Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Wpisy z tagiem: dla dzieci

Filmy Przeróżne:

Problematyczna super-świnka

Okja

W cią­gu ostat­ni­ch lat Net­flix przy­zwy­cza­ił mnie do wyso­kiej jako­ści swo­ich seria­li (a ostat­nio tak­że fil­mów). Co praw­da nie wszyst­kie dzie­ła wytwór­ni były uda­ne i nie każ­de przy­pa­dło mi do gustu, ale każ­dą dobrą pro­duk­cją Net­flix pod­no­sił moje ocze­ki­wa­nia, a zachwy­ty inny­ch widzów dodat­ko­wo je zawy­ża­ły. Kie­dy więc na festi­wa­lu w Can­nes wytwór­nia zapre­zen­to­wa­ła jeden ze swo­ich fil­mów, spo­dzie­wa­łam się, że będzie to dzie­ło pre­zen­tu­ją­ce szczyt net­fli­xo­wy­ch moż­li­wo­ści, pro­duk­cja naj­lep­sza z naj­lep­szy­ch i wrę­cz kamień milo­wy w histo­rii kine­ma­to­gra­fii.

Czy Okja prze­sko­czy­ła tak wyso­ko posta­wio­ną poprzecz­kę? Nie do koń­ca. Bo choć histo­ria o super-świn­ce sama w sobie nie jest zła, to już jako prze­zna­czo­ny dla doro­sły­ch widzów film festi­wa­lo­wy, bory­ka się z wie­lo­ma pro­ble­ma­mi.

Bajkowe Animki, Filmy Przeróżne, Prosto z Kina, Szybki Wpis:

Ocean w nas śpi…

Moana / Vaiana: Skarb oceanu

Kil­ka lat temu Disney zro­bił mi wiel­ką krzyw­dę Meri­dą Walecz­ną, któ­ra na zwia­stu­na­ch była zupeł­nie innym, lep­szym fil­mem niż to, co moż­na było zoba­czyć w kinie. Trau­ma pozo­sta­ła mi do tej pory i za każ­dym razem, kie­dy widzę faj­nie wyglą­da­ją­cy tra­iler nowej ani­ma­cji Disneya, zamia­st się z nie­go cie­szyć, ner­wo­wo powta­rzam w duchu: „tyl­ko tego nie spie­prz­cie, tyl­ko tego nie spie­prz­cie…”

Ostat­nio złe wspo­mnie­nia powró­ci­ły przy zwia­stu­nie Vaia­ny / Moany (to strasz­nie głu­pie, że z powo­dów praw­no-autor­ski­ch głów­na boha­ter­ka w róż­ny­ch miej­sca­ch na świe­cie nosi inne imię). Oka­za­ło się, że film zno­wu nie był tak dobry, jak na tra­ile­ra­ch. Był o nie­bo lep­szy!

Fabu­ła jest wspa­nia­ła, a boha­te­rów po pro­stu się uwiel­bia. Żar­ty bawią, nato­mia­st morał daje do myśle­nia i przy oka­zji jest bar­dzo uni­wer­sal­ny. Do tego wszyst­kie­go cało­ść jak zawsze pięk­nie wyglą­da i jest okra­szo­na genial­ną muzy­ką. Na plus dzia­ła tak­że to, że film wsze­dł do kin wła­śnie teraz, w trak­cie jesien­nej plu­chy, dzię­ki cze­mu widok sło­necz­ny­ch, tro­pi­kal­ny­ch wysp nie dość, że pod­no­si na duchu, to na doda­tek ogrze­wa.

W efek­cie wyszłam z kina zachwy­co­na. Ostat­nim razem czu­łam się podob­nie chy­ba po sean­sie Odlo­tu.

Gdy­bym mia­ła się cze­goś cze­piać, było­by to cze­pia­nie się na pozio­mie Hej­ter level Grum­py Cat. I w takim przy­pad­ku napi­sa­ła­bym, że nie podo­ba­ły mi się dwie rze­czy. Po pierw­sze zupeł­nie nie wyko­rzy­sta­no poten­cja­łu, jaki sie­dział w świn­ce (lub pro­sia­ku, cięż­ko stwier­dzić). Szko­da, bo zwie­rzak bo był­by dosko­na­łym towa­rzy­szem Vaia­ny. A po dru­gie, chy­ba waż­niej­sze: w baj­ce było sta­now­czo za dużo scen wywo­łu­ją­cy­ch u mnie epic­kie wzru­sze­nia. Napraw­dę cięż­ko obser­wo­wać, co dzie­je się na ekra­nie, kie­dy trze­ba co chwi­lę ocie­rać łzy. Zwłasz­cza, gdy film oglą­da się w oku­la­ra­ch 3D. W cenie bile­tu powin­ny być chu­s­tecz­ki!

Ale ponie­waż nie jestem hej­te­rem, jesz­cze raz stwier­dzę, że Vaia­na była wspa­nia­ła! A teraz wybacz­cie, ale korzy­sta­jąc ze sta­nu eufo­rii w jakim jestem, idę dalej żeglo­wać po oce­anie rado­ści!

Wiem, że głu­pio jest tytu­ło­wać recen­zję baj­ki Disneya frag­men­tem pio­sen­ki Jac­ka Kacz­mar­skie­go o Bobie Dyla­nie, ale ten wers koła­tał mi się w gło­wie pod­czas nie­mal całe­go fil­mu. I pasu­je do nie­go (tyl­ko ten wers, resz­ta utwo­ru już nie!) ide­al­nie.

