Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Szafa Gra:

Widełka na empetrójkę

O filmikach, które brzmią tak świetnie, że… nie trzeba ich oglądać

Zna­leź­li­ście kie­dyś w inter­ne­cie wideo, któ­re spodo­ba­ło się wam tak bar­dzo, że mogli­by­ście je oglą­dać bez koń­ca? Osta­tecz­nie musie­li­ście jed­nak wró­cić do rze­czy­wi­sto­ści i ode­rwać wzrok od ekra­nu. Czy w takiej sytu­acji nie odkry­li­ście, że samo słu­cha­nie fil­mu, spra­wia wam rów­nie dużo fraj­dy, co jego oglą­da­nie? Mi zda­rzy­ło się to wie­le razy.

W dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le podzie­lę się z wami moimi ulu­bio­ny­mi fil­mi­ka­mi, któ­re wyglą­da­ją świet­nie, ale pozba­wio­ne obra­zu – robią rów­nie duże wra­że­nie. Roz­siądź­cie się więc wygod­nie i załóż­cie słu­chaw­ki lub pod­kręć­cie dźwięk, bo to jeden z tych wpi­sów, w któ­rych będzie nie­wie­le do czy­ta­nia, za to spo­ro rze­czy do oglą­da­nia i słuchania.

UWA­GA! Nie­któ­re z pod­lin­ko­wa­nych fil­mi­ków zawie­ra­ją SPOILERY!

Fanowskie widełka

Pro­ste fanvi­dy są „zbu­do­wa­ne” na nastę­pu­ją­cej zasa­dzie: bie­rze się faj­ną muzę i w jej rytm mon­tu­je, pozba­wio­ne wła­sne­go dźwię­ku, uję­cia z fil­mów i/​lub seria­li. Pocho­dzą­ce z 2013 roku wideo pro­mu­ją­ce Mię­dzy­na­ro­do­wy Festi­wal Fil­mo­wy w Edyn­bur­gu jest świet­nym przy­kła­dem takie­go widełka.

Bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne w budo­wie fanvi­dy posia­da­ją tak­że, wyję­te z fil­mów i/​lub seria­li, dia­lo­gi. W takim przy­pad­ku zmon­to­wa­nie wszyst­kie­go razem w taki spo­sób, by z muzy­ką współ­grał nie tyl­ko obraz, ale tak­że dźwięk, jest dużo więk­szym wyzwa­niem. Dobrze zło­żo­ny fanvid tego typu pozna­cie po tym, że nie tyl­ko świet­nie się go oglą­da, ale też słucha.

Jeśli to, co napi­sa­łam wyżej, brzmi skom­pli­ko­wa­nie, pora na przy­kład któ­ry roz­ja­śni wam spra­wę. Spodo­ba­ła się wam muzy­ka uży­ta w fil­mi­ku z Edyn­bur­ga? Zobacz­cie, jak pre­zen­tu­je się fanvid, któ­ry uży­wa tej samej melo­dii, ale poza frag­men­ta­mi fil­mów i seria­li wyko­rzy­stu­je tak­że uryw­ki dialogów:

Inny przy­kład – Heart of Coura­ge od Two Steps From Hell. Brzmi epic­ko? Jeśli jeste­ście fana­mi Bat­tle­star Galac­ti­ca, to gwa­ran­tu­ję wam, że nie będzie­cie mogli prze­stać słu­chać tej wersji:

Ten sam autor (tak na mar­gi­ne­sie: pocho­dzą­cy z Pol­ski) w rów­nie świet­ny spo­sób połą­czył The Ecsta­sy of GoldBre­aking Bad. Fanvid ma osiem minut, ale nie moż­na się ode­rwać od jego słu­cha­nia (i oglą­da­nia przy oka­zji też):

Powyż­sze przy­kła­dy doty­czy­ły melo­dii. A jak spra­wy mają się w przy­pad­ku pio­se­nek? Jeśli lubi­cie utwór Human Rag'n'Bone ManaSher­loc­ka, na pew­no przy­pad­nie wam do gustu takie widełko:

