Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Ogólnie Rzecz Ujmując:

HBO No

Porozmawiajmy o interfejsie HBO Go

Net­flix, Show­max, Ama­zon Pri­me, a może HBO Go? Auto­rzy arty­ku­łów porów­nu­ją­cych ze sobą dostęp­ne w Pol­sce fil­mo­wo-seria­lo­we ser­wi­sy stre­amin­go­we, w swo­jej oce­nie bio­rą pod uwa­gę głów­nie ich ofer­tę oraz cenę. Mało kto zwra­ca nato­miast pod uwa­gę ergo­no­mię inter­fej­su i funk­cjo­nal­ność tych ser­wi­sów. Tym­cza­sem w tym przy­pad­ku spra­wa wyglą­da podob­nie, jak z jedze­niem: nawet naj­wspa­nial­szy posi­łek, poda­ny byle jak (lub co gor­sza, na brud­nym tale­rzu), nie będzie sma­ko­wał dobrze.

W dzi­siej­szym Dyr­dy­ma­le poznę­cam się nad HBO Go. Bo choć ser­wis ten kusi zacną ofer­tą i niską ceną, jed­no­cze­śnie zupeł­nie odstra­sza mnie spo­so­bem, w jaki funk­cjo­nu­je.

PS. W Dyr­dy­ma­le będę odno­sić się do Net­fli­xa i Show­ma­xa, ale nie do Ama­zon Pri­me, bo z tego ser­wi­su nie mia­łam jesz­cze przy­jem­no­ści korzy­stać.

Daw­no, daw­no temu

Na począ­tek opo­wiem wam, jak z HBO Go korzy­sta­ło mi się kie­dyś. Jeśli jed­nak nie inte­re­su­ją was te wspo­min­ki, może­cie od razu prze­sko­czyć dalej, czy­li TUTAJ.


HBO Go było pierw­szym ser­wi­sem stre­amin­go­wym, z któ­re­go korzy­sta­łam. Mia­ło to miej­sce na dłu­go przed poja­wie­niem się w Pol­sce Net­fli­xa, a dostęp do HBO moż­na było wte­dy zyskać tyl­ko za pośred­nic­twem ope­ra­to­ra tele­wi­zji kablo­wej lub inter­ne­tu.

Moje pierw­sze wra­że­nie było bar­dzo pozy­tyw­ne: „WOW, mam teraz legal­ny dostęp do olbrzy­miej biblio­te­ki fil­mów i seria­li”. Potem jed­nak zaczę­łam dostrze­gać w HBO Go coraz wię­cej wad.

Przede wszyst­kim inter­fejs ser­wi­su był bar­dzo topor­ny. Wyszu­ka­nie w nim kon­kret­ne­go tytu­łu było dro­gą przez mękę, a odna­le­zie­nie świe­że­go odcin­ka jakie­goś seria­lu – w tym Gry o Tron – wyma­ga­ło spo­re­go nagim­na­sty­ko­wa­nia się.

A sko­ro już przy Grze o Tron jeste­śmy. HBO Go nie dzia­ła­ło płyn­nie w godzi­nach szczy­tu. I na przy­kład obej­rze­nie nowe­go epi­zo­du wspo­mnia­ne­go seria­lu wie­czo­rem, w dniu pre­mie­ry, było nie­moż­li­we, ponie­waż ser­we­ry HBO nie wyra­bia­ły i na stro­nie co chwi­lę poja­wiał się błąd połą­cze­nia.

Dodat­ko­wo HBO Go dzia­ła­ło w tech­no­lo­gii Silver­Li­ght. Ten spo­sób wyświe­tla­nia tre­ści nie jest już sto­so­wa­ny i pech chciał, że uśmier­co­no go aku­rat wte­dy, kie­dy mia­łam wyku­pio­ny abo­na­ment na HBO. Silver­Li­ght nie umarł jed­nak z dnia na dzień, wcze­śniej od dłuż­sze­go cza­su mówi­ło się o tym, że tech­no­lo­gia ta prze­sta­nie być wspie­ra­na. A mimo to HBO nie przy­go­to­wa­ło nowej wer­sji stro­ny, co w efek­cie dopro­wa­dzi­ło do tego, że ser­wis prze­stał dzia­łać na prze­glą­dar­kach inter­ne­to­wych (choć cały czas dało się go oglą­dać przy pomo­cy wbu­do­wa­nej w tele­wi­zor apli­ka­cji).

