Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: Olivia Colman

Aktorzy - nie tylko gwiazdorzy:

Jeśli nie macie czasu na oglądanie

Najlepsze momenty długiego wywiadu z Davidem Tennantem

Ostat­nio odkry­łam na YouTu­be wywiad z Davi­dem Ten­nan­tem. Piszę „odkry­łam”, bo wideo nie jest nowe, pocho­dzi sprzed ponad roku (czy­li z cza­sów, kie­dy John Hurt jesz­cze żył, a Donald Trump nie był pre­zy­den­tem). Nagra­nie jest szcze­gól­nie war­to­ścio­we, bo Ten­nant mówi w nim mię­dzy inny­mi o pra­cy w teatrze i są to infor­ma­cje, któ­re zain­te­re­su­ją każ­de­go – nie tyl­ko fanów fil­mów, seria­li albo szkoc­kie­go akto­ra.

Nor­mal­nie pod­lin­ko­wa­ła­bym taki fil­mik na fej­sie, jest jed­nak pewien pro­blem: nagra­nie trwa ponad pół­to­rej godzi­ny. Zda­ję sobie więc spra­wę z tego, że więk­szość z was wyłą­czy je po minu­cie (o ile w ogó­le zabie­rze się za oglą­da­nie), tym samym nie docie­ra­jąc do naj­cie­kaw­szych rze­czy, jakie Ten­nant wte­dy powie­dział.

Wła­śnie dla­te­go – z myślą o was, zago­nie­ni ludzie – piszę tego, nie­ty­po­we­go Dyr­dy­ma­ła. Będzie on spi­sem tre­ści, zawie­ra­ją­cym lin­ki do naj­cie­kaw­szych frag­men­tów wywia­du. Dzię­ki temu nie musi­cie poświę­cać Ten­nan­to­wi pół­to­rej godzi­ny (choć jeśli dys­po­nu­je­cie tak dużą ilo­ścią cza­su – pole­cam wam obej­rzeć cały wywiad), a jedy­nie (w zależ­no­ści od tego, któ­re tema­ty was zain­te­re­su­ją) od kil­ku do kil­ku­dzie­się­ciu minut.

I jesz­cze jed­na uwa­ga. Jeśli nie macie cza­su nawet na czy­ta­nie tego Dyr­dy­ma­ła, poświęć­cie zale­d­wie jed­ną chwi­lę i posłu­chaj­cie, jakie trzy rady David Ten­nant ma dla mło­dych akto­rów (czas: 1:10:39) (może to zachę­ci was do zapo­zna­nia się z resz­tą wywia­du ;)

Szaleństwo Serialowe:

Perfekcyjnie niedobrani detektywi*

Ellie Miller i Alec Hardy z Broadchurch

Ostat­nio sta­łam się nie­co mono­te­ma­tycz­na i wszę­dzie, gdzie tyl­ko się da, wspo­mi­nam o Bro­ad­church. Seria­lem zachwy­ca­łam się tutaj, dwu­krot­nie na Dyr­dy­ma­łach, a raz nawet na Popa­mi­nie. I choć wiem, że powo­li robi się to iry­tu­ją­ce – muszę poświę­cić bry­tyj­skiej pro­duk­cji jesz­cze jeden wpis. We wszyst­kich wcze­śniej­szych tek­stach pisa­łam bowiem o seria­lu bar­dzo ogól­nie, pra­wie nie wspo­mi­na­jąc na naj­waż­niej­szej rze­czy, któ­ra spra­wi­ła, że skradł on moje ser­ce.

Tema­tem dzi­siej­sze­go Dyr­dy­ma­ła zno­wu, po raz ostat­ni, będzie Bro­ad­church. I będzie to wpis inny od pozo­sta­łych, bo sku­pię się w nim na parze głów­nych boha­te­rów, dla któ­rych przede wszyst­kim oglą­da­łam serial – na Ellie Mil­ler i Ale­cu Har­dym.

UWAGA – w tek­ście poja­wi się kil­ka (drob­nych i ukry­tych, ale jed­nak) spo­ile­rów!

* W tytu­le i resz­cie wpi­su umyśl­nie popeł­ni­łam pew­ne­go rodza­ju błąd tłu­ma­cze­nio­wy. Pisząc „detek­ty­wi” cho­dzi­ło mi bowiem o bry­tyj­skich, poli­cyj­nych detek­ty­wów, bo taki­mi są Mil­ler i Har­dy (detek­tyw w pol­skim tego sło­wa zna­cze­niu, to po angiel­sku pri­va­te inve­sti­ga­tor).

