Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Techno-Bełkot:

Jak być na bie­żą­co, bez Face­bo­oka?

Zacznij używać czytnika RSS!

Od kie­dy na Face­bo­oku poja­wił się nowy algo­rytm wyświe­tla­ją­cy tre­ści, blo­ge­rzy narze­ka­ją, że czy­tel­ni­cy nie widzą ich postów, a czy­tel­ni­cy – że w swo­ich feedach, zamiast infor­ma­cji z ulu­bio­nych fanej­dży, mają wpi­sy zna­jo­mych, któ­re zupeł­nie ich nie inte­re­su­ją.

Zmia­ny algo­ryt­mu podob­no zosta­ły wpro­wa­dzo­ne dla nasze­go dobra, ale wie­cie, jak to jest z dobry­mi chę­cia­mi. No cóż, teraz nie pozo­sta­je nam nic inne­go, jak tyl­ko na to wszyst­ko psio­czyć. Ech, gdy­by tyl­ko ist­nia­ło narzę­dzie, któ­re powia­da­mia­ło­by nas o nowych wpi­sach na naszych ulu­bio­nych blo­gach lepiej, niż Face­bo­ok…

A nie, chwi­la – prze­cież taki mecha­nizm ist­nie­je! Co wię­cej, został on wymy­ślo­ny na dłu­go, przed powsta­niem mor­dok­siąż­ki.

Czy sły­sze­li­ście kie­dyś o czyt­ni­kach RSS? Jeśli nie, to pora to zmie­nić!

Co to takie­go, ten RSS?

Zacznę od teo­rii, ale jeśli ta was nie inte­re­su­je – może­cie od razu przejść do czę­ści prak­tycz­nej.


Dzia­ła­nie czyt­ni­ka RSS jest bajecz­nie pro­ste. Poda­je­my czyt­ni­ko­wi adres stro­ny inter­ne­to­wej któ­rą chce­my obser­wo­wać, a potem czyt­nik auto­ma­tycz­nie na nią zaglą­da i jeśli poja­wi się na niej nowa treść – infor­mu­je nas o tym.

W zależ­no­ści od tego, jak stro­na zosta­ła zako­do­wa­na, za pośred­nic­twem czyt­ni­ka RSS może­my albo zoba­czyć wstęp do nowe­go wpi­su, albo też – prze­czy­tać całą jego zawar­tość*. Co cie­ka­we, choć tech­no­lo­gia RSS powsta­ła głów­nie z myślą o tre­ściach pisa­nych (czy­li blo­gach lub ser­wi­sach infor­ma­cyj­nych), to w obec­nej chwi­li za jej pomo­cą moż­na śle­dzić tak­że pod­ca­sty lub na przy­kład kana­ły na YouTu­be.

Kanał YouTube Zakodowana na Feedly

Jeśli nie posia­dasz i nie masz zamia­ru zakła­dać kon­ta na YouTu­be, ale jed­no­cze­śnie chcesz w wygod­ny spo­sób obser­wo­wać poczy­na­nia two­ich ulu­bio­nych twór­ców w tym ser­wi­sie – czyt­nik RSS jest narzę­dziem stwo­rzo­nym spe­cjal­nie dla cie­bie!

PS. Cią­gle przy­mie­rzam się do wskrze­sze­nia Zako­do­wa­nej, ale póki co brak mi cza­su i ener­gii, by to zro­bić.

No dobrze, ale czym są te czyt­ni­ki RSS? Daw­no, daw­no temu, były to spe­cjal­ne pro­gra­my kom­pu­te­ro­we. Z cza­sem czyt­ni­ki zaczę­ły być wbu­do­wy­wa­ne w prze­glą­dar­ki inter­ne­to­we. W obec­nej chwi­li są to przede wszyst­kim ser­wi­sy, z któ­rych może­my korzy­stać zarów­no za pośred­nic­twem stro­ny inter­ne­to­wej, jak i spe­cjal­nej apli­ka­cji w tele­fo­nie.

Czytnik RSS w Firefoxie

W prze­glą­dar­kach inter­ne­to­wych czyt­ni­ki RSS wyglą­da­ły jak zwy­kłe zakład­ki, z roz­wi­ja­ną listą wpi­sów.

