Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: Doctor Who

Szaleństwo Serialowe:

O trzech mnichów za daleko

Doctor Who / Doktor Who, sezon 10, odcinki 6-8

Dzie­sią­ta seria Dok­to­ra Who była pierw­szym od kil­ku lat sezo­nem, któ­re­go oglą­da­nie spra­wia­ło mi ogrom­ną fraj­dę. I cie­szy­łam się na myśl o tym, że po fina­ło­wym odcin­ku będę mogła napi­sać roz­en­tu­zja­zmo­wa­ną not­kę, w któ­rej stwier­dzę, że oto wró­cił Dok­tor, któ­re­go kocha­łam.

Nie­ste­ty trzy naj­now­sze odcin­ki spra­wi­ły, że cała moja rado­ść wypa­ro­wa­ła i pla­no­wa­na pochwal­na not­ka na cze­ść dzie­sią­tej serii sta­nę­ła pod zna­kiem zapy­ta­nia. A ponie­waż muszę z sie­bie wyrzu­cić te wszyst­kie nega­tyw­ne emo­cje, któ­re nagro­ma­dzi­ły się w moim ser­du­chu przez ostat­nie trzy tygo­dnie, dzi­siej­szy wpis będzie o tym, cze­mu te trzy odcin­ki Dok­to­ra Who tak strasz­nie mnie roz­cza­ro­wa­ły.

Aha – tek­st jest skie­ro­wa­ny do fanów seria­lu (nie będę tłu­ma­czyć kim jest Dok­tor, czym jest TAR­DIS i tak dalej) i poja­wią się w nim więk­sze (zakry­te) oraz mniej­sze spo­ile­ry. O ile spo­ile­rem moż­na nazwać coś, cze­go moż­na się domy­ślić na dłu­go przed obej­rze­niem opi­sy­wa­ny­ch prze­ze mnie odcin­ków.

Aktorzy - nie tylko gwiazdorzy:

Jeśli nie macie czasu na oglądanie

Najlepsze momenty długiego wywiadu z Davidem Tennantem

Ostat­nio odkry­łam na YouTu­be wywiad z Davi­dem Ten­nan­tem. Piszę „odkry­łam”, bo wideo nie jest nowe, pocho­dzi sprzed ponad roku (czy­li z cza­sów, kie­dy John Hurt jesz­cze żył, a Donald Trump nie był pre­zy­den­tem). Nagra­nie jest szcze­gól­nie war­to­ścio­we, bo Ten­nant mówi w nim mię­dzy inny­mi o pra­cy w teatrze i są to infor­ma­cje, któ­re zain­te­re­su­ją każ­de­go – nie tyl­ko fanów fil­mów, seria­li albo szkoc­kie­go akto­ra.

Nor­mal­nie pod­lin­ko­wa­ła­bym taki fil­mik na fej­sie, jest jed­nak pewien pro­blem: nagra­nie trwa ponad pół­to­rej godzi­ny. Zda­ję sobie więc spra­wę z tego, że więk­szo­ść z was wyłą­czy je po minu­cie (o ile w ogó­le zabie­rze się za oglą­da­nie), tym samym nie docie­ra­jąc do naj­cie­kaw­szy­ch rze­czy, jakie Ten­nant wte­dy powie­dział.

Wła­śnie dla­te­go – z myślą o was, zago­nie­ni ludzie – piszę tego, nie­ty­po­we­go Dyr­dy­ma­ła. Będzie on spi­sem tre­ści, zawie­ra­ją­cym lin­ki do naj­cie­kaw­szy­ch frag­men­tów wywia­du. Dzię­ki temu nie musi­cie poświę­cać Ten­nan­to­wi pół­to­rej godzi­ny (choć jeśli dys­po­nu­je­cie tak dużą ilo­ścią cza­su – pole­cam wam obej­rzeć cały wywiad), a jedy­nie (w zależ­no­ści od tego, któ­re tema­ty was zain­te­re­su­ją) od kil­ku do kil­ku­dzie­się­ciu minut.