HBO interface

Pro­ble­mem inter­fej­su HBO Go nigdy nie była jego este­ty­ka, tyl­ko ergo­no­mia.

źró­dło gra­fi­ki: Andro­id Headli­nes

Przy oka­zji HBO budzi we mnie złe wspo­mnie­nia nie do koń­ca ze swo­jej winy, za spra­wą dostaw­cy inter­ne­tu, za pośred­nic­twem któ­re­go wyku­pi­łam dostęp do ser­wi­su (w tym miej­scu pozdra­wiam Netię). Otóż pani tele­mar­ke­ter­ka, któ­ra uru­cho­mi­ła mi dostęp do HBO, zapew­ni­ła mnie, że będę mogła zre­zy­gno­wać z tej usłu­gi w każ­dej chwi­li. Kil­ka mie­się­cy póź­niej, kie­dy chcia­łam się wypi­sać (nowy sezon Gry o Tron się skoń­czył, a HBO Go prze­sta­ło dzia­łać w prze­glą­dar­ce inter­ne­to­wej), oka­za­ło się, że owszem, mogłam zre­zy­gno­wać w każ­dej chwi­li, ale tyl­ko przez pierw­sze dwa tygo­dnie uży­wa­nia HBO. Po tym cza­sie musia­ła­bym zerwać całą umo­wę z dostaw­cą inter­ne­tu i przy oka­zji zapła­cić dość dużą karę za anu­lo­wa­nie abo­na­men­tu przed jego wyga­śnię­ciem. Co z kolei dopro­wa­dzi­ło do tego, że przez następ­ny rok pła­ci­łam za dostęp do HBO (na szczę­ście nie była to duża kwo­ta), choć wca­le z nie­go nie korzy­sta­łam. Pod­kre­ślę, nie była to wina same­go HBO, ale jed­nak – nie­smak pozo­stał.


Od tam­tych wyda­rzeń minę­ło kil­ka lat. A ponie­waż ostat­nio HBO Go posta­no­wi­ło się otwo­rzyć, dało ludziom moż­li­wość wyku­pie­nia sub­skryp­cji, bez pośred­nic­twa dostaw­ców kabló­wek lub inter­ne­tów, posta­no­wi­łam na nowo je wypró­bo­wać.

Jedy­nie szyb­ki inter­net

Kie­dy miesz­ka się w dużym mie­ście i ma dostęp do sie­ci za pośred­nic­twem świa­tło­wo­du, czę­sto zapo­mi­na się o tym, że są miej­sca w Pol­sce, gdzie sur­fo­wa­nie przy­po­mi­na jaz­dę na grzbie­cie leni­we­go śli­ma­ka. Na szczę­ście ser­wi­sy takie jak Net­flix lub Show­max wie­dzą, że nic nie fru­stru­je widza bar­dziej, niż zaci­na­nie się obra­zu i kółecz­ko bufo­ro­wa­nia, dla­te­go sto­su­ją super zaawan­so­wa­ne meto­dy kom­pre­sji, któ­re spra­wia­ją, że nawet na wol­nym łączu fil­my odtwa­rza­ją się płyn­nie.

Mało tego – zarów­no Net­flix, jak i Show­max pozwa­la­ją na wcze­śniej­sze pobra­nie mate­ria­łu wideo, dzię­ki cze­mu moż­na go póź­niej obej­rzeć nawet bez dostę­pu do inter­ne­tu.

Ale nie HBO Go.