Obec­nie rolę czyt­ni­ków RSS prze­ję­ły głów­nie ser­wi­sy inter­ne­to­we oraz apli­ka­cje na smart­fo­ny, przez co funk­cja ta zupeł­nie znik­nę­ła z prze­glą­da­rek inter­ne­to­wych, choć moż­na ją „przy­wró­cić” za pomo­cą odpo­wied­nich wty­czek (ojoj, muszę zak­tu­ali­zo­wać kod na mojej stro­nie, bo wła­śnie odkry­łam, że przy­cisk „sub­skry­buj” stał się z tego powo­du zupeł­nie bez­u­ży­tecz­ny!).

źró­dło gra­fi­ki: 1&1

Naj­po­pu­lar­niej­szym w obec­nej chwi­li inter­ne­to­wym czyt­ni­kiem RSS (z któ­re­go sama korzy­stam, i któ­re­go dzia­ła­nie opi­szę wam w dal­szej czę­ści Dyr­dy­ma­ła) jest Feedly. Przy czym podob­nych ser­wi­sów jest cał­kiem spo­ro, dla­te­go jeśli wcze­śniej nie mie­li­ście do czy­nie­nia z czyt­ni­kiem RSS (i co za tym idzie – nie macie żad­nych czyt­ni­ko­wo-rsso­wych nawy­ków lub przy­zwy­cza­jeń), pole­cam wam prze­te­sto­wać kil­ka róż­nych roz­wią­zań tego typu i wybrać takie, któ­re dla was będzie naj­wy­god­niej­sze.

Feedly website i mobile

Gdy­by­ście, poza Feedly, chcie­li wypró­bo­wać inne czyt­ni­ki RSS, to pamię­taj­cie, że każ­dy ser­wis tego typu (w tym tak­że Feedly) umoż­li­wia eks­por­to­wa­nie oraz impor­to­wa­nie listy obser­wo­wa­nych przez was stron. Dzię­ki temu przy takiej „prze­pro­wadz­ce” nie trze­ba na nowo, ręcz­nie wszyst­kie­go sub­skry­bo­wać – wystar­czy ze sta­re­go czyt­ni­ka RSS ścią­gnąć odpo­wied­ni plik i wgrać go do nowe­go.

źró­dło gra­fi­ki: Feedly Face­bo­ok Fan­pa­ge

I na koniec wstę­pu, trzy uwa­gi tech­nicz­no-ter­mi­no­lo­gicz­ne.

Musi­cie mieć na uwa­dze, że czyt­ni­ki RSS nie obser­wu­ją stron inter­ne­to­wych samych w sobie, tyl­ko gene­ro­wa­ne przez nie kana­ły RSS. Jeśli stro­na takie­go kana­łu nie posia­da, to czyt­nik nie będzie mógł jej odczy­tać. Co praw­da nie zda­rza się to czę­sto, ale jed­nak – stro­ny bez kana­łów RSS ist­nie­ją (pozdra­wiam Blog BJ ;)

Po dru­gie, sta­ra­łam się napi­sać ten wpis tak, by był on zro­zu­mia­ły dla każ­de­go – zwłasz­cza dla osób, któ­re nie są za pan brat z tech­no­lo­gią lub języ­kiem angiel­skim. Dla­te­go pro­szę, nie zgrzy­taj­cie zęba­mi, gdy będzie­cie czy­tać, że żeby wejść do usta­wień, to trze­ba klik­nąć przy­cisk set­tings. To, że coś jest pro­ste i zro­zu­mia­łe dla was nie ozna­cza, że inni pora­dzą sobie z tym rów­nie łatwo.

I po ostat­nie: przy­ję­ło się mówić „RSS”, ale w rze­czy­wi­sto­ści ist­nie­je kil­ka róż­nych stan­dar­dów tej tech­no­lo­gii. Współ­cze­sne czyt­ni­ki RSS są na szczę­ście na tyle mądre, że pora­dzą sobie z prze­czy­ta­niem każ­de­go kana­łu – bez wzglę­du na to, czy został on zako­do­wa­ny w RSS (któ­ry ma kil­ka róż­nych wer­sji), czy też w Ato­mie. To tro­chę, jak z nawi­ga­cją sate­li­tar­ną – mówi­my, że uży­wa­my GPS-a i zupeł­nie nas nie obcho­dzi, że współ­cze­sne urzą­dze­nia korzy­sta­ją tak­że z sys­te­mów GLO­NASS oraz Gali­leo.


