Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Głupie Dyrdymalenie:

A może tak w sepii lub innym kolorze?

O pewnym socialmediowo-fotograficznym problemie

Zda­rza mi się to śred­nio raz w tygo­dniu. Pod­czas prze­wi­ja­nia Face­bo­oka naty­kam się na zdję­cie, na widok któ­re­go rzed­nie mi mina, wstrzy­mu­ję odde­ch, moje ser­ce na moment prze­sta­nie bić, żołą­dek ści­ska się i pod­cho­dzi do gar­dła, a do oczu napły­wa­ją łzy. Na szczę­ście chwi­lę póź­niej wzdy­cham z ulgą. A w kolej­nej chwi­li wzbie­ra we mnie zło­ść i zaczy­nam paskud­nie prze­kli­nać.

Co tak na mnie dzia­ła? Por­tre­to­we, czar­no-bia­łe zdję­cia sław­ny­ch ludzi. Cze­mu? Bo pierw­sze sko­ja­rze­nie zawsze mam takie samo – oto oso­ba, któ­rą lubię i cenię wyzio­nę­ła ducha. Dopie­ro po prze­czy­ta­niu opi­su foto­gra­fii dowia­du­ję się, że cele­bry­ta ma się dobrze, a jego ponu­re zdję­cie poja­wi­ło się na Fej­sie ot tak, bo było ład­ne.

Czar­no-bia­ła foto­gra­fia* jest jak­by osob­ną gałę­zią sztu­ki. Tu nie wystar­czy prze­ro­bić zdję­cia „na sza­ro” – zamia­st kolo­ru liczy się kon­tra­st, odpo­wied­nie zesta­wie­nie ze sobą świa­tła i cie­nia. Wła­śnie dla­te­go dobrze zro­bio­ne czar­no-bia­łe zdję­cia wyglą­da­ją nie­sa­mo­wi­cie. I nic dziw­ne­go, że cza­sem, z powo­dów czy­sto este­tycz­ny­ch, ktoś uży­wa ich w social media­ch.

Z dru­giej stro­ny czerń jest kolo­rem żało­by, a czar­no-bia­łe foto­gra­fie por­tre­to­we czę­sto ilu­stru­ją infor­ma­cję o czy­jejś śmier­ci. Wła­śnie dla­te­go moim zda­niem nie powin­ny być one wyko­rzy­sty­wa­ne w social media­ch w inny­ch cela­ch. Po co wpro­wa­dzać ludzi w błąd, wywo­ły­wać u wraż­liw­ców taki­ch, jak ja, zawał ser­ca i przede wszyst­kim – kusić los?

Ist­nie­je pro­ste roz­wią­za­nie całe­go pro­ble­mu. Kom­pro­mis dzię­ki któ­re­mu foto­gra­fie pozo­sta­ną (w pew­nym sen­sie) czar­no-bia­łe, ale jed­no­cze­śnie nie będą koja­rzy­ły się z czy­jąś śmier­cią.

Wystar­czy nało­żyć na zdję­cie kolo­ro­wy fil­tr. Na przy­kład zmia­na czer­ni i bie­li na sepię spra­wi, że foto­gra­fia nie stra­ci swo­je­go uro­ku, ale jed­no­cze­śnie nie będzie już stra­szyć.

Gandalf SzaryGandalf w sepii

Gandalf Szary i Gandalf Bury.
Prawie tacy sami, a wywołują zupełnie inne emocje!

źródło oryginału: LOTR Wiki

Nie trze­ba się jed­nak ogra­ni­czać do sepii. Rów­nie dobrze spi­su­je się cho­ciaż­by nie­bie­ski odcień. A odważ­ni mogą poeks­pe­ry­men­to­wać tak­że z inny­mi kolo­ra­mi.

David Tennant at 60th BFI London Film Festival by John Philips

Użyję tego zdjęcia jako przykładu, bo jego autor świetnie wykorzystał artystyczne właściwości czarno-białej fotografii. Poza tym całość nie wygląda jak „portretowe zdjęcie nekrologowe” i nie budzi ponurych skojarzeń, więc nie mam oporów, by je tu wstawić. Zwłaszcza, że na fotce został uwieczniony David Tennant…

David Tennant at 60th BFI London Film Festival by John Philips (blue)

…który w niebieskim odcieniu prezentuje się jeszcze lepiej, a błękitny filtr nie odejmuje fotografii ani odrobiny uroku (a moim zdaniem czyni ją nawet ładniejszą)…

David Tennant at 60th BFI London Film Festival by John Philips (violet)

…ale przecież fiolet też jest spoko…

David Tennant at 60th BFI London Film Festival by John Philips (red)

…a czerwień wygląda nietuzinkowo i odważnie…

David

…choć ostatecznie zawsze można pozostać przy „tradycyjnej” sepii, w której zarówno Tennant, jak i całe zdjęcie wyglądają pięknie! :)

autor oryginalnego zdjęcia: John Philips; źródło: Zimbo

Zda­ję sobie co praw­da spra­wę z tego, że moich Dyr­dy­ma­łów raczej nie czy­ta­ją redak­to­rzy naj­po­pu­lar­niej­szy­ch Face­bo­oko­wy­ch fan­pej­dży lub inni influ­en­ce­rzy i ten wpis raczej nie dopro­wa­dzi do rewo­lu­cji w social media­ch. Gdy­by jed­nak was kie­dyś kusi­ło, by wrzu­cić do sie­ci ład­ne, czar­no-bia­łe zdję­cie jakie­goś cele­bry­ty (lub nawet: swo­je!), zasta­nów­cie się, czy nie war­to poświę­cić chwi­li na jego „poko­lo­ro­wa­nie”.

* Drob­ny tech­no-beł­kot. Choć przy­ję­ło się mówić, że foto­gra­fie są czar­no-bia­łe, to z punk­tu widze­nia gra­fi­ka kom­pu­te­ro­we­go (i przy oka­zji tak­że kom­pu­te­ra) są one tak napraw­dę w ska­li sza­ro­ści. Dla gra­fi­ka kom­pu­te­ro­we­go czar­no-bia­łe zdję­cia skła­da­ją się bowiem tyl­ko z dwó­ch kolo­rów: czar­ne­go i bia­łe­go. I wyglą­da­ją tak**:

David Tennant at 60th BFI London Film Festival by John Philips (black & white)

Dla­te­go, jeśli kie­dyś będzie­cie pro­si­li gra­fi­ka kom­pu­te­ro­we­go o czar­no-bia­łe zdję­cie lepiej dopre­cy­zuj­cie, o co dokład­nie wam cho­dzi!


** Chy­ba, że gra­fik kom­pu­te­ro­wy jest tak mądry, jak ja. ;) Bo jeśli odpo­wied­nio się pokom­bi­nu­je, czar­no-bia­ła foto­gra­fia może wyglą­dać wciąż kiep­sko, ale jed­nak odro­bi­nę lepiej, czy­li tak:

David Tennant at 60th BFI London Film Festival by John Philips (raster)

Serio, to jest fotka składająca się jedynie z czarnego i białego koloru!
Jeśli nie wierzycie, obejrzyjcie ją sobie w dużym powiększeniu (tak dużym, by było widać pojedyncze piksele).

zdję­cie ilu­stru­ją­ce wpis to A Man Ligh­ting His Pipe in Thick Fog Under the Arches at The Tem­ple autor­stwa Arthu­ra Tan­ne­ra; źró­dło: Get­ty Ima­ges