Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

Dyrdymały Filmowo‑Serialowe

oraz inne związane z tym głupoty

Bajkowe Animki, Prosto z Kina, Wpisy Archiwalne - Blogspot:

Prze­re­kla­mo­wa­na

Merida Waleczna / Brave

Disney­owi nale­żą się duże bra­wa za świet­ną kam­pa­nię rekla­mo­wą Bra­ve. Wypusz­cza­ne co jakiś czas zwia­stu­ny i frag­men­ty fil­mu spra­wi­ły, że nie­mal natych­miast polu­bi­łam zarów­no rudo­wło­są Meri­dę, jak i resz­tę jej rodzin­ki.

Potem jed­nak Disney popsuł mi humor decy­du­jąc, że w Euro­pie (w tym w Pol­sce) ze wzglę­du na Igrzy­ska w Lon­dy­nie, pre­mie­ra fil­mu będzie mia­ła miej­sce nie­mal dwa mie­sią­ce póź­niej, niż w innych zakąt­kach świa­ta. Posta­no­wi­łam więc poka­zać Disney­owi środ­ko­wy palec i obej­rza­łam pirac­ką wer­sję fil­mu, gdy tyl­ko ta poja­wi­ła się w sie­ci. Z tego też powo­du dzi­siej­sze wyda­nie Pro­sto z Kina jest tro­chę oszu­ka­ne, ale kur­cze, nie utwo­rzę na blo­gu osob­nej kate­go­rii wpi­sów, zaty­tu­ło­wa­nej „pro­sto z tor­ren­ta”.

Ani­ma­cja na pew­no wyglą­da wspa­nia­le

Nagra­nie w wer­sji CAM-HOPE, ozna­cza: „miej­my nadzie­ję, że coś będzie widać i sły­chać”. W przy­pad­ku Bra­ve jakość była nie­ste­ty bar­dziej, niż kiep­ska. Na doda­tek nagra­nie pocho­dzi­ło z fil­mu wyświe­tla­ne­go w 3D, więc obraz był roz­dwo­jo­ny. Z tego też powo­du pomi­nę mil­cze­niem wra­że­nia wizu­al­no-aku­stycz­ne, jakie towa­rzy­szy­ły pod­czas oglą­da­nia przy­gód Meri­dy. Jestem pew­na, że gdy­bym całość zoba­czy­ła w kinie, była­bym zachwy­co­na pięk­nem ani­ma­cji. W koń­cu pod tym wzglę­dem dzie­ła Pixa­ra zawsze pre­zen­tu­ją naj­wyż­szy moż­li­wy poziom.

Skup­my się więc na fabu­le, któ­rą jakoś uda­ło mi się wyłu­skać z odmę­tów i szu­mów kiep­skiej, pirac­kiej wer­sji fil­mu.

Intry­gu­ją­ce zwia­stu­ny

Tra­ile­ry Bra­ve poka­zy­wa­ły, że głów­na boha­ter­ka, Meri­da – oso­ba nie­za­leż­na, upar­ta i świet­nie strze­la­ją­ca z łuku – nie będzie chcia­ła zgod­nie z tra­dy­cją poślu­bić chło­pa­ka z inne­go szkoc­kie­go kla­nu. Zamiast tego, chcąc zmie­nić wła­sny los, zwró­ci się o pomoc do miej­sco­wej wiedź­my. W wyni­ku tych dzia­łań eman­cy­pa­cyj­nych, dzie­wu­cha ześle na swo­ją rodzi­nę jakąś strasz­li­wą klą­twę.

Inne szcze­gó­ły fabu­ły nie były mi zna­ne. Przy­pusz­cza­łam, że wyj­dzie z tego wcią­ga­ją­ca, epic­ka histo­ria. Bo sko­ro Meri­da była nie­po­kor­na, strze­la­ła z łuku, jeź­dzi­ła kon­no i – wedle tytu­łu – mia­ła być walecz­na, to prze­cież baj­ka o jej losach nie mogła być sztam­po­wa, praw­da?

Ope­ra­cja MIŚ

Sko­ro już wie­cie, jakie były moje ocze­ki­wa­nia, przejdź­my do czę­ści spo­ile­ro­wej, czy­li do tego, o czym tak napraw­dę opo­wia­da­ło Bra­ve.

