Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: produkcja brytyjska

Szaleństwo Serialowe:

O trzech mnichów za daleko

Doctor Who / Doktor Who, sezon 10, odcinki 6-8

Dziesią­ta seria Dok­to­ra Who była pier­wszym od kilku lat sezonem, którego oglą­danie spraw­iało mi ogrom­ną fra­jdę. I cieszyłam się na myśl o tym, że po finałowym odcinku będę mogła napisać rozen­tuz­jaz­mowaną notkę, w której stwierdzę, że oto wró­cił Dok­tor, którego kochałam.

Nieste­ty trzy najnowsze odcin­ki spraw­iły, że cała moja radość wyparowała i planowana pochwal­na not­ka na cześć dziesiątej serii stanęła pod znakiem zapy­ta­nia. A ponieważ muszę z siebie wyrzu­cić te wszys­tkie negaty­wne emoc­je, które nagro­madz­iły się w moim ser­duchu przez ostat­nie trzy tygod­nie, dzisiejszy wpis będzie o tym, czemu te trzy odcin­ki Dok­to­ra Who tak strasznie mnie rozczarowały.

Aha – tekst jest skierowany do fanów seri­alu (nie będę tłu­maczyć kim jest Dok­tor, czym jest TARDIS i tak dalej) i pojaw­ią się w nim więk­sze (zakryte) oraz mniejsze spoil­ery. O ile spoil­erem moż­na nazwać coś, czego moż­na się domyślić na dłu­go przed obe­jrze­niem opisy­wanych przeze mnie odcinków.

Szaleństwo Serialowe:

Perfekcyjnie niedobrani detektywi*

Ellie Miller i Alec Hardy z Broadchurch

Ostat­nio stałam się nieco monotem­aty­cz­na i wszędzie, gdzie tylko się da, wspom­i­nam o Broad­church. Seri­alem zach­wycałam się tutaj, dwukrot­nie na Dyrdy­małach, a raz nawet na Popaminie. I choć wiem, że powoli robi się to iry­tu­jące – muszę poświę­cić bry­tyjskiej pro­dukcji jeszcze jeden wpis. We wszys­t­kich wcześniejszych tek­stach pisałam bowiem o seri­alu bard­zo ogól­nie, praw­ie nie wspom­i­na­jąc na najważniejszej rzeczy, która spraw­iła, że skradł on moje serce.

Tem­atem dzisiejszego Dyrdy­mała znowu, po raz ostat­ni, będzie Broad­church. I będzie to wpis inny od pozostałych, bo skupię się w nim na parze głównych bohaterów, dla których przede wszys­tkim oglą­dałam ser­i­al – na Ellie Miller i Ale­cu Hardym.

UWAGA – w tekś­cie pojawi się kil­ka (drob­nych i ukry­tych, ale jed­nak) spoil­erów!

* W tytule i resz­cie wpisu umyśl­nie popełniłam pewnego rodza­ju błąd tłu­maczeniowy. Pisząc „detek­ty­wi” chodz­iło mi bowiem o bry­tyjs­kich, pol­i­cyjnych detek­ty­wów, bo taki­mi są Miller i Hardy (detek­tyw w pol­skim tego słowa znacze­niu, to po ang­iel­sku pri­vate inves­ti­ga­tor).

Szaleństwo Serialowe:

Zwyczajne zbrodnie przerażają najbardziej

Broadchurch sezony 1-3 [bezspoilerowo]

Co defini­u­je arcy­dzieło? To, że jest per­fek­cyjne pod każdym wzglę­dem? A może to, że jest rozpoz­nawane i doce­ni­ane przez więk­szość ludzi na świecie? Czy może fakt, że prze­maw­ia do ciebie bardziej, niż inne rzeczy; że zaprzą­ta twój umysł, ściska serce, a nawet – trafia do two­jej duszy?

