu trzech Spi­der-Manów razem wzię­tych moc­no się roz­cza­ro­wa­łam. Naczy­ta­łam się w necie, że to świet­na seria i że fil­my wcho­dzą­ce w jej skład to dzie­ła wręcz prze­ło­mo­we, jeśli cho­dzi o ekra­ni­za­cje komik­sów. Tym­cza­sem na mnie nie zro­bi­ły żad­ne­go wra­że­nia. Może jestem już za sta­ra na oglą­da­nie takich rze­czy? Może gdy­bym mia­ła naście lat, to zako­cha­ła­bym się w Pete­rze Par­ke­rze i ze łza­mi w oczach podzi­wia­ła jego melo­dra­ma­tycz­ne przy­go­dy? Ech, sama już nie wiem. Ale zaczę­łam się zasta­na­wiać, czy przy­pad­kiem nowy, Nie­sa­mo­wi­ty Spi­der-Man też mnie nie roz­cza­ru­je, bo w koń­cu to film dla dwu­na­sto­lat­ków. Ale cóż – nie dowiem się, dopó­ki tego fil­mu nie obej­rzę, praw­da?

Nie bądź pirat - kliknij tutaj i sprawdź, gdzie tą produkcję możesz obejrzeć legalnie

źró­dło zdję­cia ilu­stru­ją­ce­go wpis: Comic Wal­l­pa­pers

Wpis pocho­dzi z poprzed­niej odsło­ny blo­ga.

Został zre­da­go­wa­ny i nie­znacz­nie zmo­dy­fi­ko­wa­ny.

Ory­gi­nal­ny tekst możesz zoba­czyć w ser­wi­sie Blog​spot​.com.