Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

A w Krakowie, Wspominki z Wycieczek:

Strachy na Floriańskiej

Lost Souls Alley

Jestem w ciem­nym poko­ju. Jedy­ne źró­dło świa­tła – kiep­ska latar­ka. Drzwi wyj­ścio­we zamknię­te na kłód­kę z kodem. Razem z Sio­strą i jej chło­pa­kiem – Domi­ni­kiem, roz­glą­da­my się po pomiesz­cze­niu – kod powi­nien gdzieś tutaj być zapi­sa­ny. W koń­cu go znaj­du­je­my. Zaczy­na­my maj­stro­wać przy kłód­ce, ale jest cięż­ko, bo dło­nie lek­ko nam drżą i pocą się ze stra­chu. Nagle sły­szy­my nie­po­ko­ją­cy dźwięk za ple­ca­mi. Sio­stra kie­ru­je stru­mień świa­tła w tam­tą stro­nę. Nie jeste­śmy sami. W naszą stro­nę powo­li zmie­rza ubra­na w bia­łą, obdar­tą sukien­kę zjawa.

- Poświeć na kłód­kę, bo jej nie widzę! – wołam do Eli.

Sio­stra speł­nia moją proś­bę. Przez chwi­lę przy kiep­skim świe­tle dalej wybie­ram kod, ale mro­żą­cy krew w żyłach szept spra­wia, że Ela z powro­tem kie­ru­je latar­kę w inną stro­nę. Sły­szę jak Sio­stra gło­śno wcią­ga powie­trze, cofa się, napie­ra­jąc na mnie plecami.

- Jest coraz bli­żej, pośpiesz się! – krzyczy.

- Świeć na kłód­kę, świeć na kłód­kę! – odkrzy­ku­ję jej spa­ni­ko­wa­na, ze zgro­zą spo­glą­da­jąc na czła­pią­cą w naszą stro­nę postać.

Kłód­ka ustę­pu­je w ostat­niej chwi­li. Zja­wa rzu­ca się na nas wrzesz­cząc upior­nie. Prze­bie­ga­my przez próg i zamy­ka­my za sobą drzwi. Jeste­śmy w kolej­nym, jesz­cze strasz­niej­szym poko­ju nawie­dzo­nej kamie­ni­cy na Flo­riań­skiej 6.

Groza od samego początku

Już wczo­raj­sze prze­glą­da­nie stro­ny inter­ne­to­wej Lost Souls Alley przy­pra­wia­ło mnie o ciar­ki. Zwłasz­cza po prze­czy­ta­niu trze­cie­go punk­tu regulaminu:

3. W poka­zie sta­now­czo odra­dza­my udzia­łu osób z nad­ci­śnie­niem, z cho­ro­ba­mi ser­ca, padacz­ką, klau­stro­fo­bią, arach­no­fo­bią, z nyk­to­fo­bią (tj. strach przed ciem­no­ścią) oraz kobie­tom w ciąży.

Dłuż­szą chwi­lę zasta­na­wia­łam się nad tym, czy na pew­no chcę zwie­dzić do miej­sce i czy wró­cę z nie­go żywa.

Gdy dziś dotar­li­śmy do kamie­ni­cy, bar­dzo miły pan recep­cjo­ni­sta wyja­śnił nam zasa­dy zwie­dza­nia. Niczym w sado-maso, kil­ku­krot­ne krzyk­nię­cie bez­piecz­ne­go sło­wa „stop” mia­ło spra­wić, że nasze tor­tu­ry zosta­ną prze­rwa­ne. Brzmia­ło nie­źle. Dopó­ki recep­cjo­ni­sta nie dodał, że jeśli przej­dzie­my spe­cjal­nie ozna­ko­wa­ny punkt bez odwro­tu, żad­ne proś­by o litość nie będą już dzia­łać. Co – uwierz­cie mi – zabrzmia­ło napraw­dę złowieszczo.

Nie uciekniesz tak szybko, jakbyś chciał

Lost Souls Alley nie jest jak zamek stra­chu z weso­łe­go mia­stecz­ka, w któ­rym prze­cho­dzi się z punk­tu A do punk­tu B, po dro­dze oglą­da­jąc róż­ne strasz­ne rze­czy. Każ­dy pokój to esca­pe room, czy­li żeby z nie­go wyjść trze­ba się nie­co pogłów­ko­wać i zna­leźć klucz lub kod do kłód­ki. Ale żeby nie było łatwo, w wie­lu przy­pad­kach roz­wią­za­nie zagad­ki poja­wia się dopie­ro po jakimś cza­sie. To spra­wia, że czło­wiek roz­glą­da­jąc się po pomiesz­cze­niu, przy świe­tle kiep­skiej (spe­cjal­nie przy­go­to­wa­nej przez orga­ni­za­to­rów) latar­ki, jed­no­cze­śnie oglą­da upior­ne deko­ra­cje. I z każ­dą sekun­dą czu­je się coraz bar­dziej zanie­po­ko­jo­ny tym, że zaraz z ciem­no­ści wysko­czy coś strasznego.

