Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Aktorzy - nie tylko gwiazdorzy:

Jeśli nie macie cza­su na oglą­da­nie

Najlepsze momenty długiego wywiadu z Davidem Tennantem

Ostat­nio odkry­łam na YouTu­be wywiad z Davi­dem Ten­nan­tem. Piszę „odkry­łam”, bo wideo nie jest nowe, pocho­dzi sprzed ponad roku (czy­li z cza­sów, kie­dy John Hurt jesz­cze żył, a Donald Trump nie był pre­zy­den­tem). Nagra­nie jest szcze­gól­nie war­to­ścio­we, bo Ten­nant mówi w nim mię­dzy inny­mi o pra­cy w teatrze i są to infor­ma­cje, któ­re zain­te­re­su­ją każ­de­go – nie tyl­ko fanów fil­mów, seria­li albo szkoc­kie­go akto­ra.

Nor­mal­nie pod­lin­ko­wa­ła­bym taki fil­mik na fej­sie, jest jed­nak pewien pro­blem: nagra­nie trwa ponad pół­to­rej godzi­ny. Zda­ję sobie więc spra­wę z tego, że więk­szość z was wyłą­czy je po minu­cie (o ile w ogó­le zabie­rze się za oglą­da­nie), tym samym nie docie­ra­jąc do naj­cie­kaw­szych rze­czy, jakie Ten­nant wte­dy powie­dział.

Wła­śnie dla­te­go – z myślą o was, zago­nie­ni ludzie – piszę tego, nie­ty­po­we­go Dyr­dy­ma­ła. Będzie on spi­sem tre­ści, zawie­ra­ją­cym lin­ki do naj­cie­kaw­szych frag­men­tów wywia­du. Dzię­ki temu nie musi­cie poświę­cać Ten­nan­to­wi pół­to­rej godzi­ny (choć jeśli dys­po­nu­je­cie tak dużą ilo­ścią cza­su – pole­cam wam obej­rzeć cały wywiad), a jedy­nie (w zależ­no­ści od tego, któ­re tema­ty was zain­te­re­su­ją) od kil­ku do kil­ku­dzie­się­ciu minut.

I jesz­cze jed­na uwa­ga. Jeśli nie macie cza­su nawet na czy­ta­nie tego Dyr­dy­ma­ła, poświęć­cie zale­d­wie jed­ną chwi­lę i posłu­chaj­cie, jakie trzy rady David Ten­nant ma dla mło­dych akto­rów (czas: 1:10:39) (może to zachę­ci was do zapo­zna­nia się z resz­tą wywia­du ;)

Zanim przej­dzie­my do kon­kre­tów

Do frag­men­tów wywia­du może­cie przejść na dwa spo­so­by: albo wła­sno­ręcz­nie prze­wi­ja­jąc fil­mik (któ­ry powi­nien wyświe­tlać się w następ­nej czę­ści tek­stu) do odpo­wied­nie­go miej­sca, albo kli­ka­jąc na lin­ki do poszcze­gól­nych cza­sów nagra­nia – wte­dy poja­wi się okien­ko z YouTu­be, w któ­rym wideo powin­no zacząć się odtwa­rzać wła­śnie od tego kon­kret­ne­go momen­tu.


Każ­dy frag­ment będzie też posia­dał dodat­ko­we ozna­cze­nia. Oto wyja­śnie­nie, jak nale­ży je odczy­ty­wać:

[!] – naj­cie­kaw­sze momen­ty wywia­du (dodat­ko­wo zakre­ślo­ne na żół­to, żeby łatwiej je było zna­leźć). W sumie ozna­czy­łam w ten spo­sób zale­d­wie sie­dem frag­men­tów, więc obej­rzyj­cie je koniecz­nie. Zwłasz­cza, jeśli nie inte­re­su­je was resz­ta nagra­nia;

[?] – począ­tek jakie­goś wąt­ku, miej­sce w któ­rym pan pro­wa­dzą­cy zada­je pyta­nie;

[↪] – dal­szy ciąg wcze­śniej­szej wypo­wie­dzi – nie trze­ba jed­nak słu­chać tego, o czym Ten­nant mówił wcze­śniej, by zro­zu­mieć dany frag­ment wywia­du;

[F] – rze­czy któ­re zain­te­re­su­ją głów­nie fanów Ten­nan­ta;

[:)] – szcze­gól­nie śmiesz­ne momen­ty (choć gene­ral­nie cały wywiad jest zabaw­ny).


Dodat­ko­wo, żeby łatwiej było się wam zna­leźć w tej dość dłu­giej liście lin­ków – podzie­li­łam ją na pod­roz­dzia­ły.

Wywiad

(niech was nie prze­ra­zi minia­tur­ka z YT, na któ­rej Ten­nant wyglą­da dziw­nie, a nawet tro­chę cre­epy – na nagra­niu aktor pre­zen­tu­je się dużo lepiej ;)


[F] (2:30) – pan pro­wa­dzą­cy koń­czy przed­sta­wiać Ten­nan­ta, aktor wcho­dzi na sce­nę;

[:)] (4:00) – Ten­nant żar­tu­je z tego, że jest akto­rem już od 26 lat.

O teatrze i Szek­spi­rze

[?] (11:45) – o języ­ku, któ­rym posłu­gi­wał się Szek­spir (któ­ry dla Bry­tyj­czy­ków bądź co bądź jest teraz antycz­ny);

[!][↪] (12:28) – Ten­nant opo­wia­da o meto­dzie, jaką wie­lu teatral­nych reży­se­rów sto­su­je, by przy­go­to­wać akto­rów do gra­nia w sztu­kach Szek­spi­ra (jeśli kie­dyś przyj­dzie wam wysta­wiać Szek­spi­ra – nawet w ramach szkol­ne­go teatrzy­ku – może war­to wypró­bo­wać ten spo­sób?);

[↪] (16:17) – jesz­cze słów­ko o sło­wach Szek­spi­ra (cie­ka­we, jak to się ma do pol­skich tłu­ma­czeń Szek­spi­ra);

[?] (17:14) – o tym, że nawet zawo­do­wi akto­rzy mają tre­mę przed wystę­pem;

[!][:)][↪] (18:20) – o tym, jak aktor czu­je się pod­czas dobrych i złych wystę­pów teatral­nych…

[!][:)][↪] (19:45) – …i o tym samym z per­spek­ty­wy widza.

Doctor Who

[?][F] (21:05) – Ten­nant opo­wia­da o swo­im dzie­ciń­stwie, o bawie­niu się w Dok­to­ra na podwór­ku i o tym, jak za spra­wą oglą­da­nia seria­lu posta­no­wił zostać akto­rem;

[?][:)] (33:37) – Ten­nant o tym, że tak napraw­dę cią­gle ma 25 lat;

[?][:)] (38:24) – pan pro­wa­dzą­cy wywiad infor­mu­je, że teraz będzie pytał Ten­nan­ta o jego naj­waż­niej­sze role;

[?][F] (38:48) – tu zaczy­na się wła­ści­wa poga­dan­ka o Doctor Who;

[:)][↪] (40:22) – o tym, że ludzie kocha­ją Dok­to­ra Who (i że wy też powin­ni­ście kochać ten serial :)

[?][F][↪] (41:04) – kil­ka słów o seria­lu Casa­no­va;

[?][F][↪] (41:48) – o tym, jakie oba­wy miał Ten­nant kie­dy zapro­po­no­wa­no mu rolę Dok­to­ra…

[:)][F][↪] (42:55) – …i o tym, cze­go aktor bał się naj­bar­dziej;

[:)][F][↪] (47:12) – Ten­nant w bar­dzo nie­ty­po­wy spo­sób mówi o talen­cie Bil­lie Piper;

[:)][↪] (48:45) – nie­co poli­ty­ki, czy­li o tym że Dok­tor kil­ko­ma sło­wa­mi potra­fi oba­lić rząd, i że cza­sem przy­da­ło­by się, by Dok­tor ist­niał napraw­dę (przy­po­mi­nam, że wywiad jest sprzed wybo­rów w USA);

[?][:)][F] (49:38) – o tym, jak sur­re­ali­stycz­ne jest gra­nie Dok­to­ra dla kogoś, kto w mło­do­ści był fanem seria­lu;

[?][F] (49:54) – o reży­se­ro­wa­niu odcin­ka Doctor Who Con­fi­den­tial;

[?][F] (51:49) – o spe­cjal­nym odcin­ku z oka­zji 50-cio lecia Doctor Who;

[?][:)][↪] (52:37) – o pra­cy z Joh­nem Hur­tem.

O teatrze, jesz­cze raz

[?] (53:27) – o Ham­le­cie

[:)][↪] (56:42) – …i o tym, że tre­ma przed wystę­pem jest jesz­cze więk­sza, kie­dy BBC chce nagrać całe przed­sta­wie­nie…

[:)][↪] (58:47) – …i że koniec koń­ców pomysł, by nagry­wać przed­sta­wie­nia wca­le nie jest taki głu­pi;

[?] (59:36) – o teatral­nych rytu­ałach oraz prze­są­dach i bra­ku (lub też nie) jed­ne­go i dru­gie­go.

[!][:)][↪] (1:01:15) – bar­dzo mądre (a zara­zem nie­po­waż­ne) spo­strze­że­nie na temat teatru i jego magii…

[!][:)][↪] (1:02:30) – …i tego, na czym tak napraw­dę pole­ga aktor­stwo.

[:)][↪] (1:03:11) – Ten­nant zabaw­nie pod­su­mo­wu­je swój wywód;

[?] (1:03:46) – o pra­cy z Patric­kiem Ste­war­tem i Ianem McKel­le­nem.

O byciu zwy­kłym czło­wie­kiem

[?][F] (1:07:56) – pan pro­wa­dzą­cy pyta Ten­nan­ta, jak to się sta­ło, że pomi­mo tylu suk­ce­sów woda sodo­wa nie ude­rzy­ła mu do gło­wy (po pol­sku gro­un­ded zna­czy „przy­ziem­ny”, ale w tym kon­tek­ście to tłu­ma­cze­nie zupeł­nie nie pasu­je)…

[:)][F][↪] (1:08:06) – …pyta­nie nie­mal cał­ko­wi­cie odej­mu­je Ten­nan­to­wi mowę, ale swo­ją miną aktor wyra­ża wię­cej, niż tysiąc słów;

[F][↪] (1:09:14) – Ten­nant o tym, że musi przy­go­to­wać prze­mo­wę do szko­ły aktor­skiej, któ­rej jest absol­wen­tem i nie ma poję­cia, co w niej powie­dzieć;

[!][:)][↪] (1:09:32) – Ten­nant o tym, że nie wie, jakie rady mógł­by udzie­lić innym akto­rom…

[!][:)][↪] (1:10:02) – …i trzy mądre rady, któ­re Ten­nant jed­nak ma dla akto­rów;

[:)][F][↪] (1:10:07) – jeśli oglą­da się wywiad na peł­nym ekra­nie, to tu jest taki, trwa­ją­cy zale­d­wie uła­mek sekun­dy, jed­no­cze­śnie dziw­ny, cudow­ny i prze­ra­ża­ją­cy moment, kie­dy Ten­nant patrzy pro­sto w kame­rę i robi to w taki spo­sób, że prze­cho­dzą mnie ciar­ki, bo aktor wyglą­da, jak­by spo­glą­dał i zwra­cał się bez­po­śred­nio do mnie;

[F][↪] (1:10:58) – o tym, że żaden aktor nie powi­nien być dup­kiem;

[:)][F][↪] (1:11:07) – Ten­nant o tym, że nie lubi kon­flik­tów…

[:)][F][↪] (1:11:20) – …i że nawet bycie świad­kiem tego, że ktoś jest nie­mi­ły dla kogoś inne­go, psu­je mu humor;

[F][↪] (1:12:22) – Ten­nant w pro­sty i zno­wu mądry spo­sób pod­su­mo­wu­je, cze­mu jest gro­un­ded;

[:)][↪] (1:12:28) – pan pro­wa­dzą­cy radzi Ten­nan­to­wi, jak ten powi­nien roz­wią­zać pro­blem prze­mo­wy w szko­le aktor­skiej (BTW, jeśli cie­ka­wi was, co osta­tecz­nie powie­dział Ten­nant, zer­k­nij­cie TUTAJ).

Har­ry Pot­ter

[?] (1:12:47) – począ­tek poga­dan­ki o Pot­te­rze i o tym, jak Ten­nant dostał rolę w fil­mie;

[:)][↪] (1:13:34) – o bro­dzie Dum­ble­do­ra;

[:)][F][↪] (1:13:56) – o krze­słach na pla­nie…

[:)][F][↪] (1:14:43) – …i o sie­dze­niu na nich;

[:)][↪] (1:14:57) – o Mag­gie Smith;

[?][:)][F][↪] (1:15:24) – o krze­śle, jesz­cze raz.

Bro­ad­church

[?][F] (1:16:01) – począ­tek poga­dan­ki o seria­lu;

[:)][F][↪] (1:16:58) – Ten­nant poka­zu­je, jak zare­ago­wał na infor­ma­cję, że będzie grał w seria­lu z Oli­vią Col­man (podej­rze­wam, że wie­lu innych akto­rów po usły­sze­niu, że Col­man jest w obsa­dzie reagu­je podob­nie, jak Ten­nant);

[:)][F][↪] (1:17:41) – Ten­nant przy­pad­kiem zdra­dza, kto będzie w obsa­dzie trze­cie­go sezo­nu Bro­ad­church;

[:)][F][↪] (1:18:54) – Ten­nant o tym, jak pod­czas krę­ce­nia pierw­sze­go sezo­nu Bro­ad­church podej­rze­wał wszyst­kich o to, że są win­ni.

Inne rze­czy

[?][F] (1:19:36) – począ­tek poga­dan­ki o seria­lu Jes­si­ca Jones;

[:)][F][↪] (1:21:43) – o tym, jak czu­je się fan Marve­la, kie­dy ma przy­jem­ność pra­co­wać z fana­mi Dok­to­ra Who.

[:)][F][↪] (1:24:52) – Ten­nant eks­cy­tu­je się nowym pro­jek­tem, któ­re­go tytu­łu nie może jed­nak wyja­wić (dziś już wia­do­mo, że cho­dzi­ło o Kacze Opo­wie­ści i Skne­ru­sa McKwa­cza);

[:)][↪] (1:27:44) – o tym, jak waż­ny jest dobry sce­na­riusz i jak wie­le (a zara­zem nie­wie­le) zale­ży od akto­ra;

[?][F] (1:28:06) – o nowym fil­mie Mad to be nor­mal (któ­ry do tej pory nie poja­wił się w kinach);

[?][:)][F] (1:34:32) – pan pro­wa­dzą­cy pyta Ten­nan­ta, jaka jest naj­lep­sza rada, jaką aktor usły­szał, a Ten­nant znów nie ma poję­cia, jak odpo­wie­dzieć na pyta­nie;

[F][↪] (1:35:10) – o Richar­dzie Wil­so­nie…

[F][↪] (1:35:25) – …i o tym, jak Ten­nant nauczył się od nie­go, w jaki spo­sób radzić sobie z byciem sław­nym;

[?][F] (1:37:14) – pan pro­wa­dzą­cy dzię­ku­je Ten­nan­to­wi za roz­mo­wę i stwier­dza, że aktor był jego naj­lep­szym gościem…

[:)][F][↪] (1:37:27) – …Ten­nant pyta, czy może powie­dzieć Patric­ko­wi Ste­war­to­wi, że był od nie­go lep­szy (oczy­wi­ście cięż­ko porów­ny­wać Ten­nan­ta ze Ste­war­tem, bo pano­wie są w róż­nym wie­ku i dys­po­nu­ją inną ilo­ścią oraz typem ener­gii, ale z cie­ka­wo­ści obej­rza­łam wywiad ze Ste­war­tem i McKel­le­nem, i moim zda­niem Ten­nant napraw­dę był lep­szy ;)


KONIEC


BTW myślę, że wśród dzien­ni­ka­rzy powin­na powstać nie­pi­sa­na zasa­da mówią­ca, by pod­czas wywia­dów Ten­nan­to­wi zawsze dawać mikro­fon przy­cze­pia­ny do ubra­nia, by aktor pod­czas mówie­nia mógł swo­bod­nie gesty­ku­lo­wać.

David Tennant Countdown

Zazwy­czaj nie wrzu­cam do wpi­sów rucho­mych GIF-ów, ale dla Ten­nan­ta zawsze jestem w sta­nie zro­bić wyją­tek od tej regu­ły, więc…

Podró­że w cza­sie i prze­strze­ni

Na koniec… no, pra­wie na koniec… muszę się z wami podzie­lić pew­nym filo­zo­ficz­nym spo­strze­że­niem, zupeł­nie nie zwią­za­nym z tema­tem Dyr­dy­ma­ła.

Tydzień temu, na kon­fe­ren­cji nauko­wej, w któ­rej uczest­ni­czy­łam, jeden z pre­le­gen­tów powie­dział, że infor­ma­cje podró­żu­ją w cza­sie i prze­strze­ni. Pan ten zapo­mniał dodać, że nośni­ki infor­ma­cji są więk­sze w środ­ku (w koń­cu na jed­nym pen­dri­vie może się zmie­ścić cała biblio­te­ka!), czy­li inny­mi sło­wy – że są jak TAR­DIS. A moim zda­niem w tym infor­ma­cyj­nym TAR­DIS, razem z dany­mi cza­sa­mi podró­żu­je tak­że coś jesz­cze (nie, nie cho­dzi mi o wiru­sy kom­pu­te­ro­we). Coś, cze­go nie da się zmie­rzyć w nauko­wy spo­sób.

Wywiad, któ­ry wam dziś zapre­zen­to­wa­łam odkry­łam tydzień temu w ponie­dzia­łek, na dwa dni przed refe­ra­tem, któ­ry mia­łam wygło­sić na kon­fe­ren­cji. I w trak­cie jego oglą­da­nia nastą­pi­ło coś wręcz magicz­ne­go. Nie tyl­ko prze­nio­słam się w cza­sie i prze­strze­ni do 6-go kwiet­nia 2016, do sali w Nowym Jor­ku, w któ­rej odby­ło się spo­tka­nie z Ten­nan­tem, ale też udzie­lił mi się nastrój tam­tej chwi­li. Zupeł­nie, jak­by na nagra­niu, poza obra­zem i dźwię­kiem utrwa­li­ła się tak­że pozy­tyw­na ener­gia, jaką ema­no­wał wte­dy Ten­nant oraz pozo­sta­łe oso­by obec­ne na spo­tka­niu.

I choć nie jestem w sta­nie tego w żaden spo­sób zwe­ry­fi­ko­wać, myślę, że uda­ło mi się cał­kiem nie­źle wygło­sić mój refe­rat mię­dzy inny­mi dzię­ki temu, że wcze­śniej obej­rza­łam ten wywiad i w pewien spo­sób zasi­li­ła mnie ener­gia w nim zawar­ta.

Jestem nato­miast stu­pro­cen­to­wo pew­na, że Ten­nant dodał mi pew­no­ści sie­bie. Bo kie­dy dotar­łam do koń­ca nagra­nia, pomy­śla­łam: „będzie dobrze, uda mi się! Muszę tyl­ko spró­bo­wać być choć tro­chę tak cool jak David Ten­nant… Choć oczy­wi­ście nikt nie potra­fi być tak cool, jak Ten­nant (nawet Bill Ficht­ner)… no, może poza Oli­vią Col­man.”

To wszyst­ko nato­miast – para­fra­zu­jąc Ten­nan­ta – nie pro­wa­dzi mnie do żad­nych koń­co­wych wnio­sków. To po pro­stu taka obser­wa­cja, któ­rą chcia­łam się z wami podzie­lić.

David Tennant None of that brings me to any conclusion, it's just an observation

Tak, przy­zna­ję – chcia­łam, by zda­nie, któ­re napi­sa­łam wyżej, brzmia­ło tak non­sza­lanc­ko, jak­by wypo­wie­dział je Ten­nant.

Pyta­nie do publicz­no­ści

Nigdy wcze­śniej nie napi­sa­łam Dyr­dy­ma­ła takie­go, jak ten i cie­ka­wi mnie, czy spodo­ba­ła się wam taka for­ma. Dla­te­go pro­szę, daj­cie znać w komen­ta­rzu, czy wpis będą­cy spi­sem naj­lep­szych momen­tów bar­dzo dłu­gie­go wywia­du był dla was przy­dat­ny? Czy chcie­li­by­ście, bym jesz­cze kie­dyś stwo­rzy­ła podob­ne­go Dyr­dy­ma­ła? I czy w ogó­le uda­ło się wam doczy­tać do tego miej­sca w tek­ście? (inny­mi sło­wy: jeśli nie ode­zwie­cie się w komen­ta­rzu to zna­czy, że nie dotrwa­li­ście do koń­ca wpi­su, bo po dro­dze umar­li­ście z nudów… więc lepiej coś napisz­cie, żebym się o was nie mar­twi­ła ;)


Aha, jesz­cze jed­no! Jeśli podo­ba­ją się wam GIF-y z Ten­nan­tem ilu­stru­ją­ce dzi­siej­szy wpis, to wię­cej podob­nych obraz­ków znaj­dzie­cie na moim Tum­blr.

David Tennant We all know it’s a bit silly

A na sam koniec: Ten­nant wyja­śnia­ją­cy, cze­mu Dyr­dy­ma­ły nazy­wa­ją się Dyr­dy­ma­ła­mi.

zdję­cia i gif-y ilu­stru­ją­ce wpis są zro­bio­ny­mi prze­ze mnie kadra­mi z fil­mu: SAG-AFTRA Foun­da­tion: Conver­sa­tions with David Ten­nant

  • Mar­le­na Bier

    Mimo, że znam ten wywiad pra­wie na pamięć Twój wpis bar­dzo mi się podo­bał. Jego szcze­gól­nym plu­sem jest to, że dajesz inte­re­su­ją­ce "zajaw­ki" do każ­de­go tema­tu poru­szo­ne­go w tym wywia­dzie tema­tu, ale nie zdra­dzasz zbyt wie­le, a więc nie psu­jesz przy­jem­no­ści z odkry­wa­nia fan­ta­stycz­nych "mądro­ści" Davi­da. Bar­dzo się cie­szę, że ktoś zwró­cił uwa­gę na ten wywiad :) Jako wiel­ka fan­ka i kom­pul­syw­ny wręcz słu­chacz wywia­dów Davi­da uwa­żam, że jest to jeden z jego naj­lep­szych wywia­dów. Przede wszyst­kim pro­wa­dzą­cy zro­bił bar­do rze­tel­ny rese­arch i nie potrak­to­wał Davi­da jako jedy­nie odtwór­cy roli Dok­to­ra, poświę­ca­jąc dużą część wywia­du teatral­nej karie­rze tego akto­ra, któ­ra jest dla nie­go bar­dzo waż­na. Ponad­to, co rzad­ko zda­rza się w wywia­dach Davi­da, nie nawią­zy­wał do tego, cze­go ten aktor nie zno­si, czy­li do tema­tu jego życia pry­wat­ne­go i, na szczę­ście, nie nazwał go ani razem "sym­bo­lem sek­su" ( ;) ), bo po takich akcjach David się zawsze nie­co zamy­ka i trud­niej o taki luz w jego wypo­wie­dziach. Inte­re­su­ją­ce pyta­nia pozwo­li­ły wydo­być za to wszyst­ko, co w Davi­dzie naj­lep­sze, jego ostrą jak brzy­twa inte­li­gen­cję i nie­ziem­skie poczu­cie humo­ru. Obej­rza­łam ten wywiad kil­ka razy i jestem abso­lut­nie zachwy­co­na, a do moich ulu­bio­nych frag­men­tów nale­żą te o współ­pra­cy z Joh­nem Hur­tem i byciu człon­kiem "Har­ry Pot­ter Com­pa­ny", któ­re poka­zu­ją wła­śnie jak bar­dzo "graun­ded" jest David i jak wspa­nia­le potra­fi "puścić oko" swo­im fanom. Prze­pra­szam z góry za tak dłu­gi komen­tarz, ale o talen­cie Davi­da Ten­nan­ta to ja mogę godzi­na­mi … ;) … jestem więc wdzięcz­na, że Twój wpis dał mi moż­li­wość wypo­wie­dze­nia swo­ich "trzech gro­szy" :)

    • Dzię­ku­ję za komen­tarz! I nie, nie prze­szka­dza mi jego dłu­gość (i dzię­ku­ję za to, że poświę­ci­łaś czas na napi­sa­nie tego wszyst­kie­go! :) Co wię­cej cie­szy mnie, że jesteś fan­ką Ten­nan­ta, któ­ra podzi­wia go za jego talent, a nie – jak sama to uję­łaś – trak­tu­je głów­nie jako „sym­bol sek­su”.

      Też jestem kom­pul­syw­ną słu­chacz­ką wywia­dów z Ten­nan­tem, ale ponie­waż jest ich w inter­ne­cie tak dużo, że cza­sem moż­na coś prze­oczyć (na co naj­lep­szym dowo­dem jest to, że wywiad, któ­ry opi­sa­łam w Dyr­dy­ma­le odkry­łam dopie­ro ostat­nio), mam do cie­bie proś­bę: czy mogła­byś pod­lin­ko­wać inne wywia­dy z Ten­nan­tem, któ­re szcze­gól­nie ci się podo­ba­ły – może aku­rat któ­re­goś z nich nie znam.

      A wra­ca­jąc do wywia­du. Zabaw­ne i jed­no­cze­śnie cie­ka­we jest to, że mniej wię­cej w tym samym cza­sie, mia­ła miej­sce inna roz­mo­wa z Ten­nan­tem i ta, choć rów­nie cie­ka­wa, wypa­dła nie­co bar­dziej drę­two.

      https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​7​g​F​k​T​M​K​v​R88

      (przy oka­zji ten dru­gi wywiad poka­zu­je to, o czym wspo­mnia­łam w Dyr­dy­ma­le – Ten­nan­to­wi powin­no się przy­pi­nać mikro­fon do ubra­nia, żeby mógł swo­bod­nie gesty­ku­lo­wać! :)

      I jesz­cze odno­śnie tego, jak Ten­nant wspo­mi­nał współ­pra­cę z Joh­nem Hur­tem – chcia­ła­bym, by ktoś kie­dyś namó­wił Ten­nan­ta do tego, by ten pouda­wał spo­sób mówie­nia i gesty­ku­la­cję akto­rów i akto­rek, z któ­ry­mi miał przy­jem­ność pra­co­wać! :)

      • Mar­le­na Bier

        O, jak miło, że odpi­sa­łaś. Masz zupeł­ną rację, co do Davi­da Ten­nan­ta. Ten nie­zwy­kły czło­wiek powi­nien mieć zawsze mikro­fon przy­pię­ty do ubra­nia, żeby mógł ska­kać po kana­pach, pod­ska­ki­wać na krze­słach, swo­bod­nie machać ręko­ma, łapać się za ucho, itp., itd. Uwiel­biam tę jego ener­gię i entu­zjazm, to nie­sa­mo­wi­te, że po tylu latach pra­cy, wciąż jest nią tak samo zafa­scy­no­wa­ny i w ogó­le odma­wiam uzna­nia, że ten czło­wiek jest już po czter­dzie­st­ce, bo nie­je­den dwu­dzie­sto­la­tek zda­je się nie mieć nawet poło­wy tej ener­gii Jeśli idzie o wywia­dy Davi­da to jestem ocza­ro­wa­na Two­ją proś­bą, choć może ona gro­zić nie­złym sło­wo­to­kiem. Tak­że jeśli jesteś goto­wa, weź głę­bo­ki oddech, bo zaczy­nam …
        Tak na wła­sny uży­tek dzie­lę sobie roz­mo­wy z Davi­dem Ten­nan­tem na czte­ry kate­go­rie. Pierw­sza to wywia­dy rze­ki, któ­re trak­tu­ją o cało­ści lub spo­rym frag­men­cie jego karie­ry, jak dla mnie naj­lep­szy tu jest chy­ba ten, któ­ry przed­sta­wi­łaś, ale kie­dyś tra­fi­łam na dwa cudow­ne wywia­dy radio­we, oby­dwa pro­wa­dzo­ne przez kobie­ty, któ­re bar­dzo cie­pło trak­tu­ją jego oso­bę (jeden dla BBC Radio Sco­tland, a dru­gi to wywiad z Kir­sty Yonug ). W ogó­le to on ma bar­dzo wie­le rewe­la­cyj­nych radio­wych wywia­dów, któ­rych uwiel­biam słu­chać. Dru­ga kate­go­ria to wywia­dy – pro­mo­cje, gdy David pro­mu­je jakiś film albo opo­wia­da o kon­kret­nej roli, czy to w tele­wi­zji śnia­da­nio­wej czy na uży­tek DVD ze swo­im fil­mem, czy też inne tego typu. Jest ich tak wie­le, i fascy­nu­je mnie słu­cha­nie o tym, co David odna­lazł w gra­nych przez sie­nie posta­ciach. Tutaj z zupeł­nie irra­cjo­nal­nych powo­dów lubię serię wywia­dów, w któ­rych poja­wia się z Kri­sten Rit­ter, gdy pro­mo­wa­li serial „Jes­si­ca Jones” w Bra­zy­lii (jest tam super zabawny),a z zupeł­nie innych powo­dów lubię film, któ­ry zro­bi­ła David na temat „Ham­le­ta”, gdzie jest bar­dziej chy­ba pro­wa­dzą­cym wywia­dy z odtwór­ca­mi tej roli, jed­nak mówi tak­że spo­ro od sie­bie. Trze­cia kate­go­ria to wystę­py Davi­da w róż­nych talk show i pro­gra­mach tele­wi­zyj­nych. Tutaj jest pewien pro­blem, bo sądzę, że umiem już poznać, kie­dy Ten­nant jest wyraź­nie zakło­po­ta­ny i w tego typu pro­gra­mach widzę to zbyt czę­sto, bo w sumie zda­niem tych repor­te­rów jest „cie­szyć i bawić”, co czę­sto daje pogoń za sen­sa­cją. Fascy­nu­ją­ce jest jed­nak, jak pięk­nie David umie wybrnąć z takich kło­po­tli­wych sytu­acji, zakry­wa­jąc zakło­po­ta­nie cza­ru­ją­cym uśmie­chem. Jestem też zła, gdy trak­tu­je się go „po maco­sze­mu” , jak jakie­goś akto­rzy­nę jed­ne­go sezo­nu, w czym celu­ją ame­ry­kań­skie talk show. W Wiel­kiej Bry­ta­nii też bywa, że czu­ję się zaże­no­wa­na spo­so­bem pro­wa­dze­nia wywia­du, np. zastrze­lił mnie dwu­krot­nie Jona­than Ross, choć wywia­dy były dobre, ale tyl­ko ze wzglę­du na to, jak cza­ru­ją­cy potra­fi być sam David. W tej kate­go­rii moim abso­lut­nie ulu­bio­nym z kolei jest występ Davi­da w „Room 101”, kla­sa sama w sobie i dużo humo­ru. Ostat­nia kate­go­ria to sesje „question and answers” z fana­mi na róż­ne­go rodza­ju kon­wen­cjach. Uwiel­biam patrzeć jak wie­le sza­cun­ku ma David dla swo­ich fanów, jak bar­dzo jest otwar­ty i tak­to­wa­ny, a przy tym pełen ener­gii i humo­ru. Tutaj mogła­bym serio dłu­go wymie­niać, ale mój naj­ulu­bień­szy to chy­ba Comic­Con 09’, gdzie towa­rzy­szył mu m.in. R T Davis. I tak na koniec, fascy­nu­je mnie to, że oglą­da­jąc lub czy­ta­jąc kolej­ne wywia­dy (lubię zwłasz­cza pra­so­we wywia­dy z cza­sów przed „Doctor Who” i zna­la­złam świet­ną stron­kę, gdzie moż­na zna­leźć nawet bar­dzo daw­ne pra­so­we wywia­dy Davi­da), zawsze dosta­ję te same odpo­wie­dzi, na te same pyta­nia, tzn. David nie zmie­nia wer­sji, choć widać, ze nie­któ­re jego poglą­dy ewo­lu­ują, jed­nak jest on zawsze wier­ny sobie i praw­dzi­wy, zawsze otwar­ty i rado­sny, o ile nie wcho­dzisz z buta­mi w to, co pra­gnie zosta­wić tyl­ko dla sie­bie. Bar­dzo go podzi­wiam za tę sta­łość i kon­se­kwen­cję i myślę, ze o ile wol­no mi tak powie­dzieć o kimś kogo znam tyl­ko z ekra­nu, lubię go tak­że jako czło­wie­ka, poza tym, ze dogłęb­nie podzi­wiam jego aktor­ski talent.
        Cóż post jest znów okrop­nie dłu­gi, choć mam wra­że­nie, ze napi­sa­łam nie­wie­le. Bar­dzo chęt­nie pode­ślę Ci lin­ki do wspo­mi­na­nych wyżej wywia­dów i innych któ­re lubię, tyl­ko nigdy tego nie robi­łam. Czy to tak dzia­ła, że wkle­jam link do odpo­wie­dzi i już? A może znasz już moje przy­kła­dy? Nie chcia­ła­bym Ci zbyt­nio zaśmie­cić posta dłu­gi­mi wywo­da­mi …

        • Uwiel­biam tę jego ener­gię i entu­zjazm, to nie­sa­mo­wi­te, że po tylu latach pra­cy, wciąż jest nią tak samo zafa­scy­no­wa­ny

          Zga­dzam się! Co wię­cej dla mnie rów­nie nie­zwy­kłe jest to, że po tylu latach Ten­nant wciąż entu­zja­stycz­nie pod­cho­dzi do opo­wia­da­nia o Dok­to­rze Who – zupeł­nie jak­by cały czas grał w tym seria­lu. Tak, wiem „once a Doctor, always a Doctor”, ale mimo wszyst­ko bar­dzo sza­nu­ję Davi­da za to, że cią­gle go cie­szy opo­wia­da­nie o Dok­to­rze.

          jeden dla BBC Radio Sco­tland, a dru­gi to wywiad z Kir­sty Yonug

          O widzisz, tych wywia­dów nie znam – muszę się im przy­słu­chać, dzię­ki!
          Jeśli cho­dzi o mnie, to uwiel­biam wywia­dy dla Abso­lu­te Radio. Widać (i sły­chać), że Ten­nant lubi roz­ma­wiać z ludź­mi z tego radia (chy­ba nawet się z nimi przy­jaź­ni). No i zawsze moż­na się z tych wywia­dów dowie­dzieć cze­goś cie­ka­we­go o Davi­dzie, jego pra­cy i spra­wach, o jakie Ten­nant w innych wywia­dach praw­do­po­dob­nie nigdy nie został­by nawet zapy­ta­ny.
          https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​Q​Y​u​f​Q​V​t​4​-1E

          lubię film, któ­ry zro­bi­ła David na temat „Ham­le­ta”, gdzie jest bar­dziej chy­ba pro­wa­dzą­cym wywia­dy z odtwór­ca­mi tej roli, jed­nak mówi tak­że spo­ro od sie­bie

          O, tego też nie znam!

          Trze­cia kate­go­ria to wystę­py Davi­da w róż­nych talk show i pro­gra­mach tele­wi­zyj­nych.

          W tym przy­pad­ku uwiel­biam wystę­py Ten­nan­ta w Gra­ham Nor­ton Show. Zwłasz­cza te z Cathe­ri­ne Tate i Oli­vią Col­man – zawsze popra­wia­ją mi humor! (inna spra­wa, że odcin­ki Gra­ham Nor­ton Show z Oli­vią Col­man bez Ten­nan­ta też są fan­ta­stycz­ne).

          Co do zakło­po­ta­nia Ten­nan­ta, to też dostrze­gam takie sytu­acje i rów­nież jest mi Davi­da wte­dy strasz­nie szko­da.

          moim abso­lut­nie ulu­bio­nym z kolei jest występ Davi­da w „Room 101”

          To aku­rat widzia­łam i potwier­dzam – pro­gram był wspa­nia­ły! :D

          David nie zmie­nia wer­sji, choć widać, ze nie­któ­re jego poglą­dy ewo­lu­ują, jed­nak jest on zawsze wier­ny sobie i praw­dzi­wy

          Sko­ro już wspo­mnia­łaś o poglą­dach, to choć zazwy­czaj nie lubię, jak cele­bry­ci wypo­wia­da­ją się na temat poli­ty­ki, tak uwiel­biam słu­chać, co ma na ten temat do powie­dze­nia Ten­nant. Ktoś powi­nien z nim kie­dyś prze­pro­wa­dzić wywiad tyl­ko o poli­ty­ce – to było­by coś, nie sądzisz?

          o ile wol­no mi tak powie­dzieć o kimś kogo znam tyl­ko z ekra­nu, lubię go tak­że jako czło­wie­ka

          Mam dokład­nie tak samo!
          Co wię­cej, uwiel­biam drob­ne, i cza­sem nie­do­strze­gal­ne na pierw­szy rzut oka momen­ty, w któ­rych Ten­nant tak po pro­stu, spon­ta­nicz­nie poka­zu­je, że jest dobrym czło­wie­kiem. Jak np. pod­czas jed­ne­go z tych wystę­pów u Jona­tha­na Ros­sa, dał mistrzo­wi dar­ta swo­je rzut­ki, by ten miał jesz­cze jed­ną szan­sę strze­le­nia do tar­czy. Drob­na rzecz, ale Ten­nant był jedy­nym gościem w pro­gra­mie, któ­ry zare­ago­wał w ten spo­sób.
          Inna spra­wa, że wyda­je mi się, iż cza­sem za tym swo­im cza­ru­ją­cym uśmie­chem, David sta­ra się ukryć, że jest tak napraw­dę bar­dzo wraż­li­wym czło­wie­kiem. Jak np. pod­czas jed­nej z audy­cji w Abso­lu­te Radio, kie­dy 11-sto latek powie­dział Ten­nan­to­wi, że ten zain­spi­ro­wał go do zosta­nia akto­rem:
          https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​i​R​N​0​G​l​9​f​4s4

          …albo gene­ral­nie tutaj:
          https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​w​T​5​d​x​1​l​I​NF4

          Jak widzisz, nie tyl­ko ty piszesz dłu­gie komen­ta­rze – ja tak­że! :)
          Dla­te­go, jeśli chcesz nie krę­puj się i pisz wię­cej – bar­dzo miło mi się z tobą dys­ku­tu­je (i nawet nie myśl, że coś tutaj „zaśmie­casz”).
          I oczy­wi­ście jeśli możesz, to pro­szę, pode­ślij mi lin­ki, do wywia­dów, o któ­rych wspo­mnia­łaś – chęt­nie się im przy­słu­cham (jeśli nie pro­wa­dzą do pirac­kich źró­deł, to bez pro­ble­mu możesz je wkle­ić w komen­ta­rzu). :)

          PS. Na ogół nie lubię pole­cać i rekla­mo­wać ludziom moje­go blo­ga, ale sko­ro też jesteś fan­ką Ten­nan­ta, to nie mogę się powstrzy­mać – jeśli chcesz, zer­k­nij tak­że na tego Dyr­dy­ma­ła – może tak­że cię zain­te­re­su­je. ;)
          http://​joan​na​ho​ly​.pl/​d​y​r​d​y​m​a​l​y​/​2​0​1​7​/​p​o​c​z​y​t​a​j​-​m​i​-​j​e​s​z​c​z​e​-​p​a​n​i​e​-​t​e​n​n​a​nt/

          PS2. Prze­pra­szam, że na twój wcze­śniej­szy komen­tarz odpo­wie­dzia­łam tak póź­no, ale aku­rat byłam offli­ne przez week­end (zwy­kle odzy­wam się dużo szyb­ciej ;)
          Pozdra­wiam!

          • Mar­le­na Bier

            Chwil­ko mi to zaję­ło, jed­nak odpo­czy­wa­łam nie­co w miej­scu gdzie trud­no o inter­net :) Mnie też się z Tobą bar­dzo przy­jem­nie dys­ku­tu­je :) i w dodat­ku w wie­lu wypad­kach mam wra­że­nie jak­byś wypo­wie­dzia­ła na głos moje myśli :)
            To praw­da, że David zawsze nie­zwy­kle entu­zja­stycz­nie pod­cho­dzi do roli Dok­to­ra i z takim sym­pa­tycz­nym jak­by nie­do­wie­rza­niem, że mu się to wszyst­ko przy­tra­fi­ło. Napraw­dę jest nie­zwy­kłym amba­sa­do­rem tej posta­ci i na pew­no głów­nym odpo­wie­dzial­nym za moją miłość do tej serii (przez jego zachwyt ogląd­nę­łam nawet kil­ka kla­sycz­nych odcin­ków :) ).
            Mnie tak­że ogrom­nie się podo­ba­ły wystę­py Davi­da u Gra­ha­ma Nor­to­na, a przy odcin­ku z Cathe­ri­ne Tate popła­ka­łam się ze śmie­chu. Zga­dzam się rów­nież, że David musi się świet­nie czuć w Abso­lu­te Radio i dla­te­go moż­na tam usły­szeć nie­zwy­kłe rze­czy, któ­rych pew­nie nie opo­wie­dział­by niko­mu inne­mu. Podo­ba­ją mi się też nie­co­dzien­nie zada­nia, jakie wymy­śla dla nie­go eki­pa z tego radia. Nie wiem czy widzia­łaś jak David odga­dy­wał nazwy fil­mów, w któ­rych grał albo przy­rzą­dzał przy­smak z dzie­ciń­stwa, nor­mal­nie bawił się jak dziec­ko, a ja z nim :) Z kolei mój abso­lut­nie ulu­bio­ny numer z tych show to moment, gdy David pod­kła­da zabaw­ny tekst o Har­dym do muzy­ki z Bro­ad­church, jak dla mnie – war­te Oska­ra:
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​y​v​w​F​u​f​z​b​5_k

            Zga­dzam się też z tym, ze David czę­sto uży­wa uśmie­chu jako zasło­ny przed zbyt sil­ny­mi emo­cja­mi. Jed­nak i tak widać wte­dy jego wzru­sze­nie, pew­nie dla­te­go, że jak powie­dział jego tata, jest po pro­stu "gen­tle", w całej roz­cią­gło­ści tego poję­cia. Gdy odbie­rał zło­tą Natio­nal Tele­vi­sion Award (super, że przy­po­mnia­łaś o tym fil­mi­ku w ostat­niej wypo­wie­dzi), byłam taka dum­na, nie tyl­ko dla­te­go, że tak bar­dzo na nią zasłu­gu­je, ale też dla­te­go, jak cudow­nie zare­ago­wał i jak cudow­nie emo­cjo­nal­na i wzru­sza­ją­ca była jego póź­niej­sza wypo­wiedź. Rozu­miem też, co masz na myśli pisząc, że w wystę­pach Davi­da jest tak wie­le drob­nych gestów, że jest po pro­stu "miłym face­tem", któ­re­go nie da się nie lubić. Mnie szcze­gól­nie utkwi­ły w pamię­ci dwa momen­ty. Pierw­szy, gdy David uklęk­nął przed swo­im mło­dym fanem, któ­ry prze­pro­wa­dzał z nim wywiad o ani­mo­wa­nym fil­mie, żeby być na pozio­mie jego oczu (jako mło­da mama zosta­łam abso­lut­nie roz­bro­jo­na). Dru­gi zwią­za­ny jest z fan­ta­stycz­nym ske­czem na temat naj­słyn­niej­sze­go zda­nia Sha­ke­spe­ara "to be or not to be…" (kil­ku akto­rów, któ­rzy mie­li oka­zję grać Ham­le­ta, w pew­nym sen­sie rywa­li­zu­je o to jak wypo­wie­dzieć to słyn­ne zda­nie, jeśli nie widzia­łaś – pole­cam, mnie zachwy­ci­ło. Nie­ste­ty nie mogę podać źró­dła, ale jeśli dobrze poszu­kasz znaj­dziesz na pew­no – to be or not to be sketch zapre­zen­to­wa­ne w cza­sie rocz­ni­co­we­go "Sha­ke­spe­are Live"). W każ­dym razie, w gru­pie były dwie kobie­ty i gdy akto­rzy scho­dzi­li ze sce­ny, tyl­ko David pod­szedł do jed­nej z nich, podał ramię i z gra­cją spro­wa­dził ze sce­ny, bez­cen­ny gest :) Poza tym, nie wiem czy zwró­ci­łaś uwa­gę, ale David jest jed­ną z nie­wie­lu gwiazd (myślę, ze mogę tak napi­sać, choć on tak o sobie nie myśli), któ­re każ­dy wywiad zaczy­na­ja od "thank you for having me", "It's a ple­asu­re to be here", itp. oraz tak wła­śnie go koń­czy. To dla mnie nie­sa­mo­wi­te, że będąc tak popu­lar­nym nie­ustan­nie dzię­ku­je za to, że ktoś w ogó­le z nim roz­ma­wia. Cha­pe­au bas Panie Ten­nant!

