Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Filmy Przeróżne:

Problematyczna super-świnka

Okja

W cią­gu ostat­ni­ch lat Net­flix przy­zwy­cza­ił mnie do wyso­kiej jako­ści swo­ich seria­li (a ostat­nio tak­że fil­mów). Co praw­da nie wszyst­kie dzie­ła wytwór­ni były uda­ne i nie każ­de przy­pa­dło mi do gustu, ale każ­dą dobrą pro­duk­cją Net­flix pod­no­sił moje ocze­ki­wa­nia, a zachwy­ty inny­ch widzów dodat­ko­wo je zawy­ża­ły. Kie­dy więc na festi­wa­lu w Can­nes wytwór­nia zapre­zen­to­wa­ła jeden ze swo­ich fil­mów, spo­dzie­wa­łam się, że będzie to dzie­ło pre­zen­tu­ją­ce szczyt net­fli­xo­wy­ch moż­li­wo­ści, pro­duk­cja naj­lep­sza z naj­lep­szy­ch i wrę­cz kamień milo­wy w histo­rii kine­ma­to­gra­fii.

Czy Okja prze­sko­czy­ła tak wyso­ko posta­wio­ną poprzecz­kę? Nie do koń­ca. Bo choć histo­ria o super-świn­ce sama w sobie nie jest zła, to już jako prze­zna­czo­ny dla doro­sły­ch widzów film festi­wa­lo­wy, bory­ka się z wie­lo­ma pro­ble­ma­mi.

Problematyczna kategoria wiekowa

Okja skie­ro­wa­na jest do widzów mają­cy­ch szes­na­ście lub wię­cej lat. Dzię­ki takiej kate­go­rii wie­ko­wej, nie­któ­rzy boha­te­ro­wie fil­mu mogą soczy­ście prze­kli­nać, a kil­ka scen jest dość bru­tal­ny­ch (przy czym, co cie­ka­we, prze­moc doty­ka głów­nie kom­pu­te­ro­wo wyge­ne­ro­wa­ne super-świn­ki). Rze­cz w tym, że w wie­lu przy­pad­ka­ch są to tyl­ko dodat­ko­we ele­men­ty, ozdob­ni­ki, bez któ­ry­ch fabu­ła mogła­by się obej­ść.

Rdze­niem całe­go fil­mu jest nato­mia­st histo­ria skie­ro­wa­na do dużo młod­sze­go odbior­cy. Okja to po pro­stu pro­duk­cja typu „dziec­ko przy­jaź­ni się z nie­zwy­kłym zwie­rząt­kiem » doro­śli chcą to zwie­rząt­ko skrzyw­dzić » dziec­ko ratu­je zwie­rząt­ko”. To samo widzie­li­śmy cho­ciaż­by w słyn­nym Uwol­nić orkę lub zeszło­rocz­nym Pete's Dra­gon. Jed­nak z racji tego, że tam­te pro­duk­cje były skie­ro­wa­ne do młod­szy­ch widzów, to (cho­ciaż­by pod­czas oglą­da­nia Moje­go przy­ja­cie­la smo­ka) przy­my­ka­łam oko na sztam­po­wo­ść i infan­tyl­no­ść ich fabu­ły. Nato­mia­st fil­mo­wi dla doro­sły­ch, takie­mu jak Okja podob­nej tary­fy ulgo­wej dać nie mogę.

Okja - super-świnka

Film, podobnie jak jego tytułowa bohaterka – super-świnka – prezentuje się trochę niepoważnie.

źródło: Flixist

Pro­sty przy­kład: sce­na z począt­ku fil­mu, pod­czas któ­rej dziew­czyn­ka zosta­je ura­to­wa­na przez super-świn­kę. To taki obo­wiąz­ko­wy ele­ment nie­mal każ­de­go fil­mu o przy­jaź­ni dziec­ka ze zwie­rząt­kiem. Emo­cjo­nu­ją­cy dla przed­szko­la­ka, ale nie dla widza star­sze­go, któ­ry już wie, jak cała sce­na się skoń­czy (spo­iler: super-świn­ka ura­tu­je dziew­czyn­kę).

Okja roiła się od tego typu, skie­ro­wa­ny­ch do młod­szy­ch widzów, moty­wów. Odnio­słam przez to wra­że­nie, że film na począt­ku miał być dla dzie­ci, a dopie­ro potem, w post-pro­duk­cji, ktoś posta­no­wił zmie­nić mu kate­go­rię wie­ko­wą i doło­żyć do nie­go kil­ka bru­tal­niej­szy­ch scen. Momen­ta­mi Okja wpro­wa­dza­ła mnie nawet w kon­ster­na­cję, bo nie potra­fi­łam zin­ter­pre­to­wać, czy uję­cia, któ­re widzia­łam, mia­ły mieć wydźwięk dra­ma­tycz­ny, czy też komicz­ny (jak na przy­kład sce­na, w któ­rej dziew­czyn­ka pró­bu­je roz­bić szkla­ne drzwi). A kie­dy na koń­cu Okji zoba­czy­łam coś takie­go, to już zupeł­nie nie wie­dzia­łam, co o całym fil­mie myśleć:

UWA­GA! Sce­na zawie­ra spo­ile­ry!!!

