Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Głupie Dyrdymalenie:

Dwa kół­ka i wię­cej

czyli alternatywy dla roweru

Pogo­da zachę­ca do spa­ce­rów. Albo do prze­siad­ki z samo­cho­du lub komu­ni­ka­cji miej­skiej na rower.

Nie­ste­ty pro­blem z rowe­rem pole­ga na tym, że nie jest on zbyt poręcz­ny – w razie potrze­by, cięż­ko jest go wnieść do budyn­ku lub prze­wieźć trans­por­tem publicz­nym. Ale nie samym rowe­rem może jeź­dzić czło­wiek i w dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le przed­sta­wię wam kil­ka rów­nie eko­lo­gicz­nych, ale za to mniej­szych i przez to bar­dziej pod­ręcz­nych, wehi­ku­łów.

PS. W tym wpi­sie bio­rę pod uwa­gę tyl­ko rze­czy napę­dza­ne siłą naszych mię­śni, a nie takie z sil­ni­ka­mi elek­trycz­ny­mi!

Hulaj­no­ga

W funk­cjo­no­wa­niu naj­bar­dziej zbli­żo­na do rowe­ru. Cał­kiem bez­piecz­na (ma wbu­do­wa­ny hamu­lec), prze­je­dzie przez mniej­sze wer­te­py, a przez więk­sze bez pro­ble­mu ją prze­nie­sie­my.

Ponie­waż w trak­cie jaz­dy na hulaj­no­dze pra­cu­ją inne par­tie mię­śni, niż na rowe­rze, począt­ko­wo może­my czuć dys­kom­fort, a nawet naba­wić się zakwa­sów. Nie nale­ży się jed­nak zra­żać, bo dwie, trzy prze­jażdż­ki hulaj­no­gą wystar­czą, by się do niej przy­zwy­cza­ić.

Scooter Boy by Jennifer Eugenie

Pro­ble­my pierw­sze­go świa­ta: ponie­waż po angiel­sku sco­oter ozna­cza zarów­no sku­ter, jak i hulaj­no­gę – trud­no jest zna­leźć w inter­ne­tach faj­ne zdję­cia przed­sta­wia­ją­ce to dru­gie.

autor­ka zdję­cia: Jen­ni­fer Euge­nie (dje­djen­ny)

Zło­żo­ną hulaj­no­gę bez pro­ble­mu weź­mie­my do ręki i wnie­sie­my do auto­bu­su lub budyn­ku. Taki bagaż nie nale­ży nie­ste­ty do naj­po­ręcz­niej­szych i przy oka­zji spo­ro waży.

War­to dodać, że hulaj­no­ga jest jedy­nym, z opi­sy­wa­nych prze­ze mnie dzi­siaj środ­ków trans­por­tu, do któ­re­go może­my przy­cze­pić przed­nią lamp­kę, któ­ra popra­wi kom­fort i bez­pie­czeń­stwo podró­żo­wa­nia po zmro­ku.

Pole­cam zain­we­sto­wać w porząd­ny model: taki z duży­mi koła­mi i amor­ty­za­cją. Przed zaku­pem war­to tak­że spraw­dzić, czy całość lek­ko skła­da się i roz­kła­da, bo zda­rza­ją się hulaj­no­gi, któ­re choć wyglą­da­ją impo­nu­ją­co i kosz­tu­ją dość spo­ro, pod tym jed­nym, bar­dzo klu­czo­wym wzglę­dem, total­nie zawo­dzą.


Pod­su­mo­wa­nie:

łatwość jaz­dy: duża

pręd­kość: śred­nia

bez­pie­czeń­stwo jaz­dy: duże

wer­te­py: model z duży­mi koła­mi daje radę na śred­nich nie­rów­no­ściach

czas przy­go­to­wa­nia do jaz­dy: śred­ni

poręcz­ność: mała

cena: wyso­ka (jeśli bie­rze­my pod uwa­gę porząd­ny model)


zale­ty: wbu­do­wa­ny hamu­lec, moż­li­wość zamon­to­wa­nia przed­nie­go oświe­tle­nia

wady: porząd­ny model spo­ro kosz­tu­je i nawet po zło­że­niu zaj­mu­je dużo miej­sca