            Ok, a teraz obie­ca­ne lin­ki (nie­któ­re są wrzu­ca­na do inter­ne­tu w kil­ku czę­ściach, więc poda­ję link do pierw­szej i w razie co obok znaj­dziesz następ­ne czę­ści):
            Wywiad z Kir­sty Young
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​y​y​k​a​M​f​b​X​Hng
            Wywiad dla BBC Radio Sco­tland
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​v​D​d​D​C​V​p​w​iK0
            Uwiel­biam też wywiad z Cathe­ri­ne Tate (becz­ka śmie­cu) i radio­we "In Conver­sa­tion"
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​e​B​X​B​4​9​z​u​blM
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​d​e​Q​6​X​4​H​H​7xo

            Z wywia­dów ekra­no­wych (któ­rych jest ogrom­nie dużo jak wiesz):
            "Popcorn with Peter Tra­vis" – David śpie­wa na koń­cu koły­san­kę :)
            http://​abc​news​.go​.com/​E​n​t​e​r​t​a​i​n​m​e​n​t​/​v​i​d​e​o​/​d​a​v​i​d​-​t​e​n​n​a​n​t​-​r​o​l​e​-​d​r​-​k​i​l​g​r​a​v​e​-​3​5​4​1​5​543
            Krót­ki, ale sym­pa­tycz­ny wywiad Davi­da z cza­su pro­mo­cji Gra­ce­po­int
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​D​E​8​w​e​e​v​w​poc
            I seria zabaw­nych, krót­kich wywia­dów z Kri­sten Rit­ter, gdzie David mówi np. o mediach spo­łecz­no­ścio­wych i śmie­je się wręcz ponad nor­mę, wpra­wia­jąc mnie w nie­sa­mo­wi­cie dobry nastrój (za każ­dym razem jest tu inny pro­wa­dzą­cy i to są chy­ba bra­zy­lij­scy blo­ge­rzy jeśli się nie mylę):
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​q​5​L​n​-​h​_​E​vgY
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​M​z​x​o​s​0​s​c​jro
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​U​d​y​i​l​S​I​U​xds

            Nie­ste­ty nie mogę podać źró­dła do fil­mu o Ham­le­cie. Nazy­wa się "Sha­ke­spe­are Unco­ve­red: Ham­let with David Ten­nat". To jest 5 część serii o róż­nych dzie­łach Szek­spi­ra. Ja sobie na raty kupi­łam całą serię na Ama­zo­nie, ale pew­nie da się ten odci­nek też wyśle­dzić w Inter­ne­cie (lubię teatr i już daw­no, tro­chę z racji zawo­do­wej uwiel­biam sztu­ki Sha­ke­spe­ara, a więc miłość Davi­da do tego dra­ma­to­pi­sa­rza jest kolej­nym powo­dem, żeby z przy­jem­no­ścią go słuchać).David wypo­wia­da się tam o tym, jak to jest grać Ham­le­ta, ana­li­zu­je tro­chę to dzie­ło i prze­pro­wa­dza wywia­dy z odtwór­ca­mi tej słyn­nej roli (nota­be­ne, David w roli Ham­le­ta to moja ulu­bio­na z jego teatral­nych ról).

            Ps. Dzię­ku­ję za pole­co­ny arty­kuł, pobu­szo­wa­łam też tro­chę po Two­im blo­gu i napraw­dę mi się tu podo­ba :)

          • Przy­znam szcze­rze, że bałam się, iż z powo­du tego, że twój poprzed­ni komen­tarz zagi­nął, zra­zi­łaś się i ucie­kłaś z Dyr­dy­ma­łów na zawsze. Nie wyobra­żasz sobie, jak się cie­szę, że zno­wu piszesz! :)

            wie­lu wypad­kach mam wra­że­nie jak­byś wypo­wie­dzia­ła na głos moje myśli :)

            Mam tak samo! Dla­te­go jesz­cze raz – nie krę­puj się i pisz tak dłu­gie komen­ta­rze, jak tyl­ko chcesz, bo wspa­nia­le mi się je czy­ta i gene­ral­nie dys­ku­tu­je z tobą! :)

            jest nie­zwy­kłym amba­sa­do­rem tej posta­ci i na pew­no głów­nym odpo­wie­dzial­nym za moją miłość do tej serii

            Dla mnie oso­bi­ście Ten­nant jest amba­sa­do­rem bry­tyj­skiej kine­ma­to­gra­fii, bo to pod­czas zapo­zna­wa­nia się z jego fil­mo­gra­fią odkry­łam, jak wspa­nia­łe pro­duk­cje two­rzy się w tym kra­ju. Serio, powin­ni mu za to dać order lub coś cho­ciaż posta­wić pomnik pod głów­ną kwa­te­rą BBC!

            Zga­dzam się rów­nież, że David musi się świet­nie czuć w Abso­lu­te Radio i dla­te­go moż­na tam usły­szeć nie­zwy­kłe rze­czy, któ­rych pew­nie nie opo­wie­dział­by niko­mu inne­mu. Podo­ba­ją mi się też nie­co­dzien­nie zada­nia, jakie wymy­śla dla nie­go eki­pa z tego radia.

            Obej­rza­łam wszyst­kie fil­mi­ki z Ten­nan­tem, jakie znaj­du­ją się na youtu­bo­wym kana­le Abso­lu­te Radio. ;) I tak, pod­lin­ko­wa­ne przez cie­bie nagra­nie też uwa­żam za genial­ne! :D
            A czy sły­sza­łaś audy­cję z Ten­nan­tem z tego roku?
            https://​abso​lu​te​ra​dio​.co​.uk/​s​c​h​e​d​u​l​e​/​t​h​e​-​c​h​r​i​s​t​i​a​n​-​o​c​o​n​n​e​l​l​-​b​r​e​a​k​f​a​s​t​-​s​h​o​w​-​2​/​e​p​i​s​o​d​e​s​/​7​4​3​93/

            Poza tym, tutaj na wideo jest jeden z frag­men­tów tego nagra­nia:

            https://​www​.face​bo​ok​.com/​c​h​r​i​s​t​i​a​n​o​c​o​n​n​e​l​l​/​v​i​d​e​o​s​/​1​0​1​5​6​0​3​7​1​6​2​0​3​8​345

            (ech, widzę, że tutaj, w komen­ta­rzach, wideo źle się wyświe­tla – jeśli klik­niesz na nie pra­wym przy­ci­skiem myszy, będziesz mogła zoba­czyć link do ory­gi­na­łu)

            Co do drob­nych gestów, na wideo pięk­ne jest to, że po wszyst­kim Ten­nant sprzą­ta okrusz­ki her­bat­ni­ków (znów drob­ny, niby zwy­kły gest, ale jed­nak cie­szy), nato­miast na nagra­niu audio bar­dzo podo­ba­ło mi się, jak David zare­ago­wał na uwa­gę pana pro­wa­dzą­ce­go doty­czą­cą sce­ny z Bro­ad­church, pod­czas któ­rej Oli­via Col­man jadła jaj­ko po szkoc­ku (czy tak ta potra­wa facho­wo nazy­wa się po pol­sku?).
            Nie wiem, czy już o tym wspo­mi­na­łam, ale ktoś powi­nien dać Ten­nan­to­wi jego wła­sną audy­cję radio­wą. Albo cho­ciaż zatrud­nić go do czy­ta­nia infor­ma­cji o lon­dyń­skich kor­kach. :D

            gdy David uklęk­nął przed swo­im mło­dym fanem, któ­ry prze­pro­wa­dzał z nim wywiad o ani­mo­wa­nym fil­mie, żeby być na pozio­mie jego oczu

            No patrz, widzia­łam kie­dyś ten wywiad, ale jakoś nie zwró­ci­łam na to uwa­gi. Dzię­ku­ję, że mi o tym napi­sa­łaś!

            Dru­gi zwią­za­ny jest z fan­ta­stycz­nym ske­czem na temat naj­słyn­niej­sze­go zda­nia Sha­ke­spe­ara "to be or not to be…"

            Znam i uwiel­biam ten skecz!!! :D
            PS. Eddie Red­may­ne na tym nagra­niu wymia­ta, nie sądzisz? :P

            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​m​G​T​R​_​_​L​i​ueM

            gdy akto­rzy scho­dzi­li ze sce­ny, tyl­ko David pod­szedł do jed­nej z nich, podał ramię i z gra­cją spro­wa­dził ze sce­ny, bez­cen­ny gest :)

            Wspo­mnia­na przez cie­bie aktor­ka, to Judi Dench. Ostat­nio dowie­dzia­łam się, że ma ona pro­ble­my ze wzro­kiem i ta infor­ma­cja spra­wi­ła, że tam­ten, drob­ny gest Ten­nan­ta, dodat­ko­wo urósł w moich oczach.

            nie wiem czy zwró­ci­łaś uwa­gę, ale David jest jed­ną z nie­wie­lu gwiazd […], któ­re każ­dy wywiad zaczy­na­ja od "thank you for having me", "It's a ple­asu­re to be here", itp. oraz tak wła­śnie go koń­czy

            Wstyd się przy­znać, ale nie zwró­ci­łam na to uwa­gi.
            Nato­miast zauwa­ży­łam, że czę­sto pod­czas kon­wen­tów lub talk-sho­wów (rany, czy to się tak odmie­nia po pol­sku?), kie­dy Ten­nant wcho­dzi na sce­nę to salu­tu­je, pozdra­wia­jąc widzów.

            Dzię­ku­ję za lin­ki do wywia­dów – zaraz zabie­ram się za oglą­da­nie! :)

            BTW, sko­ro już tak zachwy­ca­my się Ten­nan­tem, to muszę wspo­mnieć o jesz­cze jed­nej rze­czy, za któ­rą go uwiel­biam. Otóż bar­dzo podo­ba mi się to, że David „wyra­ża sie­bie” i poka­zu­je, że też jest fanem popkul­tu­ry, za pomo­cą koszu­lek któ­re nosi. I zno­wu pyta­nie reto­rycz­ne: cze­mu do tej pory nikt pod­czas wywia­dów nie popro­sił Ten­nan­ta, by ten opo­wie­dział o wzo­rach na swo­ich koszul­kach?
            Inna spra­wa, że zazdrosz­czę Ten­nan­to­wi tego, iż nawet w ciu­chach, w któ­rych każ­dy inny wyglą­dał­by głu­pio, on pre­zen­tu­je się wspa­nia­le. Przy czym nie potra­fię okre­ślić, czy dzie­je się tak za spra­wą tego, że Ten­nant ma zapi­sa­ne w genach dobre wyglą­da­nie w każ­dym stro­ju, czy też aktor swo­im uro­czym zacho­wa­niem i pew­no­ścią sie­bie spra­wia, iż po pro­stu głu­pio wyglą­da­ją­ce ciu­chy zda­ją się na nim wspa­nia­le wyglą­dać.

            pobu­szo­wa­łam też tro­chę po Two­im blo­gu i napraw­dę mi się tu podo­ba :)

            Dzię­ku­ję i bar­dzo się cie­szę, że do mnie tra­fi­łaś, i że mogę z tobą poga­dać o Ten­nan­cie! :D

          • Mar­le­na Bier

            Ja też strasz­nie się cie­szę, ze tu tra­fi­łam :)

            "Dla mnie oso­bi­ście Ten­nant jest amba­sa­do­rem bry­tyj­skiej kine­ma­to­gra­fii (…)"
            Bar­dzo traf­nie to uję­łaś :) Powiem Ci szcze­rze, że ja prze­szłam zupeł­nie inną dro­gę niż więk­szość jego fanów, bo pierw­szy raz widzia­łam go, oglą­da­jąc z czy­je­goś pole­ce­nia "Ham­le­ta" Gre­go­re­go Dora­na. Byłam abso­lut­nie zachwy­co­na, ale chwil­kę mi zaję­ło zorien­to­wa­nie się jak wspa­nia­łym i wszech­stron­nym akto­rem jest odtwór­ca głów­nej roli. Wte­dy pierw­szy raz sły­sza­łam jego nazwi­sko i zacho­dzi­łam w gło­wę jak to jest, że ktoś tak nie­przy­zwo­icie dobry nie jest sze­rzej zna­ny (oczy­wi­ście był już popu­lar­ny, tyl­ko ja byłam igno­rant­ką :) ) Póź­niej wsiąk­nę­łam moc­no w "Docto­ra Who" i nie mogłam wprost uwie­rzyć, że jeden czło­wiek potra­fi być tak róż­ny, a przy tym mieć coś takie­go w sobie, że cze­go by nie zagrał, zawsze jest tam jakaś nie­uchwyt­na cząst­ka jego wła­snej, nie­po­wta­rzal­nej oso­bo­wo­ści. David jest jedy­nym akto­rem, któ­re­go karie­rę śle­dzę od A do Z i to wła­śnie on spra­wił, że z cza­sem zako­cha­łam się w bry­tyj­skiej tele­wi­zji. Jeśli on uzna­je coś za dobre, natych­miast to spraw­dzam, jeśli wystę­pu­je w kon­ty­nu­acji cze­goś – wra­cam do pierw­szej czę­ści, albo podob­nych pro­duk­cji, jeśli lubi z kimś pra­co­wać lub kogoś podzi­wia, zer­kam co cie­ka­we­go i ta oso­ba ma w swo­jej fil­mo­gra­fii. Nie żebym była jakąś stuk­nię­tą fan­girl, ale jest pew­nie wie­le gor­szych powo­dów na wybór fil­mu na wie­czór niż zoba­cze­nie świet­ne­go akto­ra "w akcji", nawet jeśli film w sumie nie oka­że się tym naj­lep­szym :) No, a potem usły­sza­łam go na żywo w jed­nym z wywia­dów i pomy­śla­łam "ale faj­ny facet", no i tak już zosta­ło :) Dobrym przy­kła­dem na roz­sze­rza­nie moich hory­zon­tów dzię­ki Davi­do­wi jest seria "Very Bri­tish Pro­blems". Jest to seria, w któ­rej zna­ni Bry­tyj­czy­cy w zabaw­ny spo­sób pod­su­mo­wu­ją ste­reo­ty­po­we bry­tyj­skie przy­wa­ry, choć osta­tecz­nie wydźwięk pro­gra­mu jest nie­sa­mo­wi­cie pozy­tyw­ny, poka­zu­ją­cy jak bar­dzo kocha­ją oni tę swo­ją "bry­tyj­skość". Jeśli nie widzia­łaś pole­cam (Ja naj­bar­dziej lubię odcin­ki o waka­cjach i świę­tach, a Cathe­ri­ne Tate wymia­ta w całej serii :) ) David oczy­wi­ście wypo­wia­da się cza­ru­ją­co, ale jest go tam bar­dzo mało. Za to seria wcią­gnę­ła mnie nie­sa­mo­wi­cie (obej­rza­łam nawet pierw­szą serię, bez Davi­da) i uba­wi­łam się set­nie :) Tak­że w isto­cie, nie ja pierw­sza i nie ostat­nia wpa­dłam "po uszy" w bry­tyj­ską tele­wi­zję (zwłasz­cza seria­le) dzię­ki Davi­do­wi i kur­cze nale­ży mu się za to order. Mało tego wcią­gnę­łam w to pół mojej rodzi­ny, a moja cór­ka jest praw­dzi­wą fan­ką Dok­to­ra ( ma nawet wła­sny dźwię­ko­wy śru­bo­kręt), cho­ciaż nie­ste­ty nie David jest "jej Dok­to­rem" (za to poda­je z 10 sen­sow­nych powo­dów na uza­sad­nie­nie swo­je­go wybo­ru :) ) Czy­ta­łam w jed­nym z wywia­dów z cza­sów "Szpie­gów w War­sza­wie", ze David był zasko­czo­ny swo­ją roz­po­zna­wal­no­ścią w Pol­sce i tym, że jest tu taka duża gru­pa fanów "Docto­ra Who". Chy­ba ktoś musi mu donieść, ze ta gru­pa jest znacz­nie więk­sza niż mu się wyda­je (może by tak przy­je­chał i do nas coś pro­mo­wać?) :)

            "A czy sły­sza­łaś audy­cję z Ten­nan­tem z tego roku?"
            A wiesz, że nie sły­sza­łam aż do dzi­siaj, Dzię­ku­ję za link, bawi­łam się set­nie. I masz rację, uwa­ga o Oli­vii Col­man – bez­cen­na. David zawsze reagu­je bły­ska­wicz­nie w tego typu sytu­acjach. Widzia­łaś jak zare­ago­wał w tego­rocz­nym wystę­pie "Top Gear" na nie do koń­ca miłą uwa­gę o Pete­rze Davi­so­nie? On to robi jakoś tak auto­ma­tycz­nie, nie pozwa­la źle mówić o nikim kogo zna. Nawet w sto­sun­ku do fanów jest bar­dzo opie­kuń­czy, niech­by ich ktoś nazwał np. mania­ka­mi, zaraz popra­wi i powie, ze są raczej entu­zja­sta­mi. Nie­sa­mo­wi­ta empa­tia i cie­pło :)

            "Nie wiem, czy już o tym wspo­mi­na­łam, ale ktoś powi­nien dać Ten­nan­to­wi jego wła­sną audy­cję radio­wą"
            To było­by genial­ne :) W jego wyko­na­niu nawet naj­gor­sze kor­ki to tyl­ko drob­ne utrud­nie­nia :)

            "Znam i uwiel­biam ten skecz!!! :D Swo­ją dro­gą, cały czas się zasta­na­wiam, czy został on wyre­ży­se­ro­wa­ny, czy też akto­rzy impro­wi­zo­wa­li. Może ty to wiesz?
            PS. Eddie Red­may­ne na tym nagra­niu wymia­ta, nie sądzisz? :P"
            Czy­ta­łam gdzieś (albo sły­sza­łam), że w głów­nej mie­rze był roz­pi­sa­ny, akto­rzy wie­dzie­li, któ­rą część prze­mo­wy pod­kre­śla­ją oraz głów­ne wąt­ki w tek­ście też były reży­se­ro­wa­ne, ale podob­no kil­ka żar­tów "wyklu­ło się" w cza­sie prób (w ten spo­sób naro­dził się podob­no Eddie Rad­may­ne) :) Jak znaj­dę źró­dło to się pochwa­lę, ale swe­go cza­su prze­ko­pa­łam cały inter­net w poszu­ki­wa­niu infor­ma­cji o tym ske­czu, więc nie łatwo mi teraz do tego wró­cić :) Swo­ją dro­ga, poka­za­łam ten skecz wie­lu oso­bom i każ­dy jest abso­lut­nie zachwy­co­ny (nawet jeśli z wier­szy czy­ta tyl­ko rado­sną twór­czość Emi­ne­ma). Uwa­żam, że było­by super gdy­by­śmy w ten spo­sób "odbrą­zo­wi­li" nie­co naszych wiesz­czów naro­do­wych :) Acha, też roz­po­zna­łam Judi Dench, ale nie wie­dzia­łam o jej kło­po­tach ze wzro­kiem, zatem czu­ję podwój­ny podziw i dla niej, i dla Davi­da, no on jest rze­czy­wi­ście nie­sa­mo­wi­ty :)

            "…poka­zu­je, że też jest fanem popkul­tu­ry, za pomo­cą koszu­lek któ­re nosi."
            "…zazdrosz­czę Ten­nan­to­wi tego, iż nawet w ciu­chach, w któ­rych każ­dy inny wyglą­dał­by głu­pio, on pre­zen­tu­je się wspa­nia­le."

            No cóż, ubra­nia Davi­da Ten­nan­ta, to jak dla mnie temat na co naj­mniej pra­cę magi­ster­ską ;) Zda­ją się tak jakoś dopeł­niać jego oso­bę. Rze­czy­wi­ście wyglą­da on dobrze nie­mal we wszyst­kim co nosi. Moim zda­niem wca­le nie cho­dzi tu o to, że jest po pro­stu przy­stoj­nym face­tem, w dobrej for­mie, choć to nie­wąt­pli­wie praw­da. Raczej cho­dzi tu o jego spo­sób bycia, w tym nosze­nia tych ubrań, o to, że zda­je się bar­dzo dobrze czuć w swo­jej skó­rze, tak­że nawet zie­lo­ne skar­pe­ty do gra­na­to­we­go gar­ni­tu­ru zda­ją się mieć "per­fect sen­se" :) W ogó­le skar­pet­ki Ten­nan­ta to już zupeł­nie inna spra­wa, on je chy­ba trak­tu­je jak taki sam doda­tek, jak kobie­ty trak­tu­ją naszyj­ni­ki czy brosz­ki :) Jeśli idzie o koszul­ki to zda­rza mi się zatrzy­my­wać wywiad, żeby przyj­rzeć się co też on ma na koszul­ce napi­sa­ne lub nary­so­wa­ne. Tak było z pod­lin­ko­wa­nym przez mnie wywia­dem (tym zwią­za­nym z Gra­ce­po­int). Nie dawa­ło mi spo­ko­ju, co to za buzie na tej koszul­ce, aż odga­dłam, że to prze­cież Cra­ig i Char­lie Reid z The Proc­la­imers. Hi! Hi! Jest im wier­ny nawet za oce­anem :)
            A pro­pos The Proc­la­imers. Jest jesz­cze jed­na rzecz, któ­rą lubię u Ten­nan­ta. On się nigdy publicz­nie nie wsty­dzi i nie wypie­ra swo­jej prze­szło­ści ani gustu, tego, cze­go słu­chał, co oglą­dał, gdzie grał na począt­ku swo­jej karie­ry (nawet sztu­ki, w któ­rej jako mło­dzie­nia­szek grał w zie­lo­nych raj­tu­zach :) ). Nigdy nie mówi, że to błę­dy mło­do­ści i otwar­cie wyzna­je jaki był "zie­lo­ny" i jak wie­le musiał się nauczyć. Wszyst­ko, co zro­bił to dla nie­go dro­ga roz­wo­ju, kolej­ne kro­ki w górę. Uwiel­biam to :) Pew­nie dla­te­go też, choć sam uwa­ża, że akto­rzy nie powin­ni być wzo­rem do naśla­do­wa­nia, dla wie­lu osób jed­nak jest takim wzo­rem.

          • zacho­dzi­łam w gło­wę jak to jest, że ktoś tak nie­przy­zwo­icie dobry nie jest sze­rzej zna­ny (oczy­wi­ście był już popu­lar­ny, tyl­ko ja byłam igno­rant­ką :)

            Z tą two­ją igno­ran­cją nie do koń­ca się zga­dzam, bo myślę, że poza Wiel­ką Bry­ta­nią o ist­nie­niu Ten­nan­ta wie­dzą głów­nie fani Doctor Who. Ja też nie odkry­ła­bym Ten­nan­ta, gdy­by nie Dok­tor.

            Nie żebym była jakąś stuk­nię­tą fan­girl

            Hej, to, że nie jesteś stuk­nię­tą fan­girl usta­li­ły­śmy już wcze­śniej, więc nie musisz się tłu­ma­czyć. ;)

            Very Bri­tish Pro­blems

            W tym przy­pad­ku ja jestem igno­rant­ką, bo widzia­łam jedy­nie świą­tecz­ny odci­nek z Ten­nan­tem. Swo­ją dro­gą: Ten­nant w stro­ju elfa na impre­zie, na któ­rej wszy­scy inni byli w gar­ni­tu­rach – gdzie byli wte­dy papa­raz­zi, że nie zosta­ło to uwiecz­nio­ne na żad­nym zdję­ciu? Tak, jak na co dzień uwa­żam, że papa­raz­zi nie powin­ni nękać cele­bry­tów, tak w tym wyjąt­ko­wym wypad­ku jestem zawie­dzio­na, że nikt nie śle­dził Ten­nan­ta. :P

            moja cór­ka jest praw­dzi­wą fan­ką Dok­to­ra […], cho­ciaż nie­ste­ty nie David jest "jej Dok­to­rem"

            Z cie­ka­wo­ści: któ­ry Dok­tor jest jej ulu­bio­nym? :)

            Czy­ta­łam w jed­nym z wywia­dów z cza­sów "Szpie­gów w War­sza­wie"

            Tak na mar­gi­ne­sie, nie wiem, czy sły­sza­łaś, jak ład­nie Ten­nan­ta wychwa­lał Mar­cin Doro­ciń­ski:

            https://​youtu​.be/​n​3​T​0​D​H​X​m​kts

            Top Gear

            Znów na mar­gi­ne­sie: czy ty też po zoba­cze­niu tego pro­gra­mu pomy­śla­łaś „nigdy nie pozwo­lę Ten­nan­to­wi pro­wa­dzić moje­go samo­cho­du!” :D

            Nawet w sto­sun­ku do fanów jest bar­dzo opie­kuń­czy, niech­by ich ktoś nazwał np. mania­ka­mi, zaraz popra­wi i powie, ze są raczej entu­zja­sta­mi.

            Tak, uwiel­biam go za to! I za to, że czę­sto wspo­mi­na, iż fani Dok­to­ra są bar­dzo inte­li­gent­ny­mi ludź­mi.

            w głów­nej mie­rze był roz­pi­sa­ny, akto­rzy wie­dzie­li, któ­rą część prze­mo­wy pod­kre­śla­ją oraz głów­ne wąt­ki w tek­ście też były reży­se­ro­wa­ne

            Drę­czy mnie jesz­cze jed­no pyta­nie: czy akto­rzy wie­dzie­li, że na sce­nę wej­dzie ksią­żę Karol (bo nie­któ­rzy zare­ago­wa­li tak, jak­by byli tym zasko­cze­ni).

            ubra­nia Davi­da Ten­nan­ta, to jak dla mnie temat na co naj­mniej pra­cę magi­ster­ską ;)

            No wła­śnie, cze­mu jesz­cze nikt nigdy nie napi­sał wni­kli­we­go opra­co­wa­nia tego tema­tu!!! :D

            W ogó­le skar­pet­ki Ten­nan­ta to już zupeł­nie inna spra­wa, on je chy­ba trak­tu­je jak taki sam doda­tek, jak kobie­ty trak­tu­ją naszyj­ni­ki czy brosz­ki :)

            Przy oka­zji kolej­ną nie­zwy­kłą rze­czą doty­czą­cą Ten­nan­ta jest to, że my – jego fan­ki – w ogó­le roz­ma­wia­my o jego skar­pet­kach. :D I że dys­ku­sja ta nie jest w żaden spo­sób głu­pia, bez­sen­sow­na lub nie na miej­scu. :)

            Jest jesz­cze jed­na rzecz, któ­rą lubię u Ten­nan­ta. On się nigdy publicz­nie nie wsty­dzi i nie wypie­ra swo­jej prze­szło­ści ani gustu […]. Nigdy nie mówi, że to błę­dy mło­do­ści i otwar­cie wyzna­je jaki był "zie­lo­ny" i jak wie­le musiał się nauczyć. Wszyst­ko, co zro­bił to dla nie­go dro­ga roz­wo­ju, kolej­ne kro­ki w górę.

            Zga­dza się! Nie wspo­mi­na­jąc już o tym, że nawet, jeśli pew­ne rze­czy z jego prze­szło­ści są dla nie­go teraz nie­co żenu­ją­ce, to i tak opo­wia­da o nich z dużym entu­zja­zmem.
            Plus to, że on same­go sie­bie zawsze trak­tu­je nie do koń­ca poważ­nie – to jest w nim chy­ba naj­wspa­nial­sze. :)

            Swo­ją dro­gą uwiel­biam ten pro­gram doku­men­tal­ny o Ten­nan­cie (pew­nie go już widzia­łaś, ale i tak go pod­lin­ku­ję ;)

            https://​youtu​.be/​T​0​L​M​K​y​a​Q​ccM

            I na koniec, co do wywia­dów, któ­re mi pode­sła­łaś (jesz­cze raz dzię­ku­ję!). Wszyst­kie rze­czy­wi­ście były super. A pod­czas słu­cha­nia roz­mo­wy Cathe­ri­ne Tate z Ten­nan­tem nie mogłam prze­stać się śmiać. :D

          • Mar­le­na Bier

            "Przy oka­zji kolej­ną nie­zwy­kłą rze­czą doty­czą­cą Ten­nan­ta jest to, że my – jego fan­ki – w ogó­le roz­ma­wia­my o jego skar­pet­kach. :D I że dys­ku­sja ta nie jest w żaden spo­sób głu­pia, bez­sen­sow­na lub nie na miej­scu. :)"
            Ha! Ha! No wła­śnie, o skar­pet­kach, kra­wa­tach i koszul­kach :) Ja się cza­sa­mi zasta­na­wiam czy on ma kogoś w rodza­ju sty­li­sty. Cza­sem myślę sobie, na pew­no, no musi mieć, prze­cież poja­wia się ofi­cjal­nie w tylu miej­scach, nie­raz ma takie sza­ło­we zesta­wy, zwłasz­cza gar­ni­tu­rów, a ubra­nie to prze­cież poło­wa PR… A potem wyska­ku­je w jakiejś dziw­nej koszu­li w kwiat­ki albo robi wywiad o samym wiesz­czu Szek­spi­rze w przy­krót­kiej koszul­ce z gło­wą kosmi­ty i myślę sobie, nie… on to musiał sam wymy­ślić :) No, a ty jak sądzisz?

            Pew­nie, że widzia­łam wywiad z Doro­ciń­skim (nota­be­ne jego chy­ba naj­bar­dziej obec­nie lubię z pol­skich akto­rów) i podo­ba mi się spo­sób w jaki go chwa­li, bez lukro­wa­nia, ale baaaaar­dzo pozy­tyw­nie. A wiesz, że czy­ta­łam taki wywiad, w któ­rym David mówi, co mu cie podo­ba­ło w Pol­sce i naj­le­piej wspo­mi­na pol­ską gościn­ność, barszcz i pie­ro­gi (nawet się mar­twił, że od nich uty­je :) ). No i on sam o Doro­ciń­skim pięk­nie powie­dział kil­ka słów, pod­kre­śla­jąc, że mu zazdro­ści fanek, któ­re przy­cho­dzi­ły na plan obser­wo­wać w sku­pie­niu jego pra­cę (skrom­niś jeden, no :) ). W ogó­le to ja chy­ba nigdy nie sły­sza­łam, żeby o Davi­dzie ktoś powie­dział, coś złe­go i to nie z powo­du kur­tu­azji, tyl­ko tak szcze­rze. Naj­gor­sza rzecz jaką o nim sły­sza­łam w wywia­dach to powie­dzia­ny z iro­nią komen­tarz na temat tego, że jak jest potrzeb­ny na pla­nie, to zry­wa się i bie­gnie natych­miast, a i tak było to w kate­go­rii raczej pod­kre­śle­nia jego entu­zja­zmu, niż kry­ty­ki :) Jako, że uwiel­biam wie­dzieć co się dzie­je za kuli­sa­mi wszyst­kie­go co oglą­dam zwłasz­cza cyklicz­nie, słu­cham czę­sto wywia­dów na temat obej­rza­nych pro­duk­cji. Naj­wię­cej sły­sza­łam chy­ba tych, któ­re zwią­za­ne są z "Doctor Who" i na pal­cach jed­nej ręki mogę poli­czyć te, w któ­rych ktoś nie wspo­mniał­by Davi­da w jakimś miłym kon­tek­ście :)

            "Plus to, że on same­go sie­bie zawsze trak­tu­je nie do koń­ca poważ­nie – to jest w nim chy­ba naj­wspa­nial­sze. :)"
            Świę­ta racja :) Uwiel­biam jak mówi o swo­jej pra­cy, ze jest "lit­tle bit sil­ly". Jego prze­mo­wa na temat zawo­du akto­ra, gdy odbie­rał tytuł dok­tor­ski, to jed­na z naj­lep­szych prze­mów jakie mi się zda­rzy­ło sły­szeć, opar­ta w dużej mie­rze o prze­ko­na­nie, że "it's all non­sen­se" :) To jego nie do koń­ca poważ­ne podej­ście do sie­bie same­go, aż bije w całym wywia­dzie, od któ­re­go zaczę­ły­śmy roz­mo­wę, ale jed­no­cze­śnie nie ma się wra­że­nia, żeby trak­to­wał swo­je osią­gnię­cia lek­ce­wa­żą­co.
            Co do "So, you think I'm Scot­tiish" to widzia­łam i uwiel­biam :) I znów David jest win­ny temu, że obej­rza­łam całą serię (choć wcze­śniej zna­łam też wer­sję ame­ry­kań­ską) i zupeł­nie nie­obiek­tyw­nie stwier­dzam, że David ma naj­lep­szy odci­nek :) Uwiel­biam jego rela­cję z rodzi­ca­mi, zwłasz­cza z tatą. Jaki on jest dum­ny z syna! Widzia­łaś pro­gram, gdzie razem goto­wa­li? Napraw­dę pięk­na rela­cja, tym pięk­niej­sza, że się z nią nigdy nie obno­si­li i nawet okres żało­by David zosta­wił tyl­ko dla sie­bie, bez łza­wych wywia­dów, itp. Ogrom­nie go za to sza­nu­ję. W tym pro­gra­mie uwiel­biam też te jego niby nic nie zna­czą­ce uwa­gi, ale takie "jego" wła­śnie, jak np. ta, że nie ma już klu­czy do domu rodzi­ców :)

            "Znów na mar­gi­ne­sie: czy ty też po zoba­cze­niu tego pro­gra­mu pomy­śla­łaś „nigdy nie pozwo­lę Ten­nan­to­wi pro­wa­dzić moje­go samo­cho­du!” :D"
            No jak­byś czy­ta­ła moje myśli :)

            "Ten­nant w stro­ju elfa na impre­zie, na któ­rej wszy­scy inni byli w gar­ni­tu­rach – gdzie byli wte­dy papa­raz­zi, że nie zosta­ło to uwiecz­nio­ne na żad­nym zdję­ciu?"
            No wła­śnie, jak to moż­li­we? Ale swo­ją dro­gą, tyl­ko Ten­nan­to­wi mogło ujść coś takie­go :) :)

            Co do mojej cór­ki :) Chy­ba ją nie tyle zara­zi­łam, co ska­zi­łam :) Ty wiesz, że ta sze­ścio­lat­ka umie wymie­nić pra­wie wszyst­kich dok­to­rów poda­jąc nazwi­ska akto­rów (to przez odci­nek rocz­ni­co­wy i pyta­nia typu mamo a to kto?) Jej Dok­to­rem jest 11, Matt Smith, jak się moż­na domy­ślić. Głów­ne argu­men­ty może nie są rze­czo­we (świat ocza­mi dziec­ka jest pew­nie ździeb­ko inny), ale mnie po pro­stu roz­bra­ja­ją. Jej zda­niem ten Dok­tor jest taki "nie­po­waż­ny", dziw­nie je, dziw­nie tań­czy, "krzy­wo cho­dzi" i macha ręka­mi "jak­by miał pofru­nąć". Super jest podob­no to, ze cią­gle cze­goś zapo­mi­na, a naj­faj­niej jak zapo­mni kogoś np. wziąć ze sobą. Jej zda­niem świet­ne jest to, ze TAR­DIS mu się posta­wi­ła i wozi go cią­gle w dziw­ne miej­sca, wca­le nie tam gdzie on zamie­rzał, no i przez to ma "odje­cha­ne" przy­go­dy. No i podob­no faj­nie się ubie­ra i ma faj­ne gadże­ty. No i wal­czy z naj­lep­szy­mi potwo­ra­mi. Na a na koniec cytat dosłow­ny z mojej cór­ki: "Mamo, a mój Dok­tor to chy­ba bar­dziej kocha ludzi niż ten Twój, ale Twój to bar­dziej lubi dziew­czy­ny, bo z nimi się wię­cej kole­gu­je, i ten Twój to jest taki chu­dy, że jak­by nie pole ochron­ne od TAR­DIS to by go wiatr porwał" :) :) Logi­ka dzie­ci… Mam nadzie­ję, ze uba­wi­łaś się tak set­nie jak ja, kie­dy jej słu­cham.

          • Ja się cza­sa­mi zasta­na­wiam czy on ma kogoś w rodza­ju sty­li­sty. Cza­sem myślę sobie, na pew­no, no musi mieć[…]… A potem wyska­ku­je w jakiejś dziw­nej koszu­li w kwiat­ki

            Hehe, ja też się zasta­na­wiam, jak to dzia­ła. Myślę, że na ofi­cjal­ne „czer­wo­no-dywa­no­we” impre­zy, ktoś go ubie­ra (wiem, że w Pol­sce w ramach pro­mo­cji skle­py wypo­ży­cza­ją cele­bry­tom ubra­nia na jeden wie­czór, może w UK dzia­ła to podob­nie), ale w innych przy­pad­kach wszyst­ko zale­ży od Davi­da. A może cza­sem wybór stro­ju odby­wa się dro­gą kom­pro­mi­su – Ten­nant zakła­da mar­ko­wy gar­ni­tur, bo tak mu kazał sty­li­sta, a do tego jakąś śmiesz­ną koszul­kę, któ­rą wybrał sam.

            Inna spra­wa (cóż, pew­nie nigdy się tego nie dowie­my, ale pogdy­bać zawsze moż­na, praw­da?) ile z tych stro­jów to ciu­chy, któ­re Ten­nan­to­wi kupi­ła jego żona? Bo myślę, że ona też ma sza­lo­ne poczu­cie humo­ru i może te wywo­łu­ją­ce oczo­pląs koszu­le w kwiat­ki to ona wybie­ra mężo­wi w ramach jakie­goś żar­tu? A może cza­sem dla Davi­da liczy się też zda­nie jego dzie­ci (jak z tym stro­jem elfa – on czuł się idio­tycz­nie, ale też cie­szył z tego, że jego pocie­chy mia­ły świet­ną zaba­wę :)

            czy­ta­łam taki wywiad, w któ­rym David mówi, co mu cie podo­ba­ło w Pol­sce

            Mogła­byś mi pode­słać do tego link? To zna­czy: nie musisz spe­cjal­nie szu­kać, ale jeśli mniej wię­cej pamię­tasz, gdzie ten wywiad jest, to pro­szę, pod­lin­kuj mi go.

            A jesz­cze z takich cie­ka­wo­stek (nie wiem, czy o tym wie­dzia­łaś) – tutaj Ten­nant wspo­mniał, że odwie­dził Pol­skę jesz­cze przed upad­kiem Muru Ber­liń­skie­go, w ramach wymia­ny stu­denc­kiej:

            http://​www​.daily​mo​tion​.com/​v​i​d​e​o​/​x​s​m​5j0

            Przy oka­zji tu znów pięk­nie widać, jaki Ten­nant jest wraż­li­wy – kie­dy mówi o tym, jak War­sza­wa ucier­pia­ła w cza­sie woj­ny i jak Pola­cy zosta­li zdra­dze­ni przez resz­tę Euro­py, ewi­dent­nie poważ­nie­je. Widać, że facet wie co nie­co na temat naszej histo­rii (i może nawet jest mu tro­chę wstyd, że Anglia zosta­wi­ła nas wte­dy na lodzie).

            Jego prze­mo­wa na temat zawo­du akto­ra, gdy odbie­rał tytuł dok­tor­ski

            Mnie w tej prze­mo­wie naj­bar­dziej podo­ba się to, że jest to naj­bar­dziej demo­ty­wu­ją­ca i zara­zem moty­wu­ją­ca rzecz, jaką kie­dy­kol­wiek usły­sza­łam.

            Widzia­łaś pro­gram, gdzie razem goto­wa­li?

            Teraz obej­rza­łam go sobie dla przy­po­mnie­nia. Czy zauwa­ży­łaś, że pod koniec, kie­dy publicz­ność oce­nia­ła, kto ugo­to­wał lep­sze dania, na widow­ni sie­dzia­ła mama Davi­da?

            Co do mojej cór­ki :)

            Och, to co o niej napi­sa­łaś jest słod­kie i wspa­nia­łe zara­zem! :)

            Ale wiesz co, ja też uwiel­bia­łam Dok­to­ra Mat­ta Smi­tha za jego spo­sób poru­sza­nia się i roz­trze­pa­nie. Ta uwa­ga odno­śnie nie­po­kor­nej TAR­DIS też jest bar­dzo traf­na! Poza tym, choć nie zga­dzam się z tym, że Jede­na­sty ubie­rał się lepiej od Dzie­sią­te­go, to na pew­no jego strój był łatwiej­szy do cosplay­owa­nia (ja się nie prze­bie­ram, ale gdy­bym była dziec­kiem na pew­no ceni­ła­bym to, że wystar­czy ubrać musz­kę lub fez by poczuć się jak mój ulu­bio­ny boha­ter).

