Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

Bardziej Poważnie:

Cyganienie

Czy naprawdę trzeba tłumaczyć, że Rom to też Polak?

Kam­panie społeczne są ważne i należy je orga­ni­zować – co do tego nie ma wąt­pli­woś­ci. Muszą one jed­nak być przeprowadzane w mądry sposób, inaczej przyniosą więcej szkody, niż pożytku. A o błąd nietrud­no, cza­sem wystar­czy jed­no źle sfor­mułowane zdanie i całe przesłanie część odbior­ców zin­ter­pre­tu­je na opak.

Ostat­nio codzi­en­nie jadąc do pra­cy mijam bil­bord kam­panii Jed­ni z wielu. Akc­ja znów, z założe­nia jest słusz­na. Prob­lem w tym, że za każdym razem, gdy widzę plakat, den­er­wu­je mnie on niemiłosiernie, bo odczy­tu­ję go nie do koń­ca tak, jak praw­dopodob­nie chcieli­by tego jego twór­cy.

Nietolerancja?

Plakaty z założe­nia mówią „jestem nie tylko Romem, ale też Polakiem i człowiekiem takim samym, jak ty”. Przesłanie bard­zo pozy­ty­wne. Tylko, jak­by spo­jrzeć na nie z innej strony, mówią one jed­nocześnie „Polaku, jesteś nietol­er­an­cyjnym rasistą, bo nie trak­tu­jesz mnie jak równego sobie”. I właśnie tutaj pojaw­ia się prob­lem.

Ludzie są różni: jed­ni bardziej tol­er­an­cyjni, inni mniej. W niek­tórych regionach Pol­s­ki pode­jś­cie do lud­noś­ci rom­skiej jest gorsze, a w innych lep­sze. Zgadzam się z tym wszys­tkim. Ale jed­nocześnie nigdy nie byłam świad­kiem, by ktoś znieważył Roma tylko ze wzglę­du na jego pochodze­nie.

Nie znaczy to oczy­wiś­cie, że Romowie w naszym kra­ju w ogóle nie są dyskrymi­nowani. Bo są. Ale nie dlat­ego, że są Roma­mi, jak stara się nam to wmówić kam­pa­nia Jed­ni z wielu.

Żebrzący problem

Nigdy nie oce­ni­am ludzi ze wzglę­du na ich pochodze­nie, tylko na pod­staw­ie ich czynów. I chy­ba nie jestem w tej kwestii jedy­na. Czy kiedykol­wiek powiedzi­ałabym drugiemu człowiekowi „nie lubię cię, bo jesteś Cyganem”? Nie. Nie miałabym jed­nak zahamowań by stwierdz­ić „nie lubię cię, bo żebrzesz (i robisz to w nachal­ny sposób), zami­ast znaleźć sobie pracę”. Rasa i pochodze­nie oso­by żebrzącej nie miało­by dla mnie żad­nego znaczenia. I choć mogę się mylić, wyda­je mi się, że podob­ne zdanie na ten tem­at mają inni ludzie.

Słowem kluczem jest tu także przymiotnik nachal­ny. Jeśli żebrak siedzi sobie cicho pod koś­ciołem, z ręką wyciąg­niętą po jał­mużnę, jest to coś, co moż­na zaak­cep­tować. Jeśli jed­nak ten sam żebrak będzie szedł za tobą, bła­gał o pieniądze, szarpał za poły ubra­nia i co więcej oplu­je cię, jeśli nie dasz mu kilku groszy – oczy­wiste jest, że nikt nie będzie darzył takiej oso­by sym­pa­tią.

A Romowie – nie boję się tego napisać – w wielu przy­pad­kach są taki­mi nachal­ny­mi żebraka­mi. Co więcej, przyucza­ją do tego „fachu” swo­je dzieci. A małych, żebrzą­cych Romów częs­to moż­na spotkać na uli­cy wtedy, gdy inne dzieci­a­ki siedzą w szkole – co jest pod­wójnie niepoko­jące. Pola­cy nie lubią więc Romów-żebraków, ale jest to uprzedze­nie zupełnie niera­sis­towskie, bo z dokład­nie takim samym potępi­e­niem spotkali­by się w Polsce żebrzą­cy Eski­mosi, Japończy­cy, Abo­ry­geni, Zulusi lub przed­staw­iciele jakiegokol­wiek innego nar­o­du. A także nachal­nie żebrzą­cy Pola­cy. Ba – gdy­by żebrali u nas Mars­janie nie tolerowal­ibyśmy ich dokład­nie tak samo, jak każdego innego żebra­ka.