I jesz­cze jed­na uwa­ga. Jeśli nie macie cza­su nawet na czy­ta­nie tego Dyr­dy­ma­ła, poświęć­cie zale­d­wie jed­ną chwi­lę i posłu­chaj­cie, jakie trzy rady David Ten­nant ma dla mło­dy­ch akto­rów (czas: 1:10:39) (może to zachę­ci was do zapo­zna­nia się z resz­tą wywia­du ;)

Krótkie Formy, Ogólnie Rzecz Ujmując:

Logan style

O zwiastunach w stylu innych zwiastunów

Mówi się, że żyje­my w kul­tu­rze remik­su. W radiu lecą cove­ry sta­ry­ch prze­bo­jów, w kina­ch nowe wer­sje fil­mów z daw­ny­ch lat. A nawet, jeśli coś wyda­je się „ory­gi­nal­ne”, po bliż­szej ana­li­zie oka­zu­je się, że wyko­rzy­stu­je sta­re, zna­ne do bólu sche­ma­ty. W ten świat popkul­tu­ry z recy­klin­gu świet­nie wpi­su­ją się fanow­skie widea (któ­re lubię nazy­wać fanvi­da­mi), czy­li krót­kie, kil­ku­mi­nu­to­we nagra­nia zmon­to­wa­ne z frag­men­tów fil­mów lub seria­li. Nie­któ­rzy nie trak­tu­ją fanvi­dów poważ­nie. Uwa­ża­ją je za prze­jaw odtwór­czej twór­czo­ści, coś, co nie ma arty­stycz­nej war­to­ści. Ja jed­nak jestem odmien­ne­go zda­nia.

W dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le poka­żę wam szcze­gól­ny rodzaj fanvi­dów, jakim są fanow­skie zwia­stu­ny wzo­ru­ją­ce się na praw­dzi­wy­ch tra­ile­ra­ch fil­mo­wy­ch. Usiądź­cie więc wygod­nie i pod­kręć­cie dźwięk, bo w tym wpi­sie będzie masa rze­czy do oglą­da­nia.

Ogólnie Rzecz Ujmując:

Multifandomowa historia ludzkości

O prawdzie ukrytej w popkulturze

Dozna­łam oświe­ce­nia! Połą­czy­łam krop­ki, prze­czy­ta­łam mię­dzy wier­sza­mi. Zro­zu­mia­łam, że nic nie jest przy­pad­kiem. Książ­ki, komik­sy, fil­my i seria­le, sta­ra­ją się nam prze­ka­zać wię­cej, niż się spo­dzie­wa­my. I dziś zdra­dzę wam, jaki skry­wa­ją sekret!

Ogólnie Rzecz Ujmując, Szaleństwo Serialowe:

Zmęczenie serialowe

Kolejny problem pierwszego świata?

Zbli­ża się nowy sezon seria­lo­wy. I jak co roku mam pewien pro­blem. Nie chce mi się oglą­dać seria­li. Co gor­sza, każ­dej kolej­nej jesie­ni, to poczu­cie znie­chę­ce­nia jest coraz więk­sze. Tro­chę tak, jak w przy­pad­ku Aven­ger­sów – oglą­da­nie pro­duk­cji z super­bo­ha­te­ra­mi sta­je się pew­ne­go rodza­ju ruty­ną i każ­dy nowy film cie­szy mniej od poprzed­nie­go.

W dzi­siej­szym wpi­sie tro­chę poma­ru­dzę i przy oka­zji napi­szę, jak powin­ny wyglą­dać seria­le, by mniej dener­wo­wa­ły.

Gdybanie, Ogólnie Rzecz Ujmując:

Spin-off proszę!

O drugoplanowych bohaterach, którzy powinni dostać swój własny film lub serial

Zda­rza­ją się fil­my i seria­le, w któ­ry­ch gdzieś tam, na dru­gim lub jesz­cze dal­szym pla­nie, cza­sem w zupeł­nie epi­zo­dycz­nej roli, poja­wia się postać, do któ­rej zaczy­na­my pałać więk­szą sym­pa­tią, niż do głów­ne­go boha­te­ra. I cza­sem, gdy taka postać zyska odpo­wied­nio dużą ilo­ść fanów, twór­cy posta­na­wia­ją dać widzom to, cze­go ci pra­gną, czy­li spin-off, w któ­rym mistrz dru­gie­go pla­nu tra­fia na plan pierw­szy.

Dziś napi­szę wam o pię­ciu posta­cia­ch, któ­re na taki wła­śnie spin-off zasłu­gu­ją, choć zda­ję sobie spra­wę, że pew­nie nigdy go nie dosta­ną.

Ogólnie Rzecz Ujmując:

Czy biały może szczuć Tulip cycem czarnego Bonda?

Kilka przemyśleń na temat poprawności politycznej

Zazwy­czaj nie wypo­wia­dam się na temat poli­ty­ki, rów­no­upraw­nie­nia, dys­kry­mi­na­cji raso­wej oraz inny­ch tego typu spraw. Ale ostat­nio kwe­stie te kil­ku­krot­nie poru­szo­no w kon­tek­ście kina i tele­wi­zji. Za każ­dym razem chcia­łam w związ­ku z tym zabrać głos na łama­ch blo­ga, ale nie­ste­ty pisa­nie nie idzie mi tak szyb­ko jak bym chcia­ła. Teraz jed­nak, gdy temat zno­wu wypły­nął przy oka­zji Aven­ger­sów, stwier­dzi­łam że trze­ba jed­nak wziąć się w gar­ść i napi­sać not­kę o kil­ku, nie­co ze sobą powią­za­ny­ch, dość istot­ny­ch spra­wa­ch.