Jeśli poczu­li­ście dys­kom­fort pod­czas oglą­da­nia tego, zaci­na­ją­ce­go się fil­mi­ku, to lepiej nie korzy­staj­cie z HBO Go przy sła­bym łączu inter­ne­to­wym!

Testo­wa­łam HBO w Zako­pa­nem i to była chy­ba naj­bar­dziej fru­stru­ją­ca rzecz, jakiej w życiu doświad­czy­łam. Nie mam zie­lo­ne­go poję­cia od cze­go to zale­ża­ło, ale przez jakieś pół godzi­ny wideo łado­wa­ło się nor­mal­nie i cał­kiem nie­źle, a potem zaczy­na­ło się zaci­nać do takie­go stop­nia, że oglą­da­nie prze­sta­wa­ło być zupeł­nie moż­li­we. Potem odkry­łam, że moż­na cały pro­ces „przy­śpie­szyć”. Ot, co pół godzi­ny, kie­dy wideo zacznie się zaci­nać, trze­ba zre­star­to­wać router. Cze­mu tak się dzie­je? Nie wiem. Ale szcze­rze mówiąc – nie obcho­dzi mnie to. Sko­ro Net­flix i Show­max potra­fią zako­do­wać swo­je ser­wi­sy tak, by dzia­ła­ły nawet przy wol­nym łączu inter­ne­to­wym, to HBO Go też powin­no tak zro­bić!

Tyl­ko dla cie­bie

Dostęp do HBO Go (podob­nie, jak w Show­max) może­my przy­pi­sać do kil­ku urzą­dzeń. Kon­ku­ren­cja HBO rozu­mie jed­nak, że ich widzo­wie czę­sto dzie­lą się wyku­pio­nym dostę­pem do ser­wi­su z inny­mi oso­ba­mi. Dają więc moż­li­wość stwo­rze­nia kil­ku pro­fi­li użyt­kow­ni­ków na jed­nej sub­skryp­cji.

Ale nie HBO Go.

Netflix users

Moż­li­wość two­rze­nia indy­wi­du­al­nych pro­fi­li użyt­kow­ni­ka przy­da­je się każ­de­mu, nawet oso­bom, któ­re z nikim nie dzie­lą się wyku­pio­nym dostę­pem do ser­wi­su stre­amin­go­we­go.

źró­dło gra­fi­ki: Gizmo­do

A to, w przy­pad­ku, kie­dy dzie­li się dostęp do ser­wi­su z inny­mi oso­ba­mi, jest dość spo­rym utrud­nie­niem. Dla­cze­go HBO nie daje takiej moż­li­wo­ści? Dobre pyta­nie! Ale znów: nie obcho­dzi mnie, cze­mu tak się dzie­je – sko­ro kon­ku­ren­cja pozwa­la na two­rze­nie kil­ku pro­fi­li użyt­kow­ni­ka i jest to dobre roz­wią­za­nie, to HBO rów­nież powin­no je sto­so­wać.

Twój gust nie ma zna­cze­nia

Net­flix twoi się i troi nad pisa­niem algo­ryt­mów, któ­re moż­li­wie jak naj­traf­niej potra­fi­ły­by roz­po­znać pre­fe­ren­cje widzów, a potem pole­cać im pro­duk­cje, któ­re naj­bar­dziej przy­pad­ną im do gustu.

Ale nie HBO Go.

Netflix match

Jakiś czas temu Net­flix zmie­nił spo­sób wyświe­tla­nia ocen fil­mów na bar­dziej indy­wi­du­al­ny. Pro­cen­ty poka­zy­wa­ne przy tytu­łach nie ozna­cza­ją już licz­by użyt­kow­ni­ków, któ­rzy oce­ni­li film dobrze, ale to, jak bar­dzo zda­niem algo­ryt­mu Net­fli­xa, dana pro­duk­cja przy­pad­nie nam do gustu.

źró­dło gra­fi­ki: rzut ekra­nu z Net­flix

Owszem, moż­na by w tym miej­scu stwier­dzić, że jest to god­ne pochwa­ły, bo ozna­cza, iż HBO nas nie śle­dzi i pole­ca tre­ści w spo­sób neu­tral­ny, czy­li dokład­nie taki sam każ­de­mu.