Szaleństwo Serialowe:

Zwyczajne zbrodnie przerażają najbardziej

Broadchurch sezony 1-3 [bezspoilerowo]

Co defi­niu­je arcy­dzie­ło? To, że jest per­fek­cyj­ne pod każ­dym wzglę­dem? A może to, że jest roz­po­zna­wa­ne i doce­nia­ne przez więk­szość ludzi na świe­cie? Czy może fakt, że prze­ma­wia do cie­bie bar­dziej, niż inne rze­czy; że zaprzą­ta twój umysł, ści­ska ser­ce, a nawet – tra­fia do two­jej duszy?

Bro­ad­church nie jest seria­lem per­fek­cyj­nym, nie jest też pro­duk­cją roz­po­zna­wa­ną na sze­ro­ką ska­lę, ale daw­no nie widzia­łam seria­lu, któ­ry tak bar­dzo by mnie poru­szył i któ­re­go oglą­da­nie było czymś wię­cej, niż tyl­ko coty­go­dnio­wym śle­dze­niem fabu­ły.

Pojedynki Filmowo-Serialowe, Szaleństwo Serialowe:

Czy brytyjskie klify są ładniejsze od amerykańskich?

Broadchurch kontra Gracepoint

Kie­dy usły­sza­łam pierw­sze plot­ki o tym, że powsta­nie ame­ry­kań­ski rema­ke Bro­ad­churchbyłam temu prze­ciw­na. Ale potem poja­wi­ły się dwa, sprzecz­ne uczu­cia. Z jed­nej stro­ny, ze wzglę­du na Davi­da Ten­nan­ta chcia­łam, by nowy serial się udał (bo prze­cież nikt nie lubi oglą­dać swo­ich ulu­bio­nych akto­rów w kiep­skich pro­duk­cjach). Z dru­giej nato­miast – z powo­du miło­ści do Bro­ad­church, mia­łam nadzie­ję, że ame­ry­kań­ski rema­ke będzie gor­szy od ory­gi­na­łu.

W koń­cu nad­szedł dzień pre­mie­ry Gra­ce­po­int i pierw­szy odci­nek oka­zał się być dokład­nie taki, jak przy­pusz­cza­łam: kiep­ski. Ale upar­cie oglą­da­łam dalej, licząc na to, że póź­niej będzie lepiej. Zwłasz­cza, że twór­cy zapo­wia­da­li, iż Gra­ce­po­int nie będzie dokład­ną kopią Bro­ad­church, i że nawet zakoń­cze­nie będzie inne. Teraz jestem po obej­rze­niu fina­łu i mojej pier­wot­nej opi­nii o seria­lu nie zmie­niam. Ale ponie­waż krót­kie stwier­dze­nie, że „Gra­ce­po­int jest złe”, było­by zbyt pro­ste, w dzi­siej­szym wpi­sie posta­ram się wyja­śnić, dla­cze­go coś, co uda­ło się Bry­tyj­czy­kom w Bro­ad­church, Ame­ry­ka­nom już nie wyszło.

Aktorzy - nie tylko gwiazdorzy, Tydzień z Doctor Who, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Szkot, którego musicie poznać

[ Tydzień z Doctor Who ]
BONUS: David Tennant

Dzi­siej­szy wpis jest dodat­kiem do zakoń­czo­ne­go wczo­raj Tygo­dnia z Doctor Who. A ponie­waż ponie­dzia­łek dobrze jest zakoń­czyć czymś opty­mi­stycz­nym, posta­no­wi­łam przed­sta­wić na Dyr­dy­ma­łach oso­bę mega-pozy­tyw­ną, akto­ra któ­ry wcie­lił się w Dzie­sią­te­go Dok­to­ra – Davi­da Ten­nan­ta.

Cze­mu Ten­nant jest taki pozy­tyw­ny i dla­cze­go jest dobrym lekar­stwem na ponie­dział­ko­wą chan­drę? Och, po pro­stu odpal­cie sobie na YouTu­be dowol­ny wywiad z tym czło­wie­kiem, a sami zoba­czy­cie. Popra­wa humo­ru gwa­ran­to­wa­na.

Nie wiem co praw­da, czy czy­ta­nie tego wpi­su rów­nież w jakiś spo­sób was roz­ba­wi, ale może przy­naj­mniej dowie­cie się z nie­go cze­goś cie­ka­we­go. A z tego co wiem zdo­by­wa­nie inte­re­su­ją­cych infor­ma­cji tak­że może być czymś, co popra­wia nastrój.