Szaleństwo Serialowe:

Dwanaście jest większe od jedenastu, ale mniejsze niż dziewięć lub dziesięć

Doctor Who / Doktor Who, sezon 8

Ósma seria Dok­to­ra Who była jed­no­cze­śnie pierw­szą, któ­rą oglą­da­łam na bie­żą­co. Mia­łam wiel­kie nadzie­je i jesz­cze więk­sze oba­wy. Liczy­łam na to, że nowe­go, Dwu­na­ste­go Dok­to­ra polu­bię bar­dziej od Jede­na­ste­go. Ale jed­no­cze­śnie, mając na uwa­dze to, że za ste­ra­mi seria­lu wciąż sie­dzi Mof­fat, bałam się, że sce­na­riu­sze nowy­ch przy­gód Dok­to­ra mogą nie przy­pa­ść mi do gustu. I pod­mie­nie­nie akto­ra gra­ją­ce­go głów­ną rolę na now­szy (a wła­ści­wie star­szy) model tak napraw­dę na nic się nie zda. Jak się oka­za­ło, przez cały sezon Dok­tor Who balan­so­wał na gra­ni­cy pomię­dzy ocza­ro­wy­wa­niem i roz­cza­ro­wy­wa­niem widza. Przez co nawet po zoba­cze­niu fina­ło­we­go epi­zo­du nie jestem w sta­nie jed­no­znacz­nie oce­nić jako­ści tej serii.

Aha: tek­st jest w 99% wol­ny od spo­ile­rów. A te, któ­re się poja­wia­ją są zasło­nię­te. Oso­by któ­re nie widzia­ły jesz­cze ósmej serii mogą więc czy­tać bez obaw. A następ­nie, obo­wiąz­ko­wo, zabrać się za oglą­da­nie.

Ogólnie Rzecz Ujmując, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Wydanie nowe, poprawione

Czy tworzenie remakeów ma sens?

Fil­mo­wa­nie nowy­ch wer­sji sta­ry­ch pro­duk­cji nie jest niczym nowym. Jed­nak­że ostat­ni­mi cza­sy – podob­no z powo­du kry­zy­su – kino i tele­wi­zja coraz chęt­niej się­ga­ją po uży­wa­ne już wcze­śniej sce­na­riu­sze fil­mo­we. Do tej pory nie mia­łam z tym więk­szy­ch pro­ble­mów. Co praw­da takie odgrze­wa­ne kotle­ty cza­sem sma­ko­wa­ły lepiej, a cza­sem gorzej, ale nigdy nie zasta­na­wia­łam się nad sen­sow­no­ścią same­go ich ser­wo­wa­nia.

Ale kil­ka dni temu prze­czy­ta­łam new­sa o remake'u pew­ne­go dość świe­że­go seria­lu i to spra­wi­ło, że zaczę­łam roz­k­mi­niać, czy two­rze­nie taki­ch nowy­ch wer­sji jest uza­sad­nio­ne, czy może zupeł­nie zby­tecz­ne, wrę­cz god­ne potę­pie­nia. I co wię­cej: jaki cel może przy­świe­cać twór­com taki­ch pro­duk­cji (poza chę­cią zaro­bie­nia pie­nię­dzy)?

Krótkie Formy, Szaleństwo Serialowe, Tydzień z Doctor Who, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Czy ten pan ma klucze do TARDIS?

[ Tydzień z Doctor Who ]
Dzień siódmy: Fan 50th Anniversary Special Trailer

Two­rzo­ne przez fanów zwia­stu­ny nad­cho­dzą­cy­ch fil­mów, zazwy­czaj robio­ne są wedle pro­stej zasa­dy: bie­rze się sce­ny z inny­ch, wcze­śniej­szy­ch fil­mów, w któ­ry­ch wystą­pi­li akto­rzy, któ­rzy poja­wią się w nowej pro­duk­cji i mon­tu­je je w jed­no wideo. Owszem, auto­rzy taki­ch fanvi­dów wyka­zu­ją się dużą fan­ta­zją i pomy­sło­wo­ścią. Ale od stro­ny tech­nicz­nej jedy­ne, co muszą potra­fić, to dobrze skle­ić ze sobą poszcze­gól­ne ele­men­ty.

Cze­mu o tym piszę? Ponie­waż poja­wił się ktoś, kto wyła­mał się z tego sche­ma­tu.