Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Wpisy z tagiem: społeczeństwo

Techno-Bełkot:

Face­App kon­tra rze­czy­wi­stość

Kto postarza lepiej – aplikacja, czy upływ czasu?

Nie­daw­no świat osza­lał na punk­cie apli­ka­cji Face­App, któ­ra pozwa­la w bar­dzo reali­stycz­ny spo­sób posta­rzać zdję­cia naszych twa­rzy. Posta­no­wi­łam pójść za modą i tak­że prze­te­sto­wać ten pro­gram. Z tym, że w odróż­nie­niu od innych nie eks­pe­ry­men­to­wa­łam na sobie. Zamiast tego posta­rzy­łam zdję­cia akto­rów zro­bio­ne kil­ka dekad temu i porów­na­łam je z tym, jak napraw­dę na wybra­nych cele­bry­tów zadzia­łał upływ cza­su.

A na tym moje eks­pe­ry­men­ty się nie skoń­czy­ły! Nie zdra­dzę jed­nak teraz, na czym pole­ga­ły dal­sze testy – tego dowie­cie się czy­ta­jąc Dyr­dy­ma­ła.

Głupie Dyrdymalenie, Szybki Wpis:

Jeden krok

Krótki Dyrdymał na 50 rocznica lądowania na Księżycu

Kie­dy pierw­szy czło­wiek wylą­do­wał na Księ­ży­cu, mój Tata miał osiem lat.

Moja Bab­cia spe­cjal­nie na tą oka­zję kupi­ła tele­wi­zor. To był pierw­szy taki odbior­nik w oko­li­cy, więc w nocy, 20 lip­ca 1969 roku, w jej domu zebra­ła się poło­wa sąsia­dów i zna­jo­mych.

Tele­wi­zor miał mały ekran, obraz był czar­no-bia­ły, bar­dzo śnie­żył i nie­wie­le było na nim widać, ale i tak o trze­ciej w nocy, wszy­scy zebra­ni w domu mojej Bab­ci – razem z moim Tatą – słu­cha­li, jak Neil Arm­strong wypo­wia­dał histo­rycz­ne sło­wa i patrzy­li, jak astro­nau­ta pod­ska­ki­wał po powierzch­ni Srebr­ne­go Glo­bu.

Wie­cie, co dla mnie jest naj­wspa­nial­sze w tym, że czło­wiek wylą­do­wał na Księ­ży­cu? Wca­le nie ten wiel­ki krok dla ludz­ko­ści.

Bardziej Poważnie:

Patrio­tyzm, część II

O umieraniu za ojrzyznę

Kie­dy pisa­łam poprzed­ni wpis, zasta­na­wia­łam się, czy wspo­mi­nać w nim kwe­stię odda­wa­nia życia w obro­nie ojczy­zny. Stwier­dzi­łam jed­nak, że była­by to zby­tecz­na dygre­sja, któ­ra nie­po­trzeb­nie wydłu­ży­ła­by Dyr­dy­ma­ła. Ale w komen­ta­rzach pod tam­tym wpi­sem, wie­lu z was poru­szy­ło kwe­stię „patrio­tycz­ne­go umie­ra­nia”. Stwier­dzi­łam więc, że zamiast pisać każ­de­mu z was dłu­gie odpo­wie­dzi pod tam­tym tek­stem, stwo­rzę nowy Dyr­dy­mał, w któ­rym podzie­lę się z wami moim zda­niem na ten temat.

Głupie Dyrdymalenie, Szybki Wpis:

Koszul­ki, któ­re łączą ludzi

(prawdopodobnie lepiej, niż wódka)

W sobo­tę poszłam na zaku­py na targ. A na zaku­pach zawsze jestem moc­no sku­pio­na na wyko­ny­wa­niu tej jed­nej czyn­no­ści, przez co nie zwra­cam więk­szej uwa­gi na świat wokół mnie.

Sta­nę­łam przy stra­ga­nie, inten­syw­nie myśląc: „jed­na pie­trusz­ka, trzy ziem­nia­ki, jabł­ka i bura­ki, sie­dem mar­che­wek”. Pod­szedł do mnie pan sprze­daw­ca i zamiast tra­dy­cyj­ne­go „co podać?” stwier­dził:

– Ooo, faj­ne­go ma pani Gan­dal­fa na koszul­ce!