Problematyczne tempo

Z dru­giej stro­ny, gdy­by Okja była dla dzie­ci, mało­la­ty praw­do­po­dob­nie trak­to­wa­ły­by film jak coś, co muszą oglą­dać za karę. Bo poza kil­ko­ma dyna­micz­ny­mi sce­na­mi, akcja toczy się tutaj śla­ma­zar­nie. Jest to mię­dzy inny­mi spo­wo­do­wa­ne tym, że spo­rą czę­ść fil­mu sta­no­wią uję­cia pięk­ny­ch wido­ków. I te choć pre­zen­tu­ją się wspa­nia­le, to nie oszu­kuj­my się – przy oka­zji są strasz­li­wie nud­ne.

Okja - widoczki

Wszystko pięknie i ładnie, ale obudźcie mnie, jak będzie jakaś akcja!

źródło: Cinefex

Dodat­ko­wo w Okji bra­ku­je nie­prze­wi­dy­wal­ny­ch zwro­tów akcji. O ile cie­kaw­szy był­by film gdy­by na przy­kład oka­za­ło się, że zła sio­stra wła­ści­ciel­ki złej fir­my, żeby odpo­ku­to­wać swo­je winy przy­łą­czy­ła się do eko-ter­ro­ry­stów. Albo gdy­by wyszło na jaw, że eko-ter­ro­ry­stów wspie­ra boha­ter gra­ny przez Gian­car­lo Espo­si­to, któ­ry chce dopro­wa­dzić do upad­ku hodow­lę super-świ­nek tyl­ko po to, by na jej zglisz­cza­ch otwo­rzyć wła­sną hodow­lę super-kur­cza­ków. ;)

Problematyczni bohaterowie

Zamia­st poka­zy­wać pięk­ne wido­ki, film powi­nien poświę­cić wię­cej cza­su boha­te­rom. O dziew­czyn­ce, któ­ra chce ura­to­wać swo­ją super-świn­kę nie wie­dzia­łam pra­wie nicze­go (poza tym, że jest sie­ro­tą i ponad wszyst­ko kocha swo­ją super-świn­kę). A dzia­dek dziew­czyn­ki? Czy był on czło­wie­kiem chci­wym, czy po pro­stu naiw­nym? O eko-ter­ro­ry­sta­ch tak­że z chę­cią dowie­dzia­ła­bym się wię­cej.

Okja - eko-terroryści

Eko-terroryści byli najfajniejszymi bohaterami Okji, ale byliby jeszcze fajniejsi, gdyby w filmie więcej czasu poświęcono na lepsze przedstawienie ich charakterów.

źródło: Life2Use

Jesz­cze gorzej wypa­da­ją w fil­mie zło­czyń­cy, bo ci nawet u Marve­la są cie­kaw­si. Na ich przy­kła­dzie znów widać tak­że to, że Okja powin­na być skie­ro­wa­na do młod­szy­ch widzów. Nega­tyw­ni boha­te­ro­wie są więc śmiesz­ni, momen­ta­mi nie­po­rad­ni, czę­sto zacho­wu­ją się teatral­nie i pra­wie wca­le nie są prze­ra­ża­ją­cy – zupeł­nie, jak w wie­lu baj­ka­ch dla dzie­ci.

Problematyczna czarno-białość

Ponow­nie, gdy­by Okja była fil­mem dla dzie­ci, pro­blem by nie ist­niał. W taki­ch pro­duk­cja­ch świat przed­sta­wio­ny może być prze­cież uprosz­czo­ny, by mło­dy widz jasno widział, co jest dobre, a co złe.

Okja - złoczyńcy

Twórcy filmu popełnili najgorszy z możliwych grzechów – zatrudnili świetnych aktorów do grania szwarccharakterów i w ogóle nie wykorzystali ich talentu. Szkoda, bo postaci złoczyńców miały w sobie spory potencjał!

