Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Blogowanie i Internety, Techno-Bełkot:

No to Vero?

Kilka słów o nowej sieci społecznościowej

Poja­wi­ło się wła­ści­wie zni­kąd i w nie­speł­na dwa tygo­dnie zyska­ło ponad milion użyt­kow­ni­ków. W tym samym cza­sie wspo­mniał o nim nie­mal każ­dy por­tal tech­no­lo­gicz­ni. Jed­ni dopa­tru­ją się w nim zabój­cy Face­bo­oka, inni wró­żą, że sta­nie się dru­gim Google+.

Czym jest Vero? Jakie są jego wady i zale­ty? I przede wszyst­kim: czy war­to się na nie­go zapi­sać? Na te i inne pyta­nia posta­ram się odpo­wie­dzieć w dzi­siej­szych Dyr­dy­ma­łach.

Social-medial­ny upgra­de

Vero rekla­mu­je się nie jako coś rewo­lu­cyj­ne­go, ale kolej­ny krok w ewo­lu­cji mediów spo­łecz­no­ścio­wych. Zało­że­nia twór­ców ser­wi­su są cał­kiem słusz­ne: posta­no­wi­li stwo­rzyć por­tal, w któ­rym będzie moż­na nie tyl­ko wyra­żać sie­bie i dzie­lić war­to­ścio­wy­mi tre­ścia­mi, ale też w łatwy spo­sób docie­rać do rze­czy pole­ca­nych przez innych.

Wszyst­ko to w miej­scu wol­nym od komer­cji: na Vero nie ma ani reklam, ani algo­ryt­mów, któ­re w pierw­szej kolej­no­ści wyświe­tla­ły­by nam infor­ma­cje, któ­re ich zda­niem bar­dziej nas zain­te­re­su­ją. Wisien­ką na tor­cie jest nato­miast wygląd apli­ka­cji: mini­ma­li­stycz­ny, dobrze zapro­jek­to­wa­ny i napraw­dę cie­szą­cy oko.

Powiew świe­żo­ści

W Vero zna­la­złam kil­ka pro­stych, ale jed­no­cze­śnie napraw­dę przy­dat­nych funk­cjo­nal­no­ści, któ­re z chę­cią zoba­czy­ła­bym na innych por­ta­lach spo­łecz­no­ścio­wych.

Mamy na przy­kład moż­li­wość usta­wie­nia nie jed­ne­go, ale aż trzech róż­nych awa­ta­rów. Pierw­szy zoba­czą tyl­ko nasi naj­bliż­si przy­ja­cie­le, dru­gi – pozo­sta­li zna­jo­mi, a ostat­ni będzie widocz­ny dla resz­ty użyt­kow­ni­ków Vero.

Podo­ba mi się tak­że to, że przed doda­niem każ­de­go postu musi­my wybrać, do jakiej gru­py odbior­ców ma on tra­fić. Tak, Face­bo­ok też pozwa­la na usta­le­nie zasię­gu udo­stęp­nia­nych przez nas tre­ści, ale z racji tego, że nie pyta za każ­dym razem „kto ma to zoba­czyć?”, wie­le osób dzie­li się pew­ny­mi rze­cza­mi zupeł­nie bez­re­flek­syj­nie. Ba, nie­któ­rzy nawet nie zda­ją sobie spra­wy z tego, że gru­pę odbior­ców wpi­su moż­na zmie­nić!

Vero share options

źró­dło gra­fi­ki: Vero – True Sto­ry

Vero sta­ra się uła­twić swo­im użyt­kow­ni­kom dostęp do tre­ści. Jeśli ktoś pole­ci nam jakiś film – z pozio­mu apli­ka­cji będzie­my mogli obej­rzeć jego zwia­stu­ny albo zoba­czyć, jacy akto­rzy w nim wystę­pu­ją (choć nie­ste­ty (póki co?) w Vero nie da się prze­glą­dać fil­mo­gra­fii dane­go akto­ra). Jeśli w reko­men­da­cjach poja­wi się książ­ka lub utwór muzycz­ny – za pośred­nic­twem Vero da się go jed­nym klik­nię­ciem kupić (na razie apli­ka­cja współ­pra­cu­je jedy­nie ze skle­pem Apple, ale mam nadzie­ję, że w przy­szło­ści to się zmie­ni).