Broad­church nie jest seri­alem per­fek­cyjnym, nie jest też pro­dukcją rozpoz­nawaną na sze­roką skalę, ale dawno nie widzi­ałam seri­alu, który tak bard­zo by mnie poruszył i którego oglą­danie było czymś więcej, niż tylko coty­god­niowym śledze­niem fabuły.

Pojedynki Filmowo-Serialowe, Szaleństwo Serialowe:

Czy brytyjskie klify są ładniejsze od amerykańskich?

Broadchurch kontra Gracepoint

Kiedy usłysza­łam pier­wsze plot­ki o tym, że pow­stanie amerykańs­ki remake Broad­churchbyłam temu prze­ci­w­na. Ale potem pojaw­iły się dwa, sprzeczne uczu­cia. Z jed­nej strony, ze wzglę­du na Davi­da Ten­nan­ta chci­ałam, by nowy ser­i­al się udał (bo prze­cież nikt nie lubi oglą­dać swoich ulu­bionych aktorów w kiep­s­kich pro­dukc­jach). Z drugiej nato­mi­ast – z powodu miłoś­ci do Broad­church, miałam nadzieję, że amerykańs­ki remake będzie gorszy od ory­gi­nału.

W końcu nad­szedł dzień pre­miery Gra­ce­point i pier­wszy odcinek okazał się być dokład­nie taki, jak przy­puszcza­łam: kiep­s­ki. Ale upar­cie oglą­dałam dalej, licząc na to, że później będzie lep­iej. Zwłaszcza, że twór­cy zapowiadali, iż Gra­ce­point nie będzie dokład­ną kopią Broad­church, i że nawet zakończe­nie będzie inne. Ter­az jestem po obe­jrze­niu finału i mojej pier­wot­nej opinii o seri­alu nie zmieni­am. Ale ponieważ krótkie stwierdze­nie, że „Gra­ce­point jest złe”, było­by zbyt proste, w dzisiejszym wpisie postaram się wyjaśnić, dlaczego coś, co udało się Bry­tyjczykom w Broad­church, Amerykanom już nie wyszło.

Szaleństwo Serialowe:

Dwanaście jest większe od jedenastu, ale mniejsze niż dziewięć lub dziesięć

Doctor Who / Doktor Who, sezon 8

Ósma seria Dok­to­ra Who była jed­nocześnie pier­wszą, którą oglą­dałam na bieżą­co. Miałam wielkie nadzieje i jeszcze więk­sze obawy. Liczyłam na to, że nowego, Dwu­nastego Dok­to­ra pol­u­bię bardziej od Jede­nastego. Ale jed­nocześnie, mając na uwadze to, że za stera­mi seri­alu wciąż siedzi Mof­fat, bałam się, że sce­nar­iusze nowych przygód Dok­to­ra mogą nie przy­paść mi do gus­tu. I pod­mie­nie­nie akto­ra gra­jącego główną rolę na nowszy (a właś­ci­wie starszy) mod­el tak naprawdę na nic się nie zda. Jak się okaza­ło, przez cały sezon Dok­tor Who bal­an­sował na grani­cy pomiędzy oczarowywaniem i rozczarowywaniem widza. Przez co nawet po zobacze­niu finałowego epi­zo­du nie jestem w stanie jed­noz­nacznie ocenić jakoś­ci tej serii.

Aha: tekst jest w 99% wol­ny od spoil­erów. A te, które się pojaw­ia­ją są zasłonięte. Oso­by które nie widzi­ały jeszcze ósmej serii mogą więc czy­tać bez obaw. A następ­nie, obow­iązkowo, zabrać się za oglą­danie.

Aktorzy - nie tylko gwiazdorzy, Tydzień z Doctor Who, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Szkot, którego musicie poznać

[ Tydzień z Doctor Who ]
BONUS: David Tennant

Dzisiejszy wpis jest dodatkiem do zakońc­zonego wczo­raj Tygod­nia z Doc­tor Who. A ponieważ poniedzi­ałek dobrze jest zakończyć czymś optymisty­cznym, postanow­iłam przed­staw­ić na Dyrdy­małach osobę mega-pozy­ty­wną, akto­ra który wcielił się w Dziesiątego Dok­to­ra – Davi­da Ten­nan­ta.