Jedno niewłaściwe zdanie

Wiecie, tu nie chodzi o to, że sama idea Jed­ni z wielu jest zła. Co więcej, po wejś­ciu na stronę kam­panii odkry­je­my, że akc­ja ma służyć walce ze stereo­ty­pa­mi. Dowiemy się też, że wielu Romów wie skąd bierze się zła opinia na tem­at ich nar­o­du i stara się z nią wal­czyć. A to wszys­tko jest jak najbardziej godne pochwały.

Prob­le­mem są tylko te nieszczęsne plakaty. I pow­tarzalne w kółko zdanie Jestem Polakiem. Czy bohaterowie bil­bor­dów: Rom-stu­dent i Rom­ka-nauczy­ciel­ka są na co dzień dyskrymi­nowani ze wzglę­du na swo­je pochodze­nie? Czy Pola­cy trak­tu­ją ich jak „innych”, oso­by nien­ależące do resz­ty społeczeńst­wa? Obstaw­iam, że nie. Dlaczego więc na plakat­ach i w spotach reklam­owych ludzie ci pow­tarza­ją, że są Polaka­mi. Dlaczego chcą udowod­nić i wytłu­maczyć resz­cie pol­skiego społeczeńst­wa coś, czego udowad­ni­ać i tłu­maczyć nie trze­ba?

Przed przys­tąpi­e­niem do pisa­nia tego tek­stu zapy­tałam kilku zna­jomych, co oni myślą o całej akcji. I ich odczu­cia były podob­ne do moich. Pytanie więc, ilu jeszcze ludzi drażnią plakaty Jed­ni z wielu? I czy orga­ni­za­torzy kam­panii przeprowadzili wcześniej jakiekol­wiek bada­nia, które sprawdza­ło­by, jak ich akc­ja zostanie ode­brana? Wąt­pię. A prze­cież, na zdrowy rozum, obow­iązkowo powin­ni to zro­bić.

Niewłaściwy cel

Jak już pisałam: nie wiem, jak sytu­ac­ja wyglą­da w innych regionach Pol­s­ki. Może tam naprawdę niechęć do Romów jest tak duża, że plakaty Jed­ni z wielu zmienią coś na lep­sze. Ale w miejs­cach takich, jak Kraków więcej dobrego mogą zdzi­ałać kam­panie typu Dając pieniądze odbierasz dziecińst­wo, które stara­ją się wal­czyć ze źródłem prob­le­mu, a nie jego skutka­mi.

Może więc akc­ja Jed­ni z wielu, zami­ast pokazy­wać Polakom, że Romowie nie są źli (i też są Polaka­mi), powin­na być skierowana do innych Romów? A bohaterowie plakatów powin­ni z nich mówić „jestem Romem, jestem szczęśli­wy i osiągnąłem sukces, bo w dziecińst­wie chodz­iłem do szkoły, zami­ast żebrać”.

źródło zdję­cia ilus­tru­jącego wpis: JednizWielu.pl

  • Katarzy­na Lew­cun

    Z tego co wiem to w Polsce (także w Krakowie) nie braku­je ludzi którzy dyskrymin­u­ją innych ze wzglę­du na przy­należność etniczną, kolor skóry itd. Ale ta kam­pa­nia fak­ty­cznie jest trochę bez sen­su bo raczej nie trafi do tych którzy mają uprzedzenia… Jeżeli ktoś wyp­isu­je na murach “dobry cygan- martwy cygan” to trze­ba by mu zapo­dać jakąś moc­ną ter­apię (najlepiej szokową i bolesną!) a nie taki plakacik…