Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Wpisy z tagiem: Doctor Who

Wielka Geekowa Przygoda:

W poszukiwaniu tajnej bazy Torchwood

Wielka, Geekowa Przygoda: Dzień drugi, część II

Muszę się wam do cze­goś przy­znać: we wstę­pie do pierw­sze­go Dyr­dy­ma­ła opi­su­ją­ce­go moją Wiel­ką, Geeko­wą Przy­go­dę, tro­chę skła­ma­łam. Albo prę­dzej: nie wyzna­łam wam całej praw­dy. Na począt­ku lip­ca stwier­dzi­łam bowiem: „Mamo, Tato, chcę pole­cieć do Anglii!”. A potem (o czym nie napi­sa­łam na blo­gu) doda­łam: „chcę zwie­dzić Lon­dyn i Car­diff”. Na co moja Mama odpo­wie­dzia­ła: „Lon­dyn OK, ale co to jest Cardiff?”

Jeśli wy rów­nież nie wie­cie czym jest Car­diff (i przy oka­zji nie macie poję­cia, co to takie­go, to wspo­mnia­ne w tytu­le Tor­chwo­od), nie pytaj­cie Googla o co cho­dzi – nie­dłu­go wszyst­ko sta­nie się dla was jasne!

Wielka Geekowa Przygoda:

Tropem Doktora

Wielka, Geekowa Przygoda: Dzień pierwszy, część II

Pią­tek, godzi­na 10:30 rano, cza­su lon­dyń­skie­go – to był jedy­ny pasu­ją­cy mi ter­min, orga­ni­zo­wa­nej przez Brit Movie Tours, pie­szej wyciecz­ki po Lon­dy­nie, śla­da­mi Dok­to­ra Who. Pod­czas pla­no­wa­nia mojej wypra­wy do Wiel­kiej Bry­ta­nii bałam się, że nie uda mi się sta­wić w miej­scu zbiór­ki na czas, ale jak mogli­ście prze­czy­tać we wczo­raj­szym Dyr­dy­ma­le – wszyst­ko poszło po mojej myśli, a nawet lepiej! I dzię­ki temu nie tyl­ko mia­łam przy­jem­ność uczest­ni­czyć w tej wyciecz­ce, ale też dziś mogę wam opi­sać, jak ona wyglądała!

PS. Dla lep­sze­go efek­tu pod­czas czy­ta­nia może­cie włą­czyć (zło­żo­ną prze­ze mnie) play­li­stę ze ścież­ką dźwię­ko­wą z Dok­to­ra Who. ;)

Blogowanie i Internety, Głupie Dyrdymalenie:

Ból dupy i inne hejterstwa

Jak krytyczna powinna być krytyka?

Zwy­kle nie zaglą­dam na stro­ny inter­ne­to­we peł­ne nie­na­wi­ści, głu­pot i innych strasz­no­ści. Nie czy­tam też komen­ta­rzy (innych, niż te na Dyr­dy­ma­łach :). To powo­du­je, że żyję w błęd­nym, ale zapew­nia­ją­cym spo­kój ducha prze­świad­cze­niu, iż w sie­ci więk­szość ludzi jest mądra, miła i tole­ran­cyj­na. Cza­sem jed­nak natknę się na coś, co psu­je tą ilu­zję. I wte­dy dopa­da mnie szok i nie­do­wie­rza­nie. Przede wszyst­kim niedowierzanie. 

Dziś podzie­lę się z wami takim wła­śnie nie­do­wie­rza­niem. Ostat­nio parę rze­czy zabu­rzy­ło bowiem moją ilu­zję „dobre­go inter­ne­tu”. Co praw­da wiem, że to, co napi­szę, dla nie­któ­rych z was może nie być Dyr­dy­ma­łem, tyl­ko zwy­kłym bana­łem. Jed­nak z dru­giej stro­ny cza­sem kon­cep­ty zro­zu­mia­łe dla jed­nej oso­by są zupeł­nie obce dla kogoś inne­go. Może więc te oczy­wi­ste oczy­wi­sto­ści z dzi­siej­sze­go Dyr­dy­ma­ła nie będą dla wszyst­kich aż tak oczywiste?

Szafa Gra:

Widełka na empetrójkę

O filmikach, które brzmią tak świetnie, że… nie trzeba ich oglądać

Zna­leź­li­ście kie­dyś w inter­ne­cie wideo, któ­re spodo­ba­ło się wam tak bar­dzo, że mogli­by­ście je oglą­dać bez koń­ca? Osta­tecz­nie musie­li­ście jed­nak wró­cić do rze­czy­wi­sto­ści i ode­rwać wzrok od ekra­nu. Czy w takiej sytu­acji nie odkry­li­ście, że samo słu­cha­nie fil­mu, spra­wia wam rów­nie dużo fraj­dy, co jego oglą­da­nie? Mi zda­rzy­ło się to wie­le razy.

W dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le podzie­lę się z wami moimi ulu­bio­ny­mi fil­mi­ka­mi, któ­re wyglą­da­ją świet­nie, ale pozba­wio­ne obra­zu – robią rów­nie duże wra­że­nie. Roz­siądź­cie się więc wygod­nie i załóż­cie słu­chaw­ki lub pod­kręć­cie dźwięk, bo to jeden z tych wpi­sów, w któ­rych będzie nie­wie­le do czy­ta­nia, za to spo­ro rze­czy do oglą­da­nia i słuchania.

UWA­GA! Nie­któ­re z pod­lin­ko­wa­nych fil­mi­ków zawie­ra­ją SPOILERY!

Blogowanie i Internety, Prawo i Piraci, Techno-Bełkot:

P2P czy VPN?

Moralny dylemat pirata

Dys­ku­sje na temat pira­ce­nia seria­li zazwy­czaj spro­wa­dza­ją się do jed­ne­go pyta­nia: czy pirac­two jest złe, czy też nie. Czy twór­cy napraw­dę na tym tra­cą? Czy kara­nie pira­tów nie jest zbyt suro­we? Czy opie­sza­ło­ścią pol­skich dys­try­bu­to­rów seria­li moż­na uspra­wie­dli­wiać pirac­two w naszym kraju?

Nigdy jed­nak nie spo­tka­łam się z tym, by ktoś spoj­rzał na pro­blem z innej stro­ny i zapy­tał: jeśli już pira­ci­my, to któ­ra for­ma pirac­twa jest naj­mniej szko­dli­wa dla twór­cy? A sko­ro inni mil­czą, sama posta­no­wi­łam zabrać głos w tej sprawie.

AutoPromocja, Grafika, Szybki Wpis:

Herbatka z Doktorem

Uczyń swoją brytyjską puszkę na herbatę, bardziej brytyjską!

Sobot­nie zaku­py, wypa­trzy­łam pusz­kę do her­ba­ty w bry­tyj­skie „wzor­ki”. No i oczy­wi­ście nie mogłam się oprzeć i ją kupi­łam. Ale po powro­cie do domu obej­rza­łam swój nowy naby­tek i stwier­dzi­łam, że poza Big Benem, czer­wo­nym, dwu­pię­tro­wym auto­bu­sem i inny­mi rze­cza­mi, bra­ku­je mu jed­ne­go bry­tyj­skie­go ele­men­tu. Czym prę­dzej sia­dłam więc przed kom­pu­te­rem i posta­no­wi­łam zasta­ne bra­ki uzu­peł­nić. Dzie­lę się z wami efek­ta­mi mojej pra­cy, bo może ktoś z was jest podob­nym waria­tem jak ja, rów­nież ma taką pusz­kę z her­ba­tą i tak­że chciał­by ją nie­znacz­nie upiększyć.