Czemu Ten­nant jest taki pozy­ty­wny i dlaczego jest dobrym lekarst­wem na poniedzi­ałkową chan­drę? Och, po pros­tu odpal­cie sobie na YouTube dowol­ny wywiad z tym człowiekiem, a sami zobaczy­cie. Poprawa humoru gwaran­towana.

Nie wiem co praw­da, czy czy­tanie tego wpisu również w jak­iś sposób was rozbawi, ale może przy­na­jm­niej dowiecie się z niego czegoś ciekawego. A z tego co wiem zdoby­wanie intere­su­ją­cych infor­ma­cji także może być czymś, co popraw­ia nas­trój.

Krótkie Formy, Szaleństwo Serialowe, Tydzień z Doctor Who, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Czy ten pan ma klucze do TARDIS?

[ Tydzień z Doctor Who ]
Dzień siódmy: Fan 50th Anniversary Special Trailer

Twor­zone przez fanów zwias­tuny nad­chodzą­cych filmów, zazwyczaj robione są wedle prostej zasady: bierze się sce­ny z innych, wcześniejszych filmów, w których wys­tąpili aktorzy, którzy pojaw­ią się w nowej pro­dukcji i mon­tu­je je w jed­no wideo. Owszem, autorzy takich fan­vidów wykazu­ją się dużą fan­tazją i pomysłowoś­cią. Ale od strony tech­nicznej jedyne, co muszą potrafić, to dobrze skleić ze sobą poszczególne ele­men­ty.

Czemu o tym piszę? Ponieważ pojaw­ił się ktoś, kto wyła­mał się z tego schematu.

Krótkie Formy, Szaleństwo Serialowe, Tydzień z Doctor Who, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Migawki z życia Doktora

[ Tydzień z Doctor Who ]
Dzień szósty: Fantastyczne, Doktorowe fanvidy

Nad­szedł week­end, więc pora, żebym nieco odpuś­ciła z grafo­manie­niem. W dzisiejszym wpisie będzie więc przegląd fan­vidów – głównie z Dziesią­tym Dok­torem, ale nie tylko.

Aha, jeszcze jed­no! Prezen­towane widea nieste­ty będą miały różną siłę dźwięku. Dlat­ego zale­cam, by pod­czas ich przeglą­da­nia trzy­mać rękę na suwaku bądź pokrę­tle z głośnoś­cią. Tak, żeby wszys­tko usłyszeć i jed­nocześnie nie ogłuch­nąć.

Szaleństwo Serialowe, Tydzień z Doctor Who, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

TARDIS od kuchni

[ Tydzień z Doctor Who ]
Dzień piąty: Doctor Who Confidential i nie tylko

Dzisiejszy wpis będzie o kulisach podróżowa­nia w cza­sie i przestrzeni. Oraz kilku innych rzeczach związanych z seri­alem. A dla odmi­any – całość nie będzie ilus­trowana zdję­ci­a­mi pro­mo­cyjny­mi w wysok­iej rozdziel­czoś­ci, tylko różnego rodza­ju fanar­ta­mi oraz śmieszny­mi mema­mi, które udało mi się odnaleźć w sieci (i które nieste­ty częs­to są kiep­skiej jakoś­ci oraz pochodzą z wąt­pli­wych źródeł, ale hej – mniejsza o to, praw­da? ;)

Przy czym, z racji tego, że Jede­nasty Dok­tor nie przy­padł mi do gus­tu, w swoich rozważa­ni­ach nie wezmę pod uwagę tego, jak krę­cono sezony z jego udzi­ałem. Nie w wyniku jakiejś złośli­woś­ci, tylko z powodu lenist­wa – po pros­tu nie chci­ało mi się oglą­dać mate­ri­ałów z planu związanych z Mat­tem Smithem.