Tyle, że algo­ryt­my Net­fli­xa napraw­dę dzia­ła­ją i czę­sto dzię­ki nim odkry­wam pro­duk­cje, po któ­re – gdy­by nie zosta­ły mi pole­co­ne – pew­nie nigdy bym nie się­gnę­ła. Nato­miast w przy­pad­ku HBO czę­sto tra­cę masę cza­su na poszu­ki­wa­nie cze­goś war­te­go obej­rze­nia. I koniec koń­ców nicze­go nie znaj­du­ję.

Tłu­ma­cze­nie? Jak będzie, to będzie

Net­flix oraz Show­max dba­ją o to, by nowy odci­nek seria­lu, któ­ry udo­stęp­nia­ją, od razu posia­dał wer­sję z lek­to­rem i napi­sa­mi.

Ale nie HBO Go.

Naj­bar­dziej zabaw­ne jest w tej kwe­stii to, że HBO wyka­zu­je się dużą hmm… fan­ta­zją? Cza­sem do nowe­go odcin­ka seria­lu bra­ku­je napi­sów, cza­sem lek­to­ra, a cza­sem – jed­ne­go i dru­gie­go. O ile mi to nie prze­szka­dza, bo zawsze oglą­dam seria­le w wer­sji ory­gi­nal­nej (choć nie pogar­dzam napi­sa­mi), tak dla innych odbior­ców, brak pol­skiej wer­sji może być dużym utrud­nie­niem. Nie wspo­mi­na­jąc już o tym, że taki brak kon­se­kwen­cji w doda­wa­niu tłu­ma­czeń nie świad­czy dobrze o tym, jak ser­wis jest zarzą­dza­ny.

Prze­wiń sobie sam

Zarów­no Net­flix, jak i Show­max jakiś czas temu uru­cho­mi­ły mecha­nizm „prze­wiń czo­łów­kę”, któ­ry spra­wia, że jed­nym jed­nym przy­ci­skiem może­my pomi­nąć napi­sy począt­ko­we do seria­lu. Niby jest to kolej­na drob­nost­ka i głu­po­ta, ale znów – cie­szy, bo uła­twia życie.

Netflix skip intro

Kie­dy Net­flix uru­cho­mił tą funk­cję, wszy­scy pisz­cze­li z zachwy­tu. A Show­max bar­dzo szyb­ko wpro­wa­dził na swo­jej stro­nie podob­ne roz­wią­za­nie. HBO nie postą­pi­ło podob­nie, bo prze­cież wszy­scy uwiel­bia­ją oglą­dać, trwa­ją­ce ponad minu­tę czo­łów­ki ich seria­li. I nikt, abso­lut­nie nikt, nigdy ich nie prze­wi­ja!

źró­dło gra­fi­ki: The Next Web

Co wię­cej, Net­flix jest na tyle mądry, że wie, kie­dy oglą­da­my jeden odci­nek seria­lu po dru­gim i w takim przy­pad­ku nie wyświe­tla nam (znaj­du­ją­cej się na począt­ku odcin­ków wie­lu seria­li) przy­po­mi­naj­ki „w poprzed­nim odcin­ku”.

A jak spra­wy mają się na HBO Go? Jak się pew­nie zdą­ży­li­ście domy­ślić – w tym ser­wi­sie takich baje­rów nie ma.

HBO w tele­wi­zo­rze? Nie­ko­niecz­nie

Wróć­my do Zako­pa­ne­go. Moi rodzi­ce posia­da­ją tele­wi­zor z opcją SmartTV, na któ­rym apli­ka­cja HBO Go teo­re­tycz­nie powin­na dzia­łać. W prak­ty­ce powtó­rzy­ła się jed­nak sytu­acja sprzed kil­ku lat, z Silver­Li­gh­tem – HBO znów nie zdą­ży­ło zak­tu­ali­zo­wać swo­je­go opro­gra­mo­wa­nia na czas. Czy­li apli­ka­cja HBO Go dzia­ła, ale oso­by, któ­re wyku­pi­ły sub­skryp­cję bez pośred­ni­ków, nie są w sta­nie się do niej zalo­go­wać.