Rol­ki

Jaz­da na tym sprzę­cie wyma­ga odro­bi­ny ćwi­czeń, ale po odpo­wied­nim tre­nin­gu moż­na na rol­kach dość szyb­ko i bez­pro­ble­mo­wo poko­ny­wać duże odle­gło­ści. Pod warun­kiem jed­nak, że mamy do dys­po­zy­cji dobry chod­nik lub ścież­kę rowe­ro­wą, bo więk­sze nie­rów­no­ści powo­du­ją duży dys­kom­fort, a nawet nie­moż­li­wość jaz­dy.

Fantasy Rollers by Stefan Keller

Na rol­kach moż­na cał­kiem szyb­ko śmi­gać, nawet po nie­wiel­kich wer­te­pach.

autor gra­fi­ki: Ste­fan Kel­ler

Na rol­kach czło­wiek robi się prze­wrot­ny, nie nale­ży więc ryzy­ko­wać i lepiej zakła­dać kask oraz ochra­nia­cze na nad­garst­ki, łok­cie i kola­na. Nie­ste­ty z tego powo­du przed roz­po­czę­ciem i po zakoń­cze­niu jaz­dy tra­ci się tro­chę cza­su na zało­że­nie i zdję­cie „zbroi”. O zakła­da­niu i ścią­ga­niu samych rolek nie wspo­mi­na­jąc. To nato­miast powo­du­je, że nie opła­ca się uży­wać rolek na bar­dzo krót­kich dystan­sach, bo na przy­go­to­wa­niach do jaz­dy stra­ci się wię­cej cza­su, niż na samej podró­ży.


Pod­su­mo­wa­nie:

łatwość jaz­dy: śred­nia

pręd­kość: duża

bez­pie­czeń­stwo jaz­dy: śred­nie

wer­te­py: więk­sze moż­na przed­rep­tać, po mniej­szych da się prze­je­chać, choć nie będzie to przy­jem­ne

czas przy­go­to­wa­nia do jaz­dy: dłu­gi

poręcz­ność: śred­nia

cena: śred­na


zale­ty: jeśli potra­fi­my na nich jeź­dzić i mamy do dys­po­zy­cji dobry asfalt, może­my prze­miesz­czać się nie­mal tak szyb­ko, jak na rowe­rze

wady: lepiej jeź­dzić w ochra­nia­czach

Desko­rol­ka

Zacznij­my od kwe­stii tech­nicz­nej. Do jeż­dże­nia po mie­ście nie nada­ją się drew­nia­ne mode­le z mały­mi kół­ka­mi, takie, na któ­rych wyko­nu­je się akro­ba­cje w ska­te­par­ku. Do podró­ży na dłuż­szych dystan­sach zosta­ły wymy­ślo­ne tak zwa­ne fisz­ki (po angiel­sku fish­bo­ard), któ­re mają nie­wiel­ki roz­miar, są pla­sti­ko­we i wypo­sa­żo­ne w duże kół­ka. Taka kon­struk­cja spra­wia, że fisz­ki są lek­kie, zwrot­ne i szyb­kie. Cho­ciaż zupeł­nie nie nada­ją się do akro­ba­cji.

Skateboard by gfkDSGN

Kie­dy sły­szy­cie sło­wo „desko­rol­ka”, to przed ocza­mi zapew­ne sta­je wam mniej wię­cej taki obra­zek. Tym­cza­sem ist­nie­je kil­ka róż­nych typów desko­ro­lek – każ­dy prze­zna­czo­ny do inne­go rodza­ju jaz­dy.