I na koniec tej czę­ści wpi­su fil­mik, któ­ry potwier­dza, że nie­któ­re fanvi­dy do słu­cha­nia nada­ją się rów­nie dobrze, jak do oglą­da­nia. Poniż­sze wideo, w wer­sji audio, moż­na bowiem zna­leźć na Spo­ti­fy (ja odkry­łam ten utwór wła­śnie za spra­wą tej platformy):

Inne widełka

Wiem, że czy­ta­ją mnie nie tyl­ko geeki, ale też oso­by, któ­rych nie krę­cą fanow­skie wideł­ka. Wła­śnie dla was mam kil­ka fil­mi­ków zupeł­nie nie zwią­za­nych ze świa­tem kina i tele­wi­zji. I na począ­tek coś mega dyna­micz­ne­go, co w wer­sji audio pobu­dza do dzia­ła­nia lepiej, niż mega­moc­na kawa:

Zmo­ty­wo­wa­ni do dzia­ła­nia? W takim razie łap­cie fil­mik, któ­ry słu­cha się dobrze nie tyl­ko pod­czas jaz­dy na rowerze:

A tak zupeł­nie na serio: nie słu­chaj­cie muzy­ki na słu­chaw­kach, jeż­dżąc na rowe­rze, to NIEBEZPIECZNE!


OK, wystar­czy tego dyna­mi­zmu, bo jesz­cze pój­dzie­cie upra­wiać sport, przed doczy­ta­niem Dyr­dy­ma­ła do końca. ;)

Powró­cę na moment do kli­ma­tów fil­mo­wych, ale spo­koj­nie – to co zobacz­cie poni­żej, nie jest typo­wym fanvi­dem, ale mono­lo­giem, deli­kat­nie pod­ra­so­wa­nym umiesz­czo­nym w tle utwo­rem Time Han­sa Zim­me­ra:

(ten sam mono­log, z innym pod­kła­dem muzycz­nym, tak­że może­cie zna­leźć na Spo­ti­fy)


Teraz przy­kład z nie­co innej becz­ki, czy­li epic­ko brzmią­ca rekla­ma Tomb Raide­ra:

I na koniec tej czę­ści wpi­su – pol­ski akcent. Fil­mik, któ­ry w wer­sji audio war­to nosić przy sobie i pod­no­sić się nim na duchu w cięż­kich chwilach:

Coś dla Whovian

Wróć­my do fanvi­dów – tym razem zwią­za­nych z jed­nym, kon­kret­nym seria­lem, czy­li Dok­to­rem Who. Cze­mu piszę o nich osob­no? Ponie­waż nada­ją­cych się do słu­cha­nia fil­mi­ków tego typu znam cał­kiem sporo.

Ale chwi­la, nie wie­cie, kim jest Dok­tor? W takim razie pora wam go przedstawić!

Dok­tor nie tyl­ko podró­żu­je w cza­sie i prze­strze­ni, ale tak­że dużo bie­ga. Pio­sen­ka Run boy, run Wood­ki­da zda­je się być dedy­ko­wa­na temu boha­te­ro­wi. Nic więc dziw­ne­go, że powstał fanvid, któ­ry z niej korzysta:

Zro­bi­ło się jed­nak bar­dzo epic­ko-poważ­nie, a prze­cież oglą­da­nie Doctor Who ozna­cza przede wszyst­kim duży fun. Zobacz­cie więc wideł­ko, któ­re świet­nie odda­je zabaw­no-humo­ry­stycz­ny kli­mat serialu:

Co waż­ne, fani Dok­to­ra nie ogra­ni­cza­ją się tyl­ko i wyłącz­nie do mon­to­wa­nia fanvi­dów w ryt­mie zna­nych pio­se­nek. Zda­rza­ją się też tacy, któ­rzy sami są obda­rze­ni talen­tem wokal­nym i nie waha­ją się go użyć:

(a jeśli lubi­cie Davi­da Ten­nan­ta, koniecz­nie posłu­chaj­cie tak­że TEGO)


Przy oka­zji, nie zapo­mi­naj­my o tym, że gra­ją­cy w seria­lu akto­rzy tak­że potra­fi­li cał­kiem nie­źle śpiewać:

(jak­by co, tutaj macie (wyko­na­ne prze­ze mnie) tłu­ma­cze­nie pio­sen­ki, z przy­pi­sa­mi)

Nie bój się słuchać!