Vero book

źró­dło zdję­cia: Vero

Cie­ka­wym roz­wią­za­niem jest tak­że to, że w swo­im feedzie może­my prze­glą­dać wszyst­kie tre­ści albo tyl­ko posty jed­ne­go typu, czy­li na przy­kład jedy­nie pole­ca­ne książ­ki lub muzy­kę.

To wszyst­ko to na pozór dro­bia­zgi, ale po tygo­dniu korzy­sta­nia z Vero chcia­ła­bym, by podob­ne mecha­ni­zmy zna­la­zły się cho­ciaż­by na Face­bo­oku.

Dwie łyż­ki dzieg­ciu i inne pro­ble­my

Wie­le osób maru­dzi na to, że Vero nie dzia­ła płyn­nie. Wyni­ka to jed­nak z tego, że twór­cy por­ta­lu praw­do­po­dob­nie nie byli przy­go­to­wa­ni na tak duże zain­te­re­so­wa­nie swo­im dzie­łem i nie zain­we­sto­wa­li w odpo­wied­nio wydaj­ne ser­we­ry. No wła­śnie – zain­we­sto­wa­li, bo stwo­rze­nie porząd­nej, fizycz­nej infra­struk­tu­ry spo­ro kosz­tu­je i wie­le nowo powsta­ją­cych ser­wi­sów po pro­stu nie może sobie pozwo­lić na lep­szy sprzęt. Dla­te­go moim zda­niem nie ma się tu cze­go cze­piać – jeśli Vero odnie­sie suk­ces, to na pew­no doro­bi się szyb­szych ser­we­rów.

Vero post types

źró­dło gra­fi­ki: Vero – True Sto­ry

Nato­miast tym, co naj­bar­dziej utrud­nia mi korzy­sta­nie z Vero, jest brak inter­ne­to­wej wer­sji ser­wi­su. Por­ta­lu moż­na uży­wać jedy­nie za pośred­nic­twem apli­ka­cji, któ­rą trze­ba zain­sta­lo­wać na tele­fo­nie.

Tak, zda­ję sobie spra­wę z tego, że mło­dzi ludzie korzy­sta­ją z sie­ci nie­mal tyl­ko i wyłącz­nie na smart­fo­nach i dla nich takie roz­wią­za­nie nie jest pro­ble­mem. Ja jed­nak pod tym wzglę­dem jestem sta­ro­świec­ka i na przy­kład pod­czas pisa­nia, zamiast w ekran – wolę stu­kać w fizycz­ną kla­wia­tu­rę.

Czy webo­wa wer­sja Vero kie­dy­kol­wiek powsta­nie? Nie wia­do­mo, twór­cy por­ta­lu zupeł­nie mil­czą na ten temat.

Vero Social no Media

źró­dło gra­fi­ki: Vero Face­bo­ok Fan­pa­ge

Dru­gi, dość duży pro­blem, pole­ga według mnie na tym, że Vero jest kolej­nym prze­ja­wem kul­tu­ry obraz­ko­wej – miej­scem, gdzie głów­ny nacisk kła­dzie się na pre­zen­to­wa­nie zdjęć oraz okła­dek fil­mów, ksią­żek lub albu­mów muzycz­nych. A nasze prze­my­śle­nia na temat udo­stęp­nia­nych tre­ści są skra­ca­ne i cho­wa­ne za znacz­kiem prze­czy­taj wię­cej, w któ­ry więk­szość ludzi z leni­stwa pra­wie nigdy nie kli­ka.