* Wspo­mnia­na treść jest pobie­ra­na przez czyt­nik RSS w chwi­li, w któ­rej zare­je­stru­je on nową aktyw­ność na danej stro­nie. Czę­sto nastę­pu­je to nie­mal natych­miast po tym, jak zosta­nie ona opu­bli­ko­wa­na. Czyt­ni­ki nie spraw­dza­ją nato­miast, czy tre­ści na obser­wo­wa­nych przez nas stro­nach zosta­ły zmo­dy­fi­ko­wa­ne lub usu­nię­te. To powo­du­je, że cza­sem może­my „przy­ła­pać” jakie­goś auto­ra na tym, że przy­pad­ko­wo opu­bli­ko­wał post, zanim ten został do koń­ca napi­sa­ny, bo czyt­nik RSS tą nie­do­koń­czo­ną publi­ka­cję – auto­ma­tycz­nie i wbrew woli jej auto­ra – zare­je­stru­je i nam poka­że.

Instruk­cja obsłu­gi

OK, dość tego dyr­dy­ma­le­nia, pora przejść do kon­kre­tów. Czy­li teraz wytłu­ma­czę wam, jak korzy­stać z czyt­ni­ka RSS. Zro­bię to na przy­kła­dzie inter­ne­to­wej wer­sji Feedly, przy czym inne ser­wi­sy tego typu dzia­ła­ją na bar­dzo podob­nej zasa­dzie.

Infor­ma­cja dla ludzi z przy­szło­ści: w waszych cza­sach wygląd i funk­cje Feedly mogły ulec zmia­nie. Ba, być może ser­wis ten zupeł­nie prze­stał ist­nieć! Może inter­ne­tu też już nie ma? …Choć nie, chy­ba jed­nak jest, sko­ro to czy­ta­cie. :)

Feedly Pro

Z Feedly moż­na wygod­nie korzy­stać za dar­mo, jed­nak za dostęp do nie­któ­rych funk­cji ser­wi­su trze­ba dodat­ko­wo zapła­cić. W sie­ci moż­na zna­leźć czyt­ni­ki RSS, któ­re są 100% dar­mo­we, ale jed­no­cze­śnie pozba­wio­ne wie­lu baje­rów, któ­re ma Feedly.

Po pierw­sze: zakła­da­my kon­to na Feedly.

Kli­ka­my w Get star­ted for free, a potem wybie­ra­my opcję reje­stra­cji za pomo­cą kon­ta w innym ser­wi­sie (do wybo­ru jest mię­dzy inny­mi Google i Face­bo­ok) albo – jeśli chce­my unik­nąć pośred­ni­ków – kli­ka­my w Con­ti­nue with feedly.

Feedly Start

Po dru­gie: zaczy­na­my obser­wo­wać stro­nę, któ­rą lubi­my.

W okien­ko wyszu­ki­wa­nia, któ­re znaj­du­je się w pra­wym, gór­nym rogu, wpi­su­je­my adres stro­ny, któ­rą chce­my obser­wo­wać. Koniecz­ne jest wpi­sa­nie peł­ne­go adre­su, czy­li na przy­kład http://joannaholy.pl/dyrdymaly, a nie tyl­ko joannaholy.pl/dyrdymaly lub joanna hoły dyrdymały.

Może się zda­rzyć, że Feedly wyświe­tli nam kil­ka wyni­ków, bo nie­któ­re ser­wi­sy posia­da­ją parę kana­łów RSS – przy­kła­do­wo jeden ogól­ny i osob­ne dla każ­dej kate­go­rii wpi­sów.

Następ­nie kli­ka­my przy­cisk Fol­low. Feedly popro­si nas, byśmy przy­pi­sa­li wybra­ną stro­nę do jakiejś kate­go­rii. Po wyko­na­niu tej ope­ra­cji, wybra­na przez nas stro­na zosta­nie sub­skry­bo­wa­na.

Feedly Follow

W rze­czy­wi­sto­ści na moim Feedly jest znacz­nie wię­cej tre­ści, ale żeby rzu­ty ekra­nu były czy­tel­ne – więk­szość z nich usu­nę­łam w Pho­to­sho­pie.