            A uwa­ga o chu­do­ści Dzie­sią­te­go mnie roz­bro­iła! :D

            odci­nek rocz­ni­co­wy

            Sko­ro o tym wspo­mnia­łaś, to tak przy oka­zji muszę napi­sać o pew­nej rze­czy. Ze wszyst­kich fil­mów jakie wyszły przy oka­zji 50-tej rocz­ni­cy Doctor Who, naj­bar­dziej urze­kło mnie „The Five(ish) Doctors Rebo­ot” (co cie­ka­we, na dru­gim miej­scu jest u mnie „An Adven­tu­re in Spa­ce and Time”, a dopie­ro potem wła­ści­wy odci­nek rocz­ni­co­wy). Z jed­nej stro­ny ode­bra­łam „The Five(ish) Doctors Rebo­ot” jako hołd, jaki oso­by zwią­za­ne z seria­lem zło­ży­ły jego fanom. Z dru­giej był to też hołd twór­ców dla twór­ców (coś w sty­lu tego fil­mi­ku, nagra­ne­go pod koniec 4 serii, kie­dy eki­pa seria­lu śpie­wa­ła „500 miles”). Duże wra­że­nie robi tak­że obsa­da tego fil­mu (świet­nie roz­pi­sa­na tutaj: https://​en​.wiki​pe​dia​.org/​w​i​k​i​/​T​h​e​_​F​i​v​e​(​i​s​h​)​_​D​o​c​t​o​r​s​_​R​e​b​oot ). Nikt tam nie wystą­pił przy­pad­ko­wo, losy każ­de­go „akto­ra” w jakiś spo­sób prze­pla­ta­ły się z seria­lem.

            To jest wła­śnie jed­na z tych rze­czy, za któ­re kocham Dok­to­ra Who – za to, że (tro­chę podob­nie, jak Bro­ad­church), two­rzą go ludzie, dla któ­rych pra­ca w seria­lu jest czymś wię­cej, niż tyl­ko pra­cą, jest przy­go­dą ich życia.

          • Mar­le­na Bier

            Myślę, że na ofi­cjal­ne „czer­wo­no-dywa­no­we” impre­zy, ktoś go ubie­ra (…) ale w innych przy­pad­kach wszyst­ko zale­ży od Davi­da. A może cza­sem wybór stro­ju odby­wa się dro­gą kom­pro­mi­su (…). Inna spra­wa (…) ile z tych stro­jów to ciu­chy, któ­re Ten­nan­to­wi kupi­ła jego żona?”
            Zga­dzam się :) Zauwa­ży­łam też jed­nak, że zda­rza się, iż poka­zu­je się nawet na ofi­cjal­nych impre­zach wię­cej niż raz w tej samej mary­nar­ce albo gar­ni­tu­rze, albo innym ele­men­cie stro­ju. A w ramach takiej cie­ka­wost­ki z wywia­dów… David zażar­to­wał sobie kie­dyś, że sta­ra się w ogó­le nie myśleć o tym, co ludzie myślą o jego stro­jach, bo jed­ne­go razu zoba­czył swo­je iden­tycz­ne zdję­cie w dwóch cza­so­pi­smach, z któ­rych jed­no nazwa­ło go iko­ną męskiej mody, a dru­gie zapy­ty­wa­ło „what on Earth is he wearing?”, z cze­go śmiał się do roz­pu­ku. Zresz­tą David nie rzad­ko żar­tu­je ze swo­je­go stro­ju w wywia­dach, jak np. w cza­sie wystę­pu u Joh­na­ta­na Ros­sa, gdy jego gar­ni­tur był rze­czy­wi­ści „unbe­li­va­ble’’ :D Jeśli idzie o jego rodzi­nę, to znów mi coś z ust wyję­łaś. Myślę, że na pew­no mają wpływ na jego wygląd, zwłasz­cza żona :) Ja sama mężo­wi zama­wiam koszul­ki ilu­stru­ją­ce coś o czym wie­my tyl­ko my dwo­je :) Mnie się też wyda­je, że po ślu­bie David jed­nak nie­co zmie­nił styl chy­ba na bar­dziej inte­re­su­ją­cy…, ale cie­szę się, że cały czas jest w tym wszyst­kim sobą.
            Dzię­ku­ję bar­dzo za pod­lin­ko­wa­nie wywia­du „Attack of the show”, cały jest super i już go kie­dyś widzia­łam, a potem nie umia­łam do nie­go wró­cić :) Jeśli idzie o wywiad, o któ­rym ci napi­sa­łam to oka­za­ło się, że moja pamięć (nie­co już prze­cią­żo­na Davi­do­wy­mi fak­ta­mi ;) ) połą­czy­ła w jed­no dwa wywia­dy:

            http://​www​.cult​box​.co​.uk/​i​n​t​e​r​v​i​e​w​s​/​s​y​n​d​i​c​a​t​e​d​/​d​a​v​i​d​-​t​e​n​n​a​n​t​-​s​p​i​e​s​-​o​f​-​w​a​r​s​a​w​-​i​n​t​e​r​v​iew

            http://​kul​tu​ra​.gaze​ta​praw​na​.pl/​a​r​t​y​k​u​l​y​/​6​7​5​3​4​9​,​d​a​v​i​d​-​t​e​n​n​a​n​t​-​o​-​s​z​p​i​e​g​a​c​h​-​w​-​w​a​r​s​z​a​w​i​e​-​d​o​l​a​c​z​y​l​e​m​-​d​o​-​f​a​n​o​w​-​m​a​r​c​i​n​a​-​d​o​r​o​c​i​n​s​k​i​e​g​o​.​h​tml

            Nie mogłam się nie zaśmiać, jak prze­czy­ta­łam jak David opi­sał czym wła­ści­wie są pie­ro­gi :) No i masz świę­tą rację, że David z nale­ży­tą powa­gą trak­tu­je to, co Pola­cy prze­szli w cza­sie woj­ny i nawet, gdy pro­wa­dzą­cy (nie tyl­ko w tym wywia­dzie) pró­bu­ją obra­cać to w żart, on zawsze mówi o tym z nale­ży­tą powa­gą. Raz nawet pod­kre­ślił, że Bry­tyj­czy­cy ucier­pie­li „tyl­ko tyle”, że męż­czyź­ni opusz­cza­li domy i całe rodzi­ny cier­pia­ły z tego powo­du, za to Pola­cy prze­szli praw­dzi­we pie­kło. Świad­czy to o tym, że David ma też okre­ślo­na wie­dzę histo­rycz­ną i sta­ra się uni­kać ste­reo­ty­po­wych, wygod­nych fak­tów. Kolej­ny punkt na jego kon­to. A pro­pos, czu­ję usil­ną potrze­bę krót­kie­go komen­ta­rza na temat „Szpie­gów w War­sza­wie”. Wiem, że też nie pałasz miło­ścią do tej pro­duk­cji. Jak dla mnie jest to naj­słab­sza chy­ba rola Davi­da, choć miał tu swo­je „momen­ty”. Inna spra­wa, że śred­nio miał co grać. (Mój mąż oglą­dał ze mną i powie­dział, ze dla nie­go jest to taki James Bond dla ubo­gich). Jed­nak co mnie bar­dzo zaska­ku­je oso­bi­ście to fakt, że mnie się bar­dzo podo­ba­ły ota­cza­ją­ce ten film wywia­dy i mate­ria­ły. Oglą­da­łam nawet super wywiad z dwo­ma pol­ski­mi i dwo­ma bry­tyj­skim pro­du­cen­ta­mi, któ­rzy mówi­li o tym jak się ukła­da­ła współ­pra­ca, jakie napo­tka­li trud­no­ści, itp. Świet­na była jego koń­ców­ka, gdy pol­ski pro­du­cent mówił, jak pol­scy widzo­wie doma­ga­li się ory­gi­nal­nej wer­sji języ­ko­wej, bez dub­bin­gu, albo jak trud­no było zna­leźć akto­rów, któ­rzy spodo­ba­ją się i Pola­kom, i Bry­tyj­czy­kom :) Tak­że chy­ba w sumie to w tej pro­duk­cji boli naj­bar­dziej, dobry pomysł, faj­na współ­pra­ca, napraw­dę dobrzy akto­rzy, a jed­nak coś nie gra…

            Mnie w tej prze­mo­wie naj­bar­dziej podo­ba się to, że jest to naj­bar­dziej demo­ty­wu­ją­ca i zara­zem moty­wu­ją­ca rzecz, jaką kie­dy­kol­wiek usły­sza­łam.”
            Świet­nie napi­sa­ne :D Kie­dyś sły­sza­łam podob­ny moty­wu­ją­co – demo­ty­wu­ją­cy wywód o swo­im wła­snym zawo­dzie od jed­ne­go z moich pro­fe­so­rów i pamię­tam, że wte­dy myśla­łam, jak dobre­go wybo­ru doko­na­łam w swo­im życiu i jak bar­do chcę już zacząć dzia­łać :) Mam nadzie­ję, że ucznio­wie, któ­rzy sły­sze­li Davi­da mie­li tak samo.
            „Czy zauwa­ży­łaś, że pod koniec, kie­dy publicz­ność oce­nia­ła, kto ugo­to­wał lep­sze dania, na widow­ni sie­dzia­ła mama Davi­da?”
            No pew­nie :) A zauwa­ży­łaś, że ona gło­so­wa­ła na swo­je­go męża? Jak dla mnie cud­ny gest i już chy­ba wie­my po kim David może mieć swój takt i wraż­li­wość :D

            Co do świa­ta Dok­to­ra… Cie­szę się, że spodo­ba­ło Ci się co napi­sa­łam o mojej małej fan­ce. To jest napraw­dę super jest mieć w domu kogoś z kim moż­na toczyć zażar­te i nie do koń­ca sen­sow­ne dys­ku­sje o Dok­to­rze :) Ja też się z nią nie zga­dzam co do stro­ju :) Zga­dzam się z Tobą z kolei abso­lut­nie co do odcin­ków rocz­ni­co­wych. „The Five(ish) Doctors Rebo­ot” to dla mnie wła­ści­wy odci­nek rocz­ni­co­wy i dzię­ku­ję za lin­ka do listy akto­rów, rze­czy­wi­ście impo­nu­ją­ce zesta­wie­nie! Jed­nak żeby to doce­nić trze­ba mieć jakąś wie­dzę o tym seria­lu. Ja uwiel­biam też słu­chać jaki dum­ny jest Davi­son z tego dzie­ła (i z tego, że BBC dała mu „nie­wiel­ką sum­kę” na jego reali­za­cję – Ha! Ha! Te legen­dar­ne „sum­ki” BBC). Z kolei „Adven­tu­res in spa­ce and time” to dla mnie pięk­na podróż sen­ty­men­tal­na i, pew­nie nie uwie­rzysz, ale oczy mi się tak szkli­ły pod­czas ostat­nich scen… W „The Day of the Doctor” też jest kil­ka miłych smacz­ków, jed­nak dla mnie jest on taki bar­dziej „pod publicz­kę” i na pew­no bar­dziej prze­ma­wia do wyobraź­ni takich mło­dych fanów, jak moja mała, choć ona i tak ma nie­zły gust, bo mimo licz­nych wybu­chów i zwro­tów akcji, ona naj­bar­dziej kocha sce­ny, w któ­rych Dok­to­rzy są obok sie­bie, wyła­pu­je humor w tej sytu­acji i pra­wie na pamięć zna ich dia­lo­gi :) A, jeśli mowa o rocz­ni­cy, to z per­spek­ty­wy cza­su patrząc, świet­nie się bawię reak­cja­mi Davi­da, gdy jesz­cze na dłu­go przed rocz­ni­ca pyta­no go o ewen­tu­al­ny udział. Gdy ktoś zazna­czał, że wkrót­ce będzie 50 rocz­ni­ca seria­lu naj­czę­ściej odpo­wia­dał „Is it? I didn’t noti­ce”. No, jak­bym sły­sza­ła reak­cję Dok­to­ra na zda­nie „It’s big­ger insi­de” :D No i sko­ro o Dok­to­rze mowa, to strasz­nie mnie kor­ci Twój wpis pod­su­mo­wu­ją­cy ostat­nia serię, ale nie widzia­łam jesz­cze dwóch ostat­nich odcin­ków (tak wiem, że to nie­do­pusz­czal­ne ;) ), więc jak już to zro­bię to na pew­no coś i tam ci naskro­bię :)

          • zda­rza się, iż poka­zu­je się nawet na ofi­cjal­nych impre­zach wię­cej niż raz w tej samej mary­nar­ce albo gar­ni­tu­rze, albo innym ele­men­cie stro­ju

            Sama nie zwra­cam na to uwa­gi, ale widzia­łam nie­raz zdję­cia, na któ­rych były takie porów­na­nia.

            Przy oka­zji to jest kolej­na rzecz, któ­ra potwier­dza, że Ten­nant musi mieć wła­sną TAR­DIS w piw­ni­cy. Bo nawet jeśli nie uży­wa jej do tego, by zna­leźć czas na wystę­po­wa­nie w tylu wspa­nia­łych pro­duk­cjach, to na pew­no ma w niej gar­de­ro­bę, w któ­rej trzy­ma swo­je stro­je (nie mam mowy, by te wszyst­kie gar­nia­ki i koszul­ki zmie­ści­ły się w zwy­kłej sza­fie!). :D

            Przy oka­zji muszę tu poru­szyć kwe­stię rów­no­upraw­nie­nia. Bo jeśli ktoś wypa­trzy, że jakaś aktor­ka ubra­ła dwa razy tą samą sukien­kę, to w mediach zaraz robi się szum z tego powo­du. I teraz cie­ka­wi mnie, cze­mu akto­rom coś podob­ne­go ucho­dzi na sucho. Czy to z powo­du tego, że gar­ni­tu­ry, w odróż­nie­niu od sukie­nek, są do sie­bie bar­dzo podob­ne i cza­sem cięż­ko zauwa­żyć róż­ni­cę (serio, ja jej czę­sto nie widzę!). A może stro­je akto­rów też się komen­tu­je, tyl­ko ja o tym nie wiem, bo nie czy­tam gazet plot­kar­skich. Niby głu­pia spra­wa, ale jed­nak cza­sem się nad nią zasta­na­wiam.

            David zażar­to­wał sobie kie­dyś, że […] jed­ne­go razu zoba­czył swo­je iden­tycz­ne zdję­cie w dwóch cza­so­pi­smach, z któ­rych jed­no nazwa­ło go iko­ną męskiej mody, a dru­gie zapy­ty­wa­ło „what on Earth is he wearing?”, z cze­go śmiał się do roz­pu­ku.

            Tak, wiem. :) Ja z resz­tą czę­sto uży­wam tego przy­kła­du, kie­dy mówię ludziom, że nie powin­ni wie­rzyć we wszyst­ko, co mogą prze­czy­tać w gaze­tach (a tak­że: w inter­ne­cie!).

            Mnie się też wyda­je, że po ślu­bie David jed­nak nie­co zmie­nił styl chy­ba na bar­dziej inte­re­su­ją­cy…

            Inna spra­wa, na ile wpływ mia­ło to, że Ten­nant się oże­nił, a na ile to, że:
            a) prze­stał grać w Doctor Who (może BBC wyma­ga­ło od nie­go, by ubie­rał się w odpo­wied­ni spo­sób),
            b) popu­lar­ność spra­wi­ła, że Ten­nant prze­stał przej­mo­wać się swo­im stro­jem,
            c) popu­lar­ność spra­wi­ła, że Ten­nant stał się bar­dziej pew­ny sie­bie i zaczął nosić takie ciu­chy, w któ­rych czuł się naj­le­piej (gdzieś kie­dyś czy­ta­łam, jak ktoś wspo­mi­nał, że w mło­do­ści David był bar­dzo nie­śmia­ły)

            …Przy czym oczy­wi­ście to znów jest gdy­ba­nie, na któ­re praw­do­po­dob­nie nigdy nie pozna­my odpo­wie­dzi… Ale ja lubię gdy­bać! :D

            Jeśli idzie o wywiad, o któ­rym ci napi­sa­łam to oka­za­ło się, że moja pamięć […] połą­czy­ła w jed­no dwa wywia­dy

            Dzię­ki, zaraz zabie­ram się za czy­ta­nie! :)

            czu­ję usil­ną potrze­bę krót­kie­go komen­ta­rza na temat „Szpie­gów w War­sza­wie”. Wiem, że też nie pałasz miło­ścią do tej pro­duk­cji.

            Szcze­rze mówiąc, to „Szpie­dzy…” byli pierw­szą rze­czą, jaką obej­rza­łam po Dok­to­rze Who i serial nie podo­bał mi się tak bar­dzo, że nie­wie­le bra­ko­wa­ło, a to była­by ostat­nia pro­duk­cja z Ten­nan­tem, jaką w ogó­le bym zoba­czy­ła. Jak dobrze, że jed­nak dałam Davi­do­wi dru­gą szan­sę. :)

            A co do tej współ­pra­cy Angiel­sko-Pol­skiej. Też o tym nie wie­dzia­łam i rze­czy­wi­ście szko­da, że koniec koń­ców nie wyszło z tego nic dobre­go.

            A zauwa­ży­łaś, że ona gło­so­wa­ła na swo­je­go męża?

            Tak, zauwa­ży­łam. I to było napraw­dę pięk­ne. :)

            I kolej­na głu­pia spra­wa, zwią­za­na z byciem fan­ką Ten­nan­ta – choć nie znam ani jego, ani nie zna­łam jego rodzi­ców, to smut­no mi się robi za każ­dym razem gdy ich widzę. I kie­dy sobie pomy­ślę, jak bar­dzo David musiał prze­żyć ich śmierć. :(

            Cie­szę się, że spodo­ba­ło Ci się co napi­sa­łam o mojej małej fan­ce.

            Ach, w poprzed­nim komen­ta­rzu zapo­mnia­łam napi­sać o jesz­cze jed­nej rze­czy (możesz wspo­mnieć o tym swo­jej cór­ce ;)

            Otóż moim zda­niem Jede­na­ste­mu przy­gry­wa­ła dużo lep­sza ścież­ka dźwię­ko­wa. Nie zna­czy to oczy­wi­ście, że za cza­sów Ten­nan­ta sound­track był gor­szy, ale Mur­ray Gold z każ­dym sezo­nem chy­ba bar­dziej się roz­wi­ja i two­rzy cie­kaw­sze utwo­ry. Inna spra­wa: nie znam inne­go kom­po­zy­to­ra, któ­ry potra­fił­by w jed­nym utwo­rze zawrzeć zarów­no bez­tro­ską i sza­lo­ną radość, gro­zę, smu­tek i melan­cho­lię oraz donio­słość i epic­kość. I któ­ry potra­fił­by cze­goś takie­go doko­nać wię­cej, niż w jed­nym utwo­rze.

            dzię­ku­ję za lin­ka do listy akto­rów […]! Jed­nak żeby to doce­nić trze­ba mieć jakąś wie­dzę o tym seria­lu.

            Zga­dza się – ja przed zoba­cze­niem tej listy też nie wie­dzia­łam ile nie­przy­pad­ko­wych osób wystą­pi­ło w „The Five(ish) Doctors Rebo­ot”.

            uwiel­biam też słu­chać jaki dum­ny jest Davi­son z tego dzie­ła

            Swo­ją dro­gą, chcia­ła­bym, by ktoś kie­dyś prze­pro­wa­dził (zupeł­nie nie poru­sza­ją­cy kwe­stii pry­wat­nych) wywiad z Davi­so­nem, Ten­nan­tem i Geo­r­gią Mof­fett. Inna spra­wa: cie­ka­we czy David i Geo­r­gia udzie­lą jakie­goś wspól­ne­go wywia­du przy oka­zji fil­mu „You, Me and Him”.

            pew­nie nie uwie­rzysz, ale oczy mi się tak szkli­ły pod­czas ostat­nich scen…

            Wie­rzę ci, ja też pła­ka­łam!

            z per­spek­ty­wy cza­su patrząc, świet­nie się bawię reak­cja­mi Davi­da, gdy jesz­cze na dłu­go przed rocz­ni­ca pyta­no go o ewen­tu­al­ny udział. Gdy ktoś zazna­czał, że wkrót­ce będzie 50 rocz­ni­ca seria­lu naj­czę­ściej odpo­wia­dał „Is it? I didn’t noti­ce”. No, jak­bym sły­sza­ła reak­cję Dok­to­ra na zda­nie „It’s big­ger insi­de” :D

            Tak, też mnie to bawi. Ale wiesz co, nie sko­ja­rzy­łam, że sło­wa­mi „Is it? I didn’t noti­ce” Dok­tor reago­wał na „It’s big­ger insi­de”. Jej, nagle wszyst­ko nabra­ło nowe­go zna­cze­nia – bo może Ten­nant tym cyta­tem z Dok­to­ra ukrad­kiem potwier­dzał, że poja­wi się w odcin­ku rocz­ni­co­wym!!!

            sko­ro o Dok­to­rze mowa, to strasz­nie mnie kor­ci Twój wpis pod­su­mo­wu­ją­cy ostat­nia serię

            Masz na myśli Dyr­dy­ma­ła „O trzech mni­chów za dale­ko”? Bo jeśli tak, to tro­chę cię zmar­twię – on nie pod­su­mo­wu­je całej serii, tyl­ko wyra­ża moje roz­cza­ro­wa­nie potrój­nym odcin­kiem o mni­chach.
            Pod­su­mo­wa­nia całej serii jesz­cze nie spo­rzą­dzi­łam, cze­kam na odci­nek świą­tecz­ny. Powód jest pro­sty – kolej­ne odcin­ki (te po try­lo­gii o mni­chach) – też nie skra­dły moje­go ser­ca, a ja nie chcia­łam dalej hej­to­wać Mof­fa­ta (bo tak napraw­dę nie spra­wia mi to przy­jem­no­ści). Dla­te­go cze­kam do grud­nia w nadziei, że ostat­ni występ Capal­die­go na nowo roz­bu­dzi we mnie pozy­tyw­ne odczu­cia odno­śnie 12-go Dok­to­ra.

            Nie­mniej, jeśli będziesz chcia­ła napi­sać komen­tarz pod tym wpi­sem, to chęt­nie go prze­czy­tam! :)

          • Mar­le­na Bier

            …Przy czym oczy­wi­ście to znów jest gdy­ba­nie, na któ­re praw­do­po­dob­nie nigdy nie pozna­my odpo­wie­dzi… Ale ja lubię gdy­bać! :D”
            Hehe, ja tez sobie lubię pogdy­bać. Wiesz, ja cza­sem czu­ję, że to dziw­na spra­wa z tym byciem wier­nym fanem, szcze­gól­nie Davi­da Ten­nan­ta, któ­ry tak bar­dzo chro­ni swo­ją pry­wat­ność. Z jed­nej stro­ny bar­dzo go za to sza­nu­ję i jestem abso­lut­nie obu­rzo­na, gdy ktoś na siłę pró­bu­je wycią­gnąć od nie­go jakieś infor­ma­cje, a już do sza­łu dopro­wa­dza­ją mnie jakieś insy­nu­acje w ciem­no, na pod­sta­wie idio­tycz­nych zdjęć robio­nych znie­nac­ka. No bo w sumie, każ­dy z nas ma coś co zosta­wia tyl­ko dla sie­bie. Poza tym David tak pięk­nie argu­men­tu­je, że nie powin­no się mie­szać w jego popu­lar­ność osób, któ­re nie pod­ję­ły decy­zji o byciu oso­ba­mi publicz­ny­mi (to aku­rat powie­dział w kon­tek­ście swo­ich dzie­ci, ale doty­czy to pew­nie wszyst­kich osób w jego życiu). Jest jed­nak jesz­cze dru­ga stro­na meda­lu. Ja po pro­stu, tak po ludz­ku, czu­ję do tego męż­czy­zny sym­pa­tię, i jakoś tak natu­ral­nie przy­jem­nie mi się czy­ta o tym, jaki jest „po godzi­nach”, co lubi, a cze­go nie zno­si, że lubi czar­ną kawę bar­dziej niż sojo­we lat­te, jaki dostał pre­zent na świę­ta, itd. :D Cza­sem nie łatwo zna­leźć w tym zło­ty śro­dek :) Ja mam na wła­sny uży­tek taką małą zasa­dę, że sta­ram się nie czy­tać plo­tek o Davi­dzie i bar­dzo rzad­ko czy­tam lub oglą­dam cokol­wiek napi­sa­ne na jego temat, w czym on sam nie zabie­ra gło­su (no chy­ba, że są to recen­zje albo wywia­dy z kole­ga­mi z pla­nu) cho­ciaż skła­ma­ła­bym, gdy­bym powie­dzia­ła, że się na takie mate­ria­ły wciąż nie naty­kam :D Uwiel­biam za to słu­chać jego same­go i wła­śnie osób, któ­re z nim pra­cu­ją, bo on jest tak nie­ba­nal­nie szcze­rym czło­wie­kiem, że zawsze się tam znaj­dzie jakaś nowa o nim infor­ma­cja i wte­dy nie czu­ję się „pod­glą­da­czem”, tyl­ko fanem wła­śnie :) Jeśli idzie o rodzi­nę Davi­da to masz rację, mnie też smut­no się robi jak patrzę na zdję­cie rodzi­ców Davi­da. Widać jak na dło­ni jak on ich bar­dzo kochał i sza­no­wał, i jak oni byli bar­dzo z nie­go dum­ni, a stra­cił ich jed­nak dość wcze­śnie, i zawsze mi go żal, i jego dzie­cia­ków, bo myślę, że na pew­no byli­by dla nich fan­ta­stycz­ny­mi dziad­ka­mi. No i dla mnie pięk­ne jest to, że choć nie zbyt wie­le sły­chać o jego żonie, dzie­ciach czy sław­nym teściu, w kon­tek­ście ich związ­ków pry­wat­no – rodzin­nych, to wszyst­ko co widzi­my poka­zu­je napraw­dę prze­mi­ły obra­zek. Taką esen­cją tego, jak pięk­na są rodzi­ną, jest dla mnie znów obra­zek z dnia gdy odbie­rał zło­tą NTA, gdy jego żona mia­ła łzy w oczach i wie­dział kie­dy koniecz­nie trze­ba go pogła­skać po ramie­niu, dać mu wspar­cie, gdy emo­cje przej­mo­wa­ły nad nim kon­tro­lę, pięk­ne i praw­dzi­we wyzna­nie miło­ści bez pom­pa­tycz­nych wywia­dów :D
            Jeśli zaś idzie o stro­je, to po pierw­sze pod­pi­su­ję się pod Two­imi sło­wa­mi o rów­no­upraw­nie­niu. Myślę, ze męż­czy­znom to ucho­dzi na sucho, bo wina zawsze spa­da na ich kobie­ty, no i na fakt, że nie zno­szą zaku­pów :D A tak na serio, uwa­ga o iden­tycz­nych stro­jach Davi­da jest moja wła­sna, cho­ciaż chy­ba też się kie­dyś natknę­łam na takie zesta­wie­nia. Ja tam notu­ję takie rze­czy w gło­wie, jakoś tak dziw­nie zapa­da­ją mi w pamięć, a jak się patrzy na nie­go przez 15 minut wywia­du albo w cią­gu jed­ne­go wie­czo­ra oglą­da wszyst­kie „accep­tan­ce spe­eches”, to jakoś tak samo wpa­da :) Kie­dyś nawet tak mia­łam, że czy­ta­łam wywiad dla jakie­goś cza­so­pi­sma i jego autor opi­sał dro­gi swe­ter Ten­na­ta, z cha­rak­te­ry­stycz­ny­mi prze­tar­cia­mi i ja wie­dzia­łam co to za strój, bo kie­dyś w nim robił inny wywiad :) Haha, no ale takie rze­czy to ja nie tyl­ko u Davi­da wyła­pu­ję :)
            No i też chcia­ła­bym posłu­chać wywia­du Davi­so­na i pań­stwa Ten­nant razem, ale bez zbyt­nie­go naga­by­wa­nia ich w kwe­stiach pry­wat­nych, bo jak już pisa­łam, zda­ją się two­rzyć faj­ną rodzin­kę i każ­dy z nich ma na lon­cie inte­re­su­ją­ce pro­jek­ty. Ja zresz­tą w ogó­le lubię wywia­dy Pete­ra Davi­so­na i nie­po­mier­nie bawi mnie, jak go fani czy też nawet cał­kiem poważ­ni pro­wa­dzą­cy „wkrę­ca­ją” w roz­mo­wy o Davi­dzie i Geo­r­gii :D Widać, że on lubi swo­je­go zię­cia, jest taki dum­ny z cór­ki (ze swo­ich synów zresz­tą też), strasz­nie cie­szy go jej szczę­ście, ale wie, jak bar­dzo strze­gą oni swo­jej pry­wat­no­ści i w sumie sam nie wie, co powie­dzieć. Dla­te­go prze­waż­nie obra­ca wszyst­ko w żart i nie­co nabi­ja się z sytu­acji, któ­ra spo­koj­nie mogła­by się poja­wić w jed­nym ze sce­na­riu­szy Mof­fa­ta :) Moja ulu­bio­na jego wypo­wiedź w tej kwe­stii to moment kie­dy ktoś z widow­ni zadał mu pyta­nie jaka jest jego naj­dziw­niej­sza inte­rak­cja z fanem, a on wypa­lił „that must be seeing David Ten­nat and my dau­gh­ter in my house for the first time” :D David też zresz­tą robi podob­ne wtrę­ty w wywia­dach, też wie, że nie unik­nie roz­mo­wy na ten temat, więc ja zwy­kle, swo­im cza­ru­ją­cym spo­so­bem obra­ca wszyst­ko w żart :)
            Ampro­pos „You, me and him”. Już nie mogę się docze­kać pooglą­da­nia Davi­da w nowych pro­jek­tach i będą nowe świet­ne wywia­dy :)
            Acha, oby­dwie z cór­ką zga­dza­my się z Two­im zda­nie na temat dok­to­ro­wej muzy­ki. Widzia­ły­śmy też wszyst­kie dostęp­ne „Doctor Who Proms” i jeste­śmy zachwy­co­ne, jak pięk­na jest ona w takiej wer­sji na żywo (zwłasz­cza muzy­ka dla Jede­na­ste­go) i tak, oj, tak, ogrom­nie wie­le mie­ści w sobie emo­cji. Mój ulu­bio­ny utwór to „River’s The­me”, a mojej cór­ki (hi hi) „I am the Doctor” (mam taki sygnał w tele­fo­nie i wiesz co, ludzie mnie nie raz pyta­ją skąd wzię­łam taki świet­ny kawa­łek :D)
            No i zastrzel mnie, ale zga­dzam się z two­ją opi­nią co do Mof­fa­ta. Cho­ciaż napi­sał jed­ne z moich ulu­bio­nych odcin­ków seria­lu, jesz­cze zanim go prze­jął, to do ery RTD mam znacz­nie cie­plej­szy sto­su­nek. Dla mnie Mof­fat ździeb­ko zbyt wie­le mie­sza i kom­pli­ku­je, co bywa męczą­ce, cho­ciaż przy­znam szcze­rze, że ani razu, mimo wszyst­ko, nie sta­ło się tak, że mia­łam ocho­tę dać sobie spo­kój z Dok­to­rem (chy­ba, że prze­rwa wyni­ka z bra­ku cza­su :D)

          • Z jed­nej stro­ny bar­dzo go za to sza­nu­ję i jestem abso­lut­nie obu­rzo­na, gdy ktoś na siłę pró­bu­je wycią­gnąć od nie­go jakieś infor­ma­cje […]. Jest jed­nak jesz­cze dru­ga stro­na meda­lu. Ja po pro­stu, tak po ludz­ku, czu­ję do tego męż­czy­zny sym­pa­tię, i jakoś tak natu­ral­nie przy­jem­nie mi się czy­ta o tym, jaki jest „po godzi­nach”, co lubi, a cze­go nie zno­si, że lubi czar­ną kawę bar­dziej niż sojo­we lat­te, jaki dostał pre­zent na świę­ta, itd. :D Cza­sem nie łatwo zna­leźć w tym zło­ty śro­dek :)

            Ja mam w tym przy­pad­ku trzy zasa­dy.

            Po pierw­sze w jaki spo­sób zosta­ła zdo­by­ta jakaś infor­ma­cja. Weź­my tą kawę (to, co napi­sa­łaś na ten temat, to fakt, czy zmy­śli­łaś to jako przy­kład?). Co inne­go, kie­dy ktoś zdo­był infor­ma­cję „nie­in­wa­zyj­nie”, np. dowie­dział się od kogoś, kto pra­co­wał z Ten­nan­tem albo aku­rat stał przed nim w kolej­ce w kawiar­ni i sły­szał, co aktor zama­wia. Co inne­go, gdy­by ktoś wła­mał się do domu Ten­nan­ta i spraw­dził, jaką ma kawę w kuch­ni (wiem, przy­kład absur­dal­ny, ale prze­cież zda­rza­ły się przy­pad­ki, kie­dy „dzien­ni­ka­rze” wła­my­wa­li się do domów cele­bry­tów).

            Po dru­gie, jaka inten­cja towa­rzy­szy­ła zdo­by­ciu danej infor­ma­cji. To zna­czy: jeśli ktoś szu­ka sen­sa­cji, to na pew­no ją znaj­dzie („Sen­sa­cyj­na wia­do­mość dnia: David Ten­nant jest kłam­cą – przy­ła­pa­no go na piciu sojo­we­go lat­te, któ­re­go podob­no nie zno­si!!!”). Co inne­go, jeśli ktoś dowie­dział się cze­goś przy­pad­kiem i posta­no­wił się tą infor­ma­cją podzie­lić, bo wyda­wa­ła mu się sym­pa­tycz­na.

            I po trze­cie: jakie mogą być skut­ki poda­nia danej infor­ma­cji do publicz­nej wia­do­mo­ści i jak może ona zostać zin­ter­pre­to­wa­na. Na przy­kład, gdy­by wyszło na jaw, jaka jest ulu­bio­na kawiar­nia Ten­nan­ta, to nie­chyb­nie zaraz zaczę­li­by się w niej poja­wiać jego fani, co na pew­no utrud­ni­ło­by mu spo­koj­ne picie kawy. Co do tej inter­pre­ta­cji, to strasz­nie nie lubię, jak pra­sa robi z igły widły i oce­nia, a nawet osą­dza za coś ludzi („Skan­da­licz­na wia­do­mość dnia: David Ten­nant pije kawę, któ­ra rośnie na plan­ta­cji, któ­ra nisz­czy lasy desz­czo­we!!!”).

            Podob­nie jak ty nie czy­tam plo­tek. Co do resz­ty – też cał­ko­wi­cie się z tobą zga­dzam. Cza­sem po pro­stu miło jest odkryć, że ten czło­wiek, któ­ry zara­zem wyda­je się być bar­dzo ludz­ki i tro­chę jak­by nie­re­al­ny, lubi pić taką samą kawę jak my albo został przy­ła­pa­ny na tym, jak bez­tro­sko buja się na huś­taw­ce w par­ku (to aku­rat Tom Hanks, a nie Ten­nant ;)

            obra­zek z dnia gdy odbie­rał zło­tą NTA, gdy jego żona mia­ła łzy w oczach i wie­dział kie­dy koniecz­nie trze­ba go pogła­skać po ramie­niu, dać mu wspar­cie, gdy emo­cje przej­mo­wa­ły nad nim kon­tro­lę

            Tak, wspa­nia­ły przy­kład.

            Dodat­ko­wo – choć wiem, że to może być nad­in­ter­pre­ta­cja wyni­ka­ją­ca z tego, że czło­wiek widzi to, co chce zoba­czyć – zawsze wyda­je mi się, że jak Ten­nant mówi o swo­jej rodzi­nie, to zmie­nia mu się ton gło­su i oczy zaczy­na­ją tro­chę błysz­czeć.

            Moja ulu­bio­na jego wypo­wiedź w tej kwe­stii to moment kie­dy ktoś z widow­ni zadał mu pyta­nie jaka jest jego naj­dziw­niej­sza inte­rak­cja z fanem, a on wypa­lił „that must be seeing David Ten­nat and my dau­gh­ter in my house for the first time” :D

            Przy­znam, że ja nigdy nie inte­re­so­wa­łam się wywia­da­mi z Davi­so­nem, ale sło­wa, któ­re przy­to­czy­łaś są napraw­dę pięk­ne! :D

            Inna, tro­chę śmiesz­na spra­wa – Ten­nant nie udzie­la się w żad­nych mediach spo­łecz­no­ścio­wych, a jego teść – TAK! :D

            I am the Doctor”

            Też uwiel­biam ten kawa­łek! Nato­miast teraz naj­czę­ściej słu­cham „The Maje­stic Tale (of a Mad­man in a Box)” (piszę „teraz” bo to się zmie­nia w zależ­no­ści od moje­go nastro­ju ;)

            BTW, teraz wśród ludzi pra­cu­ją­cych przy Dok­tor Who są duże prze­ta­so­wa­nia. Mam nadzie­ję, że nie dotkną one Murray'a Gol­da i pozo­sta­nie on na swo­im sta­no­wi­sku!

            Cho­ciaż napi­sał jed­ne z moich ulu­bio­nych odcin­ków seria­lu […]. Dla mnie Mof­fat ździeb­ko zbyt wie­le mie­sza i kom­pli­ku­je, co bywa męczą­ce

            Dla mnie bar­dzo zabaw­ne jest to, że kie­dy fani Mof­fa­ta wymie­nia­ją ulu­bio­ne odcin­ki, do któ­rych on napi­sał sce­na­riusz, to wymie­nia­ją głów­nie te z cza­sów RTD. :D

            Co do prze­kom­bi­no­wa­nia to się zga­dzam. Dodat­ko­wo Mof­fat wie­le rze­czy robi bar­dzo emo-dra­ma­tycz­nie. Choć­by ostat­nie odcin­ki z 10-tej serii – tam pra­wie wca­le nie było żar­tów, chwi­li na oddech. RTD ceni­łam wła­śnie za to, że w jed­nej chwi­li potra­fił roz­ba­wić mnie do łez, a w następ­nej do łez wzru­szyć. Dobrym przy­kła­dem są mistrzow­skie zakoń­cze­nia 2 i 3 serii – czło­wiek myśli, że będzie pła­kał pod­czas napi­sów koń­co­wych, a tu nagle poja­wi­ła się pan­na mło­da lub Tita­nic i nie moż­na się w ostat­niej chwi­li nie zaśmiać.

            Z resz­tą, wiel­ka w tym tak­że zasłu­ga zarów­no spo­so­bu pisa­nia posta­ci Dok­to­ra, jak i odgry­wa­ją­cych go akto­rów (moim zda­niem głów­nie Ecc­le­sto­na i Ten­nan­ta), któ­rzy w jed­nej chwi­li potra­fi­li z sym­pa­tycz­ne­go, weso­łe­go sza­leń­ca z nie­bie­skiej bud­ki prze­obra­zić się w groź­ne­go i smut­ne­go zara­zem, ostat­nie­go Wład­cę Cza­su.

            PS. Prze­czy­ta­łam pode­sła­ne przez cie­bie wywia­dy z cza­sów „Szpie­gów…”. Naj­bar­dziej mnie urze­kło, jak Ten­nant zachwy­cał się pocią­ga­mi w Cha­bów­ce. :) Swo­ją dro­gą cie­ka­we, czy od cza­sów tam­te­go seria­lu odwie­dził on jesz­cze kie­dyś Pol­skę.

          • Ach, zapo­mnia­łam cię jesz­cze o coś zapy­tać!

            Gdy­byś mogła dowie­dzieć się o Ten­nan­cie jed­nej rze­czy (przy czym mam tu na myśli drob­ne cie­ka­wost­ki, a nie wiel­kie, super-pry­wat­ne sekre­ty), co by to było? :)

            Jeśli cho­dzi o mnie, to ponie­waż jestem krót­ko­wi­dzem, zawsze cie­ka­wi mnie, jaką wadę wzro­ku ma inny oku­lar­nik (bez wzglę­du na to, czy jest cele­bry­tą, czy też moim zna­jo­mym). I w związ­ku z tym cie­ka­wi­ło­by mnie, czy Ten­nant jest bar­dziej krót­ko­wzrocz­ny ode mnie. :D

            Przy oka­zji mam takie, hmm… nie wiem, czy moż­na to nazwać hob­by. Otóż zawsze czu­ję wiel­ką satys­fak­cję, gdy dostrze­gę, że jakiś aktor w fil­mie lub seria­lu ma na oczach soczew­ki (ponie­waż w Bro­ad­church czę­sto poja­wia­ły się zbli­że­nia na oczy Ten­nan­ta, uda­ło mi się to wypa­trzyć kil­ku­krot­nie :)

          • Mar­le­na Bier

            Jak ty pięk­nie upo­rząd­ko­wa­łaś te moje nie­ucze­sa­ne myśli, któ­re jakoś tak śred­nio umia­łam ubrać w sło­wa :) Pisząc, że nie czy­tam plo­tek, dopu­ści­łam się spo­rej gene­ra­li­za­cji, bo wła­ści­wie, trze­ba by zasta­no­wić się co wła­ści­wie nale­ży wrzu­cić do tej kate­go­rii, a Two­je trzy punk­ty pięk­nie to uści­śli­ły :) Jak to pięk­nie uję­łaś, że w sumie wszyst­ko zale­ży od tego jak poda­na jest infor­ma­cja, z jaką inten­cją i co potem słu­chacz z nią zro­bi.