Punk­tem zwrot­nym mia­ła być tajem­ni­cza klą­twa. Oka­za­ło się, że pole­ga­ła ona na tym, iż mama Meri­dy (któ­ra przy­spa­rza­ła dziew­czy­nie wie­lu zmar­twień) zamie­ni­ła się – uwa­ga, uwa­ga – w niedź­wie­dzia. Tak, zga­dza się! Nie w wie­wiór­kę, pozba­wio­ny życia kamien­ny posąg lub paprot­kę, ale w miś­ka. Ręce opa­dły mi, jak to zoba­czy­łam! Czy twór­ców fil­mu nie było stać na wię­cej?! Zwłasz­cza, że prze­cież Disney już raz nakrę­cił podob­ny film. Nazy­wał się Mój brat niedź­wiedź i opo­wia­dał o India­ni­nie prze­mie­nio­nym w niedź­wie­dzia.

Zaci­snę­łam jed­nak zęby i oglą­da­łam dalej. W koń­cu Mój brat niedź­wiedź był uda­nym fil­mem, liczy­łam więc na to, że z Meri­dą Walecz­ną będzie podob­nie. Przy­pusz­cza­łam, że głów­ną boha­ter­kę cze­ka epic­ka podróż, kil­ka poje­dyn­ków na śmierć i życie oraz parę zaska­ku­ją­cych zwro­tów akcji. Ale nic takie­go nie nastą­pi­ło.

Zamiast tego Meri­da włó­czy­ła się z mamą-misiem po lesie lub zam­ko­wych kory­ta­rzach, gdzie oby­dwie pró­bo­wa­ły uciec przed ojcem dziew­czy­ny, któ­re­mu marzy­ło się zdo­by­cie nowej skó­ry z niedź­wie­dzia. A po całej tej bie­ga­ni­nie nastą­pił hap­py end z pro­stym mora­łem mówią­cym, że rodzi­ców trze­ba kochać i sza­no­wać, a dzie­cia­kom nale­ży pozwo­lić na reali­za­cję ich marzeń oraz pra­gnień.

Tak, wła­śnie na tym pole­ga­ło „zmie­nia­nie wła­sne­go losu i prze­zna­cze­nia”, któ­re zwia­sto­wa­ły wszyst­kie tra­ile­ry i pla­ka­ty!

Klą­twa dobrej pro­mo­cji

W dzi­siej­szej not­ce chcia­łam napi­sać, jak faj­nym fil­mem jest Meri­da Walecz­na. Że jest to peł­na magii ani­ma­cja o nie­tu­zin­ko­wym sce­na­riu­szu oraz wie­lu sce­nach zapie­ra­ją­cych dech w pier­siach. Ale też – co rów­nie waż­ne – że opo­wie­dzia­na w Bra­ve histo­ria jest mądra i pobu­dzi do reflek­sji każ­de­go, bez wzglę­du na wiek. Tak, jak to mia­ło miej­sce w przy­pad­ku Odlo­tu lub Wall-E'ego. Inny­mi sło­wy – że Meri­da Walecz­na jest fil­mem, któ­ry koniecz­nie trze­ba zoba­czyć, naj­le­piej w kinie (gdy w koń­cu się w takiej wer­sji poja­wi).

Zamiast tego musia­łam wszyst­kie, przy­go­to­wa­ne wcze­śniej ochy i achy wyrzu­cić do kosza. Bo choć naj­now­sza pro­duk­cja Disneya nie jest zła i na pew­no ucie­szy dzie­cia­ki na całym świe­cie, to zupeł­nie nie speł­ni­ła moich ocze­ki­wań.


Wnio­sek z tej baj­ki jest więc pro­sty i spe­com od mar­ke­tin­gu już od daw­na zna­ny: żeby klient był zado­wo­lo­ny, musi dostać tro­chę wię­cej, niż ocze­ki­wał, nigdy mniej. Dla­te­go dro­dzy fil­mow­cy: rób­cie zwia­stu­ny odro­bi­nę gor­sze, od samych fil­mów. Nigdy odwrot­nie, bo obró­ci się to prze­ciw­ko wam. A poza tym zapa­mię­taj­cie: nic nie zachę­ca do pirac­twa bar­dziej, niż świa­do­mość, że na kino­wą pre­mie­rę trze­ba cze­kać dwa mie­sią­ce dłu­żej, niż resz­ta świa­ta.

Nie bądź pirat - kliknij tutaj i sprawdź, gdzie tą produkcję możesz obejrzeć legalnie

Wpis pocho­dzi z poprzed­niej odsło­ny blo­ga.

Został zre­da­go­wa­ny i nie­znacz­nie zmo­dy­fi­ko­wa­ny.

Ory­gi­nal­ny tekst możesz zoba­czyć w ser­wi­sie Blog​spot​.com.

źró­dło obraz­ka ilu­stru­ją­ce­go wpis: In Spi­te of You and Jane