autor zdję­cia: gfkDSGN

Na desko­rol­ce moż­na bar­dzo łatwo nauczyć się jeź­dzić. Jed­nak pod­czas podró­ży nale­ży uwa­żać. Fisz­ka łatwo się roz­pę­dza (choć nigdy nie będzie tak szyb­ka, jak hulaj­no­ga lub rol­ki), ale nie posia­da hamul­ców (nie popeł­niaj­cie moje­go błę­du i nie ufaj­cie fil­mi­kom na YouTu­be – jedy­nym spo­so­bem na „zatrzy­ma­nie” roz­pę­dzo­nej fisz­ki, jest zesko­cze­nie z niej – co przy dużej pręd­ko­ści nie jest manew­rem do koń­ca bez­piecz­nym, ale naj­mniej ryzy­kow­nym ze wszyst­kich moż­li­wych). Jed­no­cze­śnie, jej kół­ka, choć dość duże, są jed­no­cze­śnie na tyle małe, że wystar­czy nie­wiel­ki kamień, patyk lub wyrwa w chod­ni­ku, by desko­rol­ka zatrzy­ma­ła się w miej­scu, a my – zgod­nie z pra­wa­mi fizy­ki – pole­cie­li dalej do przo­du. Z tego powo­du lepiej zaopa­trzyć się w ochra­nia­cze. Jed­nak­że, ponie­waż na fisz­ce nie roz­pę­dzi­my się tak bar­dzo, jak na rol­kach, w zupeł­no­ści wystar­czą nam ochra­nia­cze nad­garst­ków.

Fishboard by Tabea

Nie wiem, jak to wyglą­da w waszej oko­li­cy, ale na moim osie­dlu na fisz­kach jeź­dzi masa dzie­cia­ków. Niech was jed­nak nie zwie­dzie nie­wiel­ki roz­miar i wyglą­da­ją­ca na kru­chą, pla­sti­ko­wa kon­struk­cja (któ­ra w rze­czy­wi­sto­ści podob­no potra­fi wytrzy­mać ponad sto kilo obcią­że­nia) – na tego typu desko­rol­kach mogą jeź­dzić tak­że doro­śli!

autor zdję­cia: Tabea

Mogło­by się wyda­wać, że wszyst­kie wspo­mnia­ne prze­ze mnie cechy fisz­ki spra­wia­ją, iż lepiej trzy­mać się od tego gadże­tu z dale­ka. Jest jed­nak jed­na rzecz, któ­rą desko­rol­ka góru­je nad kon­ku­ren­cją: poręcz­ność. Fisz­ki świet­nie spra­wu­ją się jako „trans­port uzu­peł­nia­ją­cy”, śmi­gacz, któ­rym szyb­ko doje­dzie­my na przy­sta­nek, by dalej podró­żo­wać komu­ni­ka­cją miej­ską.


Pod­su­mo­wa­nie:

łatwość jaz­dy: śred­nia

pręd­kość: mała

bez­pie­czeń­stwo jaz­dy: małe

wer­te­py: nawet naj­mniej­sza nie­rów­ność może być pro­ble­mem

czas przy­go­to­wa­nia do jaz­dy: krót­ki

poręcz­ność: duża

cena: niska


zale­ty: świet­nie nada­je się do pod­jeż­dża­nia na przy­sta­nek komu­ni­ka­cji miej­skiej, a kolo­ro­wy pla­stik, z któ­re­go jest zbu­do­wa­na, to mate­riał lek­ki, wytrzy­ma­ły i wyglą­da­ją­cy cool (choć to ostat­nie to oczy­wi­ście kwe­stia gustu)

wady: nale­ży jeź­dzić na niej ostroż­nie, ina­czej moż­na naba­wić się poważ­nej kon­tu­zji

A co ja wybie­ram?

Przez kil­ka lat dojeż­dża­łam do pra­cy na rol­kach (ponad pięć kilo­me­trów w jed­ną stro­nę), ale mogłam sobie na to pozwo­lić tyl­ko dla­te­go, bo na całej tra­sie mia­łam do dys­po­zy­cji w mia­rę pła­ską ścież­kę rowe­ro­wą. Nie­ste­ty w obec­nej chwi­li miesz­kam w innym miej­scu i poko­nu­ję tra­sę, któ­ra momen­ta­mi jest tak nie­rów­na, że cięż­ko ją prze­je­chać nawet rowe­rem.