            Co inne­go, kie­dy ktoś zdo­był infor­ma­cję „nie­in­wa­zyj­nie”, np. dowie­dział się od kogoś, kto pra­co­wał z Ten­nan­tem albo aku­rat stał przed nim w kolej­ce w kawiar­ni i sły­szał, co aktor zama­wia.”
            Hehe, cza­sem się też zasta­na­wiam, zwłasz­cza w związ­ku z Davi­dem, na ile moż­na się przy­zwy­cza­ić do tego, że gdzie­kol­wiek pój­dziesz ludzie zaglą­da­ją Ci do koszy­ka z zaku­pa­mi albo do zamó­wie­nia w restau­ra­cji :) David zawsze sza­nu­je fanów i nigdy się na to tak na serio nie uskar­ża publicz­nie, ale cza­sem sobie myślę, że to musi być dla nie­go napraw­dę trud­ne momen­ta­mi.
            Jeśli zaś idzie o kawę, to jest to przy­kład auten­tycz­ny, a jest to frag­ment arty­ku­łu w „The times”. Odpo­wia­dał tu krót­ko na pyta­nia typu „to” lub „to”, doty­czą­ce ide­al­ne­go week­en­du :) Z takich jego oso­bi­stych wypo­wie­dzi uwiel­biam jesz­cze wywiad dla The Guar­dian, pt. „Bre­ak a leg”, w któ­rym opi­su­je, co robi tuż przed „wiel­kim dniem”, czy­li w jego przy­pad­ku przed pre­mie­rą sztu­ki. W ogó­le cały ten arty­kuł jest super (o to samo zapy­ta­no też m. in. neu­ro­chi­rur­ga czy kosmo­nau­tę i jesz­cze kil­ku innych przed­sta­wi­cie­li inte­re­su­ją­cych zawo­dów) i znów David zain­spi­ro­wał mnie do prze­czy­ta­nia moim zda­niem bar­dzo war­to­ścio­wej rze­czy, któ­rą pole­cam komu się da :D Jeśli jesz­cze nie czy­ta­łaś pole­cam i Tobie: https://​www​.the​gu​ar​dian​.com/​c​u​l​t​u​r​e​/​2​0​1​7​/​a​p​r​/​2​9​/​b​r​e​a​k​-​a​-​l​e​g​-​d​a​v​i​d​-​t​e​n​n​a​n​t​-​n​i​g​h​t​-​b​e​f​o​r​e​-​b​i​g​-​d​a​y​-​c​h​r​i​s​-​f​r​o​ome

            Two­je „pyta­nie dodat­ko­we” w spra­wie Davi­da spra­wi­ło mi wiel­ką fraj­dę :D Jest kil­ka dro­bia­zgów, któ­re mnie w jego posta­ci inte­re­su­ją i mam nie­sa­mo­wi­tą „rado­chę”, gdy przez przy­pa­dek taka infor­ma­cja do mnie dotrze, choć nigdy nie poszu­ku­ję ich jakoś spe­cjal­nie. W ten spo­sób np. dowie­dzia­łam się jak David uczy się tek­stów :) BTW, ja też jestem krót­ko­wi­dzem i podo­ba mi się Two­je hob­by, cho­ciaż sama nie umiem tego wypa­trzyć :D Dla mnie z kolei taką infor­ma­cją, takim dro­bia­zgiem, któ­ry mnie bar­dzo inte­re­su­je w przy­pad­ku Davi­da jest docie­ka­nie jak to u nie­go jest z tym pale­niem. Słu­cha­jąc go i oglą­da­jąc od tak dłu­gie­go cza­su nabra­łam jakie­goś, pew­nie ździeb­ko irra­cjo­nal­ne­go, prze­ko­na­nia, że on pro­wa­dzi bar­dzo zdro­wy i eko­lo­gicz­ny tryb życia. Nie wyglą­da mi on na nało­go­we­go pala­cza i nawet ”behind the sce­nes” zoba­czysz go prę­dzej z kub­kiem kawy niż z papie­ro­sem. Widzia­łam jed­nak w kil­ku pro­duk­cjach jak się zacią­ga papie­ro­sem w spo­sób wręcz zawo­do­wy. Hmm… czy takie coś w ogó­le moż­na uda­wać? Jakoś tak mi do nie­go ten papie­ros nie pasu­je, więc strasz­nie mnie cie­ka­wi czy David jest nało­gow­cem, a może popa­la od cza­su do cza­su, albo też jest tak per­fek­cyj­nym akto­rem, że i to umie mar­ko­wać. :D

            … zawsze wyda­je mi się, że jak Ten­nant mówi o swo­jej rodzi­nie, to zmie­nia mu się ton gło­su i oczy zaczy­na­ją tro­chę błysz­czeć.”
            A wiesz, ze mi się też tak wyda­je :) I lubię, gdy tak mimo­cho­dem zdra­dza, jak waż­ni są w jego życiu, jak np. wte­dy, gdy pod­czas radio­we­go wywia­du pozdro­wił Ty’a, któ­ry „zawsze go słu­cha”, albo gdy pod­czas jed­nej z prze­mów po odbio­rze nagro­dy podzię­ko­wał żonie za zaj­mo­wa­nie się jego dłu­gi­mi wło­sa­mi, żeby „dobrze wyglą­da­ły” :) A przy oka­zji, sły­sza­łaś kie­dyś jak cud­nie mówi o Davi­dzie jego sio­stra w związ­ku z jego nomi­na­cja do tytu­łu The Gre­atest Scot? :D
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​a​A​6​j​J​j​b​q​b-g

            Przy­znam, że ja nigdy nie inte­re­so­wa­łam się wywia­da­mi z Davi­so­nem, ale sło­wa, któ­re przy­to­czy­łaś są napraw­dę pięk­ne! :D”
            O widzisz, z tymi wywia­da­mi to jest tak, że to wła­śnie jest taka moja mała obse­sja, moje małe „guil­ty ple­asu­re”. ( BTW Czy­ta­łam Two­je­go Dyr­dy­ma­ła z two­im kul­tu­ro­wym wyzna­niem i bar­dzo mi się spodo­bał :D). Jak mi się coś spodo­ba, daj­my na to serial, to ja oglą­dam wszyst­ko, co na ten temat moż­na zna­leźć, zwłasz­cza jeśli doty­czy to pro­ce­su twór­cze­go. Abso­lut­nie nie uwa­żam się za jakie­goś znaw­cę popkul­tu­ry albo, tym bar­dziej sztu­ki fil­mo­wej, oglą­dam tyl­ko to co mnie zain­te­re­su­je, nie przej­mu­jąc się gatun­kiem czy „wyż­szo­ścią” cze­goś nad czymś, za to mam swo­je „koni­ki” i potra­fię dłu­go kopać aż się doko­pię jakiejś żyły zło­ta, a Inter­net to praw­dzi­wa kopal­nia. No i naj­lep­sze jest to, że jak już zacznę, to nie pój­dę dalej dopó­ki nie skoń­czę i nie doko­pię się cze­goś, co mnie osta­tecz­nie usa­tys­fak­cjo­nu­je (pew­nie dla­te­go nigdy nie jestem „na bie­żą­co” z seria­la­mi czy nowo­ścia­mi kino­wy­mi). Tak było np. z moją dru­gą obse­sją, czy­li seria­lem „Poirot”, o któ­rym czy­ta­łam (i wciąż czy­tam) pasja­mi, zwłasz­cza gdy wypo­wia­dał się sam David Suchet, nie mówiąc o tym, że lite­rac­kie ory­gi­na­ły czy­ta­łam wie­le razy :) Tak też jest z Davi­dem Ten­nan­tem, no i wresz­cie z „Docto­rem Who”. Tyle, że w przy­pad­ku tego ostat­nie­go to jest tyle mate­ria­łu, że wąt­pię, żebym widzia­ła cho­ciaż poło­wę… A ja czę­sto napraw­dę wolę dobry wywiad (nie zawsze mądry, cza­sem zabaw­ny po pro­stu, albo taki z wygłu­pa­mi, albo znów reflek­syj­ny, po pro­stu poru­sza­ją­cy mnie) niż serial albo film :) Nawet kie­dyś bawi­łam się takim pomy­słem, żeby pisać publicz­nie o tym, co cie­ka­we­go prze­czy­ta­łam w róż­nych wywia­dach i do jakich roz­my­ślań mnie to natchnę­ło, ale chy­ba nie mia­ła­bym jed­nak nic aż tak mądre­go albo odkryw­cze­go do powie­dze­nia… :) W każ­dym razie wra­ca­jąc do sed­na, uwiel­biam dok­to­ro­we wywia­dy i zachwy­ca mnie jaka wspa­nia­łą „rodzin­kę” two­rzą odtwór­cy ról (nie tyl­ko Dok­to­ra, ale tak­że np. towa­rzy­szy), i inne oso­by pra­cu­ją­ce nad seria­lem, jak dum­ni są z tego, co stwo­rzy­li, z jak wiel­kim sza­cun­kiem i miło­ścią trak­tu­ją to swo­je „dziec­ko”, nawet jeśli nie gra­ją w seria­lu już od wie­lu lat. Moim abso­lut­nym ulu­bień­cem z kla­sycz­nych Dok­to­rów jest Sylve­ster McCoy, któ­ry jest takim żar­tow­ni­siem, że to po pro­stu szok. Peter Davi­son z kolei lubi sobie pona­rze­kać na warun­ki, w jakich pra­co­wał, ale i tak widać jak bar­dzo kochał to robić. No i Colin Baker jest dla mnie abso­lut­nym zasko­cze­niem, bo on ma nie­sa­mo­wi­ty dystans do sie­bie, choć jego Dok­tor wyda­wał się ździeb­ko nadę­ty :) No i uwiel­biam jego uwa­gi na temat Davi­da, bo on sobie z nie­go tak tro­chę iro­nicz­nie żar­tu­je, jak­by mu cokol­wiek zazdro­ścił powo­dze­nia (zwłasz­cza u kobiet). W naj­śwież­szym wywia­dzie np. jeden z fanów zapy­tał jego i Davi­so­na, któ­re­go z Dok­tó­rów z New Who chcie­li­by zoba­czyć w jed­nym ze swo­ich ory­gi­nal­nych odcin­ków, na co Colin bły­ska­wicz­nie odpo­wie­dział, że Davi­da Ten­nan­ta, bo jak­by „Mr Ten­nant” dostał taki sce­na­riusz jakie on mie­wał, i jak­by go ubra­li w ten kolo­ro­wy strój, to by zaraz znik­nął ten jego pięk­ny, sze­ro­ki uśmiech z twa­rzy :) Czu­jesz ile warstw jest w tej wypo­wie­dzi? :D No i jak jest na pane­lu Davi­son i nikt go nie zapy­ta o Davi­da, to mu i tak kole­dzy – Dok­to­rzy coś pod­rzu­cą, uwiel­biam to :) Prze­pra­szam, Cię, za ten przy­dłu­gi wywód, ale tak to jest z tymi „guil­ty pre­asu­res”, jak już zaczniesz nie możesz prze­stać :)

            Inna, tro­chę śmiesz­na spra­wa – Ten­nant nie udzie­la się w żad­nych mediach spo­łecz­no­ścio­wych, a jego teść – TAK! :D” No wła­śnie, ale w ogó­le Davi­son ma bar­dzo luź­ny sto­su­nek do mówie­nia o życiu pry­wat­nym, wypo­wia­da się np. szo­ku­ją­co szcze­rze na temat bar­dzo złe­go okre­su w swo­im życiu, a nawet napi­sał coś w rodza­ju auto­bio­gra­fii. U Davi­da jest to, wyda­je mi się, nie wstręt do tech­no­lo­gii, ale raczej znów ochro­na swo­jej pry­wat­no­ści :)

            Co do Mur­raya Gol­da, to jego stra­ta była­by bar­dzo bole­sna, oby nie wykra­kać :( A wiesz, jest jesz­cze jed­na cie­ka­wa rzecz z tą dok­to­ro­wą muzy­ką. W przy­pad­ku muzy­ki dla Jede­na­ste­go chęt­nie słu­cham jej jako utwo­rów po pro­stu (np. jadąc samo­cho­dem). Też zależ­nie od nastro­ju :D Za to w przy­pad­ku muzy­ki dla Dzie­sią­te­go, jak sły­szę jakiś kawa­łek, to zaraz mi się włą­cza takie myśle­nie… O, to wte­dy Dok­tor zro­bił to, a tam­to. Ha! Czy to dowód na to, że Dzie­sią­ty napraw­dę jest moim Dok­to­rem? Może i dla­te­go, choć bez wąt­pie­nia mam duży sza­cu­nek do pra­cy Mat­ta Smi­tha i jestem ździeb­ko zła o zmar­no­wa­nie poten­cja­łu Pete­ra Capal­die­go, naj­bar­dziej poru­sza mnie Dok­tor taki, jakim mi go poka­zał Davis. No i zga­dzam się abso­lut­nie ze zda­niem „ RTD ceni­łam wła­śnie za to, że w jed­nej chwi­li potra­fił roz­ba­wić mnie do łez, a w następ­nej do łez wzru­szyć.”:)

            Ps. David jest napraw­dę nie­sa­mo­wi­ty, bo prze­cież był i w Kra­ko­wie, i w War­sza­wie, ale żad­ne­go zabyt­ku nie wymie­nił z nazwy, za to zachwy­cał się pocią­ga­mi w Cha­brów­ce :) To brzmi jak coś, z cze­go sam Dok­tor był­by bar­dzo dum­ny :D

          • David zawsze sza­nu­je fanów i nigdy się na to tak na serio nie uskar­ża publicz­nie, ale cza­sem sobie myślę, że to musi być dla nie­go napraw­dę trud­ne momen­ta­mi.

            Tu znów sobie pogdy­bam. Myślę, że on po pierw­sze dość dobrze się „masku­je” – czap­ka z dasz­kiem + oku­la­ry + cza­sem sza­lik i facet jest nie do pozna­nia (pra­wie, jak Super­man!).

            Po dru­gie, więk­szość fanów Dok­to­ra to tury­ści krę­cą­cy się po cen­trum Lon­dy­nu, więc David raczej nie spo­ty­ka ich w oko­li­cy, w któ­rej miesz­ka (tzn. mam nadzie­ję, że tak jest).

            Po trze­cie, wbrew temu, co mogło­by się wyda­wać – wie­lu ludzi, nawet w Anglii, nie ma poję­cia, kim jest David. Kie­dyś na kur­sie angiel­skie­go mia­łam nati­ve-spe­ake­ra z Car­diff i kie­dy pod­eks­cy­to­wa­na zapy­ta­łam go, czy widział kie­dyś, jak krę­ci­li Dok­to­ra Who, to facet w ogó­le nie wie­dział, o co mi cho­dzi.

            I po czwar­te, ludzie miesz­ka­ją­cy w sąsiedz­twie Ten­nan­ta albo pra­cu­ją­cy w skle­pach, w któ­rych David robi zaku­py lub w restau­ra­cjach, w któ­rych jada, jeśli w ogó­le zorien­to­wa­li się, że Ten­nant jest sław­ny, to pew­nie już przy­zwy­cza­ili się do jego obec­no­ści.

            Dla­te­go mam nadzie­ję, że Ten­nan­to­wi i jego rodzin­ce, mimo wszyst­ko uda­je się wieść w mia­rę spo­koj­ne życie, bez ban­dy fanów i foto­re­por­te­rów czy­ha­ją­cych pod ich domem.

            jest to frag­ment arty­ku­łu w „The times”

            Dzię­ki za infor­ma­cję! Zna­la­złam ten arty­kuł i prze­czy­tam go w wol­nym cza­sie, podob­nie jak ten z The Guar­dian.

            Przy oka­zji odkry­łam (ale też jesz­cze nie prze­czy­ta­łam), że w tym roku Ten­nant udzie­lił bar­dzo dłu­gie­go wywia­du tutaj:
            https://​www​.the​ti​mes​.co​.uk/​m​a​g​a​z​i​n​e​/​t​h​e​-​t​i​m​e​s​-​m​a​g​a​z​i​n​e​/​d​a​v​i​d​-​t​e​n​n​a​n​t​-​i​m​-​n​o​-​h​e​a​r​t​-​t​h​r​o​b​-​6​k​s​6​9​n​m65
            (jeśli się zare­je­stru­jesz, możesz bez­płat­nie prze­czy­tać 1 arty­kuł tygo­dnio­wo)

            W ten spo­sób np. dowie­dzia­łam się jak David uczy się tek­stów :)

            Możesz podać link do źró­dła albo stre­ścić wła­sny­mi sło­wa­mi, jak on to robi?

            BTW, ja też jestem krót­ko­wi­dzem i podo­ba mi się Two­je hob­by, cho­ciaż sama nie umiem tego wypa­trzyć :D

            Z tymi soczew­ka­mi to jest tak, że są nie­wi­docz­ne, dopó­ki nie wiesz, jak ich „szu­kać”. Jeśli się przyj­rzysz, to zauwa­żysz, że na nie­któ­rych zdję­ciach lub uję­ciach fil­mo­wych, albo bez­po­śred­nio wokół źre­nic Ten­nan­ta widać deli­kat­ną, mniej wię­cej mili­me­tro­wą, nie­bie­ską obwód­kę (czy­li wła­śnie soczew­kę), albo jakiś mili­metr od jego źre­nic widać bar­dzo cień­ką, ciem­ną obwód­kę (czy­li cień soczew­ki). Oczy­wi­ście wszyst­ko zale­ży od tego, jaki jest kont pada­nia świa­tła, więc nie da się tego dostrzec zawsze, ale cza­sem jed­nak moż­na. ;)

            Na przy­kład jeśli powięk­szysz sobie to zdję­cie (poni­żej fot­ki jest link do peł­ne­go roz­mia­ru):
            http://​the​te​le​vi​xen​.com/​n​e​t​f​l​i​x​-​s​h​a​r​e​s​-​j​e​s​s​i​c​a​-​j​o​n​e​s​-​f​i​r​s​t​-​l​o​o​k​/​#​j​p​-​c​a​r​o​u​s​e​l​-​2​2​877
            To wokół lewej źre­ni­cy Ten­nan­ta deli­kat­nie – ale jed­nak! – widać tą nie­bie­ską obwód­kę.
            Czę­sto da się to wypa­trzyć tak­że w Bro­ad­church, gdzie jest w koń­cu nie­przy­zwo­icie dużo zbli­żeń oczu Davi­da. :D

            jak to u nie­go jest z tym pale­niem

            Kur­cze, ja też się nad tym czę­sto zasta­na­wiam!!! :D

            I znów gdy­bam, że mogło być tak, że Ten­nant palił w mło­do­ści i na stu­diach, głów­nie dla towa­rzy­stwa (i pew­nie w tajem­ni­cy przed rodzi­ca­mi ;) ), ale z wie­kiem zmą­drzał i prze­stał. I – tak, jak napi­sa­łaś – teraz pro­wa­dzi zdro­we i eko­lo­gicz­ne życie.

            Swo­ją dro­gą, ostat­nio ludzie z inter­ne­tu wygrze­ba­li takie nagra­nie:

            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​C​C​D​s​3​y​7​1​sAc

            …i jak to zoba­czy­łam, to pomy­śla­łam, że może Ten­nant też, tak jak gra­ny przez nie­go boha­ter, palił cza­sem na potrze­by ról, by mieć głos niczym „sil­nik die­sla”.

            Inna spra­wa, że samo wideo jest bar­dzo cie­ka­we. Bo niby żar­to­bli­we, ale jed­no­cze­śnie postać Ten­nan­ta jest napi­sa­na tak, jak­by sce­na­rzy­sta stwo­rzył ją na pod­sta­wie wszyst­kich mądro­ści, jakie na temat cięż­kie­go życia akto­ra mówi David.

            gdy pod­czas jed­nej z prze­mów po odbio­rze nagro­dy podzię­ko­wał żonie za zaj­mo­wa­nie się jego dłu­gi­mi wło­sa­mi, żeby „dobrze wyglą­da­ły” :)

            A tego chy­ba nie sły­sza­łam. Możesz mi pode­słać link?

            A przy oka­zji, sły­sza­łaś kie­dyś jak cud­nie mówi o Davi­dzie jego sio­stra w związ­ku z jego nomi­na­cja do tytu­łu The Gre­atest Scot? :D

            Tak. Ale dzię­ku­ję, że mi ten wywiad przy­po­mnia­łaś. :)

            Przy oka­zji, w pole­ca­nych wide­ach do tego nagra­nia wysko­czył kolej­ny faj­ny fil­mik:

            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​y​6​y​3​L​S​Y​c​Zns

            Jak mi się coś spodo­ba, daj­my na to serial, to ja oglą­dam wszyst­ko, co na ten temat moż­na zna­leźć, […] i potra­fię dłu­go kopać aż się doko­pię jakiejś żyły zło­ta, a Inter­net to praw­dzi­wa kopal­nia. No i naj­lep­sze jest to, że jak już zacznę, to nie pój­dę dalej dopó­ki nie skoń­czę i nie doko­pię się cze­goś, co mnie osta­tecz­nie usa­tys­fak­cjo­nu­je

            Och, wiem o czym mówisz! :)

            Przy czym, w moim przy­pad­ku więk­szość takich obse­sji prze­mi­ja nie­dłu­go po tym, jak już „odko­pię” wszyst­ko, co jest do odko­pa­nia (na rok przed odkry­ciem Dok­to­ra Who mia­łam bzi­ka na punk­cie nowe­go Bat­tle­star Galac­ti­ca – swo­ją dro­gą to bar­dzo faj­ny i mądry serial – pole­cam!). Moje zain­te­re­so­wa­nie Ten­nan­tem jest jed­nym z nie­licz­nych, jakie prze­trwa­ły pró­bę cza­su.

            Nawet kie­dyś bawi­łam się takim pomy­słem, żeby pisać publicz­nie o tym, co cie­ka­we­go prze­czy­ta­łam w róż­nych wywia­dach i do jakich roz­my­ślań mnie to natchnę­ło, ale chy­ba nie mia­ła­bym jed­nak nic aż tak mądre­go albo odkryw­cze­go do powie­dze­nia… :)

            Bio­rąc pod uwa­gę to, że w ostat­nim cza­sie czy­ta­nie two­ich komen­ta­rzy spra­wia mi więk­szą fraj­dę, niż lek­tu­ra nie­jed­ne­go blo­ga (w tym Zwie­rza Popkul­tu­ral­ne­go, któ­re­go jak zauwa­ży­łam – też czy­tasz ;) i że dowie­dzia­łam się od cie­bie wie­lu mądrych i odkryw­czych rze­czy, to myślę, że powin­naś spró­bo­wać cze­goś takie­go! Poza tym pamię­taj, że coś, co dla cie­bie może być „oczy­wi­stą oczy­wi­sto­ścią”, dla wie­lu innych ludzi wca­le takie nie jest. Więc jesz­cze raz prze­myśl, czy nie zało­żyć blo­ga, bo moim zda­niem był­by on wspa­nia­ły. No i już na star­cie mia­ła­byś przy­naj­mniej jed­ną czy­tel­nicz­kę. ;)

            jak­by „Mr Ten­nant” dostał taki sce­na­riusz jakie on mie­wał, i jak­by go ubra­li w ten kolo­ro­wy strój, to by zaraz znik­nął ten jego pięk­ny, sze­ro­ki uśmiech z twa­rzy :)

            Hehe, uwa­ga przed­nia. Tyl­ko, czy Colin widział kie­dyś, jakie ciu­chy cza­sem nosi David? :P

            U Davi­da jest to, wyda­je mi się, nie wstręt do tech­no­lo­gii, ale raczej znów ochro­na swo­jej pry­wat­no­ści :)

            Tak, też tak myślę. Co wię­cej podej­rze­wam, że on może z tego typu por­ta­li korzy­stać, tyl­ko ofi­cjal­nie się do tego nie przy­zna­je, tak dla świę­te­go spo­ko­ju.

            W ogó­le kie­dyś gdzieś prze­czy­ta­łam (ale nie wiem gdzie, wybacz!), że kie­dy Ten­nant był Dok­to­rem, to BBC mia­ło wiel­ki pro­blem, bo w mediach spo­łecz­no­ścio­wych co chwi­la ktoś się pod Davi­da pod­szy­wał (wte­dy w social-mediach jesz­cze nie ist­niał mecha­nizm ozna­cza­nia praw­dzi­wych pro­fi­li cele­bry­tów). Więc może na począt­ku Ten­nant mówił, że nie uży­wa social-mediów, bo BBC go o to pro­si­ło i do tej pory (z przy­zwy­cza­je­nia) mówi tak samo.

            PS. Tak mi się, przy oka­zji sko­ja­rzy­ło… :D
            http://​run​da​lek​.tum​blr​.com/​p​o​s​t​/​1​6​1​8​6​8​1​6​0​2​1​7​/​r​u​n​d​a​l​e​k​-​d​o​n​t​-​l​o​o​k​-​d​a​v​i​d​-​d​o​n​t​-​l​ook

            w przy­pad­ku muzy­ki dla Dzie­sią­te­go, jak sły­szę jakiś kawa­łek, to zaraz mi się włą­cza takie myśle­nie… O, to wte­dy Dok­tor zro­bił to, a tam­to.

            W tym miej­scu znów muszę ci pole­cić jed­ne­go z moich Dyr­dy­ma­łów, bo być może zain­spi­ru­je cię do słu­cha­nia nie­co innej muzy­ki „z Dok­to­ra” ;)
            http://​joan​na​ho​ly​.pl/​d​y​r​d​y​m​a​l​y​/​2​0​1​7​/​w​i​d​e​l​k​a​-​n​a​-​e​m​p​e​t​r​o​j​k​e​/​#​c​o​s​-​d​l​a​-​w​h​o​v​ian

            zachwy­cał się pocią­ga­mi w Cha­brów­ce :)

            Jeden z moich pro­fe­so­rów (pod­kre­ślę, że to był PAN pro­fe­sor) stwier­dził kie­dyś, że męż­czyź­ni roz­wi­ja­ją się do pią­te­go roku życia, a potem już tyl­ko rosną. I myślę, że te sło­wa tyczą się tak­że Ten­nan­ta, któ­re­mu prze­cież cza­sem włą­cza się „tryb pię­cio­lat­ka”. Bo czy poważ­ny, doro­sły czło­wiek wsko­czył­by do odko­pa­ne­go gro­bu i z uśmie­chem na ustach zaczął brać kości do ręki – tak, jak to David zro­bił w „Who do you think you are”… Hihi, jak to napi­sa­łam, to pomy­śla­łam, że jeśli rodzin­ka Ten­nan­tów cza­sem wybie­ra się do muzeum, to bied­na Geo­r­gia musi pil­no­wać nie tyl­ko dzie­cia­ków, ale też co chwi­lę upo­mi­nać swo­je­go męża, by ten nie doty­kał eks­po­na­tów. :D

          • Mar­le­na Bier

            Dla­te­go mam nadzie­ję, że Ten­nan­to­wi i jego rodzin­ce, mimo wszyst­ko uda­je się wieść w mia­rę spo­koj­ne życie, bez ban­dy fanów i foto­re­por­te­rów czy­ha­ją­cych pod ich domem.”
            Uwiel­biam Two­je „gdy­ba­nie” :D Też mam taką nadzie­ję, że David może sobie spo­koj­nie np. wyjść na spa­cer z psem albo z dzie­cia­ka­mi do par­ku, i powiem Ci, że bar­dzo mnie cie­szy to, że buszu­jąc w Inter­ne­cie moż­na zna­leźć nie­wie­le takich zdjęć Davi­da, któ­re ja nazy­wam „kla­sycz­ny­mi zdję­cia­mi papa­raz­zi” :) Za to moż­na się co i rusz na zdję­cia z fana­mi, tj, te, na któ­re David sam zezwa­la, a nawet do nich pozu­je (Boże jakąż on ma do tego cier­pli­wość!). W tym tema­cie muszę Ci koniecz­nie o czymś powie­dzieć. Nie­daw­no, dzię­ki mojej pra­cy, mia­łam oka­zję uczest­ni­czyć w dwóch bar­dzo inte­re­su­ją­cych spo­tka­niach z pol­skim akto­rem Zbi­gnie­wem Stry­jem. Może on nie jest jakoś tam dzi­ko sław­ny, ale więk­szość mi zna­nych osób go koja­rzy, zwłasz­cza jak zoba­czy jego twarz :) Ktoś z widow­ni zapy­tał go wła­śnie o to, jak to jest z tą roz­po­zna­wal­no­ścią, czy jego to nie męczy. On zaś odpo­wie­dział, że zadzi­wia­ją­ce jest to, że więk­szość osób chęt­nych jest raczej na zro­bie­nie ukrad­ko­we­go zdję­cia albo poka­zu­ją go sobie czy komen­tu­ją jego obec­ność, za to mało kto ma odwa­gę napraw­dę podejść i popro­sić o auto­graf czy coś w tym sty­lu. Dodał też, że do takie­go „pod­glą­da­nia” da się po pro­stu przy­zwy­cza­ić i po pew­nym cza­sie się tego w ogó­le już tego nie zauwa­ża :) Tak sobie myślę, że podob­nie może być i z Davi­dem :) I jesz­cze myślę sobie, co ja bym wła­ści­wie zro­bi­ła gdy­bym go sama spo­tka­ła tak przy­pad­kiem ;D Hehe, pew­nie zapo­mi­na­ła­bym jak się nazy­wam i raczej patrzy­ła urze­czo­na z dale­ka… Kie­dyś tak sobie roz­ma­wia­łam z kole­żan­ką na ten temat (ona też ma swo­je­go ulu­bień­ca więc zda­rza nam się wymie­niać jaki­miś cie­ka­wost­ka­mi :D) i ona mnie o to wła­śnie zapy­ta­ła, czy ja bym chcia­ła spo­tkać Davi­da. I wiesz do jakie­go wnio­sku doszłam? Hmmm.., że wła­ści­wie to nie, nie chcia­ła­bym, bo jestem bar­dzo emo­cjo­nal­ną oso­bą i zapew­ne powie­dzia­ła­bym coś bar­dzo głu­pie­go, za to bar­dzo bym chcia­ła do nie­go napi­sać list i wie­dzieć, że on go oso­bi­ście prze­czy­tał … Hehe, marze­nia ścię­tej gło­wy :D

            O. i muszę Ci napi­sać coś odno­śnie David kon­tra media spo­łecz­no­ścio­we. W cza­sie wywia­du odno­śnie „Nati­vi­ty 2” Ten­nant miał zabaw­ną wymia­nę zdań z pro­wa­dzą­cym na temat tego, że przy­dał­by mu się gar­nek do goto­wa­nia owsian­ki. Ów pro­wa­dzą­cy zapro­po­no­wał, żeby wrzu­cił tę infor­ma­cję na Twit­ter i zapew­ne fani mu przy­ślą, na co David: ” Tak, ale co by było W ŚROD­KU garn­ka?” Ha, to już chy­ba wie­my cze­go David się boi odno­śnie siły mediów spo­łecz­no­ścio­wych :D

            Jeśli idzie o to, jak David uczy się tek­stów to w jed­nym wywia­dów ktoś wprost zadał mu takie pyta­nie. Nie­ste­ty, nie pamię­tam teraz któ­ry to był, ale jestem pra­wie pew­na, że to był wywiad na temat „Richar­da II”. David powie­dział wte­dy, że po pierw­sze lubi mieć papie­ro­wy wydruk sce­na­riu­sza (to też póź­niej pod­kre­ślał przy Bro­ad­church). Ponad­to dodał, że nigdy nie uczy się w taki spo­sób, że ktoś mu czy­ta pozo­sta­łe kwe­stie, a on odpo­wia­da, nie nagry­wa też kwe­stii pozo­sta­łych posta­ci np. na pły­tę. Ucząc się czy­ta je po pro­stu na głos i powta­rza, za to lubi sobie przy tym cho­dzić i gesty­ku­lo­wać :D o, i zawsze potrze­bu­je to robić to w ciszy i samot­no­ści. A w innym wywia­dzie powie­dział, że zda­rza mu się budzić w nocy, zwłasz­cza tuż przed pre­mie­rą i prze­bie­gać w gło­wie swo­je kwe­stie :D

            Przy oka­zji wpa­dło mi do gło­wy jesz­cze coś, co jest bar­dzo cha­rak­te­ry­stycz­ne dla wywia­dów Davi­da ( a co cud­nie wyła­pa­łaś pisząc o „Tennant’s Tapes”). Wyda­je mi się, że nie­wie­lu akto­rów to robi, choć być może się mylę. Mia­no­wi­cie David bar­dzo czę­sto wrzu­ca do swo­ich wypo­wie­dzi jakieś cie­ka­wost­ki z pra­cy nad daną rolą, jakieś swo­je spo­strze­że­nia i odczu­cia, takie zupeł­nie „od kuch­ni”. Poka­zu­je tym znów nie tyl­ko to słyn­ne „lit­tle bit sil­ly” odno­śnie swo­jej pra­cy, ale przede wszyst­kim to jak ona go strasz­nie cie­szy i jak wie­le w nią wkła­da od sie­bie. Na chwi­lę obec­ną natych­miast do gło­wy wpa­dły mi dwie takie uwa­gi. Pierw­sza na temat „Fri­ght night”, gdy w wywia­dzie odpo­wia­dał o tym, że skó­rza­ne spodnie były dosłow­nie zszy­wa­ne na nim każ­de­go dnia i musiał stać baaaaaar­dzo spo­koj­nie przez dłu­gi czas, bo wiązł się to z „a lot of inti­ma­te pin­ning”, cho­ciaż Pan Cza­ru­ją­cy nie zapo­mniał też dodać, że w sumie eki­pa zro­bi­ła kawa­ła dobrej robo­ty, bo spodnie były bar­dzo wygod­ne. Dru­ga taka uwa­ga pocho­dzi z nagra­nia wywia­du z publicz­no­ścią po przed­sta­wie­niu „Richar­da II”, gdzie opo­wia­dał o tym, jak trud­ne było scho­dze­nie ze scho­dów na sce­nie tak, żeby się nie zaplą­tać w te wszyst­kie spód­ni­ce ( a nie mógł i dźwi­gać zbyt wyso­ko) i że to wła­ści­wie wyma­ga­ło­by osob­nej pró­by, któ­rą on nie­ste­ty sobie odpu­ścił :D

            A pro­pos „Richar­da II”, to wła­śnie w cza­sie odbio­ru nagro­dy z naj­lep­szą teatral­ną rolę męską w tej wła­śnie sztu­ce, podzię­ko­wał żonie za dba­nie o jego wło­sy :)Tutaj jest link:
            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​I​b​a​J​Y​K​6​I​vPU

            W ogó­le „accep­tan­ce spe­eches” Davi­da to jak dla mnie temat rze­ka. Uwiel­biam jak prze­ska­ku­je kil­ka schod­ków naraz w dro­dze po nagro­dę i zawsze powie coś zabaw­ne­go :D Uwiel­biam jego czy­stą radość i wzru­sze­nie i to, że zawsze pięk­nie trak­tu­je tych, któ­rzy mu nagro­dę wrę­cza­ją. To, jak uho­no­ro­wał Julie Andrews to dla mnie szczyt kla­sy :D No i kocham to, że nigdy nie zapo­mi­na podzię­ko­wać widzom i fanom :D A naj­pięk­niej­sze jest to, że nie zasta­na­wiam się w ogó­le czy David się do nich przy­go­to­wał, czy też nie, bo nie­za­leż­nie od wszyst­kie­go czu­ję jakąś taką potęż­ną szcze­rość w tych jego wypo­wie­dziach. ;D Oj, mogła­bym godzi­na­mi roz­bie­rać jego prze­mo­wy na czyn­ni­ki pierw­sze :)

            Hihi, jak to napi­sa­łam, to pomy­śla­łam, że jeśli rodzin­ka Ten­nan­tów cza­sem wybie­ra się do muzeum, to bied­na Geo­r­gia musi pil­no­wać nie tyl­ko dzie­cia­ków, ale też co chwi­lę upo­mi­nać swo­je­go męża, by ten nie doty­kał eks­po­na­tów. :D”
            Haha­ha, Wow, ale obra­zek :D :D No, ale to mi do nie­go tak pasu­je. Cie­ka­we też jak David reagu­je, gdy wybie­rze się z dzie­cia­ka­mi w takie miej­sce, jak np. weso­łe mia­stecz­ko, pew­nie musi spró­bo­wać każ­dej atrak­cji :D A, co do Two­je­go Pro­fe­so­ra to uwa­ga jest napraw­dę przed­nia, hehe. Moja przy­ja­ciół­ka też cza­sem śmie­je się, że to cud, że na moje­go męża nie dosta­ję 500+ :p

            Dzię­ku­ję Ci bar­dzo za wszyst­kie lin­ki. Wywiad bar­dzo mi się podo­bał (uwiel­biam, że był taki dłu­gi), choć autor chy­ba nie spe­cjal­nie mógł się zde­cy­do­wać czy podzi­wia Davi­da doku­ment­nie, czy też chce się z nie­go pona­bi­jać, hehe, ale i tak od nie­go nie wycią­gnął nicze­go, cze­go by David powie­dzieć nie chciał :D Widzia­łam już to nagra­nie z „People like us” i masz rację, jest tak napi­sa­ne, że ma się wra­że­nie jak­by David mógł powie­dzieć coś takie­go sam o sobie, ogrom­nie mi się to podo­ba :) I wiesz, jakimś dziw­nym tra­fem nie widzia­łam tego fil­mi­ku, w któ­rym David odwie­dza dzie­cia­ki w szko­le, w któ­rej pra­cu­je jego sio­stra. Jak ja to mogłam prze­ga­pić ?! Uśmie­cha­łam się do ekra­nu cały czas, bo to było fan­ta­stycz­ne, cie­pło i rodzin­na miłość aż się z nie­go wyle­wa­ło :D

            Moje zain­te­re­so­wa­nie Ten­nan­tem jest jed­nym z nie­licz­nych, jakie prze­trwa­ły pró­bę cza­su.”
            A wiesz, że mi się cza­sem wyda­je, że mi już coś minę­ło, ale nagle mignie mi jakiś obra­zek, albo wywiad i wpa­dam od nowa w „czar­ną dziu­rę” :D I ogrom­nie, ogrom­nie dzię­ku­ję Ci za miłe sło­wa odno­śnie moich komen­ta­rzy. Wiesz, jesteś pierw­szą oso­bą, z któ­rą tak szcze­rze i oso­bi­ście, a przy tym nie­co publicz­nie roz­ma­wiam na temat swo­ich fascy­na­cji, bo do tej pory ten temat ist­niał tyl­ko w prze­strze­ni mojej rodzi­ny i przy­ja­ciół (BTW uwiel­biam jak mąż mnie cza­sem przy kawie pyta „a co tam u tego Two­je­go chu­dziel­ca?”). Bar­dzo się cie­szę, że jest to moż­li­we, bo spra­wia mi to nie­sa­mo­wi­tą fraj­dę i miło wie­dzieć, że póki co Cię jesz­cze nie zamę­czy­łam :D
            O, i na koniec mam dla Cie­bie nie­spo­dzian­kę. Uda­ło mi się coś tam dowie­dzieć na temat poja­wie­nia się Księ­cia Karo­la w ske­czu „To be or not to be”. Wyda­je mi się, że to, co prze­czy­ta­łam, jest naj­bliż­sze praw­dy, jak tyl­ko może­my się dowie­dzieć, cho­ciaż w arty­ku­le uży­to sło­wa „praw­do­po­dob­ne”. Mia­no­wi­cie napi­sa­no tam, że nikt oprócz Iana McKel­le­na nie wie­dział, że Ksią­żę wej­dzie na sce­nę i „podob­no”, ta dwój­ka odby­ła ze sobą sekret­ną pró­bę :D

          • Ktoś z widow­ni zapy­tał go wła­śnie o to, jak to jest z tą roz­po­zna­wal­no­ścią, czy jego to nie męczy.

            Jak o tym wspo­mnia­łaś, to przy­po­mniał mi się frag­ment pew­ne­go wywia­du z Ficht­ne­rem (on powi­nien mnie kie­dyś zapro­sić na kawę za to, że tak ład­nie go rekla­mu­ję ;)

            https://​youtu​.be/​x​a​z​x​S​5​j​l​r​Q​E​?​t​=​1​m​25s

            (jeśli wideo nie prze­wi­nie się samo, to skocz do 1:25, przy czym sam wywiad jest odro­bi­nę sen­ny, więc nie pole­cam ci oglą­da­nia cało­ści)

            I jesz­cze myślę sobie, co ja bym wła­ści­wie zro­bi­ła gdy­bym go sama spo­tka­ła tak przy­pad­kiem ;D

            Też się cza­sem nad tym zasta­na­wiam! :)

            I myślę, że to by zale­ża­ło od sytu­acji. Gdy­by Ten­nant był w towa­rzy­stwie swo­jej rodzi­ny albo aku­rat, na przy­kład jadł obiad, to nie chcia­ła­bym mu prze­szka­dzać, bo czu­ła­bym, że naru­szam jego pry­wat­ność lub stre­fę kom­for­tu (chy­ba nikt nie lubi, jak mu się prze­szka­dza w trak­cie posił­ku). W innej sytu­acji praw­do­po­dob­nie odwa­ży­ła­bym się do nie­go podejść, przy czym na „dzień dobry” nie powie­dzia­ła­bym mu „cześć czy mogę zro­bić sobie z tobą zdję­cie”, tyl­ko raczej coś w sty­lu „myślę że jesteś wspa­nia­łym akto­rem” licząc przy tym na to, że to on zapy­tał­by mnie potem, czy nie chcę sobie zro­bić z nim zdję­cia na pamiąt­kę.

            Jed­no­cze­śnie chcia­ła­bym, by spo­tka­nie z nim mia­ło cha­rak­ter „indy­wi­du­al­ny”, tzn. nie chcia­ła­bym być w tłu­mie fanek, któ­rej na szyb­ko dał­by auto­graf.

            za to bar­dzo bym chcia­ła do nie­go napi­sać list i wie­dzieć, że on go oso­bi­ście prze­czy­tał

            Napraw­dę pięk­ne marze­nie! Trzy­mam kciu­ki, żeby się kie­dyś speł­ni­ło. I żeby David nie tyl­ko prze­czy­tał twój list, ale tak­że na nie­go odpi­sał… Tyl­ko może przy pomo­cy kom­pu­te­ra, bo on bazgrze, jak kura pazu­rem :P

            BTW, prze­czy­taj sobie rela­cję fan­ki, któ­ra popro­si­ła Ten­nan­ta o to, by dał jej auto­graf wyko­na­ny lewą ręką:
            https://​elsi​no​re​-and​-inver​ness​.tum​blr​.com/​p​o​s​t​/​1​6​1​9​7​2​9​9​0​3​9​0​/​m​e​-​c​o​u​l​d​-​y​o​u​-​s​i​g​n​-​i​t​-​w​i​t​h​-​y​o​u​r​-​l​e​f​t​-​h​a​n​d​-​d​a​vid
            A tak wyglą­da ten auto­graf:
            https://​elsi​no​re​-and​-inver​ness​.tum​blr​.com/​p​o​s​t​/​1​6​1​9​7​1​0​2​7​8​0​5​/​i​-​h​a​d​-​d​a​v​i​d​-​s​i​g​n​-​m​y​-​h​t​t​y​d​-​a​u​d​i​o​b​o​o​k​-​w​i​t​h​-​h​i​s​-​l​eft

            David kon­tra media spo­łecz­no­ścio­we

            Hehe, nie­złe! :D
            PS. To do goto­wa­nia owsian­ki potrzeb­ny jest jakiś spe­cjal­ny rodzaj garn­ka?! :P

            Jeśli idzie o to, jak David uczy się tek­stów

            Dzię­ku­ję, że mi o tym napi­sa­łaś!