Po trze­cie: spraw­dza­my, co nowe­go.

Kie­dy w zasub­skry­bo­wa­nym przez nas ser­wi­sie poja­wi się nowy wpis, zoba­czy­my go na Feedly. Może­my prze­glą­dać nowo­ści ze wszyst­kich obser­wo­wa­nych przez nas stron albo z kolum­ny po lewej wybrać tyl­ko kana­ły RSS z jed­nej kate­go­rii lub poje­dyn­cze­go blo­ga.

Feedly Feeds

Jeśli chce­my i jest taka moż­li­wość – za pośred­nic­twem Feedly może­my prze­czy­tać cały wpis lub też przejść na stro­nę, na któ­rej się on znaj­du­je.

Wpi­sy, któ­rych nie prze­czy­ta­li­śmy, będą wyróż­nio­ne pogru­bio­ną czcion­ką. Przy czym, nie musi­my zaglą­dać do każ­de­go z nich, by je „odha­czyć” – da się to zro­bić jed­nym klik­nię­ciem, w znaj­du­ją­cy się w pra­wym, gór­nym rogu zna­czek ✔

Feedly Mark as Read

Po ostat­nie: naj­lep­sze zacho­waj na potem!

Feedly umoż­li­wia nam zapi­sy­wa­nie poje­dyn­czych wpi­sów. Może­my to zro­bić albo kli­ka­jąc na ikon­kę zakład­ki przy tytu­le dane­go posta, albo poprzez doda­nie wpi­su do wcze­śniej stwo­rzo­nej przez nas kolek­cji.

Feedly Read Later

I to mniej wię­cej wszyst­ko, jeśli cho­dzi o pod­sta­wy. Jak widzi­cie – korzy­sta­nie z czyt­ni­ka RSS jest bar­dzo pro­ste!

Twój feed nale­ży do cie­bie!

Jed­ną z rze­czy, któ­re spra­wia­ją, że czyt­ni­ki RSS są lep­sze od Face­bo­oka, jest to, że może­my dokład­nie spre­cy­zo­wać, w jaki spo­sób mają nam wyświe­tlać tre­ści. War­to poświę­cić więc chwi­lę, poeks­pe­ry­men­to­wać z usta­wie­nia­mi i zmo­dy­fi­ko­wać wygląd czyt­ni­ka tak, by jak naj­bar­dziej nam odpo­wia­dał.

Na Feedly do pane­lu usta­wień dosta­nie­my się po klik­nię­ciu na nasz awa­tar (znaj­du­je się on w pra­wym, gór­nym rogu ekra­nu), a następ­nie w napis Set­tings.

Feedly Settings

Naj­waż­niej­sze opcje znaj­du­ją się w sek­cji Gene­ral. Tam może­my usta­wić mię­dzy inny­mi, co chce­my widzieć na stro­nie głów­nej Feedly (czy mają to być wszyst­kie naj­now­sze wpi­sy, tyl­ko te z dnia dzi­siej­sze­go, czy takie z kate­go­rii Ulu­bio­ne), jak mają być pre­zen­to­wa­ne nowe tre­ści (jeśli obser­wu­je­cie wie­le blo­gów pole­cam wybrać Titles-Only View, dzię­ki któ­re­mu będzie­cie mogli szyb­ko wszyst­ko przej­rzeć) albo w jakiej kolej­no­ści mają być wyświe­tla­ne posty (naj­po­pu­lar­niej­sze / naj­po­pu­lar­niej­sze z naj­now­szy­mi / naj­pierw naj­now­sze / naj­pierw naj­star­sze*). A to zale­d­wie kil­ka, z wie­lu para­me­trów, jakie może­my w tym miej­scu zmo­dy­fi­ko­wać.

Feedly General Settings

W sek­cji Appe­aran­ce może­my usta­wić wygląd czyt­ni­ka RSS – jego kolo­ry­sty­kę oraz wiel­kość i for­mat fon­tu na stro­nie. W sek­cji Mark as read może­my spre­cy­zo­wać, w jaki spo­sób Feedly będzie ozna­cza­ło arty­ku­ły przez nas prze­czy­ta­ne.