Blogowanie i Internety, Okiem Niepoczytalnego Bibliotekarza Cyfrowego, Techno-Bełkot:

Jesz­cze moje, czy już wasze?

Do kogo należą treści opublikowane w internecie?

Załóż­my, czy­sto hipo­te­tycz­nie, że posta­na­wiam sko­rzy­stać do pra­wa do bycia zapo­mnia­nym i z dnia na dzień z inter­ne­tu zni­ka­ją wszel­kie, zwią­za­ne ze mną mate­ria­ły. W tym Dyr­dy­ma­ły. Czę­ści z was pew­nie zro­bi­ło­by się z tego powo­du smut­no, nie­któ­rzy może nawet by się zezło­ści­li, ale więk­szość inter­nau­tów nicze­go by nie zauwa­ży­ła.

Puść­my jed­nak nie­co bar­dziej wodze fan­ta­zji. Sytu­acja jest dokład­nie taka sama, z jed­ną, maleń­ką róż­ni­cą: Dyr­dy­ma­ły są naj­bar­dziej poczy­tal­nym blo­giem w Pol­sce. Ba, zapędź­my się jesz­cze moc­niej: naj­po­czy­tal­niej­szym blo­giem na całym świe­cie! Pod każ­dym wpi­sem toczą się dłu­gie dys­ku­sje, inni blo­ge­rzy odno­szą się w swo­ich tek­stach do tego, co napi­sa­łam, a lin­ki do Dyr­dy­ma­łów w mediach spo­łecz­no­ścio­wych poda­ją dalej cele­bry­ci oraz poli­ty­cy naj­wyż­sze­go szcze­bla (nato­miast Wil­liam Ficht­ner i David Ten­nant skry­cie marzą o tym, by zdo­być mój auto­graf ;)

I wte­dy Dyr­dy­ma­ły zni­ka­ją. Już nie nie­zau­wa­żal­nie. Wręcz prze­ciw­nie, w inter­ne­cie powsta­je z tego powo­du wiel­ka wyrwa. Wszel­kie lin­ki do blo­ga prze­sta­ją dzia­łać. Wypa­ro­wu­ją elo­kwent­ne dys­ku­sje, jakie na Dyr­dy­ma­łach toczy­li inni. A tek­sty, któ­re odno­si­ły się do mojej stro­ny, zosta­ją pozba­wio­ne kon­tek­stu, przez co nie­mal zawie­szo­ne w próż­ni. Ludzie są wku­rze­ni, na uli­cach wybu­cha­ją zamiesz­ki, nastę­pu­je koniec świa­ta (OK, to ostat­nie to już może lek­ka prze­sa­da). Poja­wia się więc pyta­nie: czy w takiej sytu­acji mogła­bym wyka­so­wać Dyr­dy­ma­ły?

Kto ma więk­sze pra­wo do decy­do­wa­nia o ist­nie­niu tre­ści w inter­ne­cie? Ich twór­ca, czy odbior­cy? I gdzie leży gra­ni­ca, po prze­kro­cze­niu któ­rej opu­bli­ko­wa­ny mate­riał sta­je się dobrem wspól­nym?

Blogowanie i Internety, Techno-Bełkot:

No to Vero?

Kilka słów o nowej sieci społecznościowej

Poja­wi­ło się wła­ści­wie zni­kąd i w nie­speł­na dwa tygo­dnie zyska­ło ponad milion użyt­kow­ni­ków. W tym samym cza­sie wspo­mniał o nim nie­mal każ­dy por­tal tech­no­lo­gicz­ni. Jed­ni dopa­tru­ją się w nim zabój­cy Face­bo­oka, inni wró­żą, że sta­nie się dru­gim Google+.

Czym jest Vero? Jakie są jego wady i zale­ty? I przede wszyst­kim: czy war­to się na nie­go zapi­sać? Na te i inne pyta­nia posta­ram się odpo­wie­dzieć w dzi­siej­szych Dyr­dy­ma­łach.

