Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

AutoPromocja, EPIckie Studia, Grafika, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Fiat jaki jest, każdy widzi

O tym, jak za sprawą Malucha przekonałam się do wektorów

Grafi­ka wek­torowa”, „Corel Draw” – te dwa ter­miny do tej pory utożsami­ałam z cza­sown­ika­mi taki­mi jak „nie lubię” i „nie potrze­bu­ję” oraz przymiotnika­mi „brzy­d­ki” i „nieprak­ty­czny”. Ostat­nio jed­nak coś spraw­iło, że się nawró­ciłam i spo­jrza­łam na to wszys­tko z zupełnie innej per­spek­ty­wy.

Do czterech razy sztuka

W swoim życiu kil­ka razy zetknęłam się z pro­gramem Corel Draw. Po raz pier­wszy przed­staw­ił mi go mój tata, gdy byłam jeszcze w pod­stawów­ce. Intenc­je miał dobre, ale sam nieste­ty nie znał się na rzeczy. Rzu­cił więc hasło w sty­lu: „masz tu pro­gram do rysowa­nia, ja nie mam poję­cia, jak on dzi­ała, ale może ty coś wykom­bin­u­jesz”. Ale nie wykom­bi­nowałam. Corel wydał ni się czymś zaw­iłym i niezrozu­mi­ałym. Wolałam win­dow­sowego Painta (choć i tak najbardziej ceniłam stan­dar­d­ową kartkę papieru, ołówek i kred­ki).

Po raz dru­gi z Corelem starłam się w Szkole Plas­ty­cznej. Było więc bardziej ofic­jal­nie i na pozór pro­fesjon­al­nie. Nauczy­ciel pokazał jak tworzyć fig­ury geom­e­tryczne, robić meta­mor­fozy i inne bajery. Ale choć poz­nałam możli­woś­ci pro­gra­mu, ale nie widzi­ałam dla niego prak­ty­cznego zas­tosowa­nia w życiu codzi­en­nym. Skończyło się na tym, że zna­jo­mość Corela w szkole przy­dała mi się tylko raz – zro­biłam w nim rysunek tech­niczny mojej pra­cy dyplo­mowej.

Trze­cie pode­jś­cie nastąpiło na stu­di­ach INiB. Powtórzyła się sytu­ac­ja ze szkoły – znów zobaczyłam jak tworzyć wymyślne formy geom­e­tryczne. I zda­nia nie zmieniłam – dużo ciekawsza oraz prak­ty­cz­na wydawała mi się grafi­ka ras­trowa i to, co ofer­ował Pho­to­shop.

Poprzed­ni semes­tr na EPI znów upłynął mi pod znakiem Corela. Jed­nakże tym razem coś się zmieniło. Bo pro­fe­sor, który prowadz­ił zaję­cia naprawdę znał się na rzeczy i pokazał mi, że przy pomo­cy grafi­ki wek­torowej moż­na tworzyć prawdzi­we cuda.

Wektorowy Maluch

Na mojej stron­ie WWW utworzyłam ostat­nio dzi­ał z grafiką wek­torową. Więk­szość prac, które tam zamieś­ciłam nie zwala z nóg. Były one twor­zone w ramach innych zajęć, w których ekspery­men­towal­iśmy z kom­pozy­cją, bar­wa­mi oraz inny­mi bardziej for­mal­ny­mi rzecza­mi. Kwest­ie este­ty­czne nie miały więk­szego znaczenia.

Pra­ca z właś­ci­wych zajęć z grafi­ki wek­torowej pole­gała na czymś innym. W trak­cie semes­tru należało stworzyć tylko jeden obraz. Ale nie byle jaki. Wybrane, ras­trowe zdję­cie trze­ba było prze­r­o­bić na for­mę wek­torową. Przy czym, żeby nie było łat­wo – nie moż­na było sko­rzys­tać z funkcji Corela, która robi takie przek­sz­tałce­nie za nas. Całość trze­ba było wykon­ać samemu, ksz­tałt po ksz­tał­cie.

Do takiej prz­erób­ki wybrałam sobie zdję­cie Fia­ta 126p:

Fiat 126p

Wzor­cowe zdję­cie ras­trowe.

źródło: Gim­nazjum w Rata­jach

A po kilku­ty­god­niowej zabaw­ie w Core­lu wyszło mi coś takiego:

Fiat 126p

Powyżej obrazek PNG, a tutaj to samo w SVG

Pra­cy było przy tym naprawdę sporo, ale ostate­czny efekt jest moim zdaniem całkiem niezły. A wiecie, co jest w tym wszys­tkim najlep­sze? To, że – jak to ujął wykład­ow­ca prowadzą­cy zaję­cia – do tworzenia tego typu rzeczy tak naprawdę nie potrze­ba wielkiego tal­en­tu artysty­cznego. Więc jak dla mnie – bom­ba!

Wpis pochodzi z poprzed­niej odsłony blo­ga.

Został zredagowany i niez­nacznie zmody­fikowany.

Ory­gi­nal­ny tekst możesz zobaczyć w ser­wisie Blogspot.com.