Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Wpisy z tagiem: sensacyjne

AutoPromocja, Drobna Prywata:

Sadystyczne Natchnienie

i inne pisarskie problemy

Wena to wred­na baba. Ukry­wa się, jeśli jej szukasz. Ignoru­je, gdy pro­sisz ją o pomoc. Cza­sem pod­suwa ci świet­ny pomysł, ale jak tylko zasiądziesz do pisa­nia, opuszcza cię i już nie wraca.

Naj­gorsze jest jed­nak to, że kiedy brak ci cza­su, masz inne plany i ważne rzeczy do zro­bi­enia – właśnie wtedy Wena zsyła Natch­nie­nie. I człowiek zapom­i­na o wszys­tkim innym. Pisze nie prze­j­mu­jąc się tym, że już dawno wybiła północ, oczy pieką od wpa­try­wa­nia się w mon­i­tor, a palce bolą od stuka­nia w klaw­iaturę. Pisze nie zważa­jąc na to, że rano będzie niewys­pany, że będzie siedzi­ał w pra­cy, jak bezmózgie zom­bie. Pow­tarza sobie, że już dość, że wystar­czy – trze­ba zer­wać z tym niezdrowym nało­giem, wys­pać się i wró­cić do rzeczy­wis­toś­ci. A potem, po całym dniu, zmęc­zony przy­chodzi do domu i znów zaczy­na pisać.

Słuchając Audiobooka, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Hugh Laurie nie przeczytałby tego lepiej

Sprzedawca broni czytany przez Jarosława Rabendę

Mojego ekspery­men­towa­nia z audio­booka­mi ciąg dal­szy. Tym razem postanow­iłam sprawdz­ić, jak słucha się książ­ki, którą – jakkol­wiek głu­pio by to nie brzmi­ało – wcześniej przeczy­tałam na własne oczy. Czyli Sprzedaw­cę broni Hugh Lau­riego. I było to w pewnym sen­sie rzuce­nie się na głęboką wodę, bo czy­ta­jąc książkę, przez cały czas wyobrażałam sobie, że główny bohater prze­maw­ia do mnie pełnym sarkaz­mu głosem Lau­riego. Audio­book musi­ał więc nie tylko zmierzyć się z tym, że nie jestem przeko­nana do książek czy­tanych, ale także z moi­mi wyobraże­ni­a­mi doty­czą­cy­mi gło­su nar­ra­to­ra.