Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Wpisy z tagiem: muzyka

Szafa Gra:

Widełka na empetrójkę

O filmikach, które brzmią tak świetnie, że… nie trzeba ich oglądać

Zna­leź­li­ście kie­dyś w inter­ne­cie wideo, któ­re spodo­ba­ło się wam tak bar­dzo, że mogli­by­ście je oglą­dać bez koń­ca? Osta­tecz­nie musie­li­ście jed­nak wró­cić do rze­czy­wi­sto­ści i ode­rwać wzrok od ekra­nu. Czy w takiej sytu­acji nie odkry­li­ście, że samo słu­cha­nie fil­mu, spra­wia wam rów­nie dużo fraj­dy, co jego oglą­da­nie? Mi zda­rzy­ło się to wie­le razy.

W dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le podzie­lę się z wami moimi ulu­bio­ny­mi fil­mi­ka­mi, któ­re wyglą­da­ją świet­nie, ale pozba­wio­ne obra­zu – robią rów­nie duże wra­że­nie. Roz­siądź­cie się więc wygod­nie i załóż­cie słu­chaw­ki lub pod­kręć­cie dźwięk, bo to jeden z tych wpi­sów, w któ­rych będzie nie­wie­le do czy­ta­nia, za to spo­ro rze­czy do oglą­da­nia i słuchania.

UWA­GA! Nie­któ­re z pod­lin­ko­wa­nych fil­mi­ków zawie­ra­ją SPOILERY!

Szafa Gra:

Covery lepsze od oryginałów

Bo nagranie nowej wersji piosenki wcale nie jest proste

Czę­sto nie doce­nia­my twór­ców cove­rów, bo ci, zamiast wymy­ślić coś nowe­go, idą na łatwi­znę i kopiu­ją dzie­ła innych. Ale czy napraw­dę jest to takie pro­ste? W koń­cu nową wer­sję wszy­scy będą porów­ny­wać z ory­gi­na­łem. A dla słu­cha­cza przy­zwy­cza­jo­ne­go do tego co już zna, nie­co inna aran­ża­cja muzycz­na i głos nowe­go woka­li­sty mogą brzmieć nie­na­tu­ral­nie, fał­szy­wie i po pro­stu źle. I do tego jesz­cze ta pre­sja: zrób coś nie tak, twór­co cove­ru, a zosta­niesz potę­pio­ny za znisz­cze­nie legen­dy, zbez­czesz­cze­nie cze­goś, co dla nie­któ­rych jest wręcz święte.

Two­rze­nie nowych wer­sji pio­se­nek wca­le nie jest więc tak pro­ste, jak się wyda­je. I bar­dzo rzad­ko odno­szą one takie suk­ce­sy, jak ory­gi­na­ły (owszem, czę­sto przez jakiś czas kró­lu­ją na listach prze­bo­jów, potem jed­nak odcho­dzą w zapo­mnie­nie). Dziś przed­sta­wię wam kil­ka cove­rów, może nie­ko­niecz­nie bar­dzo zna­nych, ale takich, któ­re uwa­żam za lep­sze od swo­ich pierwowzorów.