źró­dło zdję­cia ilu­stru­ją­ce­go wpis: Coming​So​on​.net

Bajkowe Animki, Filmy Przeróżne, Prosto z Kina:

Nie dorastaj, Mały Książę

Mały Książę / Le Petit Prince

Kie­dy pierw­szy raz dowie­dzia­łam się, że powsta­nie fil­mo­wa wer­sja Małe­go Księ­cia byłam prze­ciw­na temu pomy­sło­wi. Bo powie­ść Anto­ine de Saint-Exupéry'ego jest moim zda­niem jed­nym z tych dzieł, któ­ry­ch nie da się zekra­ni­zo­wać. Ale jakiś czas póź­niej zoba­czy­łam zwia­stun fil­mu, któ­ry poka­zał mi, że film nie będzie tak do koń­ca adap­ta­cją książ­ki. I tym samym prze­ko­nał, że war­to go zoba­czyć.

Bajkowe Animki, Prosto z Kina, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Przereklamowana

Merida Waleczna / Brave

Disney­owi nale­żą się duże bra­wa za świet­ną kam­pa­nię rekla­mo­wą Bra­ve. Wypusz­cza­ne co jakiś czas zwia­stu­ny i frag­men­ty fil­mu spra­wi­ły, że nie­mal natych­mia­st polu­bi­łam zarów­no rudo­wło­są Meri­dę, jak i resz­tę jej rodzin­ki.

Potem jed­nak Disney popsuł mi humor decy­du­jąc, że w Euro­pie (w tym w Pol­sce) ze wzglę­du na Igrzy­ska w Lon­dy­nie, pre­mie­ra fil­mu będzie mia­ła miej­sce nie­mal dwa mie­sią­ce póź­niej, niż w inny­ch zakąt­ka­ch świa­ta. Posta­no­wi­łam więc poka­zać Disney­owi środ­ko­wy palec i obej­rza­łam pirac­ką wer­sję fil­mu, gdy tyl­ko ta poja­wi­ła się w sie­ci. Z tego też powo­du dzi­siej­sze wyda­nie Pro­sto z Kina jest tro­chę oszu­ka­ne, ale kur­cze, nie utwo­rzę na blo­gu osob­nej kate­go­rii wpi­sów, zaty­tu­ło­wa­nej „pro­sto z tor­ren­ta”.

Bajkowe Animki, Szybki Wpis, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Kino Nowej Przygody w najlepszej formie

Przygody Tintina / The Adventures of Tintin

Kie­dy usły­sza­łam o tym fil­mie, byłam pew­na, że Ste­ven Spiel­berg i Peter Jack­son zara­zi­li się od Rober­ta Zemec­ki­sa strasz­li­wą cho­ro­bą zwa­ną „fil­my ani­mo­wa­ne w 3D”. Bałam się tak bar­dzo, że mimo póź­niej­szy­ch, dobry­ch recen­zji – nie odwa­ży­łam się iść na Przy­go­dy Tin­ti­na do kina. Prze­mo­głam się dopie­ro ostat­nio – i rany, jestem pod wra­że­niem! Film podo­ba­ła mi się dużo bar­dziej, niż War Hor­se albo ostat­ni India­na Jones. Napi­szę nawet, że bawi­łam się rów­nie dobrze, jak na Poszu­ki­wa­cza­ch Zagi­nio­nej Arki.

Fabu­ła co praw­da jest moc­no sztam­po­wa i poja­wia się w niej kil­ka bar­dzo prze­wi­dy­wal­ny­ch ele­men­tów (jak choć­by miej­sce ukry­cia skar­bu), ale co z tego? Boha­te­ro­wie są sym­pa­tycz­ni, a roz­pę­dzo­na na samym począt­ku fil­mu akcja nie zwal­nia aż do same­go koń­ca. Zda­wać by się mogło, że to nie­wie­le – ale jak widać choć­by na przy­kła­dzie dwó­ch poprzed­ni­ch fil­mów Spiel­ber­ga – sztu­ką jest stwo­rzyć coś takie­go.

Jeśli musia­ła­bym się już koniecz­nie do cze­goś docze­pić, to wska­za­ła­bym na ani­ma­cję któ­ra, choć nie była zła, z jakie­goś powo­du (nie potra­fię napi­sać dokład­nie z jakie­go) nie­co mnie draż­ni­ła. Ale pomi­mo tego – Przy­go­dy Tin­ti­na to jeden z faj­niej­szy­ch fil­mów, jakie ostat­nio widzia­łam.

Przygody Tintina możecie kupić między innymi w tych sklepach:

Przygody Tintina okładka

Post jest frag­men­tem wpi­su pocho­dzą­ce­go z poprzed­niej odsło­ny blo­ga.

Tek­st został zre­da­go­wa­ny i nie­znacz­nie zmo­dy­fi­ko­wa­ny.

Ory­gi­nal­ny wpis może­sz zoba­czyć w ser­wi­sie Blog​spot​.com.

źró­dło zdję­cia ilu­stru­ją­ce­go wpis: Wal­l­pa­per Safa­ri

Bajkowe Animki, Filmy Przeróżne, Wpisy Archiwalne – LiveJournal:

Bajka o kalekim smoku

How to Train Your Dragon / Jak wytresować smoka

W kinie w ostat­ni­ch lata­ch smo­ków był dosta­tek. Mie­li­śmy więc smo­czy­cę ze Shre­ka i potem rów­nież smo­czy­cę, ale z Era­go­na. Nawet w naszej rodzi­mej kine­ma­to­gra­fii przez jakiś czas postra­ch siał zło­ty smok z Wiedź­mi­na. Nie­daw­no lata­ją­ce, zie­ją­ce ogniem stwo­ry do pra­cy zaprzą­gł Dre­am­works, w swo­jej naj­now­szej baj­ce Jak wytre­so­wać smo­ka.