            Pierw­sza na temat „Fri­ght night”, gdy w wywia­dzie odpo­wia­dał o tym, że skó­rza­ne spodnie były dosłow­nie zszy­wa­ne na nim każ­de­go dnia […] Dru­ga taka uwa­ga pocho­dzi z nagra­nia wywia­du z publicz­no­ścią po przed­sta­wie­niu „Richar­da II

            O tych rze­czach też sły­szę po raz pierw­szy! Dzię­ki! :D

            Przy oka­zji, odno­śnie zarów­no stro­jów Richar­da II, jak i wcze­śniej­sze­go wywia­du z Guar­dian­sa, któ­ry mi pode­sła­łaś (prze­czy­ta­łam, był napraw­dę super!). Ude­rzy­ło mnie w nich to (nad czym tak napraw­dę nigdy się nie zasta­na­wia­łam), że akto­rzy pod­czas gra­nia w teatrze muszą przy oka­zji zwra­cać uwa­gę na masę tech­nicz­nych rze­czy, zwią­za­nych cho­ciaż­by z tym, by tak korzy­stać z teatral­nych rekwi­zy­tów oraz deko­ra­cji, by te nie zro­bi­ły im krzyw­dy. Plus w tym wywia­dzie dla Guar­dian­sa zasko­czy­ło mnie to, że David musi być w teatrze tak wie­le godzin przed przed­sta­wie­niem (zawsze myśla­łam, że dzia­ła to tak, że aktor przy­cho­dzi do teatru jakieś pół godzi­ny przed sztu­ką, prze­bie­ra się, malu­je maki­jaż, robi jakąś „roz­grzew­kę” i wycho­dzi na sce­nę). Nato­miast zawsze fascy­nu­je mnie to, że akto­rzy zna­ją układ sce­ny tak dobrze, że potra­fią na nią wejść i z niej zejść, przy zga­szo­nych świa­tłach.

            A naj­pięk­niej­sze jest to, że nie zasta­na­wiam się w ogó­le czy David się do nich przy­go­to­wał, czy też nie, bo nie­za­leż­nie od wszyst­kie­go czu­ję jakąś taką potęż­ną szcze­rość w tych jego wypo­wie­dziach.

            Tak, mam zupeł­nie tak samo. :)

            A wiesz, że mi się cza­sem wyda­je, że mi już coś minę­ło, ale nagle mignie mi jakiś obra­zek, albo wywiad i wpa­dam od nowa w „czar­ną dziu­rę” :D

            To zna­czy w moim przy­pad­ku zafa­scy­no­wa­nie Ten­nan­tem jest falo­we. Cza­sem (tak, jak teraz) mam tego przy­sło­wio­we­go „bzi­ka” – przy­po­mi­nam sobie jego wcze­śniej­sze role oraz wywia­dy, i jak głu­pia cie­szę z nowych. A cza­sem (jak było na przy­kład mię­dzy dru­gim i trze­cim sezo­nem Bro­ad­church), mój entu­zjazm jest tro­chę mniej­szy.

            Wiesz, jesteś pierw­szą oso­bą, z któ­rą tak szcze­rze i oso­bi­ście, a przy tym nie­co publicz­nie roz­ma­wiam na temat swo­ich fascy­na­cji

            Dzię­ku­ję! To dla mnie wiel­ki zaszczyt. :)

            Uda­ło mi się coś tam dowie­dzieć na temat poja­wie­nia się Księ­cia Karo­la w ske­czu „To be or not to be”.

            Dzię­ku­ję za infor­ma­cję! :D

          • Mar­le­na Bier

            Jak o tym wspo­mnia­łaś, to przy­po­mniał mi się frag­ment pew­ne­go wywia­du z Ficht­ne­rem (…)”
            Jak on to cud­nie powie­dział! To praw­da, ta chwil­ka z ido­lem, to nie­wiel­kie zdję­cie, tak wie­le zna­czy dla fanów, bywa nie­raz naj­cen­niej­szym życio­wym wspo­mnie­niem i jak miło było usły­szeć z jakim sza­cun­kiem Ficht­ner do tego pocho­dzi :) Oj, jak tak dalej pój­dzie to mnie zara­zisz i zacznę się temu sym­pa­tycz­ne­mu czło­wie­ko­wi bar­dziej przy­glą­dać :D
            A wiesz, mnie się od razu przy­po­mnia­ło kil­ka wypo­wie­dzi David, w któ­rych opo­wia­dał o swo­ich fanow­skich prze­ży­ciach, w szcze­gól­no­ści o spo­tka­niu z Tomem Bake­rem i zdo­by­ciu auto­gra­fu Dere­ka Jacobi’ego i o tym jak strasz­nie wie­le one dla nie­go zna­czy­ły. O, i przy­po­mi­na mi się jego pierw­sze spo­tka­nie twa­rzą w twarz z The Proc­la­imers i to, jak pochy­lił się do dło­ni jed­ne­go z bra­ci, skła­da­jąc mu wyraz naj­głęb­sze­go sza­cun­ku i uwiel­bie­nia. Myślę tak sobie, że oprócz tego jak cza­ru­ją­cym i wraż­li­wym czło­wie­kiem jest David, to w swo­je wła­sne cudow­ne podej­ście do fanów wkła­da jakąś cząst­kę wspo­mnień bycia fanem wła­śnie :)
            „Tyl­ko może przy pomo­cy kom­pu­te­ra, bo on bazgrze, jak kura pazu­rem :P”
            Haha też sły­sza­łam o tym, że David bazgrze, a jego auto­graf to w ogó­le jakaś wizja sza­lo­ne­go arty­sty. Jak on to robi, że pisze te auto­gra­fy z pręd­ko­ścią świa­tła, a wszyst­kie są pra­wie iden­tycz­ne? :) A tak na wpół serio, gdy­by David odpi­sał na mój list, to pew­nie nosi­ła­bym go ze sobą wszę­dzie jak tali­zman :D

            PS. To do goto­wa­nia owsian­ki potrzeb­ny jest jakiś spe­cjal­ny rodzaj garn­ka?! :P”
            Hehe, ja tam nie wiem, ale zaraz mi się coś przy­po­mnia­ło odno­śnie Davi­da spoj­rze­nia na narzę­dzia kuchen­ne. Czy­ta­łaś kie­dyś może wywiad, w któ­rym David i Ara­bel­la Weir opo­wia­da­ją o tym jak się pozna­li i o cza­sie, gdy David miesz­kał u niej jako loka­tor? Żar­to­wa­ła ona sobie wte­dy, że David się zawsze wście­kał, gdy zoba­czył, że mie­sza we wszyst­kich garn­kach tą samą łyż­ką, z któ­rej w dodat­ku wcze­śniej pró­bo­wa­ła, na co ona mia­ła odpo­wie­dzieć: ”Daj spo­kój, prze­cież to Ty cału­jesz ludzi, któ­rych led­wo znasz!” :D :D

            Cie­szę się, że podo­bał Ci się wywiad z Guar­dian­sa i strasz­nie mi się podo­ba Two­je spo­strze­że­nie o scho­dze­niu ze sce­ny po ciem­ku :D Mia­łam oka­zję być kie­dyś za kuli­sa­mi teatru i powiem Ci, że nawet jak jest jasno, a Ty nie wiesz gdzie iść, to możesz nie­źle wdep­nąć w to i owo :D Nato­miast mnie ogrom­nie ude­rzy­ło, że w bry­tyj­skim teatrze przed każ­dym przed­sta­wie­niem są pró­by scen wal­ki „ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa”… Pierw­szy raz sły­sza­łam to wła­śnie przy oka­zji Ham­le­ta. W ogó­le to nie wiem czy widzia­łaś Davi­da w roli Ryszar­da II, ale ta sztu­ka ma świet­ną obu­do­wę w posta­ci serii fil­mi­ków o kuli­sach powsta­wa­nia sztu­ki, w któ­rej wypo­wia­da­ją się spe­cja­li­ści róż­nych dzie­dzin, nie tyl­ko akto­rzy i reży­ser. Mnie się naj­bar­dziej podo­ba­ły mini – wywia­dy z ludź­mi i przy­go­to­wu­ją­cy­mi kostiu­my, oso­ba­mi two­rzą­cy­mi sce­no­gra­fię (o tym jak zbu­do­wa­li te pię­tro­wą kon­struk­cję) i auto­rem muzy­ki. Jako wiel­bi­ciel teatru jestem zachwy­co­na tym, że moż­na sobie tak pod­glą­dać sztu­kę „od kuch­ni” :D

            I tak na koniec, mia­łam oka­zję prze­czy­tać ostat­nio wywiad Davi­da na temat jego wizy­ty w Afry­ce w związ­ku z Comic Relief. I wiesz co, po raz kolej­ny dosta­łam wprost ude­rzo­na tym jak wspa­nia­le szcze­rą oso­bą jest David. Ja go w ogó­le ogrom­nie cenię za jego dzia­łal­ność cha­ry­ta­tyw­ną, zwłasz­cza za tę wyko­ny­wa­ną poza szu­mem tele­wi­zyj­nym, jak bycie patro­nem Headway Essex, o któ­rej co wcze­śniej wspo­mnia­łam. Strasz­nie mi się podo­ba, że czę­sto ta część jego życia odwo­łu­je się do cze­goś, co go poru­szy­ło, do jakiś życio­wych doświad­czeń, jak wspie­ra­nie dzie­ci z zespo­łem Asper­ge­ra (to po nagra­niu „Politician’s Hus­band”) albo orga­ni­za­cji pro­wa­dzą­cej bada­nia nad rakiem, z oczy­wi­stych powo­dów. Wra­ca­jąc jed­nak do wizy­ty w Afry­ce… David, poza tym, że bar­dzo poru­sza­ją­co mówił o samej tej wizy­cie, bar­dzo szcze­rze opo­wie­dział o tym, że tak, oczy­wi­ście, było to dla nie­go wstrzą­sa­ją­ce doświad­cze­nie, ale w tym wszyst­kim nie cho­dzi­ło o nie­go. On był tyl­ko tym „gościem z tele­wi­zji”, któ­ry przy­je­cha­ła na chwi­lę, a praw­dzi­wy­mi boha­te­ra­mi są Ci, któ­rzy każ­de­go dnia wal­czą o prze­trwa­nie swo­je i innych w nie­przy­ja­znych warun­kach. Przy­znał, że opu­ścił Afry­kę jed­nak z ulgą, choć bar­dzo ceni to doświad­cze­nie, i że bar­dzo nie­kom­for­to­wo czuł się z tym, ze kame­ra wciąż śle­dzi­ła każ­dą jego reak­cję, bo powo­do­wa­ło to sytu­ację, w któ­rej musiał jak­by „ważyć” swo­je reak­cje i czuł, że to się zbyt moc­no sku­pia na nim samym, gdy powin­no się poka­zy­wać coś zupeł­nie inne­go. Powie­dział też, że tak napraw­dę tam­tych ludzi w ogó­le nie obcho­dzi to skąd i po co przy­by­łeś, za to są w sta­nie podzię­ko­wać Ci za „zope­ro­wa­nie kata­rak­ty”, bo im się wyda­je, że sko­ro szum­nie przy­by­łeś z całą eki­pą tele­wi­zyj­na, to wła­śnie Ty jesteś tym cudo­twór­cą, a ich boha­te­ra­mi wca­le nie są, oka­zu­je się, gwiaz­dy tele­wi­zyj­ne… Widzisz, ja już od daw­na obser­wu­ję i kocham tę „Davi­do­vą skrom­ność”, ale wciąż od nowa ude­rza mnie to, że on nigdy nie mówi „zro­bi­łem coś super dobre­go”, „jestem faj­ny, bo ratu­ję ludzi” albo „bo daję im nadzie­ję”. On jest raczej z tych nie­zwy­kłych ludzi, któ­rzy mówią „zro­bi­łem to bo tak trze­ba, bo w to wie­rzę” i tyle, bez pato­su, uczci­wie przy­zna­jąc jakie to cza­sa­mi bywa trud­ne… I wiesz, widzia­łam te fil­my cha­ry­ta­tyw­ne Davi­da. Pew­nie, że miał łzy w oczach i był wstrzą­śnię­ty, ale wiesz jaki frag­ment mnie wła­śnie utkwił w pamię­ci? Jest taki moment, gdy David poda­je rękę męż­czyź­nie z wysy­pi­ska i mówi z takim słod­ko-gorz­kim uśmie­chem „It’s all abo­ut the kids, right?”, a tam­ten się uśmie­cha, bo w tej jed­nej chwi­li są sobie abso­lut­nie rów­ni, są tyl­ko dwój­ką ojców zatro­ska­nych o przy­szłość swo­ich dzie­ci. I to jest wła­śnie dla mnie esen­cja tego kim jest David Ten­nant… Bo łzy moż­na uda­wać, a smu­tek i prze­ra­że­nie zagrać, ale takie drob­ne gest zro­zu­mie­nia trze­ba po pro­stu mieć w sobie…

          • Oj, jak tak dalej pój­dzie to mnie zara­zisz i zacznę się temu sym­pa­tycz­ne­mu czło­wie­ko­wi bar­dziej przy­glą­dać :D

            Spró­buj – nie poża­łu­jesz! :)

            Myślę tak sobie, że oprócz tego jak cza­ru­ją­cym i wraż­li­wym czło­wie­kiem jest David, to w swo­je wła­sne cudow­ne podej­ście do fanów wkła­da jakąś cząst­kę wspo­mnień bycia fanem wła­śnie :)

            Zga­dza się, myślę dokład­nie tak samo.

            Czy­ta­łaś kie­dyś może wywiad, w któ­rym David i Ara­bel­la Weir opo­wia­da­ją o tym jak się pozna­li i o cza­sie, gdy David miesz­kał u niej jako loka­tor?

            Nie czy­ta­łam wcze­śniej tego wywia­du! Zna­la­złam go teraz i jej – rze­czy­wi­ście jest zabaw­ny!!! :D

            David się zawsze wście­kał, gdy zoba­czył, że mie­sza we wszyst­kich garn­kach tą samą łyż­ką, z któ­rej w dodat­ku wcze­śniej pró­bo­wa­ła

            Hehe, tym­cza­sem Ten­nant powie­dział o Ara­bel­li: „She has "are­as of issue", rules abo­ut what goes whe­re, which kni­fe you use for cut­ting the bre­ad and which you don't.”

            I kto tu w koń­cu był gor­szym współ­lo­ka­to­rem – on czy ona? A poza tym cie­ka­we, czy ja bym wytrzy­ma­ła z takim Ten­nan­tem, gdy­bym musia­ła z nim miesz­kać pod jed­nym dachem. :P

            W ogó­le to nie wiem czy widzia­łaś Davi­da w roli Ryszar­da II, ale ta sztu­ka ma świet­ną obu­do­wę w posta­ci serii fil­mi­ków o kuli­sach powsta­wa­nia sztu­ki, w któ­rej wypo­wia­da­ją się spe­cja­li­ści róż­nych dzie­dzin, nie tyl­ko akto­rzy i reży­ser.

            Nie widzia­łam, ale spo­koj­nie – wła­śnie dopi­sa­łam to sobie do listy rze­czy, któ­rym muszę się przyj­rzeć. ;)

            Ja go w ogó­le ogrom­nie cenię za jego dzia­łal­ność cha­ry­ta­tyw­ną, […] jak bycie patro­nem Headway Essex, […] wspie­ra­nie dzie­ci z zespo­łem Asper­ge­ra […] albo orga­ni­za­cji pro­wa­dzą­cej bada­nia nad rakiem, z oczy­wi­stych powo­dów.

            Wiesz, że ja wcze­śniej nie sły­sza­łam o więk­szo­ści z tych rze­czy. Ale to dobrze, bo to naj­le­piej potwier­dza to, o czym napi­sa­łaś – że Ten­nant jest dobrym czło­wie­kiem z potrze­by ser­ca, a nie dla pokla­sku.

            Wra­ca­jąc jed­nak do wizy­ty w Afry­ce…

            Kur­cze, wszyst­ko co napi­sa­łaś w tym aka­pi­cie, jest po pro­stu pięk­ne i świet­nie odda­je to, jak wspa­nia­łym i wraż­li­wym czło­wie­kiem jest David. Nic dodać, nic ująć. :)

          • Mar­le­na Bier

            A poza tym cie­ka­we, czy ja bym wytrzy­ma­ła z takim Ten­nan­tem, gdy­bym musia­ła z nim miesz­kać pod jed­nym dachem. :P”
            Hihi, no wła­śnie :D Jak sobie wyobra­żę Davi­da, któ­ry mie­sią­ca­mi nie wycią­ga ubrań z pral­ki… Oj była­by awan­tu­ra u mnie w domu :D Ale z dru­giej stro­ny obraz Davi­da wygła­sza­ją­ce­go prze­mo­wę w kuch­ni wyglą­da na nie­zwy­kle kuszą­cy… :D

            Nie widzia­łam, ale spo­koj­nie – wła­śnie dopi­sa­łam to sobie do listy rze­czy, któ­rym muszę się przyj­rzeć. ;)”
            Napraw­dę war­to :D Sama sztu­ka jest, muszę przy­znać, dość spe­cy­ficz­na i raczej mało roz­ryw­ko­wa, ale ja uwiel­biam Davi­da w tej roli, bo chy­ba pierw­szy raz widzia­łam go tu w takim tra­dy­cyj­nym kostiu­mo­wym wyda­niu, mówią­ce­go z takim namasz­cze­niem. No i zosta­łam urze­czo­na tym, jak wie­le może dla sztu­ki zro­bić sce­no­gra­fia i opra­wa muzycz­na. David zawsze mówi, że bar­dzo chciał zagrać tę rolę i widać, że wło­żył w nią kawał ser­du­cha, a jego mono­log w łań­cu­chach po raz kolej­ny doko­nał dla mnie małe­go cudu sce­nicz­ne­go, czy­li pozwo­lił polu­bić postać, któ­rej w wyda­niu lite­rac­kim wprost nie zno­si­łam. Jed­nak nie­za­leż­nie od tego czy ktoś lubi Szek­spi­ra, czy nie, albo czy też może dener­wu­ją go wyjąt­ki z angiel­skiej histo­rii (;)) każ­de­mu pole­ci­ła­bym „Pro­duc­tion Dia­ry / Richard II”, czy­li wspo­mnia­ne prze­ze mnie fil­mi­ki o kuli­sach pozna­nia sztu­ki, bo poka­zu­ją, że aby „sło­wa sztu­ki oży­ły”, potrze­ba znacz­nie wię­cej niż tyl­ko akto­ra recy­tu­ją­ce­go tekst, a przy tym nie zdra­dza nic co mogło­by być spo­ile­rem dla tych, któ­rzy war­tosć tej sztu­ki chcą oce­nić sami :D O, i jesz­cze jed­na rzecz o tej sztu­ce. Roy­al Sha­ke­spe­are Com­pa­ny zro­bi­ło coś, co z moje­go punk­tu widze­nia, jest po pro­stu fan­ta­stycz­ne. Zor­ga­ni­zo­wa­li oni „scho­ols’ bro­ad­cast” tej sztu­ki, pod­czas któ­re­go ucznio­wie w szko­łach mogli obej­rzeć sztu­kę na żywo, nada­wa­ną pro­sto z teatru, a następ­nie zapy­tać o wszyst­ko, co ich inte­re­su­je same­go Davi­da Ten­nan­ta i Greaor’ego Dora­na. I wiesz, ja oczy­wi­ście wysłu­cha­łam tę sesję pytań i odpo­wie­dzi (oczy­wi­ście przed kame­rą odpo­wie­dzie­li tyl­ko na wybra­ne pyta­nia, a na wie­le innych odpi­sa­li onli­ne), i byłam zasko­czo­na tym, że ucznio­wie i ich nauczy­cie­le tak fan­ta­stycz­nie się zaan­ga­żo­wa­li i zada­wa­li napraw­dę inte­re­su­ją­ce pyta­nia. Myślę sobie, że to było dla nich nie lada prze­ży­cie, dużo bar­dziej war­to­ścio­we niż sucha ana­li­za wier­szy w kla­sie, no i potrze­ba zada­nia pyta­nia takie­mu Davi­do­vi Ten­nan­to­wi spra­wi­ła chy­ba, że prze­ana­li­zo­wa­li wybra­ne wąt­ki znacz­nie dokład­niej niż zro­bi­li­by to na potrze­bę kla­sów­ki :D Fan­ta­stycz­ny pomysł jak dla mnie i jestem strasz­nie zazdro­sna, że ja nie mogę wziąć udzia­łu w podob­nym wyda­rze­niu ;)

            A tak z innej, acz podob­nej, becz­ki… Ostat­nio znów mia­łam oka­zję prze­czy­tać jed­ną ze star­szych wypo­wie­dzi Davi­da, na któ­rą tra­fi­łam przez przy­pa­dek ;) Jest to jego wła­sna wypo­wiedź na temat debiu­tu w RSC, gdy zagrał postać Touchstone’a w „As you like it” (1996). W kil­ku wywia­dach David wspo­mi­nał tę rolę z wiel­kim sen­ty­men­tem, więc tym bar­dziej mnie zacie­ka­wi­ło co powie­dział o niej prak­tycz­nie „na świe­żo”. David bar­dzo szcze­gó­ło­wo ana­li­zu­je w tej wypo­wie­dzi swo­ją rolę (haha gdy­by pisał blo­ga pew­nie robił­by wpi­sy i komen­ta­rze dużo dłuż­sze od naszych :D), przy czym rów­nie szcze­gó­ło­wo pisze o pro­ce­sie prze­słu­cha­nia do roli, prób i swo­ich wra­że­niach z cza­su prób i wystę­pów. Nie jest to może typo­wy arty­kuł dla fana, ale miło­śnik teatru ma szan­sę zostać po pro­stu pora­żo­ny entu­zja­zmem z jakim David pod­cho­dzi do swo­jej pra­cy i jego szcze­ro­ścią w mówie­niu o tym, co oka­za­ło się trud­nym wyzwa­niem (np. oka­zu­je się, że David od począt­ku ma cał­kiem spo­ry pro­blem z tre­mą przed wyj­ściem na sce­nę). Czy­ta­jąc to uświa­do­mi­łam sobie chy­ba jak nigdy dotąd bar­dzo dobit­nie, że David wca­le nie cza­ru­je nas w wywia­dach i pra­ca, któ­rą wybrał jest jego abso­lut­ną fascy­na­cja, jego życio­wym moto­rem, czymś, w co zanu­rza się abso­lut­nie i bez żad­nej kal­ku­la­cji, a do każ­dej kolej­nej roli przy­go­to­wu­je się nie­sa­mo­wi­cie dokład­nie. Super dowie­dzieć się, że ktoś, w kim się loku­je jakieś swo­je jed­nak marze­nia i nadzie­je, pod­cho­dzi do swo­je­go zaję­cia z taką pasją :D

            Ps. Ostat­nio David poja­wił się na kil­ku pane­lach dys­ku­syj­nych w USA, z cze­go bar­dzo się cie­szę :D W cza­sie jed­ne­go z nich zde­fi­nio­wał aktor­stwo jako „pre­ten­ding as hard as you can” i zga­dzam się z pro­wa­dzą­cą, że powin­no się to wpi­sać do słow­ni­ka w for­mie defi­ni­cji :D

          • Ależ mnie ty kusisz tym Ryszar­dem II! :D
            Na pew­no się temu wszyst­kie­mu przyj­rzę, ale dopie­ro w przy­szłym mie­sią­cu, na spo­koj­nie, bo teraz jestem tro­chę zago­nio­na. ;)

            Ostat­nio znów mia­łam oka­zję prze­czy­tać jed­ną ze star­szych wypo­wie­dzi Davi­da

            Możesz pode­słać link? Pro­szę! :)

            David od począt­ku ma cał­kiem spo­ry pro­blem z tre­mą przed wyj­ściem na sce­nę

            Tak, to jest w nim zabaw­ne, fascy­nu­ją­ce i nie­zwy­kle ludz­kie zara­zem – pomi­mo tylu lat pra­cy w teatrze, on cią­gle stre­su­je się tak, jak­by miał przed sobą pierw­szy występ.

            W cza­sie jed­ne­go z nich zde­fi­nio­wał aktor­stwo jako „pre­ten­ding as hard as you can” i zga­dzam się z pro­wa­dzą­cą, że powin­no się to wpi­sać do słow­ni­ka w for­mie defi­ni­cji :D

            Tak, też widzia­łam ten panel!

            BTW, czy cie­bie też roz­ba­wi­ło to, że David chciał pocie­szyć dziec­ko, któ­re roz­pła­ka­ło się na jego widok i dopro­wa­dził do tego, że jego bied­ny, mały fan roz­pła­kał się jesz­cze bar­dziej? :D

          • Mar­le­na Bier

            Hihi, pew­nie, że kuszę, ale „take your time” :D

            Już prze­sy­łam link do wspo­mi­na­ne­go arty­ku­łu (naj­lep­sza jakość jest na tej stro­nie, na innych czę­sto ten tekst jest skra­ca­ny) :)
            http://​ten​nant​news​.blog​spot​.com/​2​0​1​6​/​0​4​/​2​0​-​y​e​a​r​-​a​n​n​i​v​e​r​s​a​r​y​-​d​a​v​i​d​-​t​e​n​n​a​n​t​-​m​a​d​e​.​h​tml
            Poszu­ku­jąc ory­gi­nal­ne­go źró­dła natra­fi­łam na infor­ma­cję, że jest to „essay” napi­sa­ny przez Davi­da na temat tej roli, któ­ry potem zna­lazł się w książ­ce zaty­tu­ło­wa­nej „Play­ers of Sha­ke­spe­are 4”, w któ­rej akto­rzy RSC opi­sy­wa­li wybra­ne role. Chęt­nie bym dotar­ła do całej tej pozy­cji hehe :) W każ­dym razie to by wyja­śnia­ło for­mę i dłu­gość tej wypo­wie­dzi, cho­ciaż wciąż zachwy­ca mnie jak oso­bi­ście i szcze­rze David mówi o swo­jej roli i bar­dzo chęt­nie prze­czy­ta­ła­bym podob­ną wypo­wiedź na temat „Ham­le­ta” :) I wiesz, gdy tak sły­szy się lub czy­ta wypo­wie­dzi Davi­da na temat tre­my przed przed­sta­wie­niem, stra­chu przed zapo­mnie­niem tek­stu, itd. to napraw­dę nie ma się wra­że­nia, że to jakaś fał­szy­wa skrom­ność albo kokie­to­wa­nie publicz­no­ści. Myślę sobie wte­dy, że tak w głę­bi duszy David musi być napraw­dę nie­śmia­łą oso­bą i, że to napraw­dę pięk­ne, jak wal­cząc o swo­je marze­nia potra­fi tak cudow­nie poko­ny­wać sie­bie i dawać z sie­bie wszyst­ko do tego stop­nia, że widz nie jest w sta­nie wyczuć tego stra­chu czy nie­pew­no­ści. Myślę też sobie, że to, co inni o nim mówią, że jest zawsze per­fek­cyj­nie przy­go­to­wa­ny do roli, jest pew­nym jego mecha­ni­zmem obron­nym przed ewen­tu­al­ną poraż­ką i daje mu poczu­cie kon­tro­li nad sytu­acją.

            (…)czy cie­bie też roz­ba­wi­ło to, że David chciał pocie­szyć dziec­ko, któ­re roz­pła­ka­ło się na jego widok i dopro­wa­dził do tego, że jego bied­ny, mały fan roz­pła­kał się jesz­cze bar­dziej? :D”
            No pew­nie :) Hehe, nie wiem czy i ja bym nie wpa­da­ła w jakiś rodzaj histe­rii, gdy­by on tak do mnie pod­biegł :D A tak poważ­nie to naj­bar­dziej mnie roz­ba­wi­ło jak potem bied­ny David, któ­ry miał cudow­ne inten­cje, nie wie­dział co ze sobą zro­bić :) Muszę przy­znać, że ten panel podo­bał mi się bar­dziej, niż ten z Alex King­ston i Fre­emą Agy­man. Oglą­dam też aktu­al­nie coraz to nowe mate­ria­ły pro­mu­ją­ce „Duck Tales” i myślę sobie, że musi zacho­dzić jakiś rodzaj che­mii pomię­dzy Davi­dem a pro­wa­dzą­cym czy też oso­ba­mi, któ­re razem z nim odpo­wia­da­ją na pyta­nia i wte­dy on napraw­dę potra­fi roz­wi­nąć skrzy­dła, ina­czej zaś bywa nie­co przy­ga­szo­ny :) Ostat­nio poja­wi­ło się kil­ka nagrań Davi­da wraz z D. Pudim i B. Schwart­zem i uba­wi­łam się set­nie, bo ta pro­mo­cja jest genial­na :D Naj­pięk­niej­sze jest to, że naj­za­baw­niej­sze wypo­wie­dzi Bena potra­fią być napraw­dę dłu­gie, a David rzu­ca tyl­ko hasło i krad­nie cały show :) Doszło do tego, że Ben ostat­nio pod­su­mo­wał tę sytu­ację twier­dząc, że David „tagu­je” wszyst­kie ich wypo­wie­dzi nie­sa­mo­wi­ty­mi " catch­ph­ra­ses” :D O, i w cza­sie ostat­nie­go wywia­du, któ­ry widzia­łam, David został popro­szo­ny o to, aby pod­su­mo­wać czym jest „Doctor Who” w jed­nym zda­niu i powie­dział: „it’s abo­ut the girl in a box who tra­vels aro­und uni­ver­se”. Defi­ni­cja moc­no skró­to­wa, jed­nak co przy­ku­ło moją uwa­gę… cał­kiem spo­rą chwi­lę zaję­ło mi zała­pa­nie dla­cze­go użył sło­wa „girl”, ale jak już zła­pa­łam to pomy­śla­łam sobie „You're abso­lu­te­ly bril­lant, David!” ;)

          • Już prze­sy­łam link do wspo­mi­na­ne­go arty­ku­łu

            Dzię­ki! Zaraz zabie­ram się za czy­ta­nie! :)

            głę­bi duszy David musi być napraw­dę nie­śmia­łą oso­bą i […] to, co inni o nim mówią, że jest zawsze per­fek­cyj­nie przy­go­to­wa­ny do roli, jest pew­nym jego mecha­ni­zmem obron­nym przed ewen­tu­al­ną poraż­ką i daje mu poczu­cie kon­tro­li nad sytu­acją.

            Pięk­nie to uję­łaś i cał­ko­wi­cie się z tobą zga­dzam!

            Oglą­dam też aktu­al­nie coraz to nowe mate­ria­ły pro­mu­ją­ce „Duck Tales”

            Hehe, ja też! (jest ich na tyle mało, że ich ilość mnie nie przy­tła­cza)

            musi zacho­dzić jakiś rodzaj che­mii pomię­dzy Davi­dem a […] oso­ba­mi, któ­re razem z nim odpo­wia­da­ją na pyta­nia i wte­dy on napraw­dę potra­fi roz­wi­nąć skrzy­dła, ina­czej zaś bywa nie­co przy­ga­szo­ny :)

            Ta kam­pa­nia pro­mo­cyj­na w USA jest moim zda­niem bar­dzo cie­ka­wym mate­ria­łem do obser­wo­wa­nia Ten­nan­ta i bawie­nia się w psy­cho­lo­ga-tele­pa­tę, któ­ry zga­du­je, co David czu­je i myśli. :P

            Zauważ, że na Comic-Conie, kie­dy David dopie­ro poznał pozo­sta­łych akto­rów, z któ­ry­mi grał w Kaczych Opo­wie­ściach – pod­czas wywia­dów był wła­śnie bar­dzo przy­ga­szo­ny. Ale teraz, tydzień póź­niej, kie­dy ewi­dent­nie lepiej zakum­plo­wał się z resz­tą eki­py – widać, że pod­czas udzie­la­nia wywia­dów w ich towa­rzy­stwie czu­je się bar­dziej swo­bod­nie.

            David rzu­ca tyl­ko hasło i krad­nie cały show :)

            Tak, racja! :D Ale z dru­giej stro­ny pięk­ne jest też to, że on zawsze grzecz­nie słu­cha, co mówią inni – pra­wie nigdy nie wtrą­ca się w pół zda­nia i nie prze­ry­wa wypo­wie­dzi pozo­sta­łym oso­bom.

            Doszło do tego, że Ben ostat­nio pod­su­mo­wał tę sytu­ację twier­dząc, że David „tagu­je” wszyst­kie ich wypo­wie­dzi nie­sa­mo­wi­ty­mi " catch­ph­ra­ses” :D

            Zga­dza się! Mnie nato­miast strasz­nie roz­bro­iło, jak pod­czas Comic-Conu, któ­raś z kolei oso­ba z publicz­no­ści stwier­dzi­ła, że David jest jej Dok­to­rem, na co Pudi (albo Schwartz – nie jestem pew­na, któ­ry z nich), zapy­tał Ten­nan­ta „ilu ty masz pacjen­tów?” :D

            A z tych now­szych wywia­dów – to, jak Ten­nant, Pudi i Schwartz syn­chro­nicz­nie zakła­da­li nogę na nogę spra­wi­ło, że w duszy śmia­łam się przez cały dzień! :D

            I jesz­cze jed­no: jed­ne­go dnia David miał zie­lo­ny swe­ter, dru­gie­go czer­wo­ny – cie­ka­we, czy ma jesz­cze w zana­drzu taki w nie­bie­skim kolo­rze. :D

            David został popro­szo­ny o to, aby pod­su­mo­wać czym jest „Doctor Who” w jed­nym zda­niu i powie­dział: „it’s abo­ut the girl in a box who tra­vels aro­und uni­ver­se”.

            Tak, to było pro­ste i genial­ne zara­zem!

            Przy oka­zji: nie wiem, czy widzia­łaś już dzi­siej­szy wywiad w „The Late Show” – mnie naj­bar­dziej roz­ba­wi­ło w nim to, jak David opi­sał, jak ludzie reago­wa­li na wia­do­mość, że to on został Dok­to­rem:

            https://​youtu​.be/​s​Q​P​v​Q​g​t​I​-FY

            A tak na mar­gi­ne­sie – czy znasz kogoś inne­go, niż Ten­nant, kto poka­zał­by się publicz­nie w różo­wych skar­pet­kach? :D

          • Mar­le­na Bier

            Ta kam­pa­nia pro­mo­cyj­na w USA jest moim zda­niem bar­dzo cie­ka­wym mate­ria­łem do obser­wo­wa­nia Ten­nan­ta i bawie­nia się w psy­cho­lo­ga-tele­pa­tę, któ­ry zga­du­je, co David czu­je i myśli. :P”
            Uwiel­biam takie obser­wa­cje :) Masz rację, David wyda­je się jak­by roz­krę­cać z każ­dym nowym wywia­dem i widać, że coraz lepiej czu­je się w towa­rzy­stwie resz­ty „kaczej” eki­py, zwłasz­cza Danny’ego i Bena :) Z dru­giej stro­ny pew­nie i resz­ta eki­py mogła czuć się onie­śmie­lo­na posta­cią Davi­da i jego entu­zja­stycz­ny­mi fana­mi na począt­ku :) Ogrom­nie bawi­ły mnie ich reak­cje w cza­sie Comic Conu na to „powszech­ne uwiel­bie­nie Davi­da”, jak wspo­mnia­na przez Cie­bie uwa­ga o pacjen­tach albo pod­kre­śle­nie przez Bena, że wca­le nie trze­ba Davi­do­vi zada­wać pytań, wystar­czy wymó­wić jego imię i aplauz goto­wy :)Uwiel­biam też wypo­wiedź same­go Davi­da zaczy­na­ją­cą się od słów „I feel like a God”, hehe, tyl­ko on może powie­dzieć coś takie­go i nie brzmieć przy tym jak bufon :D Naj­cu­dow­niej­sze jest jed­nak to, że David nie zmie­nia się ani na jotę :) Po pierw­sze jest zawsze cier­pli­wy i życz­li­wy w sto­sun­ku do fanów, nawet jeśli rzu­ca­ją dziw­ne uwa­gi lub zada­ją wciąż te same pyta­nia. Poza tym, on rze­czy­wi­ście jest bar­dzo uprzej­my, pra­wie nigdy nie prze­ry­wa wypo­wie­dzi innych (świet­nie zaob­ser­wo­wa­ne), choć cza­sem widać, że ogrom­nie coś chce dodać :) Zauwa­ży­łam też, że jeśli ktoś zada­je ogól­ne pyta­nie, David zawsze roz­glą­da się i spraw­dza czy ktoś inny ma ocho­tę odpo­wie­dzieć na nie jako pierw­szy, nigdy nie sta­ra się zagar­nąć nicze­go dla sie­bie. No i na koniec, David zawsze ma w zana­drzu takie drob­ne, nie­wy­uczo­ne gesty, któ­re może i nie­wie­le zna­czą w całym tym szu­mie, ale za to poka­zu­ją jak wspa­nia­łą jest oso­bą, np. gdy w cza­sie Comic Conu na począt­ku tak ślicz­nie poma­chał do kogoś (myślę, ze być może do swo­jej rodzi­ny, bo mówił póź­niej, ze mu towa­rzy­szą :) ) albo gdy jako jedy­ny z całej eki­py zabrał butel­kę wody ze sobą po zakoń­cze­niu pane­lu (hi hi, on zawsze tak jak­by sprzą­ta po sobie i wokół sie­bie :) ).

            Zde­cy­do­wa­nie zga­dzam się też z Tobą, że w póź­niej­szych wywia­dach pro­mo­cyj­nych David jest zde­cy­do­wa­nie bar­dziej roz­luź­nio­ny i zży­ty z pozo­sta­ły­mi człon­ka­mi eki­py. Powiem Ci, że wspo­mnia­ny przez Cie­bie wywiad z syn­chro­nicz­nym zakła­da­niem nóg też mnie nie­sa­mo­wi­cie roz­ba­wił :) Zauwa­ży­łaś, że David dostał naj­wię­cej „woo woo” i to on otrzy­mał ten dźwięk jako pierw­szy? :D On napraw­dę ma coś takie­go w sobie, że nie musi się w ogó­le wysi­lać, żeby przy­wo­łać uśmiech na nasze twa­rze :) W ogó­le nie­któ­re frag­men­ty wywia­dów tej trój­ki są po pro­stu bez­cen­nie zabaw­ne :) Uwiel­biam moment, gdy pano­wie wymie­nia­ją się uwa­ga­mi na temat zdo­by­tych nagród i gdy Dan­ny pod­su­mo­wu­je to sło­wa­mi „My fami­ly loves me”, na co David od razu jest chęt­ny do podzie­le­nia się swo­ją nagro­dą :) Och, i cud­ny jest moment, gdy cała trój­ka dzie­li się pozy­tyw­ny­mi infor­ma­cja­mi o oso­bach sie­dzą­cych obok. Zauwa­ży­łam, że to już któ­raś z kolei oso­ba mówi o Davi­dzie „He has no ego”, co zga­dza się z moim wła­snym spoj­rze­niem na tego czło­wie­ka i faj­nie, że Ci, któ­rzy go napraw­dę pozna­li jak­by potwier­dza­ją moje wła­sne odczu­cia :) W innym z kolei wywia­dzie jest taki wspa­nia­ły moment, gdy David oraz Dan­ny opo­wia­da­ją o tym, że w cza­sie pane­lu ich wła­sne dzie­ci chcia­ły widzieć „wię­cej kaczek” :) Wyła­pa­łam tu też taką zabaw­ną rzecz… Dan­ny chęt­nie mówi o swo­ich dzie­ciach, poda­je ich imio­na, mówi o tym, że tu są, że pozna­ły resz­tę eki­py, itd. Widać, że bar­dzo je kocha i jest z nich bar­dzo dum­ny. Za to David mówi tak mało, jak się tyl­ko da, zawsze z przy­mru­że­niem oka, zawsze z miło­ścią, ale bar­dzo zacho­waw­czo :) Jakiż on jest kon­se­kwent­ny w tej kwe­stii, chy­lę czo­ła (!), choć przy oka­zji muszę dodać, że posta­wy Danny’ego nie uwa­żam wca­le za złą :) I tak na koniec (choć o tych wywia­dach mogła­bym jesz­cze dłu­go hehe ), David tak ślicz­nie wyma­wia sło­wo „duc­klings”, że nie­odmien­nie wywo­łu­je tym uśmiech na mojej twa­rzy…

            Oczy­wi­ście, widzia­łam też Davi­da w „The late show”, choć w sumie mia­łam moment zwąt­pie­nia, bo ostat­nim razem byłam na Pana Col­ber­ta tro­chę zła. Jak już kie­dyś zauwa­ży­łam, nie lubię spo­so­bu w jaki trak­tu­je się Davi­da w ame­ry­kań­skich talk show. Wiem, że on tam nie jest gwiaz­dą z pierw­szych stron gazet, ale serio, to jest fan­ta­stycz­ny i kocha­ny przez wie­lu aktor, więc abso­lut­nie nale­ży mu się sza­cu­nek. Tym razem, muszę przy­znać, było cał­kiem nie­źle, a Ste­phen Col­bert, jako jeden z nie­wie­lu ame­ry­kań­skich pro­wa­dzą­cych w koń­cu nauczył się któ­rym z kolei Dok­to­rem był David :D No i masz racje, wspo­mnia­ny przez Cie­bie frag­ment … bez­cen­ny :D Cała zresz­tą jego wypo­wie­dzi o „Doctor Who” jest po pro­stu fan­ta­stycz­na! Minę­ło już tyle lat i on cały czas jest taki dum­ny z tej roli :) Mnie roz­ba­wi­ła też wypo­wiedź o Bre­xit, bo wiem, że pew­nie nie łatwo „zatkać” Ste­phe­na Col­ber­ta, a tu przez chwi­lę nie wie­dział jak ugryźć tę odpo­wiedź :D

            Sko­ro zaś zaha­czy­łaś o ubra­nia… Też się zasta­na­wia­łam jaki kolor swe­ter­ka ma jesz­cze David w zana­drzu :P Zaś, David i jego skar­pet­ki to histo­ria sama w sobie… I jak to jest, że słu­cha­jąc go i śmie­jąc się z jego cud­nych żar­tów, nie mogę prze­stać patrzeć na jego różo­we, tudzież dzi­ko kolo­ro­we, skar­pet­ki hehe :) Nawet Ben Schwartz zauwa­żył, że „The way you wear your clo­thes…” Taki kom­ple­ment w ustach inne­go męż­czy­zny chy­ba jed­nak coś zna­czy ;D

            I tak na sam koniec… Uwiel­biam, gdy David zdra­dza, że sam jest tak­że fanem, nigdy nie wsty­dząc się swo­ich fascy­na­cji. Nie­sa­mo­wi­te jest to, że będąc oso­bą, któ­ra potra­fi cyto­wać "Mak­be­ta" z pamię­ci (choć tej roli nigdy nie zagrał), jed­no­cze­śnie z wiel­ką dumą przy­zna­je, że jest fanem "Stran­ger Things" i nie­mal pod­ska­ku­je na krze­śle gdy infor­mu­je, że Alliosn Jan­ney z "Westwings" rów­nież udzie­li­ła gło­su w "Kaczych opo­wie­ściach" ;) Jest sobą zawsze i w każ­dym calu, uwiel­biam go za to :D

          • Mar­le­na Bier

            Och, mia­łam dopi­sać post scrip­tum i mi to ucie­kło :) Chcia­łam dodać, że "bez­czel­nie" podej­rza­łam na Two­ich mediach spo­łecz­no­ścio­wych gdzie się uda­łaś :D Co za wspa­nia­ła podróż! Napi­sa­ła­bym, że zazdrosz­czę, ale tak napraw­dę "I'm hap­py for you" :D Mam nadzie­ję, że napi­szesz o niej Dyr­dy­ma­ła, bo chęt­nie poczy­tam o wra­że­niach. No i jed­nak zazdrosz­czę… zdję­cia w TAR­DIS :P

          • Uwiel­biam też wypo­wiedź same­go Davi­da zaczy­na­ją­cą się od słów „I feel like a God”, hehe, tyl­ko on może powie­dzieć coś takie­go i nie brzmieć przy tym jak bufon :D

            Hehe, zno­wu się zga­dza­my!

            w cza­sie Comic Conu na począt­ku tak ślicz­nie poma­chał do kogoś […] albo […] jako jedy­ny z całej eki­py zabrał butel­kę wody ze sobą po zakoń­cze­niu pane­lu

            O pro­szę – ja nie zauwa­ży­łam, ani jed­ne­go, ani dru­gie­go. Gra­tu­lu­ję spo­strze­gaw­czo­ści!

