Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Wpisy z tagiem: Facebook

Głupie Dyrdymalenie:

A może tak w sepii lub innym kolorze?

O pewnym socialmediowo-fotograficznym problemie

Zda­rza mi się to śred­nio raz w tygo­dniu. Pod­czas prze­wi­ja­nia Face­bo­oka naty­kam się na zdję­cie, na widok któ­re­go rzed­nie mi mina, wstrzy­mu­ję oddech, moje ser­ce na moment prze­sta­nie bić, żołą­dek ści­ska się i pod­cho­dzi do gar­dła, a do oczu napły­wa­ją łzy. Na szczę­ście chwi­lę póź­niej wzdy­cham z ulgą. A w kolej­nej chwi­li wzbie­ra we mnie złość i zaczy­nam paskud­nie przeklinać.

Co tak na mnie dzia­ła? Por­tre­to­we, czar­no-bia­łe zdję­cia sław­nych ludzi. Cze­mu? Bo pierw­sze sko­ja­rze­nie zawsze mam takie samo – oto oso­ba, któ­rą lubię i cenię wyzio­nę­ła ducha. Dopie­ro po prze­czy­ta­niu opi­su foto­gra­fii dowia­du­ję się, że cele­bry­ta ma się dobrze, a jego ponu­re zdję­cie poja­wi­ło się na Fej­sie ot tak, bo było ładne.

Blogowanie i Internety, Techno-Bełkot:

Posprzątaj swój feed

Trudna sztuka „odlubiania”

Gdy­by na górze wasze­go ekra­nu w tele­fo­nie lub kom­pu­te­rze znaj­do­wa­ła się dru­kar­ka, któ­ra dru­ko­wa­ła­by wszyst­ko, co prze­wi­nę­li­ście pod­czas prze­glą­da­nia Face­bo­oka, to po roku wyszedł­by z tego wydruk dłu­go­ści ośmiu kilo­me­trów. Ile z tych tre­ści napraw­dę was zain­te­re­so­wa­ło, a ile bez­re­flek­syj­nie prze­wi­nę­li­ście dalej? Pytam o to, ponie­waż ostat­nio dużo mówi się o post-praw­dzie (któ­ra zosta­ła sło­wem roku 2016), nato­miast mało kto wspo­mi­na o innej zmo­rze inter­ne­tu, jaką jest nad­miar infor­ma­cji, któ­re docie­ra­ją do nas każ­de­go dnia.

Czy­tam teraz Magię sprzą­ta­nia Marie Kon­do i odkry­łam, że wie­le roz­wią­zań zawar­tych w tym porad­ni­ku od daw­na, intu­icyj­nie sto­su­ję w przy­pad­ku inter­ne­tu. A sko­ro Marie Kon­do napi­sa­ła kil­ka ksią­żek o tym, jak sprzą­tać miesz­ka­nie, to stwier­dzi­łam, że ja rów­nież mogę spi­sać swo­je przemyślenia.

Blogowanie i Internety, Głupie Dyrdymalenie:

Nie dziel się tym, czego nie lubisz

Bo po co psuć humor innym?

Dziś będzie o pew­nym inter­ne­to­wym zja­wi­sku, któ­re jest tro­chę jak jedze­nie fast-foodów albo prze­bie­ga­nie na pasach na czer­wo­nym świe­tle, gdy nic nie jedzie. Niby każ­dy z nas wie, że nie powi­nien tego robić, ale jed­nak są sytu­acje, kie­dy zda­je się, że po pro­stu nie moż­na inaczej.

Tekst będzie pełen tru­izmów, rze­czy z któ­rych – jak mi się wyda­je – więk­szość zda­je sobie spra­wę. Ale wła­śnie przez to, że to taki banał – mało kto o tym mówi, choć mówić się powin­no. Piszę więc w nadziei, że mój tekst skło­ni kogoś z was do reflek­sji i być może w przy­szło­ści powstrzy­ma przed ponow­nym popeł­nie­niem tego typu błędu.