Same zagad­ki może nie są spe­cjal­nie trud­ne, ale roz­wią­zy­wa­nie ich w nie­mal cał­ko­wi­tych ciem­no­ściach i przy dużym stre­sie jest dość dużym wyzwaniem.

Będziesz się bał

Niby wie się, że wszyst­ko to tyl­ko zaba­wa. Że krew nie jest praw­dzi­wa, a upior­ne posta­ci to tyl­ko prze­bra­ni akto­rzy. I że tak napraw­dę niko­mu nie sta­nie się krzyw­da. Ale w prak­ty­ce, gdy sły­szy się za ple­ca­mi mania­kal­ny śmiech mor­der­cy z piłą mecha­nicz­ną, racjo­nal­ne myśle­nie prze­sta­je dzia­łać i po pro­stu bie­rze się nogi za pas. Bie­gnąc przy tym na śle­po, w ciemność.

Wyda­je mi się, że pod­czas wizy­ty w kamie­ni­cy ani razu nie krzy­cza­łam ze stra­chu. Ale po wszyst­kim mia­łam moc­no zachryp­nię­te gar­dło. Więc musia­łam drzeć się bar­dzo gło­śno. Jed­nak stres spra­wił, że w ogó­le tego nie zarejestrowałam.

Horror z klasą

Przed wizy­tą na Flo­riań­skiej 6 naj­bar­dziej oba­wia­łam się tego, że w kamie­ni­cy będą znaj­do­wać się rze­czy obrzy­dli­we. Takie jak na przy­kład praw­dzi­we pają­ki. Albo, że klucz do któ­re­goś z pokoi będzie scho­wa­ny w bebe­chach roz­kła­da­ją­cych się zwłok.

Na szczę­ście „deko­ra­to­rzy” Lost Souls Alley pode­szli do spra­wy z wyczu­ciem. Czy­li jest upior­nie, ale nie obrzy­dli­wie. Dzię­ki cze­mu pod­czas zwie­dza­nia ser­ce szyb­ciej bije ze stra­chu, ale żołą­dek nie skrę­ca się z powo­du patrze­nia na paskudztwa.

Do zobaczenia, więcej niż raz

Jeśli będzie­cie mie­li moż­li­wość, koniecz­nie odwiedź­cie Flo­riań­ską 6. Bile­ty nie są dro­gie. A przej­ście przez kamie­ni­cę nie trwa dłu­go, więc może­cie zro­bić to nawet w cza­sie wol­nym, w trak­cie zor­ga­ni­zo­wa­nej wyciecz­ki do Kra­ko­wa (aha – lepiej wcze­śniej doko­nać rezer­wa­cji tele­fo­nicz­nej). Co praw­da cena wej­ściów­ki spa­da wraz z więk­szą ilo­ścią osób w gru­pie, ale pole­cam doło­żyć kil­ka zło­tych i przejść przez kamie­ni­cę w dwie oso­by. Już przy trzech oso­bach mie­li­śmy drob­ny pro­blem pole­ga­ją­cy na tym, że jed­na oso­ba trzy­ma­ła latar­kę, dru­ga pró­bo­wa­ła otwo­rzyć drzwi, a trze­cia sta­ła bez­czyn­nie i panikowała.

Co cie­ka­we, pan recep­cjo­ni­sta powie­dział, że raz na jakiś czas „wystrój” i tra­sa wyciecz­ki po kamie­ni­cy jest mody­fi­ko­wa­na. Dzię­ki temu Lost Souls Alley moż­na zwie­dzić kil­ka­krot­nie, nie mar­twiąc się przy tym, że miej­sce nie będzie w sta­nie na nowo nas zasko­czyć i przerazić.


I jesz­cze infor­ma­cja na koniec: ten wpis nie jest spon­so­ro­wa­ny. Po pro­stu z racji tego, że mało kto wie o Lost Souls Alley, a ja bawi­łam się tam napraw­dę świet­nie stwier­dzi­łam, że muszę wam napi­sać o tym miejscu.

źró­dło obraz­ka ilu­stru­ją­ce­go wpis: Fan­pa­ge Lost Souls Alley

  • Kata­rzy­na Lewcun

    Mam pyta­nie: czy jeze­li mam arach­no­fo­bie to rze­czy­wi­scie nie powin­nam tam isc? Sa jakies atrak­cje ze sztucz­ny­mi pajakami?

    • Ja żad­nych pają­ków nie widzia­łam. I wyda­je mi się, że spo­koj­nie możesz tą nawie­dzo­ną kamie­ni­cę zwiedzić.

    • Ela

      Trud­no powie­dzieć, bo co jakiś czas zmie­nia­ją wszyst­ko w środku.
      Z resz­tą nie może­my Ci wszyst­kie­go zdra­dzić, bo wte­dy zaba­wa nie mia­ła­by sensu :)

  • Ela

    W Zako­pa­nem podob­no otwo­rzo­no podob­ny dom stra­chów. Z tym że masz dwa poko­je: jeden rodem z angiel­skich kry­mi­na­łów, a dru­gi rodem z Piły – któ­ry pokój wybierzesz???

    • Super, nie wie­dzia­łam o czymś takim. Musi­my się kie­dyś wybrać! :)