Uwięziony

Uwięziony

Koja­rzy­cie tych wszyst­kich głu­pich, fil­mo­wych stró­żów pra­wa, któ­rzy niko­mu nic nie mówiąc, posta­na­wia­ją w poje­dyn­kę spraw­dzić trop, na jaki wpa­dli, w efek­cie cze­go spo­ty­ka­ją poszu­ki­wa­ne­go kry­mi­na­li­stę i zosta­ją przez nie­go zamor­do­wa­ni?

Byłem takim stró­żem pra­wa. Na szczę­ście czło­wiek, któ­re­go ści­ga­łem, nie był mor­der­cą i nie miał odwa­gi mnie zabić. Na moje nie­szczę­ście wie­dział, że nie może wypu­ścić mnie wol­no. A ponie­waż był pory­wa­czem, zamknął mnie w swo­jej piw­ni­cy. Na bar­dzo, bar­dzo dłu­gi czas.

O opowiadaniu możesz także przeczytać na Dyrdymałach.

Natomiast w galerii znajdziesz grafiki promujące premierę Uwięzionego.

Poprzed­nie wer­sje: wyda­nie I

  • Pingback: Sadystyczne Natchnienie | Dyrdymały()

  • Mar­le­na Bier

    Po krót­kim zasta­no­wie­niu zde­cy­do­wa­łam, że dedy­ka­cja z Two­je­go fan­pa­ge na twa­rzok­siąż­ce jest też dla mnie i zawę­dro­wa­łam w te rejo­ny :D Po pierw­sze gra­tu­lu­ję kon­se­kwen­cji i odwa­gi :) Moje dzie­ła i dzieł­ka jakoś nie mogą opu­ścić szu­fla­dy ( w tym wypad­ku szu­fla­da ma wiel­kość TAR­DIS i nie da się w niej nic zna­leźć ;) ). Chęt­nie przy­zna­ję, że dobrze się bawi­łam, czy­ta­jąc Two­je opo­wia­da­nie, tym bar­dziej, że lubię ten gatu­nek. Hmmm… I jak tu napi­sać coś wię­cej bez spo­ile­rów.… Bar­dzo się sta­ram, ale dla tych, któ­rzy prze­czy­ta­ją komen­tarz nie czy­ta­jąc opo­wia­da­nia uwa­ga: możesz napo­tkać drob­ne spo­ile­ry!

    Podo­ba mi się intry­ga, zupeł­nie nie spo­dzie­wa­łam się takie­go obro­tu spraw i zupeł­nie ina­czej obsta­wi­łam spraw­cę. Bar­dzo podo­ba­ło mi się nie­co­dzien­ne wyko­rzy­sta­nie moty­wu poli­cjan­ta – samot­ne­go wil­ka, któ­ry wyru­sza na łowy. To naj­głup­sza prze­cież z moż­li­wych decy­zji, a zbyt czę­sto koń­czy się super szczę­śli­wie. Zaś taka posta­wa, masa­krycz­nie łamią­ca wszel­kie zna­ne mi pro­ce­du­ry, bywa chwa­lo­na jako akt naj­wyż­szej odwa­gi. No i na serio uwiel­biam to jak poka­za­łaś głów­ne­go boha­te­ra. Dałaś mu nadzie­ję, ale nie zesła­łaś anio­ła z nie­ba, któ­ry mu roz­wią­zał wszyst­kie pro­ble­my i… odtąd miał­by żyć dłu­go i szczę­śli­wie. Ostat­nia sce­na mnie zasko­czy­ła i nie zasko­czy­ła… Tzn. ja zaraz wie­dzia­łam gdzie musi się udać boha­ter ten ostat­ni raz, że to jest jedy­ne miej­sce, do któ­re­go nale­ży, ze pew­nych rze­czy nie da się zapo­mnieć, ale opi­sa­łaś to w taki spo­sób, że osta­tecz­nie zada­łam sobie pyta­nia: dla­cze­go? I co dalej? No i motyw z klu­cza­mi abso­lut­nie mnie kupił, taka drob­na, ale bar­dzo suge­styw­na rzecz. Moim zda­niem uda­ło Ci się zna­leźć taki sym­bol, któ­ry prze­ka­zał o wie­le wię­cej tre­ści niż jaki­kol­wiek moż­li­wy dia­log czy opis. Bra­wo!
    Jedy­ne do cze­go bym się przy­cze­pi­ła to tem­po … Na począt­ku jest dla mnie ide­al­ne, nie roz­wle­czo­ne, pozwa­la napraw­dę zwią­zać się z boha­te­ra­mi, ale potem zbyt moc­no pędzi, zbyt szyb­ko wyja­śnia się nam intry­ga. Wiem, że to pew­nie z powo­du for­my, któ­rą wybra­łaś, ale ja jesz­cze chcia­łam pobyć z boha­te­ra­mi :) Hehe, no i z uwa­gi kry­tycz­nej wyszedł kom­ple­ment :) Co jak co, ale kry­tyk to ze mnie żaden :)