            W innym z kolei wywia­dzie jest taki wspa­nia­ły moment, gdy David oraz Dan­ny opo­wia­da­ją o tym, że w cza­sie pane­lu ich wła­sne dzie­ci chcia­ły widzieć „wię­cej kaczek” :)

            Znów zga­dzam się ze wszyst­kim, co napi­sa­łaś w tym aka­pi­cie. A co do tej uwa­gi o dzie­ciach – muszę ci zdra­dzić, że zanim David o tym wspo­mniał, to nie wie­dzia­łam, że przy­je­chał do USA z rodzi­ną. I kie­dy przed tym wywia­dem poja­wi­ło się zdję­cie Davi­da w Disney­lan­dzie, myśla­łam sobie (z przy­mru­że­niem oka) „panie Ten­nant, jak ci nie wstyd – zosta­wi­łeś żonę z dzieć­mi w Anglii i teraz, korzy­sta­jąc z "wol­no­ści" sam (albo z teściem, hihi) bawisz się w luna­par­ku!” I napraw­dę się ucie­szy­łam, kie­dy oka­za­ło się, że David pole­ciał do Ame­ry­ki z całą rodzi­ną.

            David tak ślicz­nie wyma­wia sło­wo „duc­klings”

            Tak, zga­dza się! :D

            Mnie roz­ba­wi­ła też wypo­wiedź o Bre­xit

            Tak! I jesz­cze moment, w któ­rym David czy­tał wypo­wie­dzi Trum­pa gło­sem McKwa­cza były super! :D

            Uwiel­biam, gdy David zdra­dza, że sam jest tak­że fanem

            Zno­wu – tak! I jak pod­kre­śla, że jest nie tyl­ko fanem, ale tak­że geekiem. I że cie­szy się, iż teraz geeki są trak­to­wa­ni przez prze­mysł roz­ryw­ko­wy poważ­nie.

            "bez­czel­nie" podej­rza­łam na Two­ich mediach spo­łecz­no­ścio­wych

            W żad­nym wypad­ku nie było to bez­czel­ne, prze­cież te wszyst­kie insta­gra­my oraz inne baje­ry mam wła­snie po to, by było co „pod­glą­dać” ;)

            Napi­sa­ła­bym, że zazdrosz­czę, ale tak napraw­dę "I'm hap­py for you" :D

            Dzię­ku­ję! :)

            Mam nadzie­ję, że napi­szesz o niej Dyr­dy­ma­ła

            Tak, napi­szę, ale zaj­mie mi tro­chę cza­su, bo podróż była peł­na wra­żeń, więc będę mia­ła dużo do napi­sa­nia na jej temat! :D

            No i jed­nak zazdrosz­czę… zdję­cia w TAR­DIS :P

            Trzy­mam kciu­ki, żeby Muzeum Dok­to­ra Who nie zosta­ło zamknię­te na zawsze, żeby otwo­rzy­li je na nowo, i żebyś też kie­dyś mogła wybrać się do tego cudow­ne­go miej­sca! :)

            PS. Ponie­waż wcze­śniej byłam zaję­ta przy­go­to­wa­nia­mi do podró­ży, to nie zagłę­bia­łam się w temat Kaczych Opo­wie­ści. I dopie­ro teraz odkry­łam, że Dan­ny Pudi jest w poło­wie Pola­kiem i nawet potra­fi mówić po pol­sku. Jej, ale super! :D

          • Mar­le­na Bier

            I kie­dy przed tym wywia­dem poja­wi­ło się zdję­cie Davi­da w Disney­lan­dzie, myśla­łam sobie (z przy­mru­że­niem oka) „panie Ten­nant, jak ci nie wstyd – zosta­wi­łeś żonę z dzieć­mi w Anglii i teraz, korzy­sta­jąc z "wol­no­ści" sam (albo z teściem, hihi) bawisz się w luna­par­ku!”

            Hihi, no coś w tym jest :) Ja od razu tra­fi­łam na zdję­cie z pod­pi­sem mówią­cym o tym, że David wybrał się do Disnay­land wraz ze swo­ją rodzi­ną i też bar­dzo się z tego ucie­szy­łam :) To świet­nie, że spę­dza­ją razem tyle cza­su, ile się da, a poza tym świet­nie, że David umie w taki faj­ny spo­sób wyko­rzy­stać plu­sy swo­jej pra­cy, ofia­ru­jąc swo­im dzie­cia­kom kil­ka nie­za­po­mnia­nych momen­tów. David opo­wia­dał zresz­tą kie­dyś, a dokład­nie gdy był gościem Davi­da Let­ter­ma­na, że dzie­ci odwie­dza­ją z nim róż­ne miej­sca zawsze, gdy tyl­ko jest to moż­li­we, np. były w USA w cza­sie Hal­lo­we­en i cała rodzi­na uzna­ła to za wspa­nia­łe doświad­cze­nie :) Wra­ca­jąc jed­nak do zdję­cia z Disney­land, to widzia­łaś w co ten David się ubrał?! To jest jeden z nie­wie­lu męż­czyzn, któ­ry różu się nie boi, ale ten zestaw mnie powa­lił :) O, i jesz­cze coś … (hehe, ździeb­ko cha­otycz­na się robi ta moja wypo­wiedź ;) ). Prze­czy­ta­łam gdzieś wypo­wiedź fana, że swe­ter­ki Davi­da z pro­mo­cji Duck Tales mają dokład­nie takie kolo­ry, jak koszul­ki sio­strzeń­ców w samej kre­sków­ce. Kur­cze, że ja na to nie wpa­dłam (!), jed­nak jeśli jest to celo­wy zabieg to serio … myśla­łam, że David nie może być jesz­cze wspa­nial­szy, a jed­nak :)

            O, apro­pos Davi­da i jego teścia na Comic Con, czy nie wyda­je Ci się napraw­dę miłym to, że David dołą­czył do zdję­cia Pete­ra, Coli­na Bake­ra i Sophie Aldred? W sumie byli wte­dy na Comic Conie z zupeł­nie innych powo­dów, a mimo to świet­ne jest to, że w tym ich kon­tak­cie nie widać sztucz­no­ści :) Zresz­tą to jest zno­wu abso­lut­nie nie­sa­mo­wi­ta cecha „dok­to­ro­wej rodzin­ki”, że gdy akto­rzy z seria­lu, zwłasz­cza Dok­to­ro­wie, spo­tka­ją się gdzieś przy­pad­kiem, chęt­nie pozu­ją razem do zdjęć i trak­tu­ją się zawsze z przy­jaź­nią i sza­cun­kiem, cho­ciaż bywa, że naj­młod­sze wcie­le­nia są nie­co onie­śmie­lo­ne bla­skiem wcie­leń star­szych :)

            I dopie­ro teraz odkry­łam, że Dan­ny Pudi jest w poło­wie Pola­kiem i nawet potra­fi mówić po pol­sku. Jej, ale super! :D”
            Och, jak czło­wie­ka cie­szą takie wia­do­mo­ści :D Tym bar­dziej, że bar­dzo polu­bi­łam Danny’ego, któ­ry zda­je się być nie­sa­mo­wi­cie sym­pa­tycz­nym czło­wie­kiem, z wiel­kim entu­zja­zmem nasta­wio­nym do swo­jej pra­cy, a poza tym jestem powa­lo­na tym, jaka miłość i duma bije z każ­de­go jego sło­wa na temat swo­jej rodzi­ny :D Cho­ciaż tzw. pol­skie wąt­ki w prze­róż­nych wypo­wie­dziach tudzież seria­lach zza oce­anu bywa­ją trak­to­wa­ne nie­co komicz­nie (hehe), to jed­nak zawsze wywo­łu­ją raczej uśmiech na mojej twa­rzy niż złość :D Gdy tyl­ko usły­sza­łam i zoba­czy­łam frag­ment o „polish dan­cing” w wywia­dzie natych­miast poszu­ka­łam wię­cej infor­ma­cjo o Dan­nym i rze­czy­wi­ście, on jest z w poło­wie pol­skiej rodzi­ny i płyn­nie mówi po pol­sku. Zoba­czy­łam kil­ka jego wywia­dów, w tym ten, w któ­rym nie­mal ide­al­nie śpie­wa po pol­sku :) Naj­cud­niej­sza ze wszyst­kich była jed­nak jego wypo­wiedź o tym, że w jego rodzin­nym domu obcho­dzi się tra­dy­cyj­ne pol­skie świę­ta Boże­go Naro­dze­nia, przy czym usi­ło­wał wyja­śnić ideę dzie­le­nia się opłat­kiem i skła­da­nia życzeń tak słod­ko i zabaw­nie, że wysłu­cha­łam jej kil­ka razy :D Hihi napraw­dę podo­ba mi się to, że Dan­ny nie wsty­dzi się swo­ich pol­skich korze­ni, a wręcz zda­je się być z nich dum­ny :) Cho­ciaż jego inter­pre­ta­cja „polish folk dan­ce” jest hmm… nad wyraz ślicz­na, ale chy­ba nie do koń­ca zgod­na z tym, co my sami uzna­li­by­śmy za taki taniec ;)

            Wra­ca­jąc zaś do Davi­da…
            „ I jesz­cze moment, w któ­rym David czy­tał wypo­wie­dzi Trum­pa gło­sem McKwa­cza były super! :D”
            Och, to było wspa­nia­łe, a do tego David robi­ła fan­ta­stycz­ne „miny” tak­że napraw­dę przy­po­mi­nał Scroog’a przez moment :D

            A tak z innej becz­ki, gdy dowie­dzia­łam się, że wró­ci do roli Kilgrav’a wró­ci­łam do kil­ku jego wywia­dów, bo powiem szcze­rze, że zosta­łam abso­lut­nie zasko­czo­na tym fak­tem i chcia­łam koniecz­nie, z moją obec­ną wie­dzą, prze­ko­nać się czy nikt się rze­czy­wi­ście z niczym nie zdra­dził… Kur­cze, rze­czy­wi­ście, nawet naj­mniej­sze­go potknię­cia w tej mate­rii, ani u Davi­da, ani u show­run­ne­ra, ani u niko­go z resz­ty obsa­dy… Nie­sa­mo­wi­te! W każ­dym razie dzię­ki temu uda­ło mi się dotrzeć do wywia­du, któ­ry wcze­śniej widzia­łam tyl­ko na zdję­ciach lub we frag­men­tach. Jest to oko­ło pół­go­dzin­ny wywiad AOL BUILD z 2015 roku, któ­re­go głów­nym celem jest pro­mo­cja Jes­si­ci Jones, choć roz­mo­wa się­ga o wie­le dalej i sze­rzej :) Ogrom­nie mi się on podo­bał, zwłasz­cza, ze David zdra­dził kil­ka nowych dla mnie infor­ma­cji, np. któ­rą ze swo­ich ról uwa­ża za naj­bar­dziej nie­uda­ną i jakie było jego naj­gor­sze prze­słu­cha­nie :) Po raz kolej­ny widzia­łam też, że jeśli David skie­ru­je do kogoś, choć­by i żar­to­bli­wie, sło­wa „How dare you?”, to pro­wa­dzą­cy wywiad zda­ją się być auten­tycz­nie zawsty­dze­ni i zawsze tak jak­by prze­re­da­go­wu­ją swo­je pyta­nie. Jego cha­ry­zma dzia­ła pio­ru­nu­ją­co w tym wypad­ku :) No, i jak zawsze w cza­sie wywia­dów Davi­da uba­wi­łam się set­nie, a on sam wyglą­dał napraw­dę fan­ta­stycz­nie :) Tutaj jest link do tego wywia­du, jeśli go nie widzia­łaś pole­cam (choć ostrze­gam, że na począt­ku sły­szy się kil­ka infor­ma­cji fanom zna­nych już na pamięć, ale wiesz, Davi­da nigdy dość :) )

            https://​build​.aol​.com/​v​i​d​e​o​/​5​6​4​e​d​f​c​2​e​4​b​0​6​f​9​8​7​c​4​0​a​6​08/

            O, i sły­sza­łam ostat­nio radio­wy wywiad z Davi­dem z 2013 r., któ­re­go tak­że nie sły­sza­łam nigdy wcze­śniej. Więk­szość wywia­du opie­ra się o dobrze mi zna­ne infor­ma­cje, ale znów uda­ło mi się usły­szeć kil­ka cie­ka­wych rze­czy będą­cych dla mnie nowo­ścią (:D), dla któ­rych napraw­dę war­to było tego posłu­chać, nie mówiąc o tym, że nawet jeśli David powta­rza pew­ne infor­ma­cje, to słu­cha­nie jego cudow­nie życz­li­we­go gło­su nastra­ja czło­wie­ka pozy­tyw­nie na dłu­go :) Jed­ną z takich nowych infor­ma­cji była wypo­wiedź Davi­da o tym, jak to się sta­ło, że odgadł, iż to Peter Capal­di będzie kolej­nym Dok­to­rem na kil­ka dni przed ofi­cjal­nym ogło­sze­niem. To cie­ka­we, że dowie­dział się tego w taki nie­co­dzien­ny spo­sób  Poda­je link do stro­ny (choć może już ten wywiad sły­sza­łaś), na któ­rej wywiad ten jest podzie­lo­ny na kró­ciut­kie czę­ści, z któ­rych każ­da jest opi­sa­na tema­ta­mi, na jakie David się w nich wypo­wia­da, wiec łatwo sobie wybrać cze­go chce się posłu­chać :)
            http://​www​.david​ten​nan​ton​twit​ter​.com/​2​0​1​3​/​A​u​d​i​o​/​1​1​2​5​W​h​i​l​e​y​.​h​tml

            Ps. Ostat­nio uda­ło mi się wysłu­chać trzech z pole­co­nych przez Cie­bie wywia­dów z Wil­lia­mem Fitchner’em i masz rację, to napraw­dę jest czło­wiek, któ­re­go słu­chać war­to :) Napi­szę Ci coś wię­cej, gdy posłu­cham jesz­cze kil­ku i wyro­bię sobie jakieś szer­sze zda­nie na ten temat, choć już teraz wiem, że na pew­no jest ono bar­dzo pozy­tyw­ne :) O, i zasko­czy­ło mnie, że Wil­liam tak póź­no zaczął swo­ją fil­mo­wą karie­rę :)

          • Wra­ca­jąc jed­nak do zdję­cia z Disney­land, to widzia­łaś w co ten David się ubrał?! To jest jeden z nie­wie­lu męż­czyzn, któ­ry różu się nie boi

            Pal licho różo­we koszul­ki. On się nawet nie boi różo­wych skar­pe­tek! :D

            BTW, sko­ro wró­ci­łam do tema­tu skar­pe­tek – ostat­nio natra­fi­łam na infor­ma­cję (przy czym pierw­sza zasa­da inter­ne­tu brzmi "nigdy nie wierz w 100% infor­ma­cjom, któ­re znaj­dziesz w inter­ne­cie", więc nie wiem, ile w tym jest praw­dy), że Ten­nant cza­sa­mi nosi skar­pet­ki, któ­re dostał w pre­zen­cie od fanów.

            https://​twit​ter​.com/​E​v​a​K​i​l​g​r​/​s​t​a​t​u​s​/​9​0​0​6​6​2​9​1​2​5​9​0​7​2​9​219
            https://​twit​ter​.com/​d​r​i​v​e​r​n​j​/​s​t​a​t​u​s​/​9​0​0​6​8​3​7​1​0​4​9​5​9​5​6​992

            AOL BUILD z 2015 roku

            Dzię­ku­ję za link! Już kie­dyś oglą­da­łam ten wywiad, ale cie­szę się, że mi o nim przy­po­mnia­łaś! :)

            ze David zdra­dził kil­ka nowych dla mnie infor­ma­cji, np. któ­rą ze swo­ich ról uwa­ża za naj­bar­dziej nie­uda­ną i jakie było jego naj­gor­sze prze­słu­cha­nie :)

            Tak, oby­dwa te frag­men­ty były napraw­dę zabaw­ne! A naj­bar­dziej roz­śmie­szy­ło mnie to, że David naj­pierw opo­wie­dział o swo­jej naj­gor­szej roli, a potem bez­tro­sko stwier­dził, że to przed­sta­wie­nie teatral­ne nigdy nie zosta­ło nagra­ne na wideo, więc nikt nie będzie w sta­nie się prze­ko­nać, jak źle mu wte­dy poszło. Ale spry­ciarz! :D

            sły­sza­łam ostat­nio radio­wy wywiad z Davi­dem z 2013 r.

            Też nie sły­sza­łam tego wywia­du wcze­śniej, dzię­ki! Śmia­łam się nie­mal cały czas, a naj­bar­dziej chy­ba wte­dy, kie­dy roz­ma­wia­li o ciast­kach. I przy oka­zji – zro­bi­łam się wte­dy głod­na (nie wiem, jak David wypadł­by w rekla­mie kawy roz­pusz­czal­nej, ale wyko­rzy­sty­wa­nie go (lub jego gło­su) do rekla­mo­wa­nia cia­stek było­by nie­mo­ral­ne – prze­cież ludzie nie mie­li­by szans oprzeć się takiej rekla­mie! :)

            Jed­ną z takich nowych infor­ma­cji była wypo­wiedź Davi­da o tym, jak to się sta­ło, że odgadł, iż to Peter Capal­di będzie kolej­nym Dok­to­rem na kil­ka dni przed ofi­cjal­nym ogło­sze­niem.

            Tak! Swo­ją dro­gą cie­ka­we, czy coś podob­ne­go uda­ło mu się odgad­nąć w przy­pad­ku Jodie Whit­ta­ker. Tzn. wiem, że ona zadzwo­ni­ła do nie­go, by mu o tym powie­dzieć na kil­ka dni przed ofi­cjal­nym ogło­sze­niem, ale czy David nie podej­rze­wał wcze­śniej, że Jodie zosta­nie nowym Dok­to­rem? ;)

            Jesz­cze raz dzię­ku­ję za link – uczy­nił mój dzień o nie­bo lep­szym! :D

            to napraw­dę jest czło­wiek, któ­re­go słu­chać war­to :)

            Cie­szę się, że polu­bi­łaś Ficht­ne­ra! :)

            O, i zasko­czy­ło mnie, że Wil­liam tak póź­no zaczął swo­ją fil­mo­wą karie­rę :)

            Tak. Nie wiem, czy już ci o tym pisa­łam, ale on mógł­by zro­bić rów­nie demo­ty­wu­ją­co-moty­wu­ją­co prze­mo­wę na temat zawo­du akto­ra, jak David. I też, podob­nie jak Ten­nant, Ficht­ner czę­sto wspo­mi­na, że pra­ca akto­ra jest cięż­sza, niż się ludziom wyda­je, bo czę­ściej, niż w innych zawo­dach, czło­wiek doświad­cza poraż­ki za spra­wą tego, że nie dostał roli, o któ­rą się sta­rał.

          • Mar­le­na Bier

            (…) że Ten­nant cza­sa­mi nosi skar­pet­ki, któ­re dostał w pre­zen­cie od fanów.”
            Jaka świet­na histo­ria !!! :D „You made my day” hehe :D
            Też jestem zda­nia, ze nie nale­ży wie­rzyć we wszyst­ko, co moż­na prze­czy­tać w inter­ne­cie, ale sta­wiam, że tym razem to jed­nak praw­da :D Wiesz, już wcze­śniej wie­dzia­łam, ze David (nie tyl­ko on zresz­tą) dosta­je jakieś pre­zen­ty od fanów, np. gdy poja­wia się na „sta­ge door”, i cza­sem zasta­na­wia­łam się co też takie­go od nich dosta­je (myśląc sobie przy oka­zji: „o rany, żeby to tyl­ko nie było nic głu­pie­go”, hehe też bywam „fanow­sko nado­pie­kuń­cza” :)). No bo co ja bym takie­mu Davi­do­wi spre­zen­to­wa­ła gdy­bym mia­ła oka­zję? Tym­cza­sem oka­zu­je się, że fani Davi­da to jed­nak napraw­dę pomy­sło­we oso­by, bo co lep­sze­go moż­na poda­ro­wać komuś o tak nie­tu­zin­ko­wym podej­ściu do mody, kto nosi naj­bar­dziej odje­cha­ne skar­pet­ki na świe­cie :D

            Ale spry­ciarz! :D”
            Żebyś wie­dzia­ła :D Cie­ka­we czy spe­cjal­nie nie wybrał wła­śnie tej roli, na któ­rej temat napraw­dę nie­wie­le moż­na zna­leźć w Inter­ne­cie :P Cho­ciaż uda­ło mi się wyszpe­rać krot­ką recen­zję, w któ­rej sama sztu­ka jest uzna­na za raczej kiep­ską, za to Edgar Davi­da jest chwa­lo­ny jako jeden z nie­wie­lu jasnych punk­tów w pro­duk­cji :D

            Bar­dzo się cie­szę, że podo­bał Ci się pod­lin­ko­wa­ny wywiad radio­wy :) Masz rację, frag­ment z ciast­ka­mi jest super :) David jak zwy­kle zapre­zen­to­wał się jako nie­na­gan­ny gen­tle­man przy podzia­le cia­stek :) A zauwa­ży­łaś, że nawet tutaj David pre­zen­tu­je nie­wia­ry­god­nie zdro­we nawy­ki? Jego pierw­szym wybo­rem było ciast­ko mar­chew­ko­we i ogrom­nie bro­nił się przed cze­ko­la­do­wym Brow­nie, twier­dząc, że wyglą­da nie­co cięż­ko :) Hehe, no i jak taka oso­ba mogła­by w ogó­le nawet pomy­śleć o nało­go­wym pale­niu? Tym­cza­sem w „Mad to be nor­mal” wszy­scy, a zwłasz­cza David, palą nie­wia­ry­god­ne ilo­ści papie­ro­sów! Och, teraz tym bar­dziej mnie to nur­tu­je … W tym wywia­dzie uwiel­biam też to, że moż­na nie­co wię­cej dowie­dzieć się o guście muzycz­nym Davi­da, któ­ry moim skrom­nym zda­niem bar­dzo do nie­go pasu­je :)

            Muszę Ci też koniecz­nie napi­sać o kolej­nym moim bar­dzo świe­żym odkry­ciu, któ­rym jestem abso­lut­nie zachwy­co­na, cho­ciaż moż­li­we, że Ty już na to tra­fi­łaś :D BTW, cie­ka­we ile jesz­cze takich „sma­ko­ły­ków” gdzieś drze­mie w cze­lu­ściach Inter­ne­tu, chy­ba życia by bra­kło na wygrze­ba­nie wszyst­kich :) Czy sły­sza­łaś kie­dyś o Ner­dist Pod­cast? Ja tra­fi­łam na pod­cast będą­cy zapi­sem roz­mo­wy z Davi­dem Ten­nan­tem zupeł­nie przy­pad­kiem i … wpa­dłam po uszy :) Od tam­tej pory wysłu­cha­łam też pod­ca­stów z tej serii, któ­rych boha­te­ra­mi były inne zna­ne oso­by i jestem po pro­stu zachwy­co­na :D Każ­dy z nich jest bowiem zde­cy­do­wa­nie bar­dziej roz­mo­wą niż tra­dy­cyj­nym wywia­dem. Zamiast pro­stej for­mu­ły pyta­nie – odpo­wiedź i idzie­my dalej, poja­wia się całe mnó­stwo żar­tów i uwag „pobocz­nych”, któ­re cza­sem pro­wa­dzą roz­mo­wę na nie­co­dzien­ne tory i nie ma się poczu­cia dystan­su na linii gwiaz­da – pro­wa­dzą­cy, tym bar­dziej, że ów pro­wa­dzą­cy, Chris Har­dwick, sam jest akto­rem i czę­sto po pro­stu wymie­nia doświad­cze­nia z zapro­szo­ny­mi gość­mi. Tak­że goście pro­gra­mu są roz­luź­nie­ni i cza­sem moż­na usły­szeć coś cze­go nigdy by się nie usły­sza­ło w tra­dy­cyj­nym wywia­dzie :) żeby nie wspo­mnieć o dużej ilo­ści śmie­chu :) Poza tym Chris wybie­ra faj­ne pyta­nia od fanów (nie­któ­re napraw­dę dziw­ne) na koniec więk­szo­ści wywia­dów :) Ist­nie­je też w tej serii pod­cast, któ­re­go boha­te­rem jest Wil­liam Ficht­ner, a wysłu­cha­łam go z wiel­ką przy­jem­no­ścią, tym bar­dziej, że miał on tu oka­zję napraw­dę bły­snąć humo­rem :) Do moich ulu­bio­nych, obok tych dwóch nale­ży też pod­cast będą­cy zapi­sem wywia­du z Comi Con z Patric­kiem Ste­war­tem i jego synem, po pro­stu becz­ka śmie­chu :D Jeśli nie sły­sza­łaś ich jesz­cze, to chęt­nie pod­lin­ku­ję, tyle, że te pod­ca­sty są czę­ścią blo­ga Chri­sa Har­dwic­ka i myślę, że powin­nam uzy­skać Two­je pozwo­le­nie na lin­ko­wa­nie inne­go blo­ge­ra :)

            Cie­szę się, ze polu­bi­łaś Ficht­ne­ra!”
            To wca­le nie było trud­ne :) Przy słu­cha­niu tak dużej ilo­ści wywia­dów, cza­sa­mi bywa tak, że muszę w pew­nym sen­sie zmu­sić do słu­cha­nia kogoś, bo chcę mieć wła­sną opi­nie na dany temat, a przy­jem­ność ze słu­cha­nia danej oso­by przy­cho­dzi póź­niej (albo i nie…). Tym razem, bez żad­ne­go pod­li­zy­wa­nia się, zain­te­re­so­wa­nie przy­szło od pierw­sze­go wywia­du i cho­dzi tu nie tyle o aktor­stwo, co o oso­bo­wość Wil­lia­ma. Wiesz, naj­śwież­szą rze­czą jaką z nim sły­sza­łam jest wspo­mnia­ny wyżej pod­cast i po pro­stu cały czas śmia­łam się jak głu­pi do sera i raz jesz­cze napi­szę, że on ma świet­ny głos, taki głę­bo­ki i cie­pły :) Na pierw­szy rzut oka on spra­wia wra­że­nie oso­by raczej skry­tej, budu­ją­cej dystans. Dla­te­go pew­nie nie jeden pro­wa­dzą­cy zaczy­na od pyta­nia czy ma go nazy­wać Wil­liam czy może sobie pozwo­lić na Bill, hehe, tak, jak­by ich nie­co onie­śmie­lał, a on sam wca­le nie robi z tego wiel­kiej spra­wy :D Jed­nak im dalej w las… tym bar­dziej się po pro­stu go lubi :) I wiesz co, zauwa­ży­łam, że Wil­liam i David mają bar­dzo podob­ne spoj­rze­nie na świat, cho­ciaż nie widać tego na pierw­szy rzut oka :) Oby­dwo­je mają co praw­da róż­ne oso­bo­wo­ści i wywo­dzą się z róż­nych krę­gów kul­tu­ro­wych, ale jed­no­cze­śnie oby­dwo­je są nie­sa­mo­wi­cie „gro­un­ded” i mają do sie­bie fan­ta­stycz­ny dystans, zwłasz­cza w kwe­stii upra­wia­ne­go zawo­du. U Wil­liam szcze­gól­nie faj­ne są w tym wzglę­dzie takie wtrą­ca­ne mię­dzy wier­sza­mi uwa­gi na wła­sny temat, jak np. ta o żonie, któ­ra karze „wiel­kiej hol­ly­wo­odz­kiej gwieź­dzie" wyrzu­cać śmie­ci :D Zarów­no David, jak i Wil­liam, pod­kre­śla­ją, że mie­li szczę­ście, iż duża popu­lar­ność sta­ła się ich udzia­łem póź­no, gdy jej poku­sy nie wabi­ły już tak moc­no. Ostat­nio dowie­dzia­łam się też, że mają iden­tycz­ne podej­ście do gra­nia „tych złych”. Wil­liam powie­dział dosłow­nie „an assho­le doesn’t think his an assho­le”, co brzmi pra­wie iden­tycz­nie jak podob­na wypo­wiedź Davi­da; no i oby­dwo­je też myślą, że tego typu postać nie powin­na być zła „bo tak”, tyl­ko posia­dać swo­ja wła­sna histo­rię. Wypa­trzy­łam takich "punk­tów stycz­nych" jesz­cze kil­ka hehe :) Tak­że na koniec, o ile nie tak zno­wu wie­le umiem powie­dzieć o Wil­lia­mie jako akto­rze, o tyle napraw­dę polu­bi­łam go jako oso­bę i na pew­no będę jesz­cze go słu­chać, bo on ma wie­le war­to­ścio­wych rze­czy do powie­dze­nia i napraw­dę potra­fi być zabaw­ny, cho­ciaż nie spra­wia takie­go wra­że­nia na pierw­szy rzut oka :)

          • No bo co ja bym takie­mu Davi­do­wi spre­zen­to­wa­ła gdy­bym mia­ła oka­zję?

            Przy czym skar­pet­ki są tak odje­cha­nym pre­zen­tem, że nie wiem, czy gdy­bym mia­ła kie­dyś oka­zję spo­tkać Ten­nan­ta, to odwa­ży­ła­bym się poda­ro­wać mu coś takie­go. :D

            A zauwa­ży­łaś, że nawet tutaj David pre­zen­tu­je nie­wia­ry­god­nie zdro­we nawy­ki? Jego pierw­szym wybo­rem było ciast­ko mar­chew­ko­we i ogrom­nie bro­nił się przed cze­ko­la­do­wym Brow­nie, twier­dząc, że wyglą­da nie­co cięż­ko :)

            Tak, ale jed­no­cze­śnie – te ciast­ka były jego pomy­słem!

            BTW, w jed­nym z „pisa­nych” wywia­dów z Ten­nant (dzię­ki kon­wer­sa­cji z tobą odkry­łam ich tak dużo, że nie­ste­ty nie wiem, w któ­rym to było ;) autor wywia­du wspo­mi­nał, że „przy­ła­pał” Davi­da na zaja­da­niu się ciast­kiem. Przez to pomy­śla­łam sobie, że może Ten­nant trak­tu­je sło­dy­cze, jako pew­ne­go rodza­ju nagro­dę, któ­rą fun­du­je sobie przed lub po wywia­dach (bo prze­cież na co dzień bie­dak pew­nie odma­wia sobie sło­dy­czy).

            Czy sły­sza­łaś kie­dyś o Ner­dist Pod­cast?

            Sły­sza­łam kie­dyś wywiad z Ficht­ne­rem (ale dzię­ki tobie go sobie teraz odświe­ży­łam :) jed­nak nigdy nie pomy­śla­łam, by przy­słu­chać się innym wywia­dom prze­pro­wa­dzo­nym w ramach tego pro­gra­mu. Dzię­ki za cynk, pod­cast z Ten­nan­tem był mega zabaw­ny! :D

            te pod­ca­sty są czę­ścią blo­ga Chri­sa Har­dwic­ka i myślę, że powin­nam uzy­skać Two­je pozwo­le­nie na lin­ko­wa­nie inne­go blo­ge­ra :)

            Dzię­ku­ję, że tak pomy­śla­łaś, ale napraw­dę nie musisz wzbra­niać się przed lin­ko­wa­niem cze­go­kol­wiek. :)

            Tak, jak ci kie­dyś napi­sa­łam, jedy­ne lin­ki, na jakie się nie zga­dzam, to takie pro­wa­dzą­ce do pirac­kich źró­deł. I to też nie z powo­du tego, że uwa­żam, iż pirac­two jest złe (raz, że była­by to strasz­na hipo­kry­zja, a dwa: cza­sem pirac­two to jedy­ny spo­sób na dotar­cie do pew­nych dóbr kul­tu­ry, nie­ste­ty…), tyl­ko nie wypa­da się dzie­lić taki­mi rze­cza­mi ofi­cjal­nie. ;)

            Inna spra­wa – wiem, że Disqus cza­sem przy­blo­ko­wu­je two­je odpo­wie­dzi, ale dzie­je się tak tyl­ko dla­te­go, bo Disqus jest głu­pi – te blo­ka­dy nie są nakła­da­ne prze­ze mnie (i nawet tro­chę dzi­wi mnie, że się poja­wia­ją, bo w usta­wie­niach mam zazna­czo­ne, by odpo­wie­dzi zawie­ra­ją­ce lin­ki nie były blo­ko­wa­ne).

            Na pierw­szy rzut oka on spra­wia wra­że­nie oso­by raczej skry­tej, budu­ją­cej dystans.

            Tak. Myślę, że to czę­ścio­wo wyni­ka z tego, jakie Ficht­ner ma rysy twa­rzy, a czę­ścio­wo z tego, w jakie posta­ci wcie­la się w fil­mach i seria­lach.

            I wiesz co, zauwa­ży­łam, że Wil­liam i David mają bar­dzo podob­ne spoj­rze­nie na świat

            Zga­dza się! I przy­znam ci się, że marzy mi się nie tyl­ko to, by pano­wie zgra­li kie­dyś razem w fil­mie lub seria­lu, ale też, by poja­wi­li się w jed­nym wywia­dzie. Przy czym nie takim pyta­nie-odpo­wiedź, ale wła­śnie czymś w sty­lu poga­dan­ki, w któ­rej oso­ba pro­wa­dzą­ca całe spo­tka­nie była­by jedy­nie mode­ra­to­rem, któ­ry pod­su­wał­by oby­dwu panom tema­ty do roz­mo­wy. Pomyśl tyl­ko: Bill i David mogli­by pew­nie godzi­na­mi roz­ma­wiać o spra­wach takich, jak aktor­stwo, sła­wa, muzy­ka (myślę, że gdy­by Ficht­ner zaczął opo­wia­dać o tym, na jakich kon­cer­tach był, to Ten­nant słu­chał­by tego z rów­nie dużym pod­eks­cy­to­wa­niem, jak opo­wie­ści Joh­na Hur­ta o Beatle­sach), czy wycho­wy­wa­nie dzie­ci (wiem, że to może głu­pie porów­na­nie, ale kie­dy Bill cza­sem wspo­mi­na o tym, jak sta­ra się wycho­wać swo­ich synów – np. jak w Ner­dist Pod­cast mówił o tym, że prze­pi­sał­by syna do innej dru­ży­ny, gdy­by tyl­ko zoba­czył, że atmos­fe­ra w obec­nym zespo­le jest nie­zdro­wa – zawsze w takich przy­pad­kach myślę sobie „moi rodzi­ce postą­pi­li­by tak samo”).

            oby­dwo­je są nie­sa­mo­wi­cie „gro­un­ded” i mają do sie­bie fan­ta­stycz­ny dystans, zwłasz­cza w kwe­stii upra­wia­ne­go zawo­du. U Wil­liam szcze­gól­nie faj­ne są w tym wzglę­dzie takie wtrą­ca­ne mię­dzy wier­sza­mi uwa­gi na wła­sny temat, jak np. ta o żonie, któ­ra karze „wiel­kiej hol­ly­wo­odz­kiej gwieź­dzie" wyrzu­cać śmie­ci :D

            Tutaj wró­cę do tego, o czym chy­ba już wspo­mi­na­łam. Czy­li myślę, iż oby­dwaj pozo­sta­li „gro­un­ded” za spra­wą swo­ich żon, któ­re – niczym kotwi­ce – nie pozwa­la­ją im za bar­dzo odpły­nąć od rze­czy­wi­sto­ści i gwiaz­do­rzyć.

            Ostat­nio dowie­dzia­łam się też, że mają iden­tycz­ne podej­ście do gra­nia „tych złych”.

            Hehe, to jest o tyle zabaw­ne, że ja w dru­gą stro­nę – kie­dy słu­cha­łam, jak przy oka­zji Jes­si­ci Jones wypo­wia­dał się na ten temat David, myśla­łam „Ficht­ner mówi dokład­nie to samo!”

            Wypa­trzy­łam takich "punk­tów stycz­nych" jesz­cze kil­ka hehe :)

            Nie wiem, ile ich wypa­trzy­łaś, ale podej­rze­wam, że może ich być wię­cej, niż myślisz. I to nie tyl­ko takich zwią­za­nych z oso­bo­wo­ścią oby­dwu panów.

            Przy­kła­do­wo: ulu­bio­nym seria­lem Ten­nan­ta jest West Wing, a Ficht­ner poja­wił się gościn­nie w jed­nym z odcin­ków tej pro­duk­cji. David dwa razy poja­wił się w Top Gear, a Wil­liam jest teraz jed­nym z gospo­da­rzy ame­ry­kań­skiej wer­sji tego pro­gra­mu. Oby­dwaj pod­kła­da­li głos do gier z serii Call of Duty. I przy oka­zji Bill ma bar­dzo podob­ne do Davi­da, prze­my­śle­nia doty­czą­ce pra­co­wa­nia gło­sem, pod­czas nagry­wa­nia tego typu rze­czy (gdy­by wideo nie prze­wi­nę­ło się samo, prze­suń je sobie do 10:34).

            https://​youtu​.be/​0​S​P​d​7​b​e​N​z​8​A​?​t​=​1​0​m​34s

            Tak­że na koniec, o ile nie tak zno­wu wie­le umiem powie­dzieć o Wil­lia­mie jako akto­rze, o tyle napraw­dę polu­bi­łam go jako oso­bę i na pew­no będę jesz­cze go słu­chać, bo on ma wie­le war­to­ścio­wych rze­czy do powie­dze­nia i napraw­dę potra­fi być zabaw­ny, cho­ciaż nie spra­wia takie­go wra­że­nia na pierw­szy rzut oka :)

            Jesteś chy­ba pierw­szą zna­ną mi oso­bą, któ­ra polu­bi­ła Ficht­ne­ra za jego oso­bo­wość, a nie talent aktor­ski. :)

            Przy oka­zji, ponie­waż już tro­chę zapo­zna­łaś się z życio­ry­sem Ficht­ne­ra, pole­cam ci jesz­cze jeden wywiad z jego udzia­łem (wyda­je mi się, że wcze­śniej ci o tym nagra­niu nie wspo­mi­na­łam). Poda­ję link do Dyr­dy­ma­łów, bo we wpi­sie dodat­ko­wo wyja­śniam kon­tekst całe­go wywia­du:
            http://​joan​na​ho​ly​.pl/​d​y​r​d​y​m​a​l​y​-​f​s​/​2​0​1​6​/​s​w​o​j​-​c​h​l​o​p​-​b​u​f​f​a​lo/

            I przy oka­zji zarów­no wywiad z Ner­dist Pod­cast, jak i ten, któ­ry pod­lin­ko­wa­łam teraz, świet­nie poka­zu­ją to, o czym już kie­dyś wspo­mi­na­łam – cięż­ko jest oce­niać, czy aktor zro­bił dobrze, czy też źle, decy­du­jąc się na jakąś rolę. W oby­dwu wywia­dach Bill z nie­zwy­kłym entu­zja­zmem, rado­ścią i wręcz dumą opo­wia­dał o swo­ich wystę­pach w fil­mach, któ­re – co teraz wie­my – oka­zy­wa­ły się kiep­skie. I taki „Jeź­dziec zni­kąd”, któ­ry dla Disney'a był chy­ba naj­więk­szą finan­so­wą poraż­ką w histo­rii, dla Ficht­ne­ra był jed­ną z naj­więk­szych przy­gód życia. Dla­te­go jeśli wie się, jak wie­le miłych wspo­mnień Bill ma z tym fil­mem, to trze­ba by być oso­bą total­nie bez­dusz­ną, by potę­piać go za to, że zde­cy­do­wał się zagrać w tej pro­duk­cji.