źródło: IMDb

Rze­cz w tym, że ja nie jestem już dziec­kiem i wiem, że świat nie jest czar­no-bia­ły. Wiem, że eko-ter­ro­ry­ści nie zawsze są weso­łą gro­mad­ką miły­ch i szla­chet­ny­ch ludzi – to czę­sto oso­by, któ­re wszę­dzie węszą teo­rie spi­sko­we, a stra­ch przed postę­pem i nie­zna­nym tłu­ma­czą chę­cią ochro­ny śro­do­wi­ska. Wiem, że złe kor­po­ra­cje cza­sem czy­nią dobro i co naj­waż­niej­sze – że zarów­no oso­by, któ­re nimi zarzą­dza­ją, jak i sze­re­go­wi pra­cow­ni­cy, raczej nie postrze­ga­ją się jako zły­ch ludzi i cza­sem napraw­dę chcą uczy­nić świat lep­szym miej­scem.

Przede wszyst­kim nato­mia­st wiem, że prze­my­sło­we hodow­le zwie­rząt to zale­d­wie jeden, z wie­lu ele­men­tów bar­dzo skom­pli­ko­wa­ne­go pro­ble­mu, jakim jest hmm… współ­cze­sny świat. A ja nie lubię fil­mów, któ­re naj­pierw chcą zwró­cić widzom uwa­gę na jakiś pro­blem, a potem uprasz­cza­ją całe zagad­nie­nie, nie poka­zu­jąc „odcie­ni sza­ro­ści”.

Problematyczne… inne produkcje Netflixa

Naj­więk­szy pro­blem, jaki mam z Okją pole­ga jed­nak na tym, że za pośred­nic­twem Net­fli­xa obej­rza­łam masę świet­ny­ch pro­duk­cji doku­men­tal­ny­ch, któ­re znacz­nie lepiej poru­sza­ją pro­ble­my, jakie sta­ra­no się poka­zać w fil­mie o super-świn­ce (gorą­co pole­cam cho­ciaż­by Fed Up – co praw­da nie opo­wia­da o prze­my­sło­wej hodow­li zwie­rząt, ale i tak daje do myśle­nia).

Okja - rzeźnik

A gdyby tak zamiast o super-śwince zrobić film o człowieku, który musi mordować zwykłe świnki?

źródło: Iamag.co

Tak sobie myślę, że Okja była­by cie­ka­wym fil­mem, gdy­by głów­ną boha­ter­ką nie była szczu­pła dziew­czyn­ka z Korei, tyl­ko oty­ły ame­ry­kań­ski dzie­ciak, któ­ry chciał­by schud­nąć. To jed­nak było­by dla nie­go nie­mal nie­moż­li­we, bo w szkol­nej sto­łów­ce na obiad ser­wo­wa­no by mu jedy­nie fast-foody, a na jedze­nie owo­ców i warzyw nie było­by go stać, bo te w USA podob­no są droż­sze od prze­two­rzo­nej, nie­zdro­wej żyw­no­ści. Nato­mia­st zamia­st wyge­ne­ro­wa­nej kom­pu­te­ro­wo super-świn­ki, naj­lep­szym przy­ja­cie­lem oty­łe­go dzie­cia­ka mógł­by być pra­cow­nik prze­my­sło­wej far­my zwie­rząt. Bo nie wiem, czy zda­je­cie sobie spra­wę z tego, że ludzie w taki­ch miej­sca­ch są czę­sto trak­to­wa­ni rów­nie źle jak zwie­rzę­ta, któ­ry­mi muszą się zaj­mo­wać. Ta dwój­ka boha­te­rów mogła­by wyto­czyć woj­nę złej kor­po­ra­cji pro­du­ku­ją­cej żyw­no­ść. Koniec koń­ców oka­za­ło­by się jed­nak, że zła kor­po­ra­cja wca­le nie jest taka zła. W fil­mie nie było­by hap­py endu. Prze­gra­li­by wszy­scy – oty­ły dzie­ciak, pra­cow­nik far­my i kor­po­ra­cja. A my, widzo­wie zosta­li­by­śmy zosta­wie­ni z wiel­kim poczu­ciem winy, że sami dopro­wa­dzi­li­śmy do tego jak funk­cjo­nu­je współ­cze­sny świat.

Wła­śnie takim fil­mem Net­flix mógł­by się chwa­lić w Can­nes. A baj­ce o super-świn­ce zmie­nić kate­go­rię wie­ko­wą na niż­szą i pro­po­no­wać ją do obej­rze­nia dzie­cia­kom. Bo wła­śnie do taki­ch widzów powin­na być skie­ro­wa­na Okja.

A jeśli pomi­mo wszyst­ki­ch moich narze­kań cią­gle chce­cie poznać histo­rię o super-świn­ce, to jak zawsze w taki­ch przy­pad­ka­ch:



Nato­mia­st, zupeł­nie na sam koniec, nale­ży się Okji jed­na pochwa­ła – film miał pięk­ną ścież­kę dźwię­ko­wą.

źró­dło zdję­cia ilu­stru­ją­ce­go wpis: Bor­ro­wing Type