Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Głupie Dyrdymalenie, Szybki Wpis:

Poczekaj do wiosny!

Zrób sobie „niedźwiedzią” przysługę

Amerykańs­cy naukow­cy odkryli*, że podob­nie jak niedźwiedzie, mamy w swoim DNA zakodowane, iż powin­niśmy hiber­nować przez zimę. Oczy­wiś­cie u nas ten frag­ment DNA dzi­ała tak, jak geny odpowiedzialne za mer­danie ogonem i strzyże­nie usza­mi, czyli praw­ie wcale. Praw­ie robi jed­nak różnicę i warto o DNA, które dzie­limy z niedźwiedzi­a­mi, pamię­tać. Zwłaszcza ter­az, na początku roku. Dlaczego? Zaraz wam to wyjaśnię!


* Czy­taj: czy­tałam gdzieś, kiedyś artykuł na ten tem­at, ale ponieważ ter­az nie potrafię go znaleźć, zwalę winę na amerykańs­kich naukow­ców.

Zima zła

Mam taką teorię, że noworoczne postanowienia nie wychodzą nam nie z powodu słabej, sil­nej woli (czy to oksy­moron?), ale za sprawą pory roku, w trak­cie której postanaw­iamy zmierzyć się ze swoi­mi słaboś­ci­a­mi. Bo czy to mądre, żeby w środ­ku zimy, kiedy dni są najkrót­sze, pole graw­ita­cyjne łóż­ka najsil­niejsze, a tłuste potrawy najs­maczniejsze, rozpoczy­nać kurację odchudza­jącą połąc­zoną z treninga­mi na siłowni? To trochę tak, jak­by ktoś ter­az postanow­ił posadz­ić kwiaty w ogrodzie albo niczym Napoleon wybrać się na pod­bój Moskwy. Głupi pomysł, czyż nie?

Weź przykład z misia

Niedźwiedzie nie roz­pacza­ją, że nie wyszły im noworoczne postanowienia, ponieważ przesyp­i­a­ją Nowy Rok (no chy­ba, że obudzą je syl­we­strowe fajer­w­er­ki) i jeśli chcą wprowadz­ić w swoim życiu jakieś zmi­any – robią to dopiero na wios­nę. Weź­cie z nich przykład: zapisz­cie noworoczne postanowienia na kartce i wróć­cie do nich za jakieś dwa, trzy miesiące.

Kiedy dokład­nie? Znowu spójrz­cie na misie: one nie mają budzi­ka nastaw­ionego na konkret­ny dzień. Budzą się wtedy, kiedy poczu­ją, że pora jest odpowied­nia. Wy też to poczu­je­cie – może już w połowie lutego, może dopiero pod koniec kwiet­nia. Pewnego dnia po pros­tu obudzi­cie się rześ­cy, pełni energii i optymiz­mu. Właśnie wtedy będzie dobry czas, by zacząć wprowadzać w życie noworoczne postanowienia.

A co teraz?

To, co napisałam wyżej, nie oznacza, że zima musi być cza­sem stra­conym. Przeczy­tałam kiedyś bard­zo mądre stwierdze­nie: lep­iej zro­bić coś niewielkiego dziś, niż odkładać na później wyko­nanie czegoś więk­szego. Inny­mi słowy nie rozpoczy­na­j­cie ter­az drakońskiej diety i morder­czych ćwiczeń na siłowni – zami­ast tego posłódź­cie herbatę jed­ną łyżeczkę mniej, użyj­cie schodów zami­ast windy, a wraca­jąc do domu wysiądź­cie z auto­busu przys­tanek wcześniej i resztę dro­gi pokon­a­j­cie pies­zo (no chy­ba, że mielibyś­cie iść wzdłuż zatłoc­zonej dro­gi – wtedy dla zdrowia lep­iej zostań­cie w auto­bus­ie). Potrak­tu­j­cie te drob­ne rzeczy jako roz­grzewkę przed tym, czego dokona­cie później, na wios­nę.

Co praw­da nie gwaran­tu­ję, że dzię­ki metodzie „na misia” osiąg­niecie sukces. Ale może dzię­ki niej uda się wam w noworocznych postanowieni­ach wytr­wać dłużej, niż resz­cie ludzkoś­ci. Powodzenia!

źródło obraz­ka ilus­tru­jącego wpis: Tor­bacz Wom­bat (co z tego, że nie miś ;)

  • Katarzy­na Lew­cun

    Małe kro­ki do przo­du lep­sze niż stanie w miejs­cu. Właśnie tak się staram dzi­ałać i w przy­pad­ku lenia jakim jestem ta meto­da świet­nie się sprawdza :) Byle do wios­ny, wtedy nabierze­my wia­tru w żagle ;)

  • Syl­wia Rohde

    Zgadzam się w stu prock­ach. Tylko, że u mnie już mode on dzień 3, we’ll see what hap­pen :D

    • Trzy­mam kciu­ki, żeby ci się udało. A jeśli będzie inaczej, to pamię­taj – spróbuj jeszcze raz wios­ną! ;)