          • Mar­le­na Bier

            Przy czym skar­pet­ki są tak odje­cha­nym pre­zen­tem, że nie wiem, czy gdy­bym mia­ła kie­dyś oka­zję spo­tkać Ten­nan­ta, to odwa­ży­ła­bym się poda­ro­wać mu coś takie­go. :D”
            Hehe, w mojej rodzi­nie kupu­je się ludziom skar­pet­ki i pap­cie, gdy nie ma się pomy­słu na pre­zent :) Ale tak z dru­giej stro­ny, pomi­ja­jąc fakt, że przed­sta­wio­ne na zdję­ciu skar­pet­ki są napraw­dę ślicz­ne, to wyda­je mi się nie­sa­mo­wi­cie słod­kie, że David w ogó­le je zało­żył. No i zna­czy­ło­by to, że on nie wrzu­ca tych paczu­szek od fanów na kup­kę w piw­ni­cy, nie roz­da­je po rodzi­nie czy coś, tyl­ko napraw­dę je oglą­da, może nawet czy­ta dołą­czo­ne listy albo kart­ki… Prze­ko­cha­ny :)

            Przez to pomy­śla­łam sobie, że może Ten­nant trak­tu­je sło­dy­cze, jako pew­ne­go rodza­ju nagro­dę (…)”
            Hehe, na pew­no się nimi nie obja­da, bo ina­czej nie miał­by szans na zacho­wa­nie swo­jej ślicz­nej figu­ry, choć­by miał nie wiem jakie gene­tycz­ne pre­dys­po­zy­cje :) A wiesz, co jest cie­ka­we? W cza­sie gdy jesz­cze był Dok­to­rem (hasło „odgry­wał” Dok­to­ra w jego przy­pad­ku nie wcho­dzi w grę :P), tuż po zakoń­cze­niu jed­nej z serii, udzie­lał wywia­du w tele­wi­zji śnia­da­nio­wej, w któ­rym poru­szył pro­blem zdro­wot­ny. Pamię­tam, że zaczę­ło się od tego, że tłu­ma­czył Bil­lie Piper z jej nie­obec­no­ści w pro­gra­mie z powo­du cho­ro­by i wyznał, że to jest czę­ste po powro­cie z tak dłu­giej pra­cy na pla­nie seria­lu i, że sam miał strasz­ne dole­gli­wo­ści żołąd­ko­wo-tra­wien­ne po powro­cie z Car­diff. Oczy­wi­ście, jak to David, zapy­ta­ny o szcze­gó­ły odpo­wie­dział „Oh, you don’t want to know” :) Tak sobie wte­dy pomy­śla­łam, że to może być sła­bość jego orga­ni­zmu (każ­dy ma taką dole­gli­wość, któ­ra wra­ca gdy się szcze­gól­nie eks­plo­atu­je orga­nizm, u mnie np. zaraz pada na gar­dło) i, że ten jego zdro­wy tryb życia, nie­chęć do fast foodów, itd. może po czę­ści wyni­kać z takiej świa­do­mo­ści wła­snych ogra­ni­czeń. No bo na z tego co rozu­miem wypo­wie­dzi akto­rów na pla­nie fil­mo­wym nie ma L4, więc nie zosta­je mu nic inne­go jak o sie­bie dbać. No i jeśli potem ma bie­da­ka męczyć zga­ga, albo inne jesz­cze dole­gli­wo­ści, to może lepiej ogra­ni­czyć te ciast­ka… ;)

            Super, ze podo­bał Ci się pod­cast z Davi­dem :) Mnie się naj­bar­dziej podo­ba­ła wymia­na zdań na temat gołych tor­sów i nie­chę­ci ich poka­zy­wa­nia, zwłasz­cza w obec­no­ści pana Farel­la :) No i pod koniec wyobra­zi­łam sobie Davi­da w towa­rzy­stwie służ­by, jak zbie­ra po sobie fili­żan­ki, a słu­żą­ca mówi: „Pan to zosta­wi, Panie Ten­nant, to mój obo­wią­zek” :) Na co David obda­rzył­by ją cudow­nie zakło­po­ta­nym uśmie­chem i może podra­pał­by się po gło­wie nie wie­dząc co ze sobą zro­bić :P

            I przy­znam ci się, że marzy mi się nie tyl­ko to, by pano­wie zgra­li kie­dyś razem w fil­mie lub seria­lu, ale też, by poja­wi­li się w jed­nym wywia­dzie.”
            Och, to było­by po pro­stu nie­sa­mo­wi­te! Dzi­siaj moja wyobraź­nia sza­le­je, więc i ich mogę sobie wyobra­zić :) David, któ­ry wciąż prze­chy­lał­by się na krze­śle, doty­kał twa­rzy w róż­nych kon­fi­gu­ra­cjach i gło­śno się śmiał i Wil­liam, któ­ry począt­ko­wo wygod­nie spló­tł­by ręce i tajem­ni­czo się uśmie­chał (serio jak cza­sem patrzę jak się uśmie­cha, to przy­cho­dzi mi na myśl tyl­ko jed­no sło­wo – tajem­ni­ca :) ), ale odpo­wied­nio spro­wo­ko­wa­ny, zaczął­by mówić szyb­ko i nawet ze śmie­chem :) Cie­ka­we czy David od razu zwró­cił­by się do nie­go Bill, czy naj­pierw zapy­tał­by o to jak cała resz­ta świa­ta :) I wiesz, myślę sobie, że to zaska­ku­ją­ce, że dwo­je ludzi, z dwóch koń­ców świa­ta, z róż­nym jed­nak doświad­cze­niem, łączy tak wie­le, ale jakie to wspa­nia­łe jed­no­cze­śnie :) Mnie się jesz­cze strasz­nie podo­ba, że oby­dwo­je nie tyl­ko nie wsty­dzą się, ale jesz­cze do tego z dumą pod­kre­śla­ją swo­je pocho­dze­nie z małych mia­ste­czek i swo­je związ­ki z rodzi­ną (histo­rie Bil­la o jego mamie są po pro­stu cud­ne, zaś gdy David wspo­mi­na tatę lub mamę, to aż bije od nie­go takie cie­pło). Hehe, jesz­cze raz powtó­rzę, ze wca­le nie trud­no polu­bić tak pozy­tyw­ne oso­by i może­my być dum­ne, ze jeste­śmy ich fan­ka­mi :)

            Dla­te­go jeśli wie się, jak wie­le miłych wspo­mnień Bill ma z tym fil­mem, to trze­ba by być oso­bą total­nie bez­dusz­ną, by potę­piać go za to, że zde­cy­do­wał się zagrać w tej pro­duk­cji.”
            To praw­da :) Hehe, nie pamię­tam któ­ry to był wywiad, ale uwiel­biam histo­rię o tym, jak to syn odwie­dził Wil­lia­ma na pla­nie „jeźdź­ca zni­kąd” i jak fraj­dę spra­wi­ło mu prze­bra­nie się dla nie­go, co nie do koń­ca zosta­ło doce­nio­ne :) Z kolei David opo­wia­dał kie­dyś z wiel­kim entu­zja­zmem o tym, że w cza­sie nagry­wa­nia „Szpie­gów w War­sza­wie” musiał strze­lać z bro­ni bez mru­ga­nia i tak się emo­cjo­no­wał tym, że mu się to uda­ło. Hehe, nie zno­szę tej pro­duk­cji, ale wiesz, że sobie wró­ci­łam do nie­któ­rych scen i rze­czy­wi­ście… nie mru­gnął! :D Nie to, żebym poko­cha­ła pana Mer­cie­ra, ale nawet się uśmiech­nę­łam … ;)
            Ps. Ostat­nio mam zalew pra­cy, więc mogę komen­to­wać zna­aaacz­nie wol­niej, a nie chcia­ła­bym, żebyś pomy­śla­ła, ze się znu­dzi­łam i znik­nę­łam bez poże­gna­nia, ja nie z takich, jak­by co… ;)

          • Hehe, w mojej rodzi­nie kupu­je się ludziom skar­pet­ki i pap­cie, gdy nie ma się pomy­słu na pre­zent :)

            U mnie też, ale wiesz – co inne­go jest dać skar­pet­ki człon­ko­wi rodzi­ny, a co inne­go – zupeł­nie obce­mu face­to­wi z bry­tyj­skiej tele­wi­zji! ;)

            BTW, nie wiem, czy widzia­łaś już to zdję­cie, ale ja odkry­łam je dopie­ro nie­daw­no i muszę się nim z tobą podzie­lić: :D

            https://​twit​ter​.com/​P​e​t​e​r​D​a​v​i​s​o​n​5​/​s​t​a​t​u​s​/​8​4​4​1​5​2​2​1​2​4​8​6​0​4​9​792

            ten jego zdro­wy tryb życia, nie­chęć do fast foodów, itd. może po czę­ści wyni­kać z takiej świa­do­mo­ści wła­snych ogra­ni­czeń

            Kur­cze, nigdy nie myśla­łam o tym w ten spo­sób, ale wyda­je mi się, że możesz mieć rację.

            BTW, pew­nie sły­sza­łaś teo­rię, że Har­dy z Bro­ad­church jest tak napraw­dę detek­ty­wem Car­li­sle z Black­po­ol, po przej­ściach. W tym przy­pad­ku zwią­zek z jedze­niem też by się zga­dzał – Car­li­se zaja­dał się tak bar­dzo, że musiał brać leki na zga­gę. Więc może z cza­sem stwier­dził, że nie war­to tak się obrze­rać. I tym samym zmie­nił się w Hardy'ego-niejadka. :D

            No i pod koniec wyobra­zi­łam sobie Davi­da w towa­rzy­stwie służ­by, jak zbie­ra po sobie fili­żan­ki, a słu­żą­ca mówi: „Pan to zosta­wi, Panie Ten­nant, to mój obo­wią­zek” :) Na co David obda­rzył­by ją cudow­nie zakło­po­ta­nym uśmie­chem i może podra­pał­by się po gło­wie nie wie­dząc co ze sobą zro­bić :P

            Wyobra­zi­łam to sobie i nie mogę się teraz prze­stać śmiać! Dzię­ki! :D

            David, któ­ry wciąż prze­chy­lał­by się na krze­śle, doty­kał twa­rzy w róż­nych kon­fi­gu­ra­cjach i gło­śno się śmiał i Wil­liam, któ­ry począt­ko­wo wygod­nie spló­tł­by ręce i tajem­ni­czo się uśmie­chał[…], ale odpo­wied­nio spro­wo­ko­wa­ny, zaczął­by mówić szyb­ko i nawet ze śmie­chem :)

            Tak, myślę, że tak by to mogło wyglą­dać! :D

            Cie­ka­we czy David od razu zwró­cił­by się do nie­go Bill, czy naj­pierw zapy­tał­by o to jak cała resz­ta świa­ta :)

            Moim zda­niem na począt­ku oby­dwo­je byli­by sobą nie­co onie­śmie­le­ni. Dla­te­go taki wywiad musiał­by trwać dłu­żej, niż pięć minut. Tak, by pano­wie mogli się nawza­jem poznać* i przy oka­zji odkryć, na jak wie­le wspól­nych tema­tów mogą razem poroz­ma­wiać.

            * Choć oczy­wi­ście przed samym wywia­dem, moż­na by ich, niby przy­pad­kiem, na pół godzi­ny zatrza­snąć w jed­nej win­dzie. ;)

            Hehe, jesz­cze raz powtó­rzę, ze wca­le nie trud­no polu­bić tak pozy­tyw­ne oso­by i może­my być dum­ne, ze jeste­śmy ich fan­ka­mi :)

            Tak. I dzię­ku­ję ci za te sło­wa. :)

            uwiel­biam histo­rię o tym, jak to syn odwie­dził Wil­lia­ma na pla­nie „jeźdź­ca zni­kąd” i jak fraj­dę spra­wi­ło mu prze­bra­nie się dla nie­go, co nie do koń­ca zosta­ło doce­nio­ne :)

            Co jest kolej­nym ele­men­tem łączą­cym Ficht­ne­ra z Ten­nan­tem, któ­re­go dzie­cia­ki prze­cież wolą Jede­na­ste­go Dok­to­ra. :D

            wiesz, że sobie wró­ci­łam do nie­któ­rych scen i rze­czy­wi­ście… nie mru­gnął!

            Hehe, ja też obej­rza­łam frag­men­ty tego seria­lu jesz­cze raz, tyl­ko pod tym kątem! :D

            Ostat­nio mam zalew pra­cy, więc mogę komen­to­wać zna­aaacz­nie wol­niej

            Spo­ko. Jak widzisz, mi też odpi­sy­wa­nie nie idzie ostat­nio zbyt szyb­ko. ;)
            Ale z dru­giej stro­ny to nawet faj­nie, bo nigdy nie wiem, kie­dy mogę się spo­dzie­wać odpo­wie­dzi od cie­bie i zawsze jest to dla mnie miłą nie­spo­dzian­ką! :)

            PS. Rzecz nie­mal wca­le nie zwią­za­na z tema­tem. Ostat­nio dobrzy ludzie z tum­blr podzie­li­li się takim odkry­ciem:

            http://​thro​ugh​who​.tum​blr​.com/​p​o​s​t​/​1​6​3​3​9​8​1​1​1​2​0​0​/​i​n​-​a​d​d​i​t​i​o​n​-​t​o​-​t​h​e​-​a​u​d​i​o​-​c​o​m​m​e​n​t​a​r​i​e​s​-​t​h​a​t​-​are

            To komen­ta­rze audio do wszyst­kich odcin­ków Doctor Who z Ten­nan­tem. Nie mają geo­blo­ka­dy, więc moż­na ich bez pro­ble­mów słu­chać w Pol­sce. :)

          • Mar­le­na Bier

            BTW, nie wiem, czy widzia­łaś już to zdję­cie, ale ja odkry­łam je dopie­ro nie­daw­no i muszę się nim z tobą podzie­lić: :D”
            Hihi, natknę­łam się na nie już jakiś czas temu, ponie­waż jestem twit­te­ro­wym obser­wa­to­rem Pete­ra Davi­so­na:) i od tam­tej pory jest to jed­no z mich naj­ulu­bień­szych zdjęć Pań­stwa Ten­nant :D Peter bar­dzo słusz­nie zapy­tu­je "jak oni to robią?” :) Nie wiem czy wiesz, ale foto­gra­fo­wa­nie się w tych spe­cjal­nie zapro­jek­to­wa­nych kolo­ro­wych skar­pe­tach to akcja cha­ry­ta­tyw­na pod­no­szą­ca świa­do­mość na temat Zespo­łu Downa. Uwiel­biam tych dwo­je za to, że z takim wymu­szo­nym wdzię­kiem, natu­ral­no­ścią i rado­ścią, robią napraw­dę waż­ne rze­czy :D Bo któż inny mógł­by zwra­cać uwa­gę na jakie­kol­wiek skar­pet­ki, jeśli nie David :D No i jesz­cze poza zachwy­tem nad tym jacy są ślicz­ni i kocha­ni, ździeb­ko samo­lub­nie, zasta­na­wiam się czy to moż­li­we, ze to zdję­cie zro­bi­li we wła­snym ogro­dzie? Jeśli tak, to muszę Ci powie­dzieć, że tak wła­śnie wyobra­ża­łam sobie ogród Davi­da, pełen zie­le­ni, drzew i krze­wów, taki poetyc­ki bar­dziej, niż rów­niu­sień­ko podzie­lo­ny prak­tycz­ny­mi grząd­ka­mi :D

            BTW, pew­nie sły­sza­łaś teo­rię, że Har­dy z Bro­ad­church jest tak napraw­dę detek­ty­wem Car­li­sle z Black­po­ol (…)”
            A wiesz, ż sły­szę ją po raz pierw­szy od Cie­bie. Ależ się uba­wi­łam :D Hehe, Har­dy led­wo liznął pysz­ne­go loda z wafel­kiem, pew­nie się nimi prze­jadł w swo­im młod­szym wcie­le­niu :P

            Co jest kolej­nym ele­men­tem łączą­cym Ficht­ne­ra z Ten­nan­tem, któ­re­go dzie­cia­ki prze­cież wolą Jede­na­ste­go Dok­to­ra. :D”
            Bied­ny David (cho­ciaż w sumie lepiej, że jego dzie­cia­ki nie zosta­ły w sta­nie per­ma­nent­nej roz­pa­czy po odej­ściu Dzie­sią­te­go), ale wiesz, ja się wca­le nie dzi­wię, bo małe dzie­ci na ogół uwiel­bia­ją jede­na­ste­go, co jak wiesz spraw­dzi­łam empi­rycz­nie. Apro­pos, po pro­stu muszę Ci napi­sać o naj­now­szym pomy­śle mojej cór­ki. Ponie­waż do świąt nie ma nowe­go Dok­to­ra, wra­cam z moja małą fan­ką do ulu­bio­nych odcin­ków poprzed­nich serii. Zapy­tu­ję zatem, któ­re­go Dok­to­ra oglą­da­my dzi­siaj, na co ona rzu­ca wymy­ślo­ne przez sie­bie okre­śle­nie, a zatem mamy do wybo­ru „star­ca”, „tego, z dzi­ką grzyw­ką”, „chu­dziel­ca” oraz „tego z wiel­kim uśmie­chem” (co, ona z tym uśmie­chem, czyż­by ostat­nia sce­na jej tak zosta­ła?), roz­po­zna­jesz? :D

            Ostat­nio dobrzy ludzie z tum­blr podzie­li­li się takim odkry­ciem”
            Ale to jest Faj­ne!!! Dzię­ku­ję :D Acha, Tyl­ko część audio komen­ta­rzy zosta­ła zablo­ko­wa­na, więc już kil­ku uda­ło mi się wysłu­chać:) Przy­znam, że nie mogłam się powstrzy­mać i pobie­głam od razu do jed­ne­go z moich uko­cha­nych odcin­ków z Davi­dem, tego, gdzie żegna się z Rose i byłam abso­lut­nie zachwy­co­na:) Bar­dzo podo­ba­ło mi się, ze te komen­ta­rze są upstrzo­ne uwa­ga­mi na temat powsta­wa­nia scen „od kuch­ni”, tak­że w póź­niej­szym eta­pie, gdy akto­rzy już wyko­na­li swo­ją pra­cę:) Po pro­stu nie­wia­ry­god­ne jak wie­le dosta­li fani od twór­ców pierw­szych serii New Who, mogła­bym ich uca­ło­wać każ­de­go po kolei (tzn. twór­cę nie fana) :D

            A teraz coś z innej becz­ki… pisze­my tu sobie o wywia­dach Davi­da (och, niech już się zaczną wywia­dy do nowych pro­duk­cji, ina­czej mnie chy­ba skrę­ci od cze­ka­nia :)), a tym­cza­sem on jest świet­ny tak­że z dru­giej stro­ny duetu, tzn. jako ten, kto wywiad prze­pro­wa­dza. Kil­ka razy widzia­łam już Davi­da w roli takie­go typo­we­go pre­zen­te­ra w cza­sie więk­szych imprez, gdzie był wspa­nia­ły oczy­wi­ście, np. w cza­sie „Sha­ke­spe­are live!" Jed­nak, wiesz, on jest „nie­złym” akto­rem, więc wie jak się pra­cu­je z kame­rą i jak uwo­dzić publicz­ność. Jed­nak takie typo­we wywia­dy, oko w oko z gwiaz­dą, to zupeł­nie co inne­go. Zawsze mnie zachwy­ca jak dobrym słu­cha­czem jest David, jak wspa­nia­le potra­fi się sku­pić na swo­im roz­mów­cy, wyga­sić swój blask, a wręcz spra­wić, żeby to roz­mów­ca błysz­czał jak naj­ja­śniej. Swo­je pyta­nia wtrą­ca tak­tow­nie, takim cie­płym tem­brem gło­su, okra­sza­jąc uśmie­chem kie­dy trze­ba, tak, że nie ma się wra­że­nia, ze ktoś tu kogoś „prze­py­tu­je”, ale raczej, ze dwój­ka sym­pa­tycz­nych ludzi ucię­ła sobie miłą poga­węd­kę. Daw­no temu sły­sza­łam wywiad, któ­ry David prze­pro­wa­dził z Kylie Mino­gue i pamię­tam, że pomy­śla­łam sobie „czło­wie­ku, ile Ty jesz­cze masz talen­tów? Może malu­jesz jakieś abs­trak­cyj­ne obra­zy jesz­cze w zaci­szu domu, czy coś?” Jej, no prze­cież nie moż­na być aż tak dobrym we wszyst­kim, cze­go się tknie… no chy­ba, że jest się Davi­dem Ten­nan­tem :P Te reflek­sje wró­ci­ły do mnie ostat­nio, bo uda­ło mi się w tym tygo­dniu wyko­pać z cze­lu­ści Inter­ne­tu film „Proc­la­imers: this is the sto­ry”, któ­ry bar­dzo, ale to bar­dzo chcia­łam obej­rzeć. Pozna­je­my tam histo­rię zespo­łu, mamy oka­zję posłu­chać wypo­wie­dzi kil­ku inte­re­su­ją­cych osób z bran­ży roz­ryw­ko­wej, głów­nie muzycz­nej, któ­rzy wspo­mi­na­ją róż­ne momen­ty zwią­za­ne z dzia­łal­no­ścią zespo­łu i … no wła­śnie, słu­cha­my wywia­du, któ­ry David pro­wa­dzi z Cra­igem i Char­liem. Powiem tak, jestem zachwy­co­na! Nie sta­łam się natych­mia­sto­wą fan­ką The Proc­la­imers, ale chy­ba już wiem dla­cze­go David ich uwiel­bia. Nie czę­sto się widzi dwój­kę doro­słych męż­czyzn, któ­rzy osią­gnę­li jed­nak spo­ry suk­ces i mówią o nim z takim sym­pa­tycz­nym zaże­no­wa­niem, bo sami chcą prze­cież tyl­ko grać swo­ją muzy­kę, będąc przy tym tak praw­dzi­wy­mi i szcze­ry­mi oso­ba­mi, że w życiu bym ich nie podej­rze­wa­ła o taki poziom popu­lar­no­ści, jaki jest ich udzia­łem. Bar­dzo ich polu­bi­łam. Ogrom­nie też podo­ba­ło mi się stwier­dze­nie, że w cza­sie gdy naro­dził się punk i na sce­nę wyska­ki­wa­li kolej­ni bun­tow­ni­cy, dwóch Szko­tów z gita­rą aku­stycz­ną, któ­rzy za nic nie chcie­li zre­zy­gno­wać ze swo­je­go nie­zro­zu­mia­łe­go akcen­tu, oka­za­ło się wła­śnie naj­więk­szy­mi i naj­praw­dziw­szy­mi bun­tow­ni­ka­mi. Wie­le fak­tów doty­czą­cych zespo­łu oka­za­ło się bar­dzo inte­re­su­ją­cych, a widok kibi­ców pił­ki noż­nej na sta­dio­nie, z wyso­ko wznie­sio­ny­mi zie­lo­ny­mi sza­li­ka­mi, jed­nym gło­sem śpie­wa­ją­cych „Sun­shi­ne on Leith” oka­zał się moc­no wzru­sza­ją­cy:) Jesz­cze cudow­niej, że więk­szość roz­mów­ców w tym fil­mie to Szko­ci, więc moja miłość do tego akcen­tu zosta­ła usa­tys­fak­cjo­no­wa­na w pełni:D No i David… w sumie, to prze­cież on jest win­ny temu, że w ogó­le ogląd­nę­łam ten doku­ment :) Wiem, że nie jest to jego pierw­sze spo­tka­nie z zespo­łem, ale spo­sób w jaki z nimi roz­ma­wiał był abso­lut­nie nie­sa­mo­wi­ty. Z jed­nej stro­ny widać było, że napraw­dę jest ich fanem (był taki moment, w któ­rym chłop­cy nie byli pew­ni pew­ne­go fak­tu, ale David wie­dział hehe :D), jed­nak zacho­wy­wał się cał­ko­wi­cie natu­ral­nie. Nie zaj­mo­wał sobą miej­sca, ale wie­dzia­ło się, że on tam jest, uważ­nie słu­cha, przy­ta­ku­je lub uśmie­cha się, jed­nak to The Proc­la­imers byli tu naj­waż­niej­si. Tak­że, gdy­by David pro­wa­dził talk show, to pew­nie nie było­by w nim wygłu­pów, choć żar­ty na pew­no tak, za to były­by pew­nie inte­re­su­ją­ce pyta­nia, dużo uśmie­chu, cie­pła i szcze­ro­ści :D Kto wie, czy w dobie gdy wszyst­kie­go jest zbyt wie­le, wszyst­ko jest zbyt gło­śne, nie stał­by się kró­lem talk show? W koń­cu wszyst­ko za co się bie­rze jest dosko­na­łe (jak dla mnie przynajmniej):D
            Nie wiem czy widzia­łaś ten film i czy w ogó­le Cię inte­re­su­je, ale nie jest go łatwo zna­leźć, więc gdy­byś chcia­ła daj znać, pode­ślę link :)

          • zasta­na­wiam się czy to moż­li­we, ze to zdję­cie zro­bi­li we wła­snym ogro­dzie?

            Albo tam, albo pod­czas wizy­ty u Pete­ra Davi­so­na (podej­rze­wam, że Ten­nan­to­wie* cza­sem wbi­ja­ją się do nie­go na nie­dziel­ny obiad, czy coś w tym sty­lu).

            *BTW, wiem, że to może tro­chę głu­pie, ale zasta­na­wiam się, czy pry­wat­nie David i jego rodzi­na, okre­śla­ją się wła­snie mia­nem Ten­nan­tów, czy może McDo­nal­dów.

            zatem mamy do wybo­ru „star­ca”, „tego, z dzi­ką grzyw­ką”, „chu­dziel­ca” oraz „tego z wiel­kim uśmie­chem”

            Wszyst­kie okre­śle­nia bar­dzo traf­ne. A przy tym ostat­nim – bra­wo, bo ja powie­dzia­ła­bym bar­dziej „ten z wiel­ki­mi usza­mi”. :D

            Może malu­jesz jakieś abs­trak­cyj­ne obra­zy jesz­cze w zaci­szu domu, czy coś?

            Tak na mar­gi­ne­sie, zupeł­nie bez związ­ku z Davi­dem – mnie ostat­nio bar­dzo pozy­tyw­nie zasko­czy­ło, że w UK wyda­no tomik poezji o Dok­to­rze Who, z bar­dzo ład­ny­mi ilu­stra­cja­mi Rus­sel­la T. Davie­sa.

            https://​www​.youtu​be​.com/​w​a​t​c​h​?​v​=​-​I​E​p​y​3​P​W​H8Y

            Co do pro­wa­dze­nia przez Davi­da talk-sho­wów, to mam z tym podob­ny „pro­blem” jak z fil­ma­mi, w któ­rych jest on nar­ra­to­rem. W takich pro­gra­mach wyma­ga się od Ten­nan­ta, by szyb­ko czy­tał coś z kart­ki lub promp­te­ra, co z kolei powo­du­je, że jego głos zaczy­na brzmieć nie­na­tu­ral­nie – jak­by wyrzu­cał z sie­bie sło­wa, jak auto­mat. Strasz­nie tego nie lubię. Zwłasz­cza, że wiem, w jaki spo­sób David powie­dział­by to samo, gdy­by mówił z pamię­ci, może tro­chę impro­wi­zo­wał i przede wszyst­kim miał czas na zaba­wę into­na­cją swo­je­go gło­su. Widzia­łam kil­ka pro­gra­mów tego typu (któ­rych tytu­łów teraz nie potra­fię sobie przy­po­mnieć) i słu­cha­nie Ten­nan­ta mówią­ce­go w nich w taki spo­sób iry­to­wa­ło mnie do tego stop­nia, że nie­raz wyłą­cza­łam je w poło­wie oglą­da­nia. Choć tutaj (jak wszę­dzie) wie­le zale­ży od atmos­fe­ry same­go pro­gra­mu oraz tego, co David w danym pro­gra­mie mówił. I na przy­kład – uwiel­biam odci­nek „Never Mind The Buz­zocks” w któ­rym poja­wił się David (choć tam też jest gigan­tycz­na prze­paść pomię­dzy tym, jak Ten­nant czy­ta z promp­te­ra i mówi od sie­bie).

            I na koniec, odno­śnie „Proc­la­imers: this is the sto­ry” – jej, jakie to było faj­ne! :D

            Mnie też zachwy­ci­ło tych dwóch panów. Naj­bar­dziej chy­ba moment, w któ­rym wyja­śni­li, że zro­bi­li sobie kil­ku­let­nią prze­rwę w karie­rze, bo chcie­li mieć czas na wycho­wy­wa­nie dzie­ci. Powie­dzie­li to tak zwy­czaj­nie, jak­by to było coś nor­mal­ne­go w świe­cie show­biz­ne­su. Nato­miast naj­bar­dziej zasko­czy­ło mnie to, że dla Bry­tyj­czy­ków nie­zwy­kłość Proc­la­imers pole­ga­ła na tym, iż śpie­wa­li oni ze szkoc­kim akcen­tem.

            Co do Davi­da, to rze­czy­wi­ście spi­sał się wyśmie­ni­cie. Przede wszyst­kim dla­te­go, że widać było, iż Proc­la­imers nie są prze­bo­jo­wy­mi gadu­ła­mi, więc prze­pro­wa­dze­nie wywia­du z taki­mi oso­ba­mi i to na doda­tek w taki spo­sób, by roz­mo­wa wyda­wa­ła się inte­re­su­ją­ca – musia­ło być nie lada wyzwa­niem. Odnio­słam też wra­że­nie, że z cza­sem Proc­la­imer­si coraz bar­dziej wylu­zo­wy­wa­li i pod koniec napraw­dę było mi szko­da, że ich roz­mo­wa z Ten­nan­tem nie trwa­ła dłu­żej.

            A tak przy oka­zji, zaczę­łam się zasta­na­wiać nad kolej­ną rze­czą – jak bar­dzo David kole­gu­je się z Proc­la­imer­sa­mi? Niby cała trój­ka spo­tka­ła się już tak wie­le razy i pano­wie na pew­no są zna­jo­my­mi. Ale jed­no­cze­śnie wyda­je mi się, że jest mię­dzy nimi pewien dystans, na takiej zasa­dzie, że David wciąż jest bar­dziej ich fanem niż przy­ja­cie­lem. Kur­cze, cięż­ko jest mi to ująć. Mam tu na myśli takie połą­cze­nie wiel­kie­go sza­cun­ku i jed­no­cze­snej nie­zręcz­no­ści, jakie czu­je się, kie­dy obcu­je się na przy­kład z sze­fem, pro­fe­so­rem albo kimś star­szym, któ­re spra­wia, że choć bar­dzo lubisz daną oso­bę, to jed­no­cze­śnie nigdy się z nią nie zakum­plu­jesz tak, jak z kimś „rów­nym tobie” (kole­gą z pra­cy, innym stu­den­tem lub kimś w swo­im wie­ku). Nie wiem, czy uda­ło mi się to dobrze ująć. Nie­mniej odno­szę wra­że­nie, że David może czuć coś podob­ne­go w sto­sun­ku do Proc­la­imer­sów… Choć, jak pew­nie wiesz – ja po pro­stu lubię sobie gdy­bać, jed­no­cze­śnie mając świa­do­mość tego, że praw­do­po­dob­nie nigdy nie poznam praw­dy. ;)

          • Mar­le­na Bier

            (…) czy pry­wat­nie David i jego rodzi­na, okre­śla­ją się sław­nie mia­nem Ten­nan­tów, czy może McDo­nal­dów.”
            O wła­śnie, to jest jeden z tych dro­bia­zgów, któ­re chcia­ła­bym o nim wie­dzieć :) Pyta­ny wprost David przy­zna­je, że od wie­lu lat utoż­sa­mia się z nazwi­skiem Ten­nant i osta­tecz­nie zmie­nił je też ofi­cjal­nie, zgod­nie z pro­ce­du­ra­mi bry­tyj­skie­go pra­wa. Podob­no jego żona i dzie­cia­ki tak­że noszą nazwi­sko Ten­nant, choć tego aku­rat, wier­nym swo­im zasa­dom, nigdy nie potwier­dza ani nie zaprze­cza. Fak­tem jest jed­nak, że nazwi­sko ofi­cjal­nie zmie­nił jesz­cze przed ślu­bem, więc pod­pi­su­jąc akt ślu­bu już musiał się pod­pi­sy­wać jako Ten­nant. Mnie jed­nak bar­dziej cie­ka­wi nie to, co on „ma w papie­rach”, ale to, jak sam o sobie myśli, czy jest Ten­nan­tem z przy­zwy­cza­je­nia i „dla świa­ta”, czy też sam się za takie­go uzna­je :) Z punk­tu widze­nia oso­by, któ­ra z wła­sne­go wybo­ru zde­cy­do­wa­ła się na przy­ję­cie nazwi­ska męża, mogę powie­dzieć, że ja „z panień­ska” i „ja mężat­ka” to tak, jak­by dwie zupeł­nie inne oso­by, z innym doświad­cze­niem i życio­wy­mi cela­mi, a ten moment zmia­ny wią­zał się z waż­ną zmia­ną w moim życiu i sta­no­wi jak­by taką widzial­ną gra­ni­cę, w któ­rej mój świat się dia­me­tral­nie zmie­nił. Dla Davi­da tak­że moment wybo­ru nazwi­ska sce­nicz­ne­go, to czas wiel­kich zmian, usa­mo­dziel­nia­nia się, zmia­ny miej­sca zamiesz­ka­nia, począ­tek nowej ery. Cie­ka­we czy on sam też dzie­li swo­je życie na czas bycia McDo­nal­dem i czas Ten­nan­ta :D Na pew­no nigdy się tego nie dowie­my, ale pogdy­bać sobie moż­na ;) … No i popa­trzeć jak mu pięk­nie w kil­cie w bar­wach kla­nu McDo­nal­dów… :P

            (…) Co do pro­wa­dze­nia przez Davi­da talk-sho­wów, to mam z tym podob­ny „pro­blem” jak z fil­ma­mi, w któ­rych jest on nar­ra­to­rem. (…) Choć tutaj (jak wszę­dzie) wie­le zale­ży od atmos­fe­ry same­go pro­gra­mu oraz tego, co David w danym pro­gra­mie mówił.”
            Dosko­na­le rozu­miem o czym mówisz :) W przy­pad­ku Davi­da moż­na zauwa­żyć ten sam pro­blem, któ­ry zauwa­ży­łaś gdzie indziej w przy­pad­ku Bil­la Ficht­ne­ra, tzn. w kon­tak­tach z publi­ką są oni naj­lep­si, gdy po pro­stu mogą być sobą i nikt im nie mówi jak być „cool” :) Uwa­żam za to, że David jest cał­kiem dobrym, jak to napi­sa­łaś w innym miej­scu „wywia­dow­cą” i potra­fi nakło­nić roz­mów­cę do zwie­rzeń w taki natu­ral­ny, nie­na­chal­ny spo­sób. Cie­szę się ogrom­nie, że podo­bał Ci się wywiad z The Proc­la­imers :) Ja też pod koniec żało­wa­łam, że nie trwał dłu­żej, bo nagle jesz­cze tylu rze­czy chcia­łam się dowiedzieć.Jeśli zaś idzie o akcent… Hehe, cała ta afe­ra ze szkoc­kim akcen­tem nam Euro­pej­czy­kom wyda­je się nie zro­zu­mia­ła. W sumie to prze­cież wciąż ten sam język, myśli­my sobie :) Jed­nak według mojej wie­dzy to jest napraw­dę wiel­ka spra­wa dla Bry­tyj­czy­ków, któ­ra sta­no­wi przed­miot takie­go ogól­ne­go żar­tu kul­tu­ro­we­go, w myśl któ­re­go nie tyl­ko Ame­ry­ka­nie, ale i miesz­kań­cy innych czę­ści Wiel­kiej Bry­ta­nii chcie­li­by np. doda­wać napi­sy akto­rom uży­wa­ją­cym szkoc­kie­go akcen­tu. Char­lie i Cra­ig uczy­ni­li ten fakt głów­nym wąt­kiem jed­nej ze swo­ich pio­se­nek pt. „Throw the R away”, któ­ra jest jed­no­cze­śnie żar­to­bli­wa i do tego żar­li­we mówią­ca o wier­no­ści ich toż­sa­mo­ści kul­tu­ro­wej :) A wiesz, że „Sun­shi­ne on Leith” nie jest gra­ne w radio ponie­waż jest bar­dzo dłu­gie (ma pra­wie 7 minut), a Proc­la­imer­si nie zgo­dzi­li się na jej skró­ce­nie i utwo­rze­ni tzw. radio edit? Oso­bi­ście zaim­po­no­wa­li mi tym fak­tem. Zauwa­ży­łam też, że potra­fię ich już roz­róż­nić hehe, Char­lie jest bar­dziej poważ­ny, zaś Cra­ig wię­cej się śmie­je i chęt­niej żar­tu­je, co moim zda­niem David szyb­ko wyła­pał i z cze­go dobrze zro­bił uży­tek, pod­rzu­ca­jąc im umie­jęt­nie odpo­wied­nie wąt­ki :)

            Och, i w koń­ców­ce poru­szy­łaś bar­dzo inte­re­su­ją­cą kwe­stię :) To praw­da David zda­je się już być dobrze zazna­jo­mio­ny z Cha­riem i Cra­igiem, jed­nak tak napraw­dę nie wie­my czy widu­je się z nimi tyl­ko w ofi­cjal­nych sytu­acjach czy też w życiu pry­wat­nym. Wyda­je mi się, że w tę rela­cję jest wpi­sa­ny jakiś taki wza­jem­ny sza­cu­nek do wła­snych osią­gnięć, bo im też tak, jak­by tro­chę schle­bia­ło, że David przy­zna­je się do bycia ich fanem, a kto wie, może oni tez podzi­wia­ją go za jego osią­gnię­cia? Bar­dzo inte­re­su­ją­ce jest dla mnie to, że gdy robi­li oni wpro­wa­dze­nia do zło­tej NTA Davi­da, ze wszyst­kich jego ról wspo­mnie­li wła­śnie Ham­le­ta, co z jakiś nie­zba­da­nych przy­czyn pasu­je mi do ich ewen­tu­al­ne­go gustu i poka­zu­je, że on jest nie tyl­ko jakimś tam fanem, ale kimś o kimś fascy­nu­ją­cym tak­że dla nich :) Poza tym oni nie wyda­ją się być wylew­ni, są raczej skry­ci i zacho­waw­czy w ogó­le (hehe, nie była­bym sobą gdy­bym nie spraw­dzi­ła jak zacho­wu­ją się pod­czas innych wywia­dów :) ), więc może dopi­su­je­my teraz histo­rię do ich natu­ral­ne­go spo­so­bu bycia, oszczęd­nych odpo­wie­dzi i poważ­nych min :) Jed­nak w sumie ponie­waż źró­dło zna­jo­mo­ści tej trój­ki drze­mie jed­nak w rela­cji fan-idol, trud­no w niej chy­ba o taki zupeł­ny luz. Taka jest moja teo­ria, ale jak jest napraw­dę, wie tyl­ko David.
            A wyobra­żasz sobie sie­bie na takim miej­scu? Och, wiem, że to zupeł­nie inna sytu­acja, ale powiedz­my, że mia­ła­byś oka­zję tak ot poroz­ma­wiać sobie z Davi­dem albo Bil­lem bez tłu­mów i po pro­stu popy­tać, powy­mie­niać poglą­dy, tak nie­co pry­wat­nie… Czy myślisz, że dała­byś radę spi­sać się jak David i zbu­do­wać sym­pa­tycz­ną atmos­fe­rę, czy raczej górę wzię­ła­by Two­ja wewnętrz­na fan­girl, i zaczę­ła­byś się jąkać, albo w kół­ko powta­rzać sza­lo­ne pochwa­ły pod ich adre­sem i lotem bły­ska­wi­cy ana­li­zo­wać ich karie­rę hehe (no tro­chę kolo­ry­zu­ję teraz ale myślę, ze wiesz o jaki zestaw zacho­wań mi cho­dzi ;) Nota­be­ne, ostat­nio nawet reży­ser „Bad Sama­ri­tan” przy­znał się, że dostał „głu­paw­ki fan­boya” przy pierw­szej roz­mo­wie z Davi­dem ;)

            No i już na sam koniec, widzia­łam ostat­nio naj­now­szy panel Davi­da z fana­mi i powiem Ci, że po raz pierw­szy… zmę­czył mnie :( Uwiel­biam inte­rak­cje Davi­da z fana­mi, jed­nak zaczy­na mnie ździeb­ko iry­to­wać, że bie­dak w kół­ko odpo­wia­da na te same pyta­nia, choć chy­lę czo­ła za kon­se­kwent­ne udzie­la­nie tych samych odpo­wie­dzi. No więc, po raz chy­ba set­ny słu­cha­łam np. o tym dla­cze­go David nie wybie­ra ulu­bio­ne­go odcin­ka "Doctor Who". Tak sobie myślę… Nie twier­dzę, że fani powin­ni się silić na super ory­gi­nal­ne pyta­nia, ale nie­któ­re napraw­dę mogli­by już sobie daro­wać, zwłasz­cza przy mno­go­ści pro­jek­tów, w któ­rych David bie­rze udział… No chy­ba, że to jest jak w tele­tur­nie­ju, gdy sia­dasz na fote­lu, wie­dza wypa­ro­wu­je ci z gło­wy i wybie­rasz pierw­szą lep­szą odpo­wiedź… Oczy­wi­ście, uśmiech Davi­da wyna­gra­dza wie­le, a był w przed­nim humo­rze, powie­dzia­ła­bym nawet psot­nym, bio­rąc pod uwa­gę histo­rię o wil­ko­ła­ku i wkrę­ca­nie pani, któ­ra „miga­ła” dla nie­sły­szą­cych :P Tak­że w sumie nie mam uwa­żam cza­su za stra­co­ny, tyl­ko chy­ba idę na odwyk i pocze­kam na jakiś kolej­ny pro­fe­sjo­nal­ny wywiad…
            Nie no, kogo ja oszu­ku­je, i tak obej­rzę kolej­ny wywiad Davi­da, choć­by miał tyl­ko 1:33 minut :P

          • Pyta­ny wprost David przy­zna­je, że od wie­lu lat utoż­sa­mia się z nazwi­skiem Ten­nant i osta­tecz­nie zmie­nił je też ofi­cjal­nie

            OK, może tro­chę głu­pio się do tego przy­znać, ale o tym nie wie­dzia­łam i moc­no zasko­czy­ła mnie ta infor­ma­cja. I szcze­rze mówiąc nie wiem, co o niej myśleć, bo do tej pory byłam prze­ko­na­na, że jed­ną z rze­czy, któ­ra oddzie­la publicz­ne i pry­wat­ne życie Davi­da jest wła­śnie jego nazwi­sko. I tak jak napi­sa­łaś, pyta­nie brzmi, czy David „jest Ten­nan­tem z przy­zwy­cza­je­nia i „dla świa­ta”, czy też sam się za takie­go uzna­je”. Kur­cze, mam nadzie­ję, że on jed­nak zmie­nił nazwi­sko z wła­snej, nie­przy­mu­szo­nej woli, a nie dla świę­te­go spo­ko­ju, bo np. pod­czas kon­tro­li pasz­por­to­wych miał dość tłu­ma­cze­nia, że jest Ten­nan­tem, choć w papie­rach ma wpi­sa­ne­go McDo­nal­da.

            Z punk­tu widze­nia oso­by, któ­ra z wła­sne­go wybo­ru zde­cy­do­wa­ła się na przy­ję­cie nazwi­ska męża, mogę powie­dzieć, że ja „z panień­ska” i „ja mężat­ka” to tak, jak­by dwie zupeł­nie inne oso­by

            To jest kolej­na mega cie­ka­wa i zaska­ku­ją­ca infor­ma­cja! Nigdy nie zasta­na­wia­łam się nad tym, jak zmia­na nazwi­ska może na kogoś wpły­nąć. :)

            powiedz­my, że mia­ła­byś oka­zję tak ot poroz­ma­wiać sobie z Davi­dem albo Bil­lem bez tłu­mów i po pro­stu popy­tać, powy­mie­niać poglą­dy, tak nie­co pry­wat­nie…

            Przy­znam szcze­rze, że nie­raz lubię sobie fan­ta­zjo­wać na ten temat. :)

            Na pew­no nie chcia­ła­bym spo­tkać żad­ne­go z panów tak 100% pry­wat­nie, na zasa­dzie wygra­nia kon­kur­su, w któ­rym nagro­dą była­by moż­li­wość napi­cia się kawy z ulu­bio­nym akto­rem. Bo taka sytu­acja była­by dla mnie mega nie­zręcz­na – nie wie­dzia­ła­bym, jak się zacho­wać, jak zaga­ić roz­mo­wę i o co zapy­tać, żeby nie wyjść na psy­cho-fana.