Feedly Appearance and Mark as Read Settings

Na tym obraz­ku są dwa rzu­ty ekra­nu: pierw­szy z usta­wień Appe­aran­ce, a dru­gi z Mark as read.

Przy czym to wszyst­ko, to zale­d­wie czu­bek góry lodo­wej, bo Feedly jest potęż­nym narzę­dziem posia­da­ją­cym spo­ro róż­nych opcji. Nie­ste­ty miej­cie na uwa­dze to, iż za uży­wa­nie nie­któ­rych z nich trze­ba zapła­cić (ale spo­koj­nie – myślę, że dar­mo­wa wer­sja Feedly w zupeł­no­ści wam wystar­czy!).


* W tej kwe­stii jest z Feedly pewien pro­blem. Otóż w celu ogra­ni­cze­nia pra­cy ser­we­rów, czyt­nik każ­dą stro­nę spraw­dza z inną czę­sto­tli­wo­ścią. Im wię­cej nowych wpi­sów poja­wia się na danej stro­nie, tym czę­ściej Feedly ją odwie­dza. I tak w przy­pad­ku ser­wi­su infor­ma­cyj­ne­go, w któ­rym new­sy poja­wia­ją się co kil­ka minut – infor­ma­cje o nich wyświe­tlą się na Feedly nie­mal natych­miast (w takich sytu­acjach z Feedly dowie­my się o nowo­ściach szyb­ciej, niż z Face­bo­oka). Nie­ste­ty, kie­dy w grę wcho­dzą blo­gi takie, jak Dyr­dy­ma­ły, na któ­rych wpi­sy poja­wia­ją się raz, na jakiś czas – Feedly będzie spraw­dzał ich zawar­tość co kil­ka dni, przez co infor­ma­cja o nowym wpi­sie w takim miej­scu może do was dotrzeć nawet tydzień(!) po jej opu­bli­ko­wa­niu (aktu­ali­za­cja: w przy­pad­ku tego Dyr­dy­ma­ła, Feedly zare­je­stro­wa­ło go 24 godzi­ny po publi­ka­cji).

Feedly faj­niej­sze

Czyt­ni­ki RSS zosta­ły wymy­ślo­ne na dłu­go przed powsta­niem social-mediów i przez pewien czas cie­szy­ły się dużą popu­lar­no­ścią. Potem jed­nak spo­ro osób zre­zy­gno­wa­ło z nich, na rzecz Face­bo­oka. Czę­ścio­wo trud­no się temu dzi­wić – za pośred­nic­twem mor­dok­siąż­ki może­my łatwiej dzie­lić się i pole­cać tre­ści, któ­re wyda­ją się nam inte­re­su­ją­ce.

Z dru­giej stro­ny wie­le osób cier­pi z powo­du coraz więk­sze­go szu­mu infor­ma­cyj­ne­go. Korzy­sta­nie z Face­bo­oka, gdzie istot­nych infor­ma­cji musi­my wypa­try­wać gdzieś, pomię­dzy zdję­cia­mi zna­jo­mych oraz fil­mi­ka­mi ze śmiesz­ny­mi kota­mi – jesz­cze bar­dziej ten szum pogłę­bia. W takim przy­pad­ku korzy­sta­nie z czyt­ni­ka RSS może oka­zać się świet­ną odtrut­ką, czymś, co wręcz uspo­koi nasze myśli.

Feedly News Reader

Nie twier­dzę, że powin­ni­ście zre­zy­gno­wać z Face­bo­oka, ale dobry czyt­nik RSS pod wie­lo­ma wzglę­da­mi może wam go zastą­pić.

źró­dło gra­fi­ki: Feedly Face­bo­ok Fan­pa­ge

Tak, jak napi­sa­łam na wstę­pie – od jakie­goś cza­su Face­bo­ok nie ma łatwo i wszy­scy na nie­go psio­czą. Rzecz w tym, że takie maru­dze­nie nicze­go nie zmie­ni, a gło­sy obu­rze­nia za jakiś czas ucich­nął, bo ludzie się przy­zwy­cza­ją.