    • Dzię­ku­ję za komen­tarz! :) I bar­dzo się cie­szę, że opo­wia­da­nie ci się podo­ba­ło! :D

      zupeł­nie ina­czej obsta­wi­łam spraw­cę

      A możesz zdra­dzić, kogo obsta­wia­łaś?

      podo­ba­ło mi się nie­co­dzien­ne wyko­rzy­sta­nie moty­wu poli­cjan­ta – samot­ne­go wil­ka, któ­ry wyru­sza na łowy. To naj­głup­sza prze­cież z moż­li­wych decy­zji, a zbyt czę­sto koń­czy się super szczę­śli­wie

      To była wła­śnie głów­na rzecz, któ­ra zain­spi­ro­wa­ła mnie do napi­sa­nia tego opo­wia­da­nia. Kie­dy w kolej­nym seria­lu zno­wu zoba­czy­łam ten motyw (któ­ry strasz­nie mnie wku­rza), w gło­wie zaświe­ci­ła się żaró­wecz­ka „a co by było, gdy­by…”

      Ostat­nia sce­na mnie zasko­czy­ła i nie zasko­czy­ła

      Przy oka­zji muszę zapy­tać (bo pytam o to każ­de­go, kto prze­czy­tał opo­wia­da­nie): umarł, czy prze­żył? Jak myślisz?

      Bra­wo!

      Dzię­ku­ję! :)

      Jedy­ne do cze­go bym się przy­cze­pi­ła to tem­po … Na począt­ku jest dla mnie ide­al­ne[…], ale potem zbyt moc­no pędzi, zbyt szyb­ko wyja­śnia się nam intry­ga.

      Przy­znam, że czę­ścio­wo było to zamie­rzo­ne, bo ostat­ni akt powi­nien być dyna­micz­ny, a czę­ścio­wo wyni­ka­ło z tego, że skoń­czy­ły mi się pomy­sły na dal­sze wodze­nie boha­te­rów za nos. ;)

      Mam jesz­cze jed­no pyta­nie. Pro­szę, odpo­wiedz szcze­rze. Czy w fina­le to, że McKin­ney uciekł z karet­ki nie wyda­wa­ło ci się nie­re­al­ne albo prze­kom­bi­no­wa­ne? Bo dla mnie to jest jedy­ny frag­ment opo­wia­da­nia, z któ­re­go nie jestem zbyt zado­wo­lo­na. Ale nie potra­fi­łam zna­leźć inne­go spo­so­bu, by wysłać McKin­neya do piw­ni­cy.

      kry­tyk to ze mnie żaden :)

      Wca­le nie! Napi­sa­łaś bar­dzo dobrą recen­zję. Jesz­cze raz dzię­ku­ję! :)