W przy­pad­ku Net­fli­xa i Show­ma­xa rodzi­ce nigdy nie zgła­sza­li pro­ble­mów z dzia­ła­niem tych ser­wi­sów na tele­wi­zo­rze.

Gdzie jest John Oli­ver?

OK, teraz przej­dę do kwe­stii, któ­re choć są pro­ble­ma­tycz­ne dla mnie, to jed­no­cze­śnie rozu­miem, że nie muszą być takie dla innych.

Jestem dużą fan­ką Last Week Toni­ght. Pro­gram jest pro­du­ko­wa­ny przez HBO i nada­wa­ny w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, w nie­dzie­lę wie­czór. Na zdro­wy rozum powi­nien więc tra­fić na plat­for­mę stre­amin­go­wą w ponie­dzia­łek rano. Tym­cza­sem w Pol­sce na nowy odci­nek trze­ba cze­kać aż do czwart­ku. Co jest o tyle fru­stru­ją­ce, bo po pierw­sze show Joh­na Oli­ve­ra jest tro­chę, jak cie­płe bułecz­ki – im śwież­szy, tym lep­szy. A po dru­gie: głów­ny temat odcin­ka już w ponie­dzia­łek moż­na legal­nie obej­rzeć na YouTu­be.

Last Week Tonight

Cie­ka­we, jak zare­ago­wał­by John Oli­ver, gdy­by dowie­dział się, że jego pro­gram poja­wia się na pol­skim HBO z kil­ku­dnio­wym opóź­nie­niem…

źró­dło obraz­ka: Last Week Toni­ght Twit­ter

Rozu­miem, że ponie­waż Last Week Toni­ght jest krę­co­ny na żywo (albo pra­wie na żywo), to tłu­ma­cze mogą zabrać się za two­rze­nie prze­kła­du dopie­ro po emi­sji każ­de­go odcin­ka (ina­czej, niż w przy­pad­ku zwy­kłych seria­li, kie­dy mogą zro­bić to znacz­nie wcze­śniej) i potrze­bu­ją cza­su na stwo­rze­nie pol­skiej wer­sji. Ale kur­cze, sko­ro inne seria­le są czę­sto publi­ko­wa­ne w HBO Go bez tłu­ma­cze­nia, to cze­mu z Last Week Toni­ght nie może być podob­nie?

A jeże­li HBO boi się, że nie­któ­rzy widzo­wie mogli­by być nie­za­do­wo­le­ni z tego, iż udo­stęp­nia się im coś bez prze­kła­du, to kur­cze – daj­cie w usta­wie­niach moż­li­wość wybo­ru: „pokazuj/​nie poka­zuj mate­ria­ły bez pol­skie­go tłu­ma­cze­nia”.

Tego pana nie obsłu­gu­je­my

Pod pew­ny­mi wzglę­da­mi jestem tech­no­lo­gicz­nym hip­ste­rem i na przy­kład do sur­fo­wa­nia po necie uży­wam Vival­die­go, któ­ry w obec­nej chwi­li jest praw­do­po­dob­nie naj­lep­szą prze­glą­dar­ką na ryn­ku. Z tym, że mało kto wie o jej ist­nie­niu. I raczej nie sły­sze­li o niej pro­gra­mi­ści HBO Go.

Ale o co cho­dzi? Otóż nie­któ­rych stron nie da się otwo­rzyć na pew­nych prze­glą­dar­kach. Mecha­nizm ten dzia­ła zazwy­czaj tak: skrypt na stro­nie inter­ne­to­wej spraw­dza, czy prze­glą­dar­ka obsłu­gu­je jakąś tech­no­lo­gię i jeśli tego nie robi (bo na przy­kład jest prze­sta­rza­ła), to stro­na się nie ładu­je, a skrypt infor­mu­je inter­nau­tę, by ten wymie­nił prze­glą­dar­kę na now­szą i lep­szą.