Jak widzi­cie i sły­szy­cie, ist­nie­ją fil­my, któ­re brzmią tak dobrze, że nie trze­ba ich oglądać.

Pyta­nie, czy wy też, podob­nie jak ja, kon­wer­tu­je­cie swo­je ulu­bio­ne wideł­ka do for­ma­tu audio i słu­cha­cie ich w wol­nych chwi­lach? Jeśli tak, i jeśli macie fil­mi­ki, któ­ry­mi chcie­li­by­ście się podzie­lić – koniecz­nie pod­lin­kuj­cie je w komentarzach!

źró­dło zdję­cia ilu­stru­ją­ce­go wpis: The Odys­sey Online

  • Mar­le­na Bier

    Bar­dzo podo­ba mi się stwier­dze­nie, że " (…)ist­nie­ją fil­my, któ­re brzmią tak dobrze, że nie trze­ba ich oglą­dać." Oso­bi­ście jestem miło­śnicz­ką fanvi­dów, gdyż nie­raz pozwa­la­ją mi jesz­cze raz prze­żyć emo­cje zwią­za­ne z jakimś fil­mem lub seria­lem :D Do tej pory jed­nak głów­nie oglą­da­łam głów­nie tra­dy­cyj­ne fanvi­dy, czy­li te, w któ­rych frag­men­ty fil­mów są zmon­to­wa­ne do muzy­ki i mam w tej kate­go­rii swo­ich abso­lut­nych fawo­ry­tów :) Ileż przy oka­zji odkry­łam inte­re­su­ją­cych utwo­rów i zespo­łów :) Naty­ka­łam się oczy­wi­ście co i rusz na fanvi­dy z dia­lo­ga­mi i odkry­łam, że nie­któ­re z nich są napraw­dę świet­ne, jed­nak aż dotąd zawsze raczej je oglą­da­łam niż słu­cha­łam. I wiesz co, zro­bi­łam eks­pe­ry­ment … skon­wer­to­wa­łam kil­ka takich, któ­re mi się naj­bar­dziej podo­ba­ją i wrzu­ci­łam na samo­cho­do­wą play­li­stę i … daw­no mi się tak dobrze nie pro­wa­dzi­ło :D Two­je przy­kła­dy są napraw­dę świet­ne (zwłasz­cza Duck Tales Paro­dy, na któ­rą nigdy dotąd nie tra­fi­łam :) ), a sko­ro zapy­tu­jesz o to, co nam się podo­ba, to poka­żę Ci trzy moje obec­nie ulu­bio­ne, cho­ciaż nale­ży to poj­mo­wać raczej w kate­go­rii emo­cjo­nal­nej niż arty­stycz­nej :D

    Pierw­szy, któ­ry znam od daw­na, to "tri­bu­te" dla moje­go "nie­re­al­ne­go ide­ału męż­czy­zny" (:D) czy­li Aragorna:
    https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​1​2​p​r​v​z​X​e​d​t​g​&​a​m​p​;​i​n​d​e​x​=​1​&​a​m​p​;​l​i​s​t​=​L​L​E​k​y​Q​D​-​t​2​E​_​9​o​f​g​2​u​0​I​F​AJw

    Dru­gi, to moim zda­niem świet­ny fanvid dla "Bro­ad­church" (duży plus za wyko­rzy­sta­nie ory­gi­nal­nej muzy­ki, bo temu seria­lo­wi napraw­dę nic wię­cej nie potrzeba):
    https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​f​y​b​V​A​O​Q​y​w​d​E​&​a​m​p​;​l​i​s​t​=​L​L​E​k​y​Q​D​-​t​2​E​_​9​o​f​g​2​u​0​I​F​A​J​w​&​a​m​p​;​i​n​d​e​x​=11

