Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: ekra­ni­za­cja

Szaleństwo Serialowe:

Wizu­al­ne por­no w biblio­te­ce

Księga Czarownic / A Discovery of Witches, sezon 1, odcinki 1-5

Pozo­ry mogą mylić. Ze zwia­stu­na Księ­gi Cza­row­nic wywnio­sko­wa­łam, że będzie to mrocz­ne (w dobrym tego sło­wa zna­cze­niu) urban-fan­ta­sy. Wie­cie, coś w sty­lu House of Cards, ale z cza­row­ni­ca­mi i wam­pi­ra­mi w tle. Tym­cza­sem serial oka­zał się być bar­dziej sty­lo­wą i doj­rza­łą wer­sją Zmierz­chu.

Naj­więk­szym zasko­cze­niem nie jest dla mnie jed­nak fabu­ła Księ­gi Cza­row­nic, tyl­ko to, że choć serial posia­da sce­na­riusz nie­zbyt wyso­kich lotów – jego oglą­da­nie moc­no mnie wcią­gnę­ło. I to do tego stop­nia, że jak widzi­cie – muszę wam o nim opo­wie­dzieć na łamach Dyr­dy­ma­łów!

PS. Wbrew zwy­cza­jo­wi, będę uży­wać pol­skie­go tytu­łu seria­lu, bo jest łatwiej­szy do zapi­sa­nia.

Dobrze się zapowiada, Szybki Wpis:

Wszyst­kie zna­ki na nie­bie wska­zu­ją, że to będzie pie­kiel­nie dobre!

Zapowiedź Dobry Omen

Ostat­nio zachwy­cam się tra­ile­ra­mi głów­nie na Face­bo­oku, bo tak jest szyb­ciej i łatwiej. W tym przy­pad­ku muszę prze­zwy­cię­żyć leni­stwo i odno­to­wać tutaj: ekra­ni­za­cja Dobre­go Ome­nu, któ­ra będzie mia­ła pre­mie­rę w przy­szłym roku, jak na razie zapo­wia­da się fan­ta­stycz­nie!

Filmy Przeróżne, Prosto z Kina:

Kie­dy książ­ka zabi­ja wyobraź­nię

Osobliwy dom pani Peregrine / Miss Peregrine's Home for Peculiar Children

Po zoba­cze­niu pierw­sze­go zwia­stu­na Oso­bli­we­go domu pani Pere­gri­ne pomy­śla­łam „wow, nie mogę się docze­kać pre­mie­ry”. Cie­ka­wość zże­ra­ła mnie tak bar­dzo, że się­gnę­łam po książ­kę, na pod­sta­wie któ­rej powstał film. Powieść była bar­dzo dobra. Jed­nak po jej prze­czy­ta­niu z żalem stwier­dzi­łam, że nie da się z niej zro­bić dobrej ekra­ni­za­cji.

Teraz jestem już po sean­sie fil­mu. I ech, jak ja nie lubię mieć racji!

Filmy Przeróżne, Prosto z Kina:

Papie­ro­wo-celu­lo­ido­wy Mars

Marsjanin / The Martian

Zamie­rza­łam zro­bić dwa wpi­sy o Mar­sja­ni­nie – jeden o książ­ce, a dru­gi o fil­mie. Ale ponie­waż jak wie­cie jestem leniem, będzie tyl­ko jeden Dyr­dy­mał. Oczy­wi­ście głów­nym tema­tem będzie recen­zja ekra­ni­za­cji, ale z dużą ilo­ścią odnie­sień i porów­nań do papie­ro­we­go ory­gi­na­łu. Coś w sty­lu książ­ka kon­tra film. Ale nie do koń­ca.

We wpi­sie mogą poja­wić się drob­ne spo­ile­ry, przy czym napi­sa­łam je tak, by oso­by nie zna­ją­ce fabu­ły Mar­sja­ni­na i tak za bar­dzo nie wie­dzia­ły, o co cho­dzi.

Bajkowe Animki, Filmy Przeróżne, Prosto z Kina:

Nie dora­staj, Mały Ksią­żę

Mały Książę / Le Petit Prince

Kie­dy pierw­szy raz dowie­dzia­łam się, że powsta­nie fil­mo­wa wer­sja Małe­go Księ­cia byłam prze­ciw­na temu pomy­sło­wi. Bo powieść Anto­ine de Saint-Exupéry'ego jest moim zda­niem jed­nym z tych dzieł, któ­rych nie da się zekra­ni­zo­wać. Ale jakiś czas póź­niej zoba­czy­łam zwia­stun fil­mu, któ­ry poka­zał mi, że film nie będzie tak do koń­ca adap­ta­cją książ­ki. I tym samym prze­ko­nał, że war­to go zoba­czyć.

Filmy Przeróżne, Prosto z Kina, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Cukier­ko­wy, sztucz­ny tygrys

Życie Pi / Life of Pi

Przed wybra­niem się do kina, prze­czy­ta­łam książ­kę. Powieść bar­dzo mi się podo­ba­ła i para­dok­sal­nie, to wła­śnie oka­za­ło się być pro­ble­mem, bo film obej­rza­łam przez pry­zmat wcze­śniej­szej lek­tu­ry. Teraz zacho­dzę w gło­wę, czy ode­bra­ła­bym tą pro­duk­cję ina­czej, gdy­bym nie zna­ła jej papie­ro­we­go pier­wo­wzo­ru. Bo choć ekra­ni­za­cja Życia Pi nie jest dzie­łem złym, to wyda­je mi się, że do książ­ki spo­ro jej bra­ku­je.

Filmy Przeróżne, Ogólnie Rzecz Ujmując, Wpisy Archiwalne – LiveJournal:

Wia­ra czy­ni cuda?

Człowiek, który gapił się na kozy / The Men Who Stare at Goats

Po obej­rze­niu fil­mu Czło­wiek, któ­ry gapił się na kozy dłu­gą chwi­lę sie­dzia­łam nie­ru­cho­mo i wpa­try­wa­łam w moni­tor. Nie mia­łam jed­nak zamia­ru wyłą­czyć kom­pu­te­ra siłą woli. Po pro­stu byłam tro­chę zdez­o­rien­to­wa­na, nie mia­łam poję­cia, jak zin­ter­pre­to­wać to, co wła­śnie obej­rza­łam. A spra­wy nie uła­twiał fakt, że nie wie­dzia­łam, w jakim tonie zosta­ła napi­sa­na książ­ka, na pod­sta­wie któ­rej powstał film.