Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Wpisy z tagiem: fantasy

Słuchając Audiobooka:

Poczytaj mi jeszcze, panie Tennant!

Audiobooki ze szkockim akcentem

Wie­cie, co jest naj­więk­szą zale­tą i jed­no­cze­śnie wadą audio­bo­oków? Oso­ba, któ­ra je czy­ta. Wspa­nia­ły lek­tor spra­wi, że nie będzie­my potra­fi­li ode­rwać się od słu­cha­nia nawet mega nud­nej książ­ki, kiep­ski – ana­lo­gicz­nie – świet­ny tekst może uczy­nić nie­zdat­nym do przyswojenia.

W dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le opo­wiem wam o moim ulu­bio­nym czy­ta­czu audio­bo­oków – Davi­dzie Tennancie.

AutoPromocja, Blogowanie i Internety, Szybki Wpis, Zapiski Administracyjne:

Czytam i ćwierkam

Uwaga, jest akcja na Twitterze!

Muszę się wam do cze­goś przy­znać. Nie do koń­ca kumam, o co cho­dzi w Twit­te­rze. To zna­czy: znam teo­rię, ale kiep­sko mi wycho­dzi prak­ty­ko­wa­nie ćwier­ka­nia. Tyl­ko raz poczu­łam, że ćwier­kacz może być lep­szym nośni­kiem new­sów, niż Face­bo­ok. Kie­dy czy­ta­łam Mar­sja­ni­na i komen­to­wa­łam go na bie­żą­co. Bo choć pisa­łam wte­dy i na ćwier­ka­cza, i na mor­dok­siąż­kę, to jed­nak Twit­ter paso­wał mi bardziej.

Przy czym cięż­ko jest ćwier­kać, mając przy tym świa­do­mość, że pra­wie nikt cię nie słucha.

Posta­no­wi­łam więc połą­czyć przy­jem­ne z poży­tecz­nym. Jak być może wie­cie (z Twit­te­raFace­bo­oka) sta­łam się szczę­śli­wą posia­dacz­ką książ­ki Bestia­riusz Sło­wiań­ski. I w związ­ku z tym od dziś, do prze­czy­ta­nia, co wie­czór, mię­dzy godzi­ną 22.00 a pół­no­cą, na moim ćwier­ku będzie rela­cja na żywo z czy­ta­nia. Z obraz­ka­mi! A wszyst­ko pod tagiem #Bestia­riusz­Sło­wiań­ski.

W związ­ku z tym, jeśli posia­da­cie kon­to na Twit­te­rze, zapra­szam was do doda­nia mnie do obser­wo­wa­nych. A jeśli nie ćwier­ka­cie (i kon­ta na Twit­te­rze zakła­dać nie zamier­za­cie ;) może­cie po pro­stu co wie­czór zaglą­dać na moje­go Twit­te­ra (do pod­glą­da­nia nie trze­ba się reje­stro­wać). Albo tutaj, na Dyr­dy­ma­ły – trzy ostat­nie twe­ety wyświe­tla­ją się w bocz­nej kolum­nie (albo gdzieś na dole stro­ny, jeśli korzy­sta­cie z inter­ne­tu na komórkach).

Bądź­cie więc czuj­ni. Bo czy­tać (i ćwier­kać) zaczy­nam już dzisiaj!

Bestiariusz słowiański możecie kupić między innymi w tych księgarniach:

Bestiariusz słowiański okładka

Słuchając Audiobooka, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Co słychać w Westeros?

Słuchowisko Gra o Tron

Nie mam cza­su czy­tać ksią­żek. Czu­ję się z tego powo­du strasz­nie źle, ale kur­cze – doba musia­ła­by być dłuż­sza, żebym mogła wygo­spo­da­ro­wać tro­chę cza­su na lek­tu­rę. A że nie jest – z czy­ta­niem jest u mnie napraw­dę krucho.

Kil­ka osób, w tym Gawith, pole­ci­ły mi więc, bym zaczę­ła słu­chać audio­bo­oków. Wzbra­nia­łam się jed­nak przed tym, bo już kie­dyś, daw­no temu, pró­bo­wa­łam zaprzy­jaź­nić się z książ­ką czy­ta­ną i nic cie­ka­we­go z tego nie wyszło.

Kole­żan­ka napraw­dę moc­no zare­kla­mo­wa­ła mi jed­nak Grę o Tron, mówiąc, że nie jest to typo­wy audio­bo­ok czy­ta­ny przez jed­ne­go lek­to­ra, ale słu­cho­wi­sko, w któ­rym każ­dej posta­ci gło­su uży­cza inna oso­ba, a w tle roz­brzmie­wa­ją, odpo­wied­nie dla danej sce­ny, odgło­sy bądź też ścież­ka dźwiękowa.

Posta­no­wi­łam więc dać audio­bo­okom jesz­cze jed­na szan­sę. I o dzi­wo – tym razem słu­cha­nie napraw­dę mnie wciągnęło.