Wielka Geekowa Przygoda:

Bagaż doświad­czeń

Wielka Geekowa Przygoda: BONUS

Wspo­min­ki z mojej Wiel­kiej, Geeko­wej Przy­go­dy dobie­gły koń­ca, ale mam dla was nie­spo­dzian­kę – jesz­cze jeden wpis z tej serii. Jest bowiem parę kwe­stii, któ­re chcia­łam poru­szyć, a któ­re jed­no­cze­śnie nie paso­wa­ły do tre­ści wcze­śniej­szych Dyr­dy­ma­łów. Dla­te­go dzi­siaj mam dla was kil­ka prak­tycz­nych porad, garść prze­my­śleń oraz zbiór przy­dat­nych lin­ków. Być może przy­słu­żą się wam, kie­dy będzie­cie pla­no­wać swo­ją wła­sną, Wiel­ką, Geeko­wą Przy­go­dę.

Głupie Dyrdymalenie:

Dobre rady sta­rej baby

30 przemyśleń osoby, której właśnie stuknęła trzydziestka

Trzy­dzie­ści lat – to brzmi poważ­nie. Tym­cza­sem w gło­wie cią­gle jestem nasto­lat­ką (choć może nie tak do koń­ca, bo kie­dy byłam nasto­lat­ką, pró­bo­wa­łam zacho­wać się bar­dziej doro­śle). I czę­sto dzi­wię się, gdy ktoś powie do mnie „pro­szę pani” albo spoj­rzy zasko­czo­ny, kie­dy zro­bię coś nie­po­waż­ne­go.

Praw­da jest taka, że w życiu, tro­chę jak w grze – to, że wbi­łeś na trzy­dzie­sty level ozna­cza, że zdo­by­łeś dużo punk­tów doświad­cze­nia i możesz sta­wić czo­ło groź­niej­szym potwo­rom. Ale wca­le nie czy­ni cię mądrzej­szym od gra­cza na niż­szym pozio­mie.

Dla­te­go dzi­siaj, przy oka­zji uro­dzin, podzie­lę się z wami moim doświad­cze­niem. Nie dla­te­go, bo uwa­żam się za oso­bę mądrą i wykwa­li­fi­ko­wa­ną do udzie­la­nia rad. Po pro­stu w cią­gu tych trzy­dzie­stu lat zauwa­ży­łam kil­ka pra­wi­dło­wo­ści, któ­rych nie dostrze­ga­łam w młod­szym wie­ku. I kto wie – może te „mądro­ści” na coś się wam przy­da­dzą? ;)

Blogowanie i Internety, Głupie Dyrdymalenie:

Ból dupy i inne hej­ter­stwa

Jak krytyczna powinna być krytyka?

Zwy­kle nie zaglą­dam na stro­ny inter­ne­to­we peł­ne nie­na­wi­ści, głu­pot i innych strasz­no­ści. Nie czy­tam też komen­ta­rzy (innych, niż te na Dyr­dy­ma­łach :). To powo­du­je, że żyję w błęd­nym, ale zapew­nia­ją­cym spo­kój ducha prze­świad­cze­niu, iż w sie­ci więk­szość ludzi jest mądra, miła i tole­ran­cyj­na. Cza­sem jed­nak natknę się na coś, co psu­je tą ilu­zję. I wte­dy dopa­da mnie szok i nie­do­wie­rza­nie. Przede wszyst­kim nie­do­wie­rza­nie.

Dziś podzie­lę się z wami takim wła­śnie nie­do­wie­rza­niem. Ostat­nio parę rze­czy zabu­rzy­ło bowiem moją ilu­zję „dobre­go inter­ne­tu”. Co praw­da wiem, że to, co napi­szę, dla nie­któ­rych z was może nie być Dyr­dy­ma­łem, tyl­ko zwy­kłym bana­łem. Jed­nak z dru­giej stro­ny cza­sem kon­cep­ty zro­zu­mia­łe dla jed­nej oso­by są zupeł­nie obce dla kogoś inne­go. Może więc te oczy­wi­ste oczy­wi­sto­ści z dzi­siej­sze­go Dyr­dy­ma­ła nie będą dla wszyst­kich aż tak oczy­wi­ste?