Barcelona Beach by Carlos Pernalete Tua

Do jaz­dy na rol­kach naj­le­piej nada­je się pła­ski asfalt – czy­li taki, któ­ry nie tyl­ko nie był­by dziu­ra­wy, ale przede wszyst­kim – pozba­wio­ny więk­szych wznie­sień oraz zjaz­dów.

autor zdję­cia: Car­los Per­na­le­te Tua

W przy­pad­ku hulaj­no­gi, zawsze odstra­sza­ją mnie jej gaba­ry­ty. Jest to jed­nak świet­ny zamien­nik rowe­ru do zadań spe­cjal­nych. Na przy­kład w sytu­acji, kie­dy idę na wie­czor­ny seans do kina. Rower wte­dy odpa­da, bo nie chcę w trak­cie oglą­da­nia fil­mu mar­twić się, że go ukrad­ną. Komu­ni­ka­cja miej­ska też, bo kie­dy koń­czy się seans, ta już nie kur­su­je. Nato­miast hulaj­no­gę mogę bez pro­ble­mu wnieść do kina, a potem w mia­rę szyb­ko wró­cić nią do domu. Co praw­da tego typu sytu­acje nie zda­rza­ją mi się, czę­sto, ale kie­dy już się poja­wią – dobrze jest mieć przy sobie hulaj­no­gę.

Scooter by TheDigitalWay

Im więk­sze kół­ka i roz­miar, tym lep­szy kom­fort jaz­dy i nie­ste­ty – mniej­sza poręcz­ność oraz więk­sza waga hulaj­no­gi.

autor zdję­cia: The­Di­gi­tal­Way

Nato­miast od dwóch lat jestem zako­cha­na w desko­rol­ce. Fisz­ka poma­ga mi dotrzeć na przy­sta­nek auto­bu­so­wy dwie, trzy minu­ty wcze­śniej. Może się wyda­wać, że to mało, ale rano, kie­dy liczy się każ­da sekun­da, te kil­ka minut czę­sto oka­zu­je się na wagę zło­ta. Nie wspo­mi­na­jąc już o tym, że taki krót­ki prze­jazd na desko­rol­ce zawsze daje mi masę fraj­dy i napraw­dę miło jest zacząć od nie­go dzień. A potem śmi­gam na fisz­ce z przy­stan­ku do pra­cy, siup – jed­nym ruchem cho­wam desko­rol­kę do nie­wiel­kiej tor­by i zupeł­nie nie zwra­ca­jąc niczy­jej uwa­gi, jak na doro­słą i poważ­ną oso­bę przy­sta­ło, wcho­dzę do biblio­te­ki. Z hulaj­no­gą lub rol­ka­mi było­by dużo wię­cej zamie­sza­nia.

Do związ­ku z moim rowe­rem jakiś czas temu wdar­ła się ruty­na. Dla­te­go od nie­mal roku zdra­dzam go z desko­rol­ką. I zupeł­nie nie wsty­dzę się tego roman­su! ;)

Na koniec wyja­śnij­my sobie jed­no: wie­le zale­ży od pre­fe­ren­cji oraz oko­licz­no­ści. Sama zako­cha­łam się w desko­rol­ce, ale być może wy rów­nie dużym uczu­ciem obda­rzy­cie rol­ki. Moż­li­we też, że miesz­ka­cie w mie­ście z tak kiep­ski­mi chod­ni­ka­mi, że fisz­ka lub rol­ki w ogó­le nie wcho­dzą w grę, za to hulaj­no­ga – jak naj­bar­dziej.

Rzecz w tym, że – jak widzi­cie – rower to nie wszyst­ko i cza­sem war­to, zamiast nie­go, prze­siąść się na coś inne­go. Jeśli będzie­cie jeź­dzić ostroż­nie, nicze­go nie ryzy­ku­je­cie. A może­cie zyskać nowy, ulu­bio­ny, eko­lo­gicz­ny śro­dek trans­por­tu. Dla­te­go pole­cam wam poeks­pe­ry­men­to­wać.

deskorolka fiszka

Na koniec zdra­dzę, że naj­lep­sze, bo naj­bar­dziej poręcz­ne, są fisz­ki „z dziu­ra­mi”, czy­li model bony (co po angiel­sku ozna­cza „kości­sty”).

źró­dło ory­gi­nal­ne­go zna­ku „zakaz rowe­rów”: Wiki­pe­dia