Tak na mar­gi­ne­sie: bez wzglę­du na to, czy korzy­sta­cie z HBO Go, wypró­buj­cie Vival­die­go – nie poża­łu­je­cie!

HBO Go uży­wa podob­ne­go mecha­ni­zmu, z tym, że dzia­ła on w inny, głup­szy spo­sób. Skrypt na stro­nie HBO nie pyta prze­glą­dar­ki „czy obsłu­gu­jesz daną tech­no­lo­gię”, tyl­ko „jak masz na imię”. Efekt? Choć Vival­di bez pro­ble­mu pora­dził­by sobie z obsłu­gą HBO Go, to HBO w Vival­dim się nie wyświe­tla, bo to Vival­di, a nie Google Chro­me, Fire­fox lub Ope­ra. Żeby było śmiesz­niej, jeśli w Vival­dim zain­sta­lu­je się spe­cjal­ną wtycz­kę, któ­ra spra­wia, że prze­glą­dar­ka „przed­sta­wia się” stro­nom inter­ne­to­wym jako Fire­fox, to pro­blem zni­ka i HBO Go zaczy­na dzia­łać pra­wi­dło­wo.

Nie cho­dzi tu tyl­ko o to, że pod­czas uży­wa­nia HBO Go w Vival­dim muszę kom­bi­no­wać. Gor­sze jest to, że takie głu­pie zako­do­wa­nie stro­ny pod­wa­ża moje zaufa­nie do HBO jako fir­my ogól­nie. Bo sko­ro ta jed­na rzecz zosta­ła na ich stro­nie roz­wią­za­na w tak idio­tycz­ny spo­sób, to jakie głup­stwa kry­ją się w innych zaka­mar­kach kodu stro­ny? Czy moje dane oso­bo­we oraz numer kar­ty kre­dy­to­wej są bez­piecz­ne? Oba­wiam się, że mogą nie być.

I co dalej?

Sub­skryp­cję HBO Go wyku­pi­łam z dwóch powo­dów. By usłu­gę ponow­nie prze­te­sto­wać i żeby obej­rzeć nowy sezon Westworld. Wspo­mnia­ny serial wła­śnie dobiegł koń­ca, a inter­fejs HBO, choć popra­wio­ny, cały czas mnie nie zachwy­ca.

Nie­co ponad rok temu popeł­ni­łam Dyr­dy­ma­ła, w któ­rym opi­sy­wa­łam sytu­acje, w jakich nie mam zamia­ru pła­cić za dostęp do dóbr kul­tu­ry. Jed­nym z poda­nych prze­ze mnie przy­kła­dów było HBO Go. Jestem opty­mist­ką i kie­dy w kwiet­niu na nowo zapi­sa­łam się do HBO mia­łam nadzie­ję, że ser­wis został popra­wio­ny na tyle dobrze, iż będę go mogła z tam­te­go wpi­su wykre­ślić. Nie­ste­ty tak nie jest. I choć HBO Go nie jest naj­gor­szą stro­ną inter­ne­to­wą, jaką moż­na zna­leźć w sie­ci, to na tle kon­ku­ren­cji, pod wzglę­dem budo­wy inter­fej­su oraz funk­cjo­nal­no­ści, wypa­da bar­dzo bla­do.

Z tego powo­du, póki co, cały czas zamiast HBO Go wolę krzy­czeć, rów­nież po angiel­sku, HBO No.

GoT 2019

Dro­gie HBO, za rok, przy oka­zji Gry o Tron dam wam kolej­ną szan­sę. Nie zmar­nuj­cie jej i do tego cza­su popraw­cie inter­fejs!

źró­dło gra­fi­ki: HBO

źró­dło gra­fi­ki ilu­stru­ją­cej wpis: HBO