Śmie­szy mnie to, ponie­waż Vero chwa­li się, iż na jego łamach ludzie będą mogli w peł­ni być sobą i wyra­żać wła­sne ja, ale jed­no­cze­śnie ogra­ni­cza moż­li­wość two­rze­nia „autor­skich” wpi­sów do zdjęć i fil­mów. Utwo­rze­nie posta skła­da­ją­ce­go się ze zwy­kłe­go tek­stu jest tam zupeł­nie nie­moż­li­we.

Czy­li inny­mi sło­wy: rekla­my mówi­ły, że na Vero będzie wię­cej social i mniej mediów, a wyszło zupeł­nie odwrot­nie.

Vero True Social

źró­dło gra­fi­ki: Vero

Napi­sa­łam, że Vero zachwy­ca za spra­wą swo­je­go mini­ma­li­stycz­ne­go inter­fej­su. Jed­nak­że w przy­pad­ku nie­któ­rych funk­cjo­nal­no­ści – chcia­ło­by się, by zosta­ły one bar­dziej roz­bu­do­wa­ne.

Weź­my krę­gi zna­jo­mych. Do dys­po­zy­cji mamy trzy opcje: bli­scy przy­ja­cie­le, zna­jo­mi i dal­si zna­jo­mi. W pierw­szej chwi­li wyda­ło mi się to spo­ko. Ale potem znów odnio­słam się do Face­bo­oka, gdzie przy­kła­do­wo część osób mam „zaszu­flad­ko­wa­nych” jako biblio­te­ka­rzy, dzię­ki cze­mu mogę dzie­lić się z nimi infor­ma­cja­mi bran­żo­wy­mi, któ­re nie zain­te­re­su­ją moich pozo­sta­łych zna­jo­mych.


Spo­ro do życze­nia daje też mecha­nizm wyszu­ki­war­ki. Pozwa­la on na przy­kład na odna­le­zie­nie fil­mu po tytu­le, ale już nie da się przy jego pomo­cy odna­leźć pro­duk­cji, w któ­rych poja­wił się jakiś aktor.

Ach, no i z tego, co widzę – da się wyszu­ki­wać jedy­nie w tre­ściach któ­re pole­ci­li nam nasi zna­jo­mi lub obser­wo­wa­ne oso­by. Co jest dużym nie­po­ro­zu­mie­niem, bo powin­ni­śmy mieć moż­li­wość prze­szu­ki­wa­nia wszyst­kich, udo­stęp­nio­nych publicz­nie, tre­ści na Vero.


Tro­chę prze­szka­dza mi też to, że mul­ti­me­dia nie wyświe­tla­ją się w feedzie. I jeśli chce się obej­rzeć film na YouTu­be lub ani­mo­wa­ne­go GIFa, trze­ba klik­nąć na link, któ­ry otwo­rzy się we wbu­do­wa­nej w Vero prze­glą­dar­ce inter­ne­to­wej. Co jest dość dziw­ne, bo nie­mal każ­dy inny ser­wis osa­dza takie tre­ści bez­po­śred­nio na swo­jej stro­nie.


Podob­nych, na pierw­szy rzut oka nie rzu­ca­ją­cych się w oczy błę­dów, któ­re dają o sobie znać po dłuż­szym użyt­ko­wa­niu, jest na Vero spo­ro. Przy czym nale­ży mieć na uwa­dze to, że apli­ka­cja cią­gle jest w wer­sji beta, więc wie­le rze­czy zosta­nie w niej popra­wio­ne. Pyta­nie: czy twór­cy por­ta­lu będą potra­fi­li iść na kom­pro­mis i z jed­nej stro­ny speł­nić zachcian­ki użyt­kow­ni­ków, ale z dru­giej – nie znisz­czyć mini­ma­li­zmu apli­ka­cji.

Tyl­ko dla elit?