Ja nato­miast uwa­żam, że zamiast kry­ty­ko­wać to, co jest złe, trze­ba pro­mo­wać lep­sze, alter­na­tyw­ne roz­wią­za­nia. Takie, jak czyt­ni­ki RSS. Dla­te­go zanim następ­nym razem zacznie­cie narze­kać na Face­bo­oka, wypró­buj­cie Feedly lub inny, podob­ny ser­wis. A jeśli przy­pad­nie wam do gustu – daj­cie o nim znać innych. Pew­nie nie zmie­ni to świa­ta na lep­sze, ale hej – spró­bo­wać zawsze war­to. :)

I Love RSS

źró­dło ikon: Font Awe­so­me

BONUS: RSS a uczci­wość wobec twór­ców

Na koniec, w ramach drob­nej dygre­sji, napi­szę wam o pew­nej kon­tro­wer­sji zwią­za­nej z czyt­ni­ka­mi RSS.

Tak, jak wspo­mi­na­łam wcze­śniej – część kana­łów RSS jest skon­stru­owa­na w taki spo­sób, że do czyt­ni­ka tra­fia peł­na treść każ­de­go wpi­su z danej stro­ny. Nie­któ­rzy blo­ge­rzy pozwa­la­ją na to zupeł­nie świa­do­mie, ale wie­lu z nich praw­do­po­dob­nie nawet nie zda­je sobie spra­wy z ist­nie­nia mecha­ni­zmu RSS.

Z per­spek­ty­wy czy­tel­ni­ka – peł­no­tek­sto­wy kanał RSS jest bar­dzo wygod­nym roz­wią­za­niem. Treść wpi­su moż­na dzię­ki temu prze­czy­tać z pozio­mu czyt­ni­ka, a co za tym idzie – nie trze­ba wcho­dzić na stro­nę blo­ga, cze­kać, aż ta się zała­du­je i co gor­sza – oglą­dać umiesz­czo­nych na niej reklam.

Z per­spek­ty­wy twór­cy spra­wy mają się zupeł­nie ina­czej. Nie cho­dzi tu tyl­ko to, że oso­ba korzy­sta­ją­ca z czyt­ni­ka RSS omi­nie wspo­mnia­ne rekla­my, ale przede wszyst­kim – że nie pod­bi­je ona sta­ty­styk odwie­dzin stro­ny. A im wię­cej odsłon ser­wi­su, tym ma on więk­szą war­tość dla rekla­mo­daw­ców. Nie wspo­mi­na­jąc już o tym, że wie­lu auto­rów sta­ra się, by ich stro­ny wyglą­da­ły ład­nie i były funk­cjo­nal­ne, a czyt­ni­ki RSS pre­zen­tu­ją jedy­nie treść, zupeł­nie odzie­ra­jąc ją z for­my (wła­śnie dla­te­go na kana­le RSS Dyr­dy­ma­łów poja­wia­ją się jedy­nie zajaw­ki wpi­sów).

Popamina na Feedly

Twór­cy Popa­mi­ny świa­do­mie i dobro­wol­nie udo­stęp­nia­ją w kana­le RSS peł­ną treść każ­de­go posta, ale jed­no­cze­śnie cie­szy ich, kie­dy czy­tasz wpi­sy bez­po­śred­nio na stro­nie ich ser­wi­su. ;)

Nie wspo­mi­nam wam o tym wszyst­kim, by na koniec zdys­kre­dy­to­wać czyt­ni­ki RSS. Chcę po pro­stu zwięk­szyć waszą świa­do­mość, bo bez niej cza­sem dzia­ła się na szko­dę innych, zupeł­nie nie zda­jąc sobie z tego spra­wy. Dla­te­go uży­waj­cie czyt­ni­ków RSS, bo to wspa­nia­łe narzę­dzia. Ale gdy zoba­czy­cie, że na kana­le RSS poja­wi­ła się nowa treść – obej­rzyj­cie ją na stro­nie z któ­rej pocho­dzi, a nie za pośred­nic­twem czyt­ni­ka. Dla was to będzie tyl­ko jed­no klik­nię­cie wię­cej, a dla twór­cy dane­go ser­wi­su – bar­dzo waż­na, dodat­ko­wa odsło­na jego stro­ny.

iko­ny uży­te w gra­fi­ce ilu­stru­ją­cej wpis: Font Awe­so­me; o ile nie zosta­ło stwier­dzo­ne ina­czej, pozo­sta­łe gra­fi­ki ilu­stru­ją­ce wpis są rzu­ta­mi ekra­nu z ser­wi­su Feedly