            Dużo lepiej czu­ła­bym się, gdy­bym mogła z Davi­dem lub Bil­lem prze­pro­wa­dzić wywiad, bo cha­rak­ter takie­go spo­tka­nia był­by bar­dziej służ­bo­wy niż pry­wat­ny. No i w takim przy­pad­ku zada­wa­nie masy pytań było­by jak naj­bar­dziej na miej­scu, nie wyszła­bym na oso­bę wścib­ską. ;) Choć jed­no­cze­śnie nie wiem, jak spraw­dzi­ła­bym się w roli „wywia­dow­cy”, bo nigdy nie prze­pro­wa­dza­łam wywia­dów! :D

            Ale roz­wa­ża­łam jesz­cze jeden „sce­na­riusz”. Taki, w któ­rym spo­tka­ła­bym któ­re­goś z akto­rów przy­pad­kiem. I w tej sytu­acji znów – nie mam poję­cia, jak mia­ła­bym się zacho­wać. Czy na dzień dobry z zachwy­tem stwier­dzi­ła­bym „jestem two­ją wiel­ką fan­ką”, czy wręcz prze­ciw­nie – uda­wa­ła, że dana oso­ba jest mi total­nie nie­zna­na. Bo czy przy­zna­nie się do bycia fanem spra­wi­ło­by, że David lub Bill zaczę­li­by odno­sić się do mnie z dystan­sem, czy też zupeł­nie nie zmie­ni­li­by swo­je­go zacho­wa­nia. A jeśli nie przy­zna­ła­bym się do bycia fan­ką na począt­ku, to czy powin­nam zro­bić to pod koniec roz­mo­wy? Bo znów, co taki aktor by sobie o mnie wte­dy pomy­ślał? Czy pozy­tyw­ne „spo­ko, od począt­ku się tego domy­śla­łem”, czy raczej peł­ne roz­cza­ro­wa­nia „ach, więc przez cały czas byłaś dla mnie miła tyl­ko dla­te­go, bo wie­dzia­łaś, kim jestem”.

            Inna spra­wa, że przed spo­tka­niem z Ficht­ne­rem uło­ży­łam sobie w gło­wie kil­ka takich sce­na­riu­szy (tzn. nie takich, jak te, któ­re opi­sa­łam wyżej, tyl­ko „mniej­szych” w sty­lu, co powie­dzieć, jeśli Bill zapy­ta, po co mi jego dru­gi auto­graf). I wiesz co? Nie zasto­so­wa­łam żad­ne­go z nich, bo w rze­czy­wi­sto­ści całe spo­tka­nie wyglą­da­ło zupeł­nie ina­czej, niż to sobie wyobra­ża­łam. Ale jed­no­cze­śnie od Ficht­ne­ra biła taka życz­li­wość i pew­ne­go rodza­ju spo­kój (Bill nie­mal miał wypi­sa­ne na twa­rzy „spo­koj­nie, wszyst­ko będzie dobrze”), że choć trzę­sły mi się ręce i drżał głos – nie byłam przy­tło­czo­na jego obec­no­ścią. I podej­rze­wam, że David rów­nież potra­fi stwo­rzyć wokół sie­bie podob­ną atmos­fe­rę.

            Uff, to się wyga­da­łam. W takim razie teraz two­ja kolej – jak wyglą­da­ło­by two­je wyma­rzo­ne spo­kta­nie z Ten­nan­tem lub Micha­elem Patric­kiem Kel­lym? :)

            widzia­łam ostat­nio naj­now­szy panel Davi­da z fana­mi i powiem Ci, że po raz pierw­szy… zmę­czył mnie :(

            Nie umiem cię pocie­szyć, bo mnie takie pane­le męczą już od jakie­goś cza­su. I nie rozu­miem jed­nej rze­czy – pra­wie wszyst­kie pyta­nia na tych comic-conach doty­czą Dok­to­ra, zupeł­nie, jak­by obec­ni na nich ludzie nie mie­li poję­cia o innych pra­cach Davi­da.

            wkrę­ca­nie pani, któ­ra „miga­ła” dla nie­sły­szą­cych :P

            Tak, to było nie­złe. I podzi­wiam panią miga­ją­cą za to, że zacho­wa­ła zim­ną krew, bo ja w takiej sytu­acji nie­pro­fe­sjo­nal­nie poka­za­ła­bym Davi­do­wi język lub gest Koza­kie­wi­cza. :P A swo­ją dro­gą – wiel­ki sza­cun dla orga­ni­za­to­rów comic-conu za to, że taką panią zatrud­ni­li (nigdy wcze­śniej nie widzia­łam, by na pane­lach były obec­ne oso­by „miga­ją­ce”).

            A przy oka­zji – jed­no zdję­cie z tego comic-conu bar­dzo mną wstrzą­snę­ło. To, któ­re poka­zy­wa­ło morze ludzi (bo to już nie był tłum), któ­rzy chcie­li zdo­być auto­graf i/​lub zdję­cie z Davi­dem. To uświa­do­mi­ło mi, jak bar­dzo męczą­cy dla cele­bry­tów musi być udział w takich impre­zach. Bo kur­cze, my widzi­my jedy­nie panel dys­ku­syj­ny i kil­ka­na­ście zabaw­nych zdjęć z fana­mi, a tym­cza­sem taki bied­ny aktor spę­dza pew­nie z kil­ka godzin na roz­da­wa­niu auto­gra­fów i pozo­wa­niu do zdjęć. :(

          • Mar­le­na Bier

            Kur­cze, mam nadzie­ję, że on jed­nak zmie­nił nazwi­sko z wła­snej, nie­przy­mu­szo­nej woli, a nie dla świę­te­go spo­ko­ju (…)”
            Moim zda­niem to wca­le nie jest głu­pie, że nie dotar­łaś do takiej infor­ma­cji. W koń­cu my jeste­śmy taki­mi fan­ka­mi, któ­re nie poszu­ku­ją sen­sa­cji i plo­tek w życiu ido­la :) Ja na tę infor­ma­cję tra­fi­łam przez przy­pa­dek tutaj: http://​ten​nant​news​.blog​spot​.com/​2​0​1​3​/​1​1​/​d​a​v​i​d​-​t​e​n​n​a​n​t​s​-​g​u​a​r​d​i​a​n​-​l​i​v​e​-​c​h​a​t​.​h​tml
            i szcze­rze mówiąc ta spra­wa mnie bar­dzo inte­re­so­wa­ła swo­je­go cza­su, z powo­du zaska­ku­ją­ce­go komen­ta­rza jed­ne­go z „fanów”, na któ­ry tra­fi­łam na jed­nej ze stron porząd­ku­ją­cych infor­ma­cje o Davi­dzie. David sam bowiem mówi, że doko­nał ofi­cjal­nej zmia­ny nazwi­ska na Ten­nant z powo­du orga­ni­za­cji zrze­sza­ją­cej ame­ry­kań­skich akto­rów, któ­ra nie pozwa­la pra­co­wać pod pseu­do­ni­mem, nie będą­cym ofi­cjal­nym nazwi­skiem. Rze­czo­ny „fan” stwier­dził, że to bzdu­ry, że w USA nie ma takich reguł, itd. Węszył wiel­ki spi­sek w tym, że David zmie­nił nazwi­sko tuż przed ślu­bem, bo pew­nie Geo­r­gia chcia­ła­by z nie­go korzy­stać… Napraw­dę nie zno­szę takich wypo­wie­dzi, zarzu­ca­nia kłam­stwa oso­bie, o któ­rej w sumie wie się tyle co nic. Moim zda­niem nie­ko­niecz­nie musi cho­dzić o regu­ły ame­ry­kań­skiej orga­ni­za­cji, ale o to, że prze­cież taka pra­ca akto­ra wią­że się na pew­no ze spo­rą ilo­ścią papie­rów do wypeł­nie­nia i posia­da­nie dwóch nazwisk na dwóch kon­ty­nen­tach mogło być męczą­ce, tak­że dla całej machi­ny admi­ni­stra­cyj­nej, któ­ra mogła wywie­rać w tej spra­wie pew­ną pre­sję na Davi­da. Wciąż jed­nak cie­ka­wi mnie jak David myśli sam o sobie, czy zda­rza mu się jesz­cze cza­sa­mi, nie­któ­rym, przed­sta­wiać jako McDo­nald albo cho­ciaż ten z McDo­nal­dów :) I tak samo cie­ka­wi mnie czy Szko­cja jest jego ducho­wą ojczy­zną, takim dale­kim domem, czy też tyl­ko kra­iną dzie­ciń­stwa, pięk­ną z powo­du wspo­mnień:)

            A swo­ją dro­gą – wiel­ki sza­cun dla orga­ni­za­to­rów comic-conu za to, że taką panią zatrud­ni­li (…)”
            A wiesz, że ja z kolei widzia­łam już kil­ka razy migo­we­go tłu­ma­cza oglą­da­jąc nagra­nia z pane­li dys­ku­syj­nych. Szcze­gól­nie zabaw­na była jed­na z „miga­ją­cych” na pane­lu Clas­sic Who, któ­ra robi­ła miny podob­ne jak gwiaz­dy, prze­wra­cał ocza­mi i gło­śno się śmia­ła, a nawet wyka­za­ła się reflek­sem łapiąc fana, któ­re­go zada­niem było wejść na sce­nę i udać omdle­nie na widok Dok­to­ra :) Zga­dzam się, że za obec­ność takich osób napraw­dę orga­ni­za­to­rzy zasłu­gu­ją na sza­cu­nek. Przy oka­zji muszę się pochwa­lić, że mia­łam oka­zję z taką oso­bą kie­dyś współ­pra­co­wać, tzn. ja tłu­ma­czy­łam z angiel­skie­go, a ona prze­kła­da­ła dla nie­sły­szą­cych. Bar­dzo ją podzi­wia­łam za sza­lo­ne tem­po wypo­wie­dzi i nie­sa­mo­wi­cie pozy­tyw­ne nasta­wie­nie :) A pro­pos tej uwa­gi, Ty wiesz, że kon­wer­sa­cja z Tobą dala mi coś nie­zwy­kłe­go ;) Mnie się czę­sto wyda­je (wiem ze to głu­pie) że moje życie jest takie nud­ne, nie­cie­ka­we, pozba­wio­ne więk­szych wra­żeń, że jestem taką sza­rą myszą z nie­zbyt atrak­cyj­nej czę­ści świa­ta. Tym­cza­sem dys­ku­tu­jąc z Tobą odkry­łam że mam cał­kiem spo­ry bagaż doświad­czeń i cał­kiem okre­ślo­ne zda­nie na wie­le tema­tów, dzię­ku­je :)

            A pro­pos zdję­cia Davi­da … tak to praw­da. A wiesz mną z kolei wstrzą­snę­ło to zdję­cie w któ­rym widać widok ze sce­ny, ośle­pia­ją­ce świa­tło lamp umiesz­czo­nych z tyłu (zresz­tą David rze­czy­wi­ście co chwi­le w cza­sie wywia­du mru­żył oczy lub zasła­niał je ręką) – zabój­cze dla krót­ko­wi­dza. Do tego mogę sobie tyl­ko wyobra­zić jak tam było gorą­co od tych lamp i jesz­cze wszę­dzie fle­sze i kame­ry, i ten tłum,… Pomy­śla­łam, że strasz­nie podzi­wiam go ( i wie­lu innych akto­rów też) za to, że w takiej sytu­acji stać go na uśmiech, żar­ty, i świę­tą wprost cier­pli­wość … I wiesz co, cza­sem sobie myślę, czy po takim wyda­rze­niu, gdy David wra­ca już do domu, to jemu w ogó­le chce się jesz­cze uśmie­chać i roz­ma­wiać czy też zni­ka gdzieś pod koł­drą na jakieś 24 godzi­ny…

            W takim razie teraz two­ja kolej – jak wyglą­da­ło­by two­je wyma­rzo­ne spo­kta­nie z Ten­nan­tem lub Micha­elem Patric­kiem Kel­lym? :)”
            Och, ależ ja tu mam fraj­dę! Ja tez sobie nie­raz wyobra­ża­łam jak takie spo­tka­nie mogło­by wyglą­dać i muszę Ci przede wszyst­kim powie­dzieć, że spo­tka­nie z Davi­dem było­by zupeł­nie róż­ne niż spo­tka­ne z Micha­elem.

            Szcze­rze powie­dziaw­szy to nie wiem czy dała­bym w ogó­le radę spo­tkać Davi­da na jakim­kol­wiek pry­wat­nym grun­cie. Oba­wiam się, że zapo­mnia­ła­bym języ­ka w buzi i zamiast mu powie­dzieć jak bar­dzo zachwy­cił mnie w roli Ham­le­ta czy poru­szył w roli Ala­na, led­wo wydu­ka­ła­bym, że jest abso­lut­ne fan­ta­stycz­ny :) Wyda­je mi się, że od razu bym się przy­zna­ła do bycia fan­ką, choć wiem, że nabrał­by wów­czas dystan­su… No i nie­spe­cjal­nie chcia­ła­bym mieć z nim zdję­cie, z takim wyuczo­nym uśmie­chem, wola­ła­bym w zamian za to uścisk dło­ni i szcze­ry uśmiech, taki, w któ­rym śmie­ją mu się oczy… Naj­bar­dziej jed­nak chcia­ła­bym go spo­tkać na takim nie­co bar­dziej pro­fe­sjo­nal­nym grun­cie, ale nie w tłu­mie tysią­ca fanów. Moje ide­al­ne spo­tka­nie było­by takie, jak np. pod­czas wywia­du dla BUILD. Nie­wiel­ka widow­nia i moż­li­wość zada­nia pyta­nia, może nawet chwil­ka na bar­dziej luź­ną kon­wer­sa­cję po wyłą­cze­niu kame­ry, kil­ka żar­tów. David sie­dział­by bli­sko, ale nie za bli­sko, tak, żeby mógł zoba­czyć mój uśmiech, ale nie wyczuł przy­śpie­szo­ne­go bicia ser­ca i spo­co­nych ze zde­ner­wo­wa­nia dło­ni… No i na pew­no chcia­ła­bym napi­sać do nie­go list, w któ­rym bez zaże­no­wa­nia moje­go czy jego, mogła­bym mu powie­dzieć jak wie­le wspa­nia­łych momen­tów mu zawdzię­czam, jak wie­le wspa­nia­łych reflek­sji przy­nio­sły mi gra­ne przez nie­go posta­cie, jak wie­le wzru­szeń rado­ści, i jak to się sta­ło, że tak deli­kat­nie, ale przy tym zna­czą­co zmie­nił moje życie.

            Zupeł­nie ina­czej ma się spra­wa z Micha­elem. Po pierw­sze fanom muzy­ków jest łatwiej, bo oni się wciąż poja­wia­ją na żywo na kon­cer­tach, bez żad­nej wiel­kiej oka­zji. Co praw­da nie da rady im wte­dy zadać pyta­nia, ale moż­na z nimi wejść w cał­kiem sym­pa­tycz­ną rela­cję. Moje wspo­mnie­nia z kon­cer­tów Micha­ela są po pro­stu bez­cen­ne pochwa­lę się, ze kie­dyś mia­łam szczę­ście otrzy­mać od nie­go „piąt­kę” (rącz­kę co praw­da umy­łam, ale do dziś pamię­tam swój szok i taki dzi­ki przy­pływ adre­na­li­ny hehe :D). Po dru­gie, mimo, że uwiel­biam Davi­da całym swo­im fanow­skim ser­cem, to jed­nak do Micha­ela mam znacz­nie bar­dziej oso­bi­sty sto­su­nek, ponie­waż bar­dzo oso­bi­ście zaczę­ło się to moje uwiel­bie­nie. No i z Micha­elem jest spe­cy­ficz­na spra­wa. W cza­sie kon­cer­tów, wywia­dów, jest bar­dzo otwar­ty dla fanów, potra­fi rzu­cić się w tłum albo wybiec na widow­nię, chęt­nie udzie­la się back­sta­ge. Poza nimi jed­nak bar­dzo strze­że swo­jej pry­wat­nej prze­strze­ni jak oka w gło­wie, rów­nież dla­te­go, że za cza­sów Kel­ly­ma­ni an zgo­to­wa­li mu praw­dzi­we pie­kło. Nie wyobra­żam sobie, ze zro­bił­by sobie sel­fie z fana­mi w skle­pie, jak David… Dla­te­go niech chcia­ła­bym go spo­tkać przy­pad­kiem… Jest jed­nak taka for­ma spo­tka­nia jaka mnie oso­bi­ste bar­dzo by odpo­wia­da­ła ;) Widzia­łam kie­dyś cudow­ny wywiad z Micha­elem, w takim nie­wiel­kim ogród­ku, w któ­rym dwój­ka pro­wa­dzą­cych po pro­stu roz­ma­wia­ła sobie z nim sym­pa­tycz­nie, a on każ­dą nie­mal odpo­wiedź koń­czył pio­sen­ką. Tak wła­śnie chcia­ła­bym z nim spę­dzić czas. Chcia­ła­bym, żeby wie­dział, że nie jestem stuk­nię­tą fan girl i kocham w nim coś wię­cej niż fan­ta­stycz­na fry­zu­rę i inte­re­su­ją­cą uro­dę. Taka for­ma wywia­du stwo­rzy­ła­by odpo­wied­ni dystans, ale dała też poczu­cie swo­istej intym­no­ści roz­mo­wy. Chcia­ła­bym, żeby Micha­el opo­wie­dział mi skąd czer­pie inspi­ra­cje dla swo­jej muzy­ki i swo­ich obra­zów, żeby opo­wie­dział mi o swo­ich naj­pięk­niej­szych wspo­mnie­niach, o tym jak odna­lazł spo­kój ducha, o swo­jej miło­ści do Boba Dyla­na i sza­lo­nych arty­stycz­nych pomy­słach i milio­nie dro­bia­zgów, któ­re przy­cho­dzą mi namyśl gdy pada jego imię :) Chcia­ła­bym, żeby zagrał dla mnie na gita­rze i zaśpie­wał, żeby obda­ro­wał mnie swo­im zamy­ślo­nym spoj­rze­niem i nie­śmia­łym uśmie­chem, żeby­śmy na prze­mian żar­to­wa­li i popa­da­li w zadu­mę. Po pro­stu, żeby zapro­sił mnie do kawał­ka swo­je­go świa­ta, tego któ­ry wita nas w jego pio­sen­kach, jed­nak przy zacho­wa­niu zdro­we­go dystan­su i takie­go tem­pa jakie on sam by wybrał…. Och, roz­ma­rzy­łam się…

          • Węszył wiel­ki spi­sek w tym, że David zmie­nił nazwi­sko tuż przed ślu­bem, bo pew­nie Geo­r­gia chcia­ła­by z nie­go korzy­stać…

            LOL, to jest chy­ba naj­śmiesz­nej­sza i naj­bar­dziej absur­dal­na teo­ria spi­sko­wa, jaką sły­sza­łam. :D

            pra­ca akto­ra wią­że się na pew­no ze spo­rą ilo­ścią papie­rów do wypeł­nie­nia i posia­da­nie dwóch nazwisk na dwóch kon­ty­nen­tach mogło być męczą­ce, tak­że dla całej machi­ny admi­ni­stra­cyj­nej

            Coś w tym może być! Kur­cze, tak teraz pomy­śla­łam, że sama mam spo­ro kło­po­tów z tym, że posia­dam inny adres zamel­do­wa­nia i zamiesz­ka­nia, więc sko­ro taka drob­nost­ka może gene­ro­wać pro­ble­my (np. listy zawsze przy­cho­dzą nie na ten adres, co trze­ba), to dwa róż­ne nazwi­ska muszą spra­wiać jesz­cze wię­cej zamie­sza­nia.

            cie­ka­wi mnie czy Szko­cja jest jego ducho­wą ojczy­zną, takim dale­kim domem, czy też tyl­ko kra­iną dzie­ciń­stwa, pięk­ną z powo­du wspo­mnień:)

            Rze­czy­wi­ście cie­ka­we pyta­nie. Na pew­no kra­iną z dzie­ciń­stwa, bo obec­nie, z powo­dów zawo­do­wych David raczej nie miał­by po co wra­cać tam na sta­łe (nie wspo­mi­na­jąc o tym, że on czę­sto wspo­mi­na, że jest miesz­czu­chem, więc pew­nie nie był­by zado­wo­lo­ny, gdy­by musiał się wypro­wa­dzić z Lon­dy­nu). Cie­ka­wi mnie nato­miast ta „ducho­wa ojczy­zna” – bo w tym wypad­ku nie wiem nawet, co na ten temat „gdy­bać”. :)

            dys­ku­tu­jąc z Tobą odkry­łam że mam cał­kiem spo­ry bagaż doświad­czeń i cał­kiem okre­ślo­ne zda­nie na wie­le tema­tów, dzię­ku­je :)

            Cie­szę się, że uda­ło ci się to odkryć i dzię­ku­ję, że się ze mną tym odkry­ciem podzie­li­łaś. :) Korzy­sta­jąc z oka­zji napi­szę więc jesz­cze raz: ZA-ŁÓŻ — BLO-GA!!! Bo nie tyl­ko masz wie­le cie­ka­wych rze­czy do powie­dze­nia na róż­ne tema­ty, ale też – świet­nie czy­ta się to, co piszesz! :)

            mną z kolei wstrzą­snę­ło to zdję­cie w któ­rym widać widok ze sce­ny, ośle­pia­ją­ce świa­tło lamp umiesz­czo­nych z tyłu

            Z jed­nej stro­ny tak, te świa­tła oświe­ca­ją­ce sce­nę są zmo­rą wszyst­kich arty­stów sce­nicz­nych (dla­te­go tak wie­lu akto­rów i muzy­ków nosi oku­la­ry prze­ciw­sło­necz­ne). Z dru­giej – jeśli są dobrze usta­wio­ne, to nie ośle­pia­ją, dopó­ki się na nie bespo­śred­nio nie spoj­rzy. Pro­blem poja­wia się wte­dy, kie­dy trze­ba na nie popa­trzeć – np. wte­dy, kie­dy pada pyta­nie od publicz­no­ści. No i dodat­ko­wy pro­blem jest wte­dy taki, że z powo­du reflek­to­rów, ze sce­ny nie widać, kto zada­je pyta­nie. I wła­śnie dla­te­go w trak­cie takich spo­ktań z fana­mi akto­rzy zasła­nia­ją oczy – z jed­nej stro­ny, by nie ośle­pia­ło ich świa­tło, a z dru­giej – ponie­waż mimo wszyst­ko pró­bu­ją dostrzec oso­bę zada­ją­cą pyta­nie.

            Pomy­śla­łam, że strasz­nie podzi­wiam go (…) za to, że w takiej sytu­acji stać go na uśmiech, żar­ty, i świę­tą wprost cier­pli­wość

            Zga­dza się. I jesz­cze, że ma siłę, by ska­kać po sce­nie i się wygłu­piać.

            I wiesz co, cza­sem sobie myślę, czy po takim wyda­rze­niu, gdy David wra­ca już do domu, to jemu w ogó­le chce się jesz­cze uśmie­chać i roz­ma­wiać czy też zni­ka gdzieś pod koł­drą na jakieś 24 godzi­ny…

            Też się nad tym zasta­na­wiam. Bo gdy­bym ja zna­la­zła się w jego sytu­acji, to po jedynm takim spo­tka­niu nie wycho­dzi­ła­bym spod koł­dry przez kil­ka tygo­dni. Co cie­ka­we (nie wiem, czy już kie­dyś o tym wspo­mi­na­łam) – zadzi­wia­ją­ce jest to, że pod­czas takich spo­tkań David zda­je się być oso­bą nie­zwy­kle otwar­tą, wręcz eks­tra­wer­tycz­ną, tym­cza­sem z wypo­wie­dzi jego zna­jo­mych wyni­ka, że pry­wat­nie Ten­nant jest dość cichy i nie­śmia­ły.

            I wiesz, co mnie jesz­cze zasta­na­wia? Czy David po takich spo­tka­niach z fana­mi, roz­ma­wia o nich ze swo­ją żoną i przy­ja­ciół­mi. Czy na przy­kład mówi, że ktoś zadał mu jakieś nie­co­dzien­ne pyta­nie albo z roz­ba­wie­niem opo­wia­da, iż jakiś fan na jego widok zacho­wał się w jakiś spo­sób głu­pio. Czy też zosta­wia to wszyst­ko „na pro­gu domu”.

            nie­spe­cjal­nie chcia­ła­bym mieć z nim zdję­cie, z takim wyuczo­nym uśmie­chem, wola­ła­bym w zamian za to uścisk dło­ni i szcze­ry uśmiech, taki, w któ­rym śmie­ją mu się oczy

            Zga­dza się, taki uścisk dło­ni jest lep­szy, niż zdję­cie z ido­lem!

            Moje ide­al­ne spo­tka­nie było­by takie, jak np. pod­czas wywia­du dla BUILD.

            Tak, to napraw­dę brzmi nie­źle! Z chę­cią wybra­ła­bym się na takie spo­tka­nie razem z tobą. :)

            na pew­no chcia­ła­bym napi­sać do nie­go list

            Tu muszę dopy­tać: czy wysła­ła­byś ten list „tak po pro­stu”, czy też jak już byś go napi­sa­ła, to chcia­ła­byś mieć 100% pew­ność, że David go prze­czy­ta i na nie­go odpi­sze?

            Widzia­łam kie­dyś cudow­ny wywiad z Micha­elem, w takim nie­wiel­kim ogród­ku, w któ­rym dwój­ka pro­wa­dzą­cych po pro­stu roz­ma­wia­ła sobie z nim sym­pa­tycz­nie, a on każ­dą nie­mal odpo­wiedź koń­czył pio­sen­ką.

            Och, to brzmi jak baj­ka! :D Życzę ci, by kie­dyś uda­ło ci się taki wywiad prze­pro­wa­dzić. :)

          • Mar­le­na Bier

            Cie­ka­wi mnie nato­miast ta „ducho­wa ojczy­zna” – bo w tym wypad­ku nie wiem nawet, co na ten temat „gdy­bać”. :)"

            Hihi, no rze­czy­wi­ście David jest raczej tajem­ni­czy w tej spra­wie. Tzn. czę­sto w wywia­dach opo­wia­da o tym, że jest dum­ny ze swo­je­go szkoc­kie­go pocho­dze­nia, jed­nak wła­ści­wie nigdy nie usły­sza­łam u nie­go sen­ty­men­tal­nych wypo­wie­dzi na temat tej kra­iny dzie­ciń­stwa. Raz tyl­ko „poskar­żył się” w cza­sie wywia­du, że nie odwie­dza Szko­cji tak czę­sto, jak­by chciał, ale i to raczej w kon­tek­ście tęsk­no­ty za pozo­sta­wio­ną tam rodzi­ną. Oba­wiam się, że nawet zapy­ta­ny wprost kon­cer­to­wo unik­nął­by odpo­wie­dzi na ten temat. Mnie się wyda­je, pew­nie jak zwy­kle zupeł­nie irra­cjo­nal­nie, że David ma na pew­no sen­ty­ment do tego miej­sca, zde­cy­do­wa­nie wspie­ra tam­tej­szych arty­stów, ale nie odczu­wa usil­nej tęsk­no­ty i chę­ci powro­tu z bar­dzo pro­stej przy­czyn, tzn. wyda­je się on być po pro­stu speł­nio­nym czło­wie­kiem, któ­ry jest zado­wo­lo­ny ze swo­ich wybo­rów i miej­sca, do któ­re­go doszedł w swo­im życiu. Cie­ka­wi mnie jesz­cze jak David spo­glą­da na ten swój ojczy­sty kraj teraz, gdy ode­szli jego rodzi­ce, czy uśmie­cha się do wspo­mnień, czy raczej spra­wia­ją mu tak wie­le bólu, że wła­śnie z tego powo­du nie potra­fi publicz­nie do tego miej­sca wra­cać… a może to wła­śnie jest świa­do­ma decy­zja, że tak mało mówi o Szko­cji w ogó­le, nie opo­wia­da aneg­do­tek z dzie­ciń­stwa, z rzad­ka i nigdy gdy nie jest pyta­ny wprost nie mówi o rodzi­cach, bo to są te jego cen­ne, tak bar­dzo intym­ne wspo­mnie­nia, z któ­ry­mi nigdy nie podzie­lił­by się publicz­nie… Hmmm, zda­je się, ze pogdy­ba­łam za nas dwie ;)

            (…) dla­te­go tak wie­lu akto­rów i muzy­ków nosi oku­la­ry prze­ciw­sło­necz­ne (…)”
            Ojej to mega cie­ka­we spo­strze­że­nie. Nigdy się nad tym nie zasta­na­wia­łam i wyda­wa­ło mi się, że naka­zu­je im to jakaś taka próż­ność albo takie tro­chę kokie­te­ryj­ne pró­by kamu­fla­żu :P

            (…)tym­cza­sem z wypo­wie­dzi jego zna­jo­mych wyni­ka, że pry­wat­nie Ten­nant jest dość cichy i nie­śmia­ły. „
            Tak, to praw­da. Jej­ku, niby czło­wiek wie, że to, co widzi­my to taki tro­chę wykre­owa­ny obraz, nie to, co jest, ale to, co mamy zoba­czyć. W sumie to każ­dy z nas jakoś tam się sta­ra pre­zen­to­wać świa­tu zewnętrz­ne­mu, nie­co gra, tyl­ko, że cele­bry­ci robią to na więk­szą ska­lę. Jed­nak, z dru­giej stro­ny, po pro­stu nie potra­fię sobie wyobra­zić Davi­da, któ­ry by się nie śmiał gło­śno i nie pod­ska­ki­wał na krze­śle, albo nie tarzał z dzie­cia­ka­mi na dywa­nie, tyl­ko cichut­ko popi­jał her­bat­kę scho­wa­ny za opar­ciem fote­la :) No, ale jest jesz­cze jeden czyn­nik, o któ­rym sama coś wiem, jeśli wol­no mi znów wtrą­cić pry­wa­tę ;) Ja na co dzień w pra­cy bar­dzo wie­le mówię i anga­żu­ję emo­cjo­nal­nie, zaś gdy wró­cę do domu, to naj­chęt­niej sku­li­ła­bym się na kana­pie w cał­ko­wi­tej ciszy. Gdy­bym zaczę­ła mówić, sądzę, że nikt nie był­by mnie w sta­nie mnie zatrzy­mać, co cza­sem mi się zda­rza. Tak­że jest moż­li­we, że oprócz tego, że David jest po pro­stu nie­śmia­ły z natu­ry (co potwier­dzał­by jego nie­ustan­ny strach o to, że coś mu nie wyj­dzie na sce­nie :) ), to jesz­cze po tych wszyst­kich roz­mo­wach i spo­tka­niach, ma po pro­stu dość i pra­gnie, żeby dać mu „świę­ty spo­kój”. Och, i teraz to ja też jestem już mega cie­ka­wa czy David opo­wia­da w domu jakieś „smacz­ki” przy­nie­sio­ne z pra­cy, zwłasz­cza ze spo­tkań z fana­mi :) Wia­do­mo, nie dowie­my się nigdy, ale ja obsta­wiam, że… jed­nak opo­wia­da :P Wnio­sku­je to po fan­ta­stycz­nej rela­cji Davi­da i Geo­r­gii i tym bły­sku w oku, gdy o niej mówi, oraz po fan­ta­stycz­nym poczu­ciu humo­ru samej Geo­r­gii. Widzia­łaś może jej zdję­cie, zamiesz­czo­ne na ćwier­ka­czu, w któ­rym przy­zna­je się do tego, że wzro­stem przy­po­mi­na ozdo­bę świą­tecz­ną. Do dziś uśmie­cham się na jego wspo­mnie­nie :D

            Tu muszę dopy­tać: czy wysła­ła­byś ten list „tak po pro­stu”, czy też jak już byś go napi­sa­ła, to chcia­ła­byś mieć 100% pew­ność, że David go prze­czy­ta i na nie­go odpi­sze?”
            Szcze­rze mówiąc, gdy­bym mogła mieć pew­ność, ze David oso­bi­ście prze­czy­ta mój list, to wysła­ła­bym go gdzie­kol­wiek bądź, "od tak". Dobrze rozu­miem dla­cze­go gwiaz­dy pokro­ju Davi­da nie czy­ta­ją oso­bi­ście wszyst­kich listów od fanów, wszak waria­tów nie bra­ku­je, a i moż­li­wo­ści "prze­ro­bo­we" ogra­ni­czo­ne, ale jed­no­cze­śnie nie prze­sta­ję wie­rzyć, że zda­nie ich fanów jest w jakiś spo­sób dla nich waż­ne. Szcze­rze mówiąc, to moja suro­wa wer­sja listu dla Davi­da ist­nie­je już od jakie­goś cza­su, tyl­ko, że ja chcia­ła­bym, żeby on był dla nie­go, a nie dla szta­bu jego agen­tów i mam wobec nie­go takie nado­pie­kuń­cze zapę­dy :) tzn. nie prze­szka­dza­ło­by mi, że ktoś by go tam prze­czy­tał, nie napi­sa­łam prze­cież nic nie wła­ści­we­go, tyl­ko mar­twię się, że w sumie David nigdy by go nie otrzy­mał, więc czy to w ogó­le wszyst­ko war­te zacho­du… Powiem Ci też jed­nak, że pisa­nie go spra­wi­ło mi wie­le przy­jem­no­ści i pozwo­li­ło mi osta­tecz­nie zro­zu­mieć dla­cze­go nie taka już młód­ka, z dziec­kiem i mężem u boku, zachwy­ca się spo­ro star­szym od niej face­tem, któ­ry wypra­wia śmiesz­ne wygi­ba­sy przed kame­rą :) To było, jest cią­gle, cud­nie oczysz­cza­ją­ce doświad­cze­nie :) A jakie świet­ne ćwi­cze­nie języ­ko­we przy oka­zji ;) I tak sobie marzę, że kto­kol­wiek prze­czy­tał­by ów list zoba­czył­by w moich sło­wach tyl­ko szcze­ry podziw i czy­stą radość z tego, że David tra­fia w mój typ wraż­li­wo­ści i doniósł­by o tym jemu same­mu :)

            Korzy­sta­jąc z oka­zji napi­szę więc jesz­cze raz: ZA-ŁÓŻ — BLO-GA!!!”
            Wła­śnie w tym tygo­dniu prze­sta­łam się bić ze swo­imi myśla­mi i roz­po­czę­łam praw­dzi­wą pra­cę w tym kie­run­ku :) Tro­chę się boję, że nie star­czy mi zapa­łu i mądrych prze­my­śleń, ale osta­tecz­nie, czy one muszą być takie zno­wu mądre? ;)Two­je namo­wy bar­dzo mnie zmo­ty­wo­wa­ły, spra­wi­ły, że zaczę­łam zamie­niać mgli­ste pomy­sły, na cał­kiem wyraź­ne pla­ny, jed­nak wiesz co, osta­tecz­nie zmo­bi­li­zo­wał mnie Micha­el Patrick Kel­ly, któ­ry znów zaśpie­wał Boba Dyla­na i spra­wił, że mój świat się sze­ro­ko uśmie­cha i do tego pach­nie cho­in­ką :) Koniecz­nie muszę o tym komuś opo­wie­dzieć i stwier­dzam, że pisa­nie pierw­sze­go wpi­su dzia­ła jak „myślod­siew­nia”, mimo pew­ne­go "bólu two­rze­nia", przy­no­si zde­cy­do­wa­ną ulgę i uwal­nia od masy emo­cji, któ­rych ist­nie­nia nie podej­rze­wa­łam, choć zaj­mo­wa­ły wie­le miej­sca w moim wnę­trzu ;D

          • Tzn. czę­sto w wywia­dach opo­wia­da o tym, że jest dum­ny ze swo­je­go szkoc­kie­go pocho­dze­nia, jed­nak wła­ści­wie nigdy nie usły­sza­łam u nie­go sen­ty­men­tal­nych wypo­wie­dzi na temat tej kra­iny dzie­ciń­stwa.

            Z jed­nej stro­ny, jak już David wspo­mi­na o swo­im dzie­ciń­stwie, to głów­nie w kon­tek­ście tego, że był fanem Dok­to­ra Who. Ale jed­no­cze­śnie raz sły­sza­łam wywiad (któ­re­go teraz jak na złość nie potra­fię odna­leźć), w któ­rym David „poża­lił się”, że dzien­ni­ka­rze wygrze­ba­li skądś jego wypra­co­wa­nie z dzie­ciń­stwa, w któ­rym aktor napi­sał, że chce zostać Dok­to­rem, jak doro­śnie (czy coś w tym sty­lu) i zro­bi­li z tego wiel­kie halo. I tu robi się cie­ka­wie, bo tyl­ko raz sły­sza­łam, jak Ten­nant maru­dził w ten spo­sób, a w innych wywia­dach sam powta­rza, że od dziec­ka chciał zagrać w seria­lu. Dla­te­go tak sobie myślę, że on znów – żeby chro­nić swo­ją pry­wat­ność – daje ludziom taką wer­sję opo­wie­ści o swo­im dzie­ciń­stwie, jaką oni chcą usły­szeć.

            Mnie się wyda­je, pew­nie jak zwy­kle zupeł­nie irra­cjo­nal­nie, że David […] wyda­je się […] być po pro­stu speł­nio­nym czło­wie­kiem, któ­ry jest zado­wo­lo­ny ze swo­ich wybo­rów i miej­sca, do któ­re­go doszedł w swo­im życiu.

            To wca­le nie jest irra­cjo­nal­ne, bo mi się wyda­je dokład­nie tak samo! ;)

            Cie­ka­wi mnie jesz­cze jak David spo­glą­da na ten swój ojczy­sty kraj teraz, gdy ode­szli jego rodzi­ce, czy uśmie­cha się do wspo­mnień, czy raczej spra­wia­ją mu tak wie­le bólu, że wła­śnie z tego powo­du nie potra­fi publicz­nie do tego miej­sca wra­cać… […] Hmmm, zda­je się, ze pogdy­ba­łam za nas dwie ;)

            Zga­dza się, bo ja też się nad tym czę­sto zasta­na­wiam.

            A sko­ro już przy gdy­ba­niu i rodzi­nie Davi­da jeste­śmy – jest jesz­cze jed­na spra­wa, któ­ra mnie cie­ka­wi. W tele­wi­zji cza­sem poja­wia­li się rodzi­ce Davi­da (kie­dy jesz­cze żyli) i jego sio­stra (uwiel­biam krót­ki repor­taż poka­zu­ją­cy, jak David odwie­dził dzie­cia­ki w szko­le, w któ­rej ona pra­cu­je). Nato­miast IMDb poda­je, że David ma tak­że bra­ta i on uni­ka wywia­dów jak ognia (a sam Ten­nant też o nim nie wspo­mi­na). Cie­ka­we, czy wyni­ka to tyl­ko z tego, że brat Davi­da chce zacho­wać pry­wat­ność, czy też Ten­nant nie doga­du­je się z nim naj­le­piej i stąd wyni­ka to mil­cze­nie. Znów, pew­nie nigdy nie dowie­my się praw­dy, ale pogdy­bać moż­na.

            Ja na co dzień w pra­cy bar­dzo wie­le mówię i anga­żu­ję emo­cjo­nal­nie, zaś gdy wró­cę do domu, to naj­chęt­niej sku­li­ła­bym się na kana­pie w cał­ko­wi­tej ciszy.

            Dosko­na­le cię rozu­miem! Ja też potra­fię być w jed­nej chwi­li duszą towa­rzy­stwa, a w następ­nej zamknię­tą w sobie intro­wer­tycz­ką. I też cza­sem muszę odpo­cząć w samot­no­ści, bo wymę­czy­ło mnie cią­głe prze­by­wa­nie z ludź­mi. Żar­tu­ję wte­dy, że muszę się zde­so­cja­li­zo­wać. :D

            Wnio­sku­je to po fan­ta­stycz­nej rela­cji Davi­da i Geo­r­gii i tym bły­sku w oku, gdy o niej mówi, oraz po fan­ta­stycz­nym poczu­ciu humo­ru samej Geo­r­gii. Widzia­łaś może jej zdję­cie, zamiesz­czo­ne na ćwier­ka­czu, w któ­rym przy­zna­je się do tego, że wzro­stem przy­po­mi­na ozdo­bę świą­tecz­ną. Do dziś uśmie­cham się na jego wspo­mnie­nie :D

            Nie widzia­łam tego zdję­cia, ale teraz je zoba­czy­łam i też popra­wi­ło mi humor, dzię­ki! :D

            A co do poczu­cia humo­ru, to bar­dzo zasta­na­wia mnie, kto w tym związ­ku jest więk­szym żar­tow­ni­siem. No i cza­sem wyda­je mi się, że Geo­r­gia i David mogą ze sobą pod tym wzglę­dem kon­ku­ro­wać. Wiesz, może Geo­r­gia w ramach żar­tu kupi­ła mężo­wi sza­lo­ny swe­ter świą­tecz­ny, a David, żeby ją „prze­bić” poka­zał się w tym stro­ju na ofi­cjal­nej impre­zie. :D Tudzież może ona go cza­sem pod­pusz­cza, na zasa­dzie: „LOL, zobacz, jaki swe­ter – zało­żę się, że nigdy byś się w czymś takim nie poka­zał publicz­nie”. :P

            Powiem Ci też jed­nak, że pisa­nie go spra­wi­ło mi wie­le przy­jem­no­ści i pozwo­li­ło mi osta­tecz­nie zro­zu­mieć dla­cze­go nie taka już młód­ka, z dziec­kiem i mężem u boku, zachwy­ca się spo­ro star­szym od niej face­tem, któ­ry wypra­wia śmiesz­ne wygi­ba­sy przed kame­rą :) To było, jest cią­gle, cud­nie oczysz­cza­ją­ce doświad­cze­nie :) A jakie świet­ne ćwi­cze­nie języ­ko­we przy oka­zji ;)

            Hehe, wła­śnie zachę­ci­łaś mnie, by napi­sać dwa podob­ne listy – jeden do Ten­nan­ta, a dru­gi do Ficht­ne­ra. Dzię­ki! :)

            Wła­śnie w tym tygo­dniu prze­sta­łam się bić ze swo­imi myśla­mi i roz­po­czę­łam praw­dzi­wą pra­cę w tym kie­run­ku :)

            Hur­ra! :D Już nie mogę się docze­kać pierw­sze­go wpi­su!!! :)

            Tro­chę się boję, że nie star­czy mi zapa­łu

            Tym się nie przej­muj – ist­nie­ją blo­gi, na któ­rych nowe wpi­sy poja­wia­ją się raz na kil­ka mie­się­cy (i oso­bi­ście wła­śnie takie blo­gi lubię naj­bar­dziej, bo nowy wpis na nich zawsze jest dla mnie miłą nie­spo­dzian­ką). Moim zda­niem zaba­wa z blo­go­wa­niem powin­na pole­gać wła­śnie na tym, by pisać, kie­dy czło­wiek ma taką potrze­bę, a nie na zawo­ła­nie. Bo blog powi­nien być przede wszyst­kim dla cie­bie, a dopie­ro potem – dla czy­tel­ni­ków. :)