Vero ma być ser­wi­sem cał­ko­wi­cie wol­nym od reklam. Ale jest w tym pewien haczyk: żeby korzy­stać z por­ta­lu, trze­ba będzie opła­cać mie­sięcz­ny abo­na­ment. Piszę o tym w cza­sie przy­szłym, bo póki co każ­dy, kto zało­ży na Vero kon­to, będzie mógł z nie­go doży­wot­nio korzy­stać za dar­mo. Wła­śnie dzię­ki tej pro­mo­cji, ser­wis w nie­speł­na dwa tygo­dnie zyskał ponad milion nowych użyt­kow­ni­ków.

Vero user

źró­dło zdję­cia: Vero

Ile będą wyno­sić opła­ty, kie­dy w koń­cu zosta­ną wpro­wa­dzo­ne? Nie wia­do­mo. War­to jed­nak zatrzy­mać się w tym miej­scu i zadać sobie pyta­nie: czy zapła­ci­li­by­ście za dostęp do jakie­goś ser­wi­su spo­łecz­no­ścio­we­go, tyl­ko po to, by móc prze­glą­dać go bez reklam (umów­my się, że jeste­ście fair i nie korzy­sta­cie z adblo­ka)? I czy pła­ci­li­by­ście za taki dostęp, gdy­by za spra­wą abo­na­men­tu w ser­wi­sie było mniej trol­li i innych gadów (któ­rzy nie poja­wia­li­by się w takim miej­scu, ponie­waż szko­da było­by im kasy)?

Ja była­bym skłon­na wydać na jed­no i dru­gie pie­nią­dze. Pod warun­kiem oczy­wi­ście, że dosta­ła­bym w zamian dostęp do tre­ści, któ­re mogły­by mnie zain­te­re­so­wać. Choć jed­no­cze­śnie bała­bym się, że taka sieć spo­łecz­no­ścio­wa dla boga­czy sta­ła­by się czymś w rodza­ju zamknię­te­go osie­dla, kolej­ną rze­czą, któ­ra dzie­li­ła­by ludzi w inter­ne­cie.

Poszu­ki­wa­nie toż­sa­mo­ści

Naj­więk­sza nie­wia­do­ma zwią­za­na z Vero pole­ga na tym, że cięż­ko prze­wi­dzieć, jaki będzie cha­rak­ter tego ser­wi­su. To ufor­mu­je się dopie­ro z cza­sem, za spra­wą tre­ści, jakie będą two­rzyć i udo­stęp­niać użyt­kow­ni­cy. Póki co nie wia­do­mo, czy na Vero wypa­da podzie­lić się zdję­ciem z rodzin­nej impre­zy tak, jak to czy­ni­my na Face­bo­oku, czy może nale­ży tam jedy­nie wrzu­cać arty­stycz­ne foto­gra­fie posił­ków, jak na Insta­gra­mie. I czy moż­na zasy­py­wać feed fanar­ta­mi z ulu­bio­ne­go seria­lu? A może trze­ba być pro­fe­sjo­nal­nym i udo­stęp­niać jedy­nie poważ­ne, nauko­we tre­ści? Uwierz­cie mi, to wca­le nie są bła­he pyta­nia!

Vero box

źró­dło zdję­cia: Vero

A sytu­acja dyna­micz­nie się zmie­nia. Po tym, jak zapi­sa­łam się na Vero, roiło się tam przede wszyst­kim od fanów nowych tech­no­lo­gii, przez co ser­wis zaczął mieć przy­jem­ny, geeko­wo-ner­do­wy cha­rak­ter. Jed­nak po tygo­dniu por­tal odkry­ły oso­by posia­da­ją­ce nie­co inne zain­te­re­so­wa­nia i w ser­wi­sie zaczę­ły prze­wa­żać zdję­cia sel­fie. Co gor­sza, po ostat­nim week­en­dzie, dzie­lą­ce się cie­ka­wy­mi tre­ścia­mi oso­by, któ­re zaczę­łam obser­wo­wać – nie­mal cał­ko­wi­cie zamil­kły. Czy ode­zwą się jesz­cze kie­dyś? Cięż­ko stwier­dzić. I co z miło­śni­ka­mi sel­fie? Czy to oni zawład­ną Vero i zde­fi­niu­ją jego cha­rak­ter, czy może tak­że znu­dzą się ser­wi­sem i nie­dłu­go z nie­go uciek­ną?

