Dyrdymały

Dyrdymały

nie do końca poważne przemyślenia na różne tematy

A w Krakowie, Głupie Dyrdymalenie, Wpisy Archiwalne - LiveJournal:

Zima zła

i śnieg wkurzający

Z racji tego, że chcę coś napisać, a nie mam pomysłu na jak­iś konkret­ny tem­at, to dziś będzie o pogodzie. A także o zimie i o wszys­t­kich zjawiskach z nią związanych. Przy­go­tu­j­cie się na sporą dawkę marudzenia.

Zacznijmy od pogody

Jest zim­no. I co więcej – jest śnieg. Nie mówię, że jestem całkow­itą prze­ci­wniczką białego puchu. Uważam, że śnieg jest fajny – ale tylko w świę­ta. Po świę­tach powinien zniknąć i to jak najszy­b­ciej. Dlaczego tak uważam? Powód jest bard­zo prosty – śnieg ogranicza ruch. Spraw­ia, że nie chce mi się wychodz­ić z domu, a gdy już się na to zde­cy­du­je – to w zależnoś­ci od tego, gdzie zmierzam – albo muszę przedzier­ać się pies­zo przez zasy­pane ścieżki/chodniki, albo jestem uza­leżniona od komu­nikacji miejskiej. I – co jest w tym wszys­tkim naj­gorsze – nie mogę jeźdz­ić na row­erze.

Dla chcącego nic trud­nego, powiecie. Pewnie, też tak pomyślałam. Dlat­ego dziś, nie zważa­jąc na panu­jącą dookoła białość postanow­iłam pope­dałować na uczel­nię. Na początku było nawet przy­jem­nie – ubity, zmarznię­ty śnieg miło skrzyp­i­ał pod koła­mi mojej holen­der­ki. Pier­wszy prob­lem pojaw­ił się, gdy z głównej dro­gi zjechałam na pol­ną, nieuczęszczaną przez samo­chody. Jechałam dalej, ale z każdą chwilą coraz wol­niej i wol­niej, aż w końcu zatrzy­małam się całkowicie i już nie ruszyłam. Resztę dro­gi na kam­pus pokon­ałam pies­zo, pcha­jąc obok siebie mój niez­dol­ny do ruchu środek trans­portu. No, ale musi­ałam jeszcze wró­cić. I w drugą stronę wcale nie było lep­iej, bo zami­ast pol­ną drogą postanow­iłam pojechać asfaltówką. A tu czekała na mnie kole­j­na niespodzian­ka – tak zwany czarny lód na jezd­ni. Udało się i (z duszą na ramie­niu) dojechałam bez przewrot­ki, zaparkowałam moją dwukółkę i z żalem stwierdz­iłam, że będę się z nią musi­ała rozs­tać w najbliższym cza­sie.

A wszys­tko przez ten przek­lę­ty śnieg, bo uwierz­cie mi – gdy go nie ma – wszys­tkie trasy, które przemierzam są prze­jezdne cały czas, bez wzglę­du na pogodę.

Jak śnieg, to tylko w Zakopanem

Oczy­wiś­cie nie twierdzę, że śniegu nie powin­no być w ogóle. Niech sobie będzie, ale poza Krakowem (Krakowia­cy, nie bij­cie!). W takim Zakopanem na przykład śnieg musi być, bo jego brak jest katas­trofą dla wszys­t­kich osób prze­by­wa­ją­cych w górach. Właś­ci­ciele wyciągów nar­cia­rs­kich są wkurzeni, bo interes się im nie krę­ci i nie ma dutków. Turyś­ci są niezad­owoleni, bo nie mają gdzie pojeźdz­ić na nar­tach. I zwyk­li mieszkań­cy Zakopanego są wkurzeni, bo wszyscy turyś­ci zami­ast być na stoku, szwen­da­ją się cały dzień po Krupówkach, co spraw­ia, że mias­to z zatłoc­zonego zmienia się w cholernie zatłoc­zone. No dobrze, może trochę prze­sadz­iłam ze stwierdze­niem, że wszyscy są z braku śniegu niezad­owoleni. Właś­ci­ciele sklepów na Krupówkach na pewno są szczęśli­wi z dużego utar­gu. I właś­ci­ciele pen­sjonatów też nie powin­ni narzekać, bo w końcu ludzie do nich przy­jadą bez wzglę­du na pogodę (co nie zmienia fak­tu, że oni pewnie też będą narzekać na brak śniegu i sła­by zarobek).

Dwupasmowe narzekanie

A sko­ro już wspom­ni­ałam o niezad­owolonych turys­tach – najlep­sze w tym wszys­tkim jest to, że oni i tak będą narzekać – nawet, gdy śniegu będzie po pachy. Bo jest tłok, bo stoi się w dużej kole­jce do wyciągu, bo chleb jest droższy, niż w Warsza­w­ie i tak dalej. No i jeszcze (a może przede wszys­tkim) bo był korek do Zakopanego.

Ostat­nio dużo się mówi o planach budowy dwu­pas­mów­ki do mias­ta. Nie jestem temu prze­ci­w­na. Owszem, szko­da mi ludzi, którzy z tego powodu mogą stracić domy. Ale nieste­ty, takie jest życie – drogę gdzieś trze­ba wybu­dować. Mnie natomast w tej kwestii zas­tanaw­ia coś innego. OK, posz­erzą jezd­nię DO Zakopanego. A co będzie w samym Zakopanem? Z tego, co mi wiado­mo, tam nie planu­ją żad­nej rozbu­dowy. Więc jeśli już zro­bią tą dwu­pas­mówkę, to w efek­cie będzie tak, jak było w ostat­ni week­end w Nowym Tar­gu – dwu­pas­mówka jest i jest też korek i to na dwa pasy, bo dwu­pas­mówka się kończy i samo­chody z dwóch pasów muszą się nagle zmieś­cić na jed­nym. Dlat­ego póki co „autostra­da” do Zakopanego naprawdę się nie nada i nie zmiejszy korków, uwierz­cie mi.

Chci­ałam tu jeszcze zacy­tować tekst jed­nej reklamy – „Nie jedź­cie w góry!” – ale to i tak nie miało by więk­szego sen­su. Bo prze­cież i tak się tam wybierze­cie. Bo Zakopane jest super, i Krupów­ki są super, i Małysz jest super, i śnieg jest super. I wszys­tko inne jest super – dla was, którzy nie wiedzą co to znaczy mieszkać w Zimowej Stol­i­cy Tatr przez cały rok i pod­czas trwa­nia każdego sezonu turysty­cznego.

Uff, to się rozpisałam. Koniec tego gdera­nia.

źródło zdję­cia ilus­tru­jącego wpis: Na Pul­pit

Wpis pochodzi z poprzed­niej odsłony blo­ga.

Został zredagowany i niez­nacznie zmody­fikowany.

Ory­gi­nal­ny tekst możesz zobaczyć w ser­wisie LiveJournal.com.