Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Wpisy z tagiem: zdrowie

Głupie Dyrdymalenie, Szybki Wpis:

Poczekaj do wiosny!

Zrób sobie „niedźwiedzią” przysługę

Ame­ry­kań­scy naukow­cy odkry­li*, że podob­nie jak niedź­wie­dzie, mamy w swo­im DNA zako­do­wa­ne, iż powin­ni­śmy hiber­no­wać przez zimę. Oczy­wi­ście u nas ten frag­ment DNA dzia­ła tak, jak geny odpo­wie­dzial­ne za mer­da­nie ogo­nem i strzy­że­nie usza­mi, czy­li pra­wie wca­le. Pra­wie robi jed­nak róż­ni­cę i war­to o DNA, któ­re dzie­li­my z niedź­wie­dzia­mi, pamię­tać. Zwłasz­cza teraz, na począt­ku roku. Dla­cze­go? Zaraz wam to wyjaśnię!


* Czy­taj: czy­ta­łam gdzieś, kie­dyś arty­kuł na ten temat, ale ponie­waż teraz nie potra­fię go zna­leźć, zwa­lę winę na ame­ry­kań­skich naukowców.

Blogowanie i Internety, Głupie Dyrdymalenie:

Straszliwy doktor Google

Kilka słów o akcji Internet nie leczy

9 na 10 Pola­ków szu­ka w Inter­ne­cie infor­ma­cji na temat zdro­wia – mówi ogól­no­pol­ska akcja edu­ka­cyj­na Inter­net nie leczy, któ­ra ma na celu uświa­do­mie­nie ludziom, że porad medycz­nych nale­ży szu­kać u leka­rzy, a nie wśród nie­zna­jo­mych w inter­ne­tach. Akcja moim zda­niem słusz­na, bo war­to co jakiś czas przy­po­mnieć wszyst­kim, że pierw­sza zasa­da korzy­sta­nia z inter­ne­tu to „nie wierz we wszyst­ko, co znaj­dziesz w internecie”.

Mam jed­nak z tą kam­pa­nią jeden pro­blem – wyda­je mi się, że ktoś tu sta­ra się leczyć obja­wy cho­ro­by, a nie jej przy­czy­nę. Bo powiedz­my sobie szcze­rze: czy nie jest tak, że wie­lu ludzi wybie­ra dok­to­ra Google, bo zawie­dli się wcze­śniej na praw­dzi­wych lekarzach?

Bardziej Poważnie:

Jak się otruć – sposób na popełnienie samobójstwa

Łatwa i bezbolesna metoda na odebranie sobie życia

Dziś napi­szę o nie­zwy­kle pro­stym i jed­no­cze­śnie bar­dzo efek­tow­nym spo­so­bie zabi­cia się. Jedy­ne, co musisz zro­bić, to zba­dać poziom swo­ich hor­mo­nów tar­czy­cy (TSH, FT3, FT4). Od wyni­ku bada­nia zale­ży rodzaj tru­ci­zny, któ­rej będziesz potrze­bo­wał do popeł­nie­nia samobójstwa.

Głupie Dyrdymalenie:

Przyszłość, na którą czekam

10 wynalazków, które mam nadzieję, zostaną kiedyś wynalezione

Jak zapew­ne wie­cie (albo i nie) 2015 jest rokiem Powro­tu do przy­szło­ści, bo to wła­śnie w nim wylą­do­wał Mar­ty McFly w dru­giej czę­ści cza­so­po­dróż­ni­czej try­lo­gii Zemec­ki­sa. I jak moż­na się było spo­dzie­wać, świat zmie­nił się zupeł­nie ina­czej, niż sobie to twór­cy fil­mu wyobra­ża­li. Nie mamy lata­ją­cych samo­cho­dów i desko­ro­lek, auto­ma­tycz­nych wypro­wa­dza­czy psów i nie nosi­my dzi­wacz­nych ciu­chów. Pomi­ja­jąc roz­wój inter­ne­tu i to, że każ­dy z nas nosi w kie­sze­ni kom­pu­ter o więk­szej mocy obli­cze­nio­wej niż te, któ­re wysła­ły czło­wie­ka na Księ­życ, świat zmie­ni­ły set­ki innych wyna­laz­ków, któ­re weszły w nasze życie tro­chę niepostrzeżenie.

Dzi­siej­szy wpis będzie w więk­szo­ści o takich wła­śnie, mniej spek­ta­ku­lar­nych wyna­laz­kach, na któ­rych powsta­nie i wej­ście do codzien­ne­go użyt­ku cze­kam. Bo choć lata­ją­ce desko­rol­ki brzmią świet­nie, to dużo waż­niej­sze jest prze­cież to, by nie uzie­miał nas na przy­kład zwy­kły katar lub ból zęba.

Drobna Prywata, Głupie Dyrdymalenie, Wpisy Archiwalne - LiveJournal:

Zakichany tydzień

Czyli krótki post o katarze

Na począt­ku baga­te­li­zo­wa­łam spra­wę i myśla­łam, że to wszyst­ko inne tyl­ko nie to. Mówi­łam sobie: „Hoł­ka, nie przej­muj się, to tyl­ko ogól­ne osła­bie­nie spo­wo­do­wa­ne sesją egza­mi­na­cyj­ną – ode­śpisz zarwa­ną noc i wszyst­ko będzie dobrze”. Ale wca­le nie było lepiej. Po jed­nej chu­s­tecz­ce musia­łam się­gnąć po następ­ną, kicha­łam pra­wie non stop i coraz bar­dziej zda­wa­łam sobie spra­wę z tego, że tak napraw­dę sta­ło się to, cze­go tak bar­dzo się oba­wia­łam – roz­cho­ro­wa­łam się.