Kolej­ne pyta­nie brzmi, co się sta­nie po tym, jak Vero zacznie być płat­ne? Jak bar­dzo zmie­ni się wte­dy gru­pa jego użyt­kow­ni­ków? Czy zna­czą­co wpły­nie to na udo­stęp­nia­ne w ser­wi­sie tre­ści? I czy będą to zmia­ny na lep­sze? Czas poka­że!

Zabój­ca Face­bo­oka czy następ­ca Google+?

Po tygo­dniu korzy­sta­nia z Vero cał­kiem polu­bi­łam tą apli­ka­cję. Tak, nie jest ona pozba­wio­na wad, ale jed­no­cze­śnie – posia­da spo­ro zalet. Trzy­mam kciu­ki, by cały pro­jekt roz­wi­nął skrzy­dła oraz zyskał nowych – naj­le­piej inte­re­su­ją­cych – użyt­kow­ni­ków.

Nie­któ­rzy zasta­na­wia­ją się, czy Vero sta­nie się następ­cą Face­bo­oka. Z jed­nej stro­ny chciał­bym, by tak się sta­ło, bo mor­dok­siąż­ce przy­da­ła­by się kon­ku­ren­cja, a w świe­cie social-mediów – powiew świe­żo­ści. Jed­no­cze­śnie już teraz widać, że Vero nie chce być kopią Face­bo­oka, tyl­ko czymś nowym, dają­cym zupeł­nie inne moż­li­wo­ści.

Z dru­giej stro­ny histo­ria lubi się powta­rzać, a już kie­dyś poja­wił się ktoś, kto rzu­cił Face­bo­oko­wi wyzwa­nie. I nie był to jakiś sła­be­usz, ale Google we wła­snej oso­bie. Wte­dy wyda­wa­ło się, że wyszu­ki­war­ko­wy gigant bez tru­du osią­gnie suk­ces. Sta­ło się zupeł­nie ina­czej i pomi­mo wie­lu sta­rań – Google+ świe­ci dzi­siaj pust­ka­mi.

Vero też wystar­to­wa­ło z kopy­ta, ale po dwóch tygo­dniach szum wokół por­ta­lu nie­mal cał­ko­wi­cie ucichł (jestem chy­ba ostat­nią oso­bą, któ­ra wypo­wia­da się na jego temat!). Co nie wró­ży nicze­go dobre­go.

Vero discover

źró­dło zdję­cia: Vero Face­bo­ok Fan­pa­ge

Pozo­sta­je jesz­cze jed­no, ostat­nie pyta­nie. Czy war­to się na Vero zapi­sy­wać? Moim zda­niem tak, cho­ciaż­by z powo­du wspo­mnia­nej pro­mo­cji. A nuż por­tal odnie­sie suk­ces i wy za jakiś czas będzie­cie cie­szyć się z tego, że może­cie korzy­stać z nie­go za dar­mo. Poza tym sama apli­ka­cja pre­zen­tu­je się cie­ka­wie, więc war­to poba­wić się nią, cho­ciaż­by przez chwi­lę, by nacie­szyć wzrok ład­nie i prze­my­śla­nie zro­bio­nym inter­fej­sem.

A jeśli się sku­si­cie, pamię­taj­cie, że zawsze może­cie dodać mnie do zna­jo­mych. Póki co nie zamie­rzam odpusz­czać i codzien­nie sta­ram się wrzu­cać na Vero jakieś tre­ści. Choć jeśli już teraz obser­wu­je­cie mnie na Face­bo­oku, to raczej niczym nowym was na Vero nie zasko­czę.

źró­dło zdję­cia ilu­stru­ją­ce­go wpis: Vero – True Sto­ry