    Jest też kil­ka takich, któ­re odkry­łam za to dzię­ki Two­je­mu tek­sto­wi, śle­dząc sobie luź­no, co ludzie faj­ne­go robią w tej mate­rii. Oczy­wi­ście, wie­le z nich jest zwią­za­nych z "Doctor Who" (mogła­bym spo­ro wymie­niać ;) ), ale tym razem wybra­łam inny i powiem Ci, że jestem strasz­nie wdzięcz­na za natchnie­nie do takich poszu­ki­wań, bo gdy go zna­la­złam to przy­naj­mniej raz dzien­nie muszę na nie­go zer­k­nąć ;D Oto "tri­bu­te" dla mojej uko­cha­nej posta­ci z "Chi­rur­gów" (któ­rych to namięt­nie oglą­da­łam przez dłu­gi czas, aż w koń­cu nawet ja odpa­dłam :() – Ale­xa Kareva:
    https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​K​D​P​X​s​r​M​N​5​6​A​&​a​m​p​;​i​n​d​e​x​=​2​&​a​m​p​;​l​i​s​t​=​L​L​E​k​y​Q​D​-​t​2​E​_​9​o​f​g​2​u​0​I​F​AJw

    I tak zupeł­nie na koniec, wiem, że pisa­łaś o czym innym, ale muszę Ci to poka­zać (jeśli jesz­cze sama nie widzia­łaś) i pew­nie zro­zu­miesz dla­cze­go :D
    https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​y​s​p​_​N​8​4​8​O​K​M​&​a​m​p​;​i​n​d​e​x​=​2​2​&​a​m​p​;​l​i​s​t​=​L​L​E​k​y​Q​D​-​t​2​E​_​9​o​f​g​2​u​0​I​F​AJw

    • "tri­bu­te" dla moje­go "nie­re­al­ne­go ide­ału mężczyzny"

      Och, jak pięk­nie powie­dzia­ne! :D

      A wideo napraw­dę zacne. Przy oka­zji, mam pyta­nie: któ­ry Ara­gorn lep­szy? Ten z książ­ki, czy z filmu?

      Dru­gi, to moim zda­niem świet­ny fanvid dla "Bro­ad­church"

      Nie widzia­łam go wcze­śniej – rze­czy­wi­ście zacny!

      Swo­ją dro­gą, wiesz, cze­go mi bra­ku­je w inter­ne­cie? Fanvi­du z Bro­ad­church, któ­ry w żar­to­bli­wym tonie poka­zy­wał­by przy­jaźń Mil­ler i Hardy'ego.

      "tri­bu­te" dla mojej uko­cha­nej posta­ci z "Chi­rur­gów"

      Nie­ste­ty tego seria­lu nie oglą­dam, więc wideo, choć nie­złe, nie mia­ło dla mnie, że tak powiem, „emo­cjo­nal­ne­go backgroundu”.

      muszę Ci to poka­zać (jeśli jesz­cze sama nie widziałaś)

      Nie widzia­łam! :D

      I czu­ję się teraz tro­chę dziw­nie, bo z jed­nej stro­ny wideo było zabaw­ne, ale z dru­giej – mia­ło dość smut­ną pio­sen­kę… Kur­cze, autor tego nagra­nia chy­ba przy­pad­kiem (albo spe­cjal­nie) ujął na nim kwin­te­sen­cję Ten­nan­ta – weso­łe­go czło­wie­ka z wraż­li­wą duszą! :D

      • Mar­le­na Bier

        „Swo­ją dro­gą, wiesz, cze­go mi bra­ku­je w inter­ne­cie? Fanvi­du z Bro­ad­church, któ­ry w żar­to­bli­wym tonie poka­zy­wał­by przy­jaźń Mil­ler i Hardy'ego.”
        To praw­da :) Widzia­łam kil­ka na temat tej pary, nie­któ­re są napraw­dę pięk­ne, jed­nak wszyst­kie idą raczej w stro­nę „wyci­ska­czy łez” :)

        „Przy oka­zji, mam pyta­nie: któ­ry Ara­gorn lep­szy? Ten z książ­ki, czy z filmu?”
        Oj, tra­fi­łaś bez­błęd­nie na kolej­ny temat, o któ­rym ja mogę godzi­na­mi ;) Jakoś tak od koń­ców­ki szko­ły pod­sta­wo­wej nie­mal sypia­łam z „Wład­cą pier­ście­ni” pod podusz­ką :D Ta wła­śnie książ­ka jest w dużej mie­rze odpo­wie­dzial­na za moją póź­niej­szą miłość do języ­ka angiel­skie­go w ogó­le, gdyż jako bar­dzo mło­da oso­ba wie­le się nasłu­cha­łam o tym jak złe są jej pol­skie tłu­ma­cze­nia i obie­ca­łam sobie, że kie­dyś spraw­dzę to sama … i spraw­dzi­łam :D Możesz się zatem domy­ślić jak strasz­nie prze­ży­wa­łam kolej­ne czę­ści jej ekra­ni­za­cji :) Znam spo­ry wachlarz opi­nii na temat tego dzie­ła fil­mo­we­go, jed­nak nie­ko­niecz­nie potra­fię je oce­nić obiek­tyw­nie i bez emo­cji :) Być może wygło­szę teraz jakąś „here­zję” (:D), jed­nak odpo­wiedź na Two­je pyta­nie dla mnie może być tyl­ko jed­na :D Książ­ko­wy Ara­gorn miał dla mnie jed­nak zbyt mało życia. Oczy­wi­ście, był takim arche­ty­picz­nym typem dosko­na­łe­go ryce­rza, któ­ry gotów jest poświę­cić życie dla spra­wy, zawsze krysz­ta­ło­wo hono­ro­wym i lojal­nym, dziel­nie rzu­ca­ją­cym się w wir bez­na­dziej­nej wal­ki, „ostat­ni spra­wie­dli­wy”, kró­lew­sko god­ny nawet w łach­ma­nach… zawsze bila od nie­go raczej łuna powa­gi niż cie­pła i był dla mnie jak te ogrom­ne posą­gi kró­lów Argo­nath… W sumie lubi­łam go od począt­ku, jed­nak jego losy nie wzbu­dza­ły we mnie dzi­kich emo­cji, nie cze­ka­łam w napię­ciu, kie­dy znów poja­wi się na kolej­nej kar­cie książ­ki… Aż wresz­cie zoba­czy­łam jego wcie­le­nie „in flesh and blo­od” na wiel­kim ekra­nie kino­wym… Jak dla mnie, to, co Vig­go Mor­ten­sen (no i reży­ser ze sce­na­rzy­stą pew­nie tro­chę też ;) ) zro­bił dla tej posta­ci jest nie­sa­mo­wi­te! Uwa­żam, że ten czło­wiek po pro­stu uro­dził się dla tej roli! (BTW, według plo­tek z pla­nu wca­le nie wycho­dził ze swo­jej roli po zakoń­cze­niu dnia zdję­cio­we­go, nawet sypiał w kostiu­mie z mie­czem u boku :D) Moż­na spie­rać się o to, czy uwy­pu­kle­nie wąt­ku Arwe­ny jest zasad­ne, moż­na się zasta­na­wiać czy Ara­gorn i Bro­ro­mir rze­czy­wi­ście mogli­by w spo­ko­ju oma­wiać pla­ny obro­ny Gon­do­ru, itp., itd. Jed­nak praw­da jest dla mnie taka, że fil­mo­wy Ara­gorn, dzię­ki fan­ta­stycz­nej grze Vig­go, zyskał wie­le bar­dzo ludz­kich cech, co para­dok­sal­nie zamiast go uczy­nić przy­ziem­nym i zwy­czaj­nym, doda­ło mu tyle pięk­na, że aż chce się wzdy­chać „gdzie czy męż­czyź­ni”… Oka­za­ło się, że ów posą­go­wy rycerz, potra­fi kochać, nie­na­wi­dzić, cud­nie się śmiać, a nawet stro­ić sobie żar­ty, wzru­szać się i krzy­czeć z bez­sil­no­ści, a do tego nadal być naj­wier­niej­szym przy­ja­cie­lem, któ­re­go czy­ste­go ser­ca nie potra­fił znie­wo­lić nawet pier­ścień. No i Vig­go bar­dzo pięk­nie oddał ten dyle­mat Ara­gor­na, któ­re­go ja nie czu­łam aż tak w książ­ce, choć oczy­wi­ście był tam obec­ny, czy­li to, że wła­dza z jed­nej stro­ny go wabi­ła, uwa­żał ją za coś, do cze­go został powo­ła­ny i wycho­wa­ny, a z dru­giej stro­ny wca­le jej nie chciał, a wręcz się oba­wiał tego, co z nim uczy­ni. Jest wie­le scen, któ­re Vig­go zagrał wprost nie­przy­zwo­icie dobrze, ale ja jak zwy­kle mam taką swo­ją ulu­bio­ną maleń­ką pereł­kę, któ­ra jest dla mnie abso­lut­nie wyjąt­ko­wa :) To sce­na na Wichro­wym Czu­bie, gdy Fro­do zosta­je ranio­ny szty­le­tem Mor­gu­lu. Ara­gorn wal­czy mie­czem i ogniem z oku­ta­ny­mi w czerń posta­cia­mi. Jest taki moment, gdy ostat­ni z Nazgu­li skra­da się za jego ple­ca­mi, wie­my, że on nie może go widzieć, a jed­nak… Ara­gorn robi taki nie­wiel­ki ruch gło­wą i uśmie­cha się, ale mój Boże cóż to jest za upior­ny uśmiech (!), i rzu­ca w nie­go pochod­nią… Taki drob­ny gest, ale prze­isto­czył tego straż­ni­ka w łach­ma­nach w jed­nej minu­cie w postać iście kró­lew­ską i tak strasz­ną…, po to, żeby za chwil­kę oddać mu to czu­łe i zatro­ska­ne spoj­rze­nie, gdy pochy­lał się nad Fro­dem… No, i chy­ba tyl­ko ten męż­czy­zna potra­fi tak cud­nie wyglą­dać w poobry­wa­nych łach­ma­nach i poskle­ja­nych wło­sach, znacz­nie lepiej niż w peł­nej zbroi :D Tak­że, mój „nie­re­al­ny ide­ał” to jed­nak Ara­gorn fil­mo­wy :) Jego „nie­re­al­na ide­al­ność” prze­ja­wia się zaś, poza oczy­wi­ście nie­od­par­tym uro­kiem zewnętrz­nym, głów­nie w tym, że on napraw­dę ma „czy­ste ser­ce”, a jed­no­cze­śnie nie jest jed­no­wy­mia­ro­wą, papie­ro­wą posta­cią, no i jesz­cze w tym jak trak­tu­je wszyst­kich, z któ­ry­mi się sty­ka, nie­za­leż­nie od ran­gi, pocho­dze­nia czy płci, bo praw­dzi­wy z nie­go "sta­ro­żyt­ny gen­tel­man" :D

        „Kur­cze, autor tego nagra­nia chy­ba przy­pad­kiem (albo spe­cjal­nie) ujął na nim kwin­te­sen­cję Ten­nan­ta – weso­łe­go czło­wie­ka z wraż­li­wą duszą! :D”
        O, jak pięk­nie to uję­łaś, tak też czu­łam taki dyso­nans i zda­je się, ze na zmia­nę uśmie­cha­łam się i wzru­sza­łam :) Wiesz, fani Davi­da popeł­nia­ją całą masę fanvi­dów i nie była­bym sobą, gdy­bym cho­ciaż nie zer­k­nę­ła na nie, jed­nak rzad­ko uda­wa­ło mi się dobrnąć do koń­ca któ­re­go­kol­wiek, sama pew­nie się domy­ślasz dla­cze­go :D W tej całej masie zna­la­złam jed­nak jesz­cze dwa takie, któ­re bar­dzo lubię :) Jeden, któ­ry poka­zu­je roż­ne ekra­no­we wcie­le­nia Davi­da, sku­pia­jąc się wyraź­nie na „ależ on cud­nie gra”, zamiast „ależ on jest pięk­ny” (naresz­cie hehe :D), a dru­gi to bar­dzo wzru­sza­ją­ce (znów głów­nie z powo­du dobo­ru utwo­ru) pod­su­mo­wa­nie pra­cy Davi­da w roku 2016; nie będę Ci już tu jed­nak spa­mo­wać mono­te­ma­tycz­ny­mi linkami :)
        O, i jesz­cze coś muszę Ci napi­sać. W moich wędrów­kach po fanvi­dach zna­la­złam jeden poświe­co­ny „Reco­ve­ry”. Moim skrom­nym zda­niem nie do koń­ca odda­je ducha pro­duk­cji, ale mnie tak pozy­tyw­nie zasko­czy­ło, że jed­nak ten cudow­ny film ma swo­ich wier­nych fanów i ktoś poświę­cił czas na jego uho­no­ro­wa­nie. Oglą­da­jąc go, poczu­łam, że mogła­bym